Gwałt w związku / Seks z poczucia obowiązku.
Dyskusja
-
Teodor napisał(a):
Anutka zadajesz sporo ważnych pytań, na które niestety pewnie nikt z nas jednoznacznie odpowiedzieć nie może. Sprawa jest rzeczywiście skomplikowana i na każde z poniższych pytań można by powiedzieć "to zależy od sytuacji".
Teoretycznie tak, ale wymaga to od obu partnerów wiele siły, wyrzeczeń własnego ego i chęci zrozumienia siebie i drugiej strony. Pomyśl co obie strony mogą przeżywać w sytuacji publicznego oskarżania partnera do którego straciło się zaufanie oraz bycia skazanym. Czy wielu po takich przeżyciach będzie potrafiło ze sobą jeszcze rozmawiać? ...Czy wtedy istnieje jeszcze możliwość terapii, powrotu do normalności i szczerej rozmowy?Jest kilka instytucji zajmujących się takimi przypadkami, pomagają kobietom, wspierają je informują co dalej można zrobić, ale czy kobiety o tym wiedzą? Jeśli chcą wiedzieć to na pewno odpowiednie informacje znajdą.Czy krzywdzone w związku kobiety wiedzą, gdzie szukać pomocy?Temat rzekaCo sprawia, że nagle zaczyna dziać się źle?
-
anutka napisał(a):
Wasze wypowiedzi dały mi do myślenia. Rzeczywiście, wymuszenie współżycia w związku wydaje mi się bardziej chyba skomplikowane niż w przypadku osób niezwiązanych ze sobą. Ile napięć musi temu towarzyszyć codziennie, ile upokorzeń do takiego wydarzenia doprowadza i ileż on powoduje! Nigdy nie myślałam o tym, o czym mówi Teodor - o konsekwencjach, jakie ponosi rodzina, gdy jeden z małżonków zostaje osądzony za gwałt na drugim. Czy wtedy istnieje jeszcze możliwość terapii, powrotu do normalności i szczerej rozmowy? Wszyscy odnosimy się jednak do teoretycznej części zagadnienia. Chciałabym dowiedzieć się, jak to jest w praktyce. Czy krzywdzone w związku kobiety wiedzą, gdzie szukać pomocy? Czy próbują rozmawiać z mężami o terapii? Co sprawia, że nagle zaczyna dziać się źle?
-
Teodor napisał(a):
Alisz, genialne stwierdzenie.Wiadomo przecież, że wszystko "siedzi" w naszej głowie.
Zgadzam się z Tobą, że rozmowa, taka rzeczywiście szczera i otwarta, powinna wiele wyjaśnić. Dzięki niej możemy dowiedzieć się o potrzebach, obawach, ograniczeniach lub fantazjach partnera, ale do takiej rozmowy potrzebna jest także pełna akceptacja drugiej strony... bo nie wiadomo do końca co w człowieku siedzi
.
Tak na prawdę z jednej strony partner może dowiedzieć się o potrzebach i popędach, ale z drugiej strony osoba wyrażająca swoje pragnienia może uzmysłowić sobie, że w stwierdzeniu "chcę przez seks pokazać Ci moje uczucia" tej drugiej osoby jest bardzo mało lub nie ma jej wcale, a liczy się jedynie egoistyczne zaspokojenie potrzeb seksualnych.
Uważam, że wzajemne poznawanie się kochanków, między innymi poprzez rozmowy budujące zaufanie, otwartość i akceptację jest niezwykle ważne by móc czerpać satysfakcję z erotycznej części naszego życia. Z moich obserwacji niestety wynika, że spora liczba znajomych mi osób czy par nie potrafi bez skrępowaniu czy wstydu rozmawiać o seksie.(dalej jest miejsce na fantazjeMyślę, że należy się wyluzować psychicznie i dać sobie szansę, choćby na dotyk, który być może sprawi, że...
)
-
alisz napisał(a):
Zakładając rodzinę i podejmując wspólne życie, powinniśmy brać pod uwagę fakt, że zbliżenie jest czymś normalnym w małżeństwie, niektórzy nawet mówią "małżeński obowiązek". Osoba, która nas kocha i chce przez seks pokazać swoje uczucia, dostaje niezłego kopniaka, jeżeli jej partner odmawia. I zaczyna się problem, jeśli staje się to bardzo często. Partner nalega, robi codzienne podchody,a druga strona z kolei denerwuje się, że tylko na tym pewnie mu zależy, skoro non stop się tego domaga. Czym więcej ktoś się domaga, tym więcej druga strona się denerwuje. Skutkiem tego są kłótnie, które z kolei niszczą inne sfery wspólnego życia, nie tylko seksualne. Szczera rozmowa powinna wszystko wyjaśnić, określić potrzeby obojga. Wiadomo przecież, że wszystko "siedzi" w naszej głowie. Jeżeli od razu nastawiamy się na NIE, to nici z upojnych chwil. Myślę, że należy się wyluzować psychicznie i dać sobie szansę, choćby na dotyk, który być może sprawi, że ograniczenia znikną i wyjdzie z tego coś naprawdę przyjemnego. Każdy ma swoje potrzeby, o które każdy z partnerów powinien dbać. Zawsze można znaleźć kompromis:)
-
Lirjel napisał(a):
Ja się z Tobą, Teodor, w pełni zgadzam. Warto zadbać o rodzinę, jej jedność i zdrowie i podjąć pracę nad problem zamiast natychmiast włączać sankcje prawne.
Ale widzę też inną stronę medalu. A mianowicie, kwestię poziomu przygotowania ludzi do zawarcia małżeństwa. Wiadomo, że każda para zawierająca ślub kościelny musi odbyć kurs przedmałżeński. Wiem o kilku świetnych ale większość z nich bardziej uczy lęku i budzi blokady niż porusza rzeczywiście istotne problemy.
Myślę, że poziom świadomości w społeczeństwie dotyczący własnej seksualności, zranień, zahamowań i tego, co można z tym zrobić, gdzie szukać pomocy, a przede wszystkim, że trzeba coś z tym zrobić, jest doprawdy niewielki. Mnóstwo ludzi ocenia swoje związki na zasadzie: jest mi z nim/nią fajnie w łóżku lub jest kiepski/a w kwestii seksu. No to biorę lub nie biorę tego towaru. A tymczasem życie seksualne jest czymś żywym co może się zmieniać, kształtować, udoskonalać - ile ludzi wie w jaki sposób? Kupując pornosy??? Czy zatem nadal jest to temat tabu?
Po co o tym mówię? Bo wyobraźmy sobie, że on lub ona nie chce podejmować współżycia w ogóle lub ogromnie rzadko, sabotuje kontakty fizyczne, unika czułości koncentrując się jedynie na prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego. Dochodzi do wymuszenia współżycia. Czy nadal bylibyśmy skłonni tak negatywnie oceniać agresora? A jeśli potencjalna ofiara przemocy uporczywie odmawia współżycia i nie widzi problemu, jeśli nie chce podjąć terapii małżeńskiej bo nie widzi powodu, jeśli starania ze strony swego partnera traktuje jako odpychające narzucanie się napalonego, prymitywnego samca lub samicy?
Co wówczas robić?
Warto spojrzeć na sytuację gwałtu w rodzinie również od tej strony. Nie sądzicie? -
Teodor napisał(a):
Temat rzeczywiście trudny.
Mnie przychodzi pytanie do głowy, czy w sytuacji nadużycia faktu bliskości relacji i dopuszczenia się wymuszenia aktu seksualnego, sankcje prawne oraz postępowanie w sprawie powinno być takie samo jak przy gwałcie?To sprawia, że wielu sprawców nie ponosi odpowiedzialności za swój czyn.
Popatrzcie z jednej strony jest to przemoc seksualna i rzeczywiście nie należy być na nią obojętnym, z drugiej, tych dwoje tworzy rodzinę, i wsadzając męża/żonę za kratki lub w inny sposób wymierzając "sądową sprawiedliwość" karze się jednocześnie oboje. Bardziej opowiadałbym się za np. przymusową terapią, zadośćuczynieniem satysfakcjonującym osobę poszkodowaną, ale aby wszystko załatwiać w obrębie rodziny. Dopiero w skrajnych przypadkach byłbym za podejmowaniem "standardowych" kar.
Poza tym patrząc z punktu widzenia deklarowanej w Polsce przynależności do religii i wyznawanej wiary, to tych dwoje w momencie zawarcia związku małżeńskiego staje się jednym, a zatem przemoc skierowana przeciwko małżonkowi jest przemocą skierowaną przeciwko sobie. I znów za tym argumentem stwierdzę, że w takich przypadkach trzeba "leczyć" od środka i w miarę możliwości we własnym gronie.
Można poruszyć jeszcze kwestię ponoszenia winy, ale to już zapewne na dalszą dyskusję. -
Lirjel napisał(a):
Kaya, podjęłaś naprawdę trudny temat. Nigdy nie doświadczyłam takiej seksualnej przemocy ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele kobiet doświadcza ze strony swych mężów gwałtów lub wymuszania współżycia. Sądzę, że spora część tych osób, bo tak jak zaznaczyłaś, to nie tylko kobiety, nie zdaje sobie sprawy z tego, że mają swoje prawa, że może być inaczej a współżycie na siłę jest przemocą.
Nie wiem czy widziałaś, w Bazie Wiedzy jest taki artykuł z cyklu Poznaj swoje prawa dotyczący przemocy seksualnej. Sądzę, że jest zbiorem podstawowych, pierwszych informacji dla osób doświadczających przemocy. Zamieszczam cytat z tego artykułu:
"...Szczególnie trudna jest sytuacja kobiet gwałconych przez własnych mężów i partnerów. Nie zawsze też mogą liczyć na pomoc tych, którzy powinni im pomocy udzielić. One same często oraz ich otoczenie uważają, że obowiązkiem żony, partnerki jest współżycie i kobieta tak naprawdę nie może odmówić swojemu mężczyźnie. To sprawia, że wielu sprawców nie ponosi odpowiedzialności za swój czyn.
Dlatego tak ważne jest, aby członkowie rodziny, znajomi, sąsiedzi i inni ludzie, których kobiety spotykają na swojej drodze, nie pozostawali obojętni: żeby chcieli pomóc, i wiedzieli, jak mogą skutecznie pomóc. Musimy skończyć z postawą obwiniającą kobiety i usprawiedliwiającą sprawców. Wymuszanie współżycia narusza prawo, niezależnie od tego czy dopuszcza się tego osoba obca, czy też mąż lub partner kobiety. Trzeba poznać obowiązujące prawo i nauczyć się z niego korzystać. Kompetentna pomoc i wsparcie udzielone zgwałconej kobiecie, może być punktem zwrotnym w doprowadzeniu do zerwania z przyzwoleniem na przemoc seksualną wobec kobiet."
To samo oczywiście tyczy się wykorzystywania mężczyzn.
SilverCube s.c.