mediacje

apology Przeproś-Wybacz

Nowe życie.

Anonimowy 04.09.2010, 18:54
Nowe życie.
2 miesiące temu postanowiłam zmienić całkowicie swoje życie. 28 latka mieszkająca do tej pory w Krakowie z rodzicami, nie będąca odpowiedzialną za swoje życie postanowiła wyjechać do Warszawy i rozpocząć samodzielne życie. Dlaczego Warszawa? Bo właśnie tu mieszka mój obecny chłopak. To dla niego postanowiłam zrezygnować z wygodnego życia i zacząć żyć na własny rachunek. Poprzednie 3 lata spędziliśmy z moim chłopakiem w związku na odległość. Targani wątpliwościami czy się nam uda podjęliśmy w końcu decyzję że zamieszkamy razem. Mimo tęsknoty za rodziną, braku przyjaciół i początkowo braku pracy przyjęłam ten wyjazd za dobrą monetę. To czas w którym mam szansę dorosnąć, usamodzielnić się poznać smak odpowiedzialności za siebie. Pracę znalazłam, mam świetne koleżanki, z rodziną rozmawiam często przez tel. ale między mną a chłopakiem zaczęło się psuć. Nie chodzi tu o kłótnie o drobiazgi. Chodzi o różnicę w wychowaniu i poglądach na to jak powinna wyglądać emocjonalna strona związku. Mój chłopak jest racjonalistą. Wychowany w zimnym domu nie nauczył się jak troszczyć sięo drugą osobę. Kiedy domagam się najmniejszej nawet czułości - przytulenia pocałowania - on stwierdza że zachowujęsięjak dziecko. Stwierdził że gdy mówię że źle się czujęlub mnie coś boli zrzucam na niego niepotrzebnie ciężar, że go to nie obchodzi bo z racji tego że sam jest chory i od dzieciństwa boryka się z bólami on nie bedzie zajmował się tym że mnie cośdolega. Od dwuch dni jestem chora - nic poważnego zwykłe przeziębienie. Z racji tego że chodzędo pracy (chłopak narazie pisze pracęmgr i nie ma pracy) stwierdziłam że dobrze by było gdyby mnie odciążył w pracach domowych - poszedł do sklepu, ugotował coś. Gdy mu wspomniałam o tym to mnie wyśmiał. Dziśmieliśmy poważną rozmowę. Doszliśmy do wniosku ze dajemy sobie czas do namysłu do 15 września czy chcemy być ze sobąnadal czy nie. Ja nie wiem co mam robić. Długo o niego walczyłam, kocham go ale nie potrafie zaakceptować jego sposobu podejścia do mojej osoby - chłodnego skoncentrowanego na wykonywaniu zadań i czułości jedynie podczas seksu. To dla mnie trochę za mało. Brakuje mi czułości i troski. Nie mam pojęcia jaką decyzję podjąć. Jest to tym cieższe że do Warszawy przyjechałam tylko dla niego i jeśli rozstalibyśmy się nie chcialabym tu zostać, jednak podjęłam pracę, a w Krakowie teraz trudno byłoby mi coś znaleźć. Jestem między młotem a kowadłem. Kocham ale czasami nienawidzę. Nie wiem czy moje podejście do życia jest słuszne - to że wymagam od drugiej osoby troski, czułości czy to jego podejście jest słuszne. Czujęsięstrasznie zagubiona...

Komentarze (10)

Zaloguj się aby czytać i dodawać komentarze

Powrót
mediacje