aleja

Szkoła bez lęku Szkoła bez lęku

Jak pomóc dziecku i sobie w pokonywaniu niełatwej drogi szkolnych doświadczeń?
Co zrobić, aby kontakt ze szkołą był dla dziecka i rodziców pozytywnym doświadczeniem?

Aktywność grupy ograniczona czasowo | 12 członków | 18 postów

Utworzona: 03.09.2010, 12:25 przez Aneta Barta

Dyskusja

Aktywość grupy wygasła 31.10.2010

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    21.09.2010, 13:48 pomocny_post_1 (0)
    Ano właśnie. Musze powiedzieć, że dużym wsparciem są dla mnie w tej chwili wiadomości na Plasterku dotyczące dzieciaków.

  • Aniolym
  • muza* muza* napisał(a):
    20.09.2010, 11:40 pomocny_post_1 (0)
    dziękujemy Ci Anetko tym bardziej że często potrzeba takiego upewnienia się czy moje postępowanie jako rodzica jest właściwe bo tego fachu uczymy się głównie sami na bieżąco wychowując dzieci :)Pozdrawiam

  • Aneta Barta Aneta Barta napisał(a):
    20.09.2010, 10:02 pomocny_post_1 (0)
    Witam

    Śledząc Wasze wypowiedzi zwróciłam uwagę na dwa problemy jakie pojawiły się w Waszych wypowiedziach: szkolne znajomości i
    samodzielność dziecka. Pytania z nimi związane zadałam naszemu specjaliście Panu Józefowi Rostworowskiemu, a odpowiedzi umieściłam poniżej.

    Czy rodzice powinni ingerować w szkolne znajomości swoich dzieci?

    Jeżeli odpowiedzieć wprost na tak postawione pytanie, to nie powinno się wcale ingerować w szkolne znajomości swoich dzieci.
    Szkoła to szczególny okres w życiu dziecka, gdzie zdobywa ważne dla siebie informacje i doświadczenia jak chodzi o funkcjonowanie wśród kolegów, koleżanek, w grupie, w społeczności szkolnej. Dziecko musi nauczyć się dokonywana właściwych wyborów, jak chodzi o przyjaźnie, znajomości. Musi też ponosić konsekwencje złych, czy nie trafnych wyborów i decyzji. To najlepsza szkoła życia i najbardziej efektywna i najcenniejsza bo powodowana własnymi decyzjami. Rodzic z jednej strony nie powinien przeszkadzać w tych doświadczeniach, ale powinien wiedzieć jak najwięcej o kontaktach szkolnych swojego dziecka. Jeżeli jest przekonany, że nie są to dobre znajomości powinien starać się przekonać dziecko do swoich racji, tak, aby młody człowiek mógł podjąć właściwą dla siebie decyzję.

    Jak pomóc dziecku być bardziej samodzielnym?

    Jeżeli rodzić myśli o tym, jak pomóc dziecku by było bardziej samodzielne, tzn. że życzy swojemu dziecku jak najlepiej. Jest to jeden z największych darów w jakie możemy wyposażyć nasze pociechy. Samodzielności należy uczyć dziecko od najwcześniejszych lat życia. Przekazywanie takich doświadczeń musi być oparte na wzajemnym zaufaniu i troskliwej, dojrzałej miłości rodzicielskiej. Wyraża się ona tym, że rodzic stwarza takie sytuacje, w których dziecko musi przysposabiać się do wywiązywania się z nałożonych obowiązków, załatwiania spraw, samodzielnym realizowaniu swoich zamierzeń pasji itd. Rola rodzica może polegać na tym, że czasem może pomagać, ale nigdy nie powinien kształtować u dziecka tylko i wyłącznie postawy konsumenta.

    Jeżeli macie jakieś pytania czy wątpliwości napiszcie, postaramy się na nie odpowiedzieć.

  • muza* muza* napisał(a):
    17.09.2010, 13:28 pomocny_post_1 (0)
    wiesz Aldono napewno jest tak że dużo z zachowania naszych dzieci jest wynikiem naszych wewnętrznych problemów i błędów i też staram się mocno o tym pamiętać i pracować.
    Ale chcę Ci też powiedzieć że bardzo Cię rozumiem i żebyś nie wpędzała się w totalne poczucie winy że to tylko Twoja wina bo oszalejesz a dziecko ma też w tym mimo wszystko swój duży udział. Są to dzieci nie łatwe w wychowywaniu i to trzeba jasno powiedzieć a nie tylko zawsze zwalać winę całą na rodziców. Ja tez wkładam dużo wysiłku w ogarnięcie syna i jego szkoły i uważam że nie jesteśmy ze stali i czasami zwyczajnie one nas wykańczają.
    Wiesz ja postanowiłam w tym roku że syn będzie uczył się odpowiedzialności za swoją szkołę bo jak robiłam tak jak Ty wszystko za niego tzn, plecak, sprawdzanie, pamiętanie to on coraz bardziej to sobie odpuszczał. Skutkiem mojej konsekwencji jest już w zeszycie brak pracy domowej a dziś poszedł z nienauczonym wierszem. Jest bardzo dobrym uczniem i zdolnym ale tak się zacięłam że nawet kosztem gorszych ocen czy wpadek musi zrozumieć że to jego sprawa pamiętać o lekcjach. Dziś mu zrobię podsumowanie tygodnia jego odpowiedzialności za szkołę i ostrzegłam go, że za dwóję lub uwagi o niewykonanych lekcjach lub zapominaniu czegoś ma szlaban na komputer w przyszłym tygodniu i słowa dotrzymam.
    A co do tych kontaktów z rówieśnikami masz rację. Wczoraj w nocy tez przeczytałam fajny artykuł na ten temat który to potwierdza i postanowiłam, że muszę siebie pilnować by nie roztrząsać tego problemu ich relacji bez sensu i dać im przestrzeń na uczenie się sobie radzenia z przyjaźniami.
    Polecam Ci mocno przemyślenie sobie w jaki sposób możesz trochę wpuścić przestrzeni między siebie i córkę i dać jej prawo bycia inną niż Ty chcesz ją widzieć. To bardzo mocno da oddech Tobie i jej pretensje nie będą tak denerwować i męczyć. Mi to bardzo pomogło a teraz pracuję nad tym by nie dawać wciągać się synowi w kłótnie i dyskusje bo on się w tym pasjonuje i wyczuł tu moja słabość i to, że doprowadza mnie to do nerwów i jakby podświadomie szuka potwierdzenia, że znów na niego nakrzyczę i go nie rozumiem i nie akceptuję.
    Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia i cierpliwości :)

  • Aldona49 Aldona49 napisał(a):
    17.09.2010, 09:44 pomocny_post_1 (0)
    Dziękuję Ci bardzo za komentarz, wcześniej w katharsisie odpowiedziałam na zarzuty, że niepowodzeń mojego dziecka powinnam zacząć szukać u siebie. Nie będę negować, tylko zacznę szukać.Może coś zmienię. Wiem, że wina też leży po mojej stronie i mojej niekonsekwencji. Przez pół wakacji obiecywałam córce, że w 3 klasie to już koniec ze wspólnym odrabianiem lekcji przy kuchennym stole - od września odrabia u siebie przy biurku i to samodzielnie. Pierwszy dzień tak było, ale że miała tysiąc pytań schodziła wciąż do mnie na dół, więc dla własnej wygody kazałam jej na drugi dzień zostać na dole, bo jak jej w czymś podpowiedziałam, to zanim doszła na górę to zapomniała. Pretensje, że "mamo, no jak to było?" - a ja, że nie będę latać w te i wewte, że ma pamiętać, to "oj mamo no powiedz", ja, że boli mnie gardło i nie będę krzyczeć tylko ma zejść, ona na to nie nogi ją bolą, oj mamo ...! Mniej więcej tak to wygląda. O 20.00 jestem wykończona. Postawa wyłącznie roszczeniowa. I jak sobie z tym poradzić? Póki co widzę, że zdaje egzamin dawanie dziecku ważnych odpowiedzialnych zadań domowych, których np. nie może jeszcze wykonywać młodsze rodzeństwo. Napawa to dziecko dumą i czuje się docenione. Ale wiem, że mam wobec nie zbyt wygórowane wymagania i nie mogę sobie z tym poradzić sama ze sobą, że nie jest taka jak ja sama w jej wieku -samodzielna i wzorowa. Nałogowo przeglądam codziennie kartka po kartce każdy zeszyt, każdą książkę i ćwiczenia, ostrzę kredki, porządkuję jej plecak, naklejam magnesami na lodówkę rzeczy dalszoterminowe np. "Piątek - nauczyć się piosenki". Wiedząc, że ona tego nie odrobi i nie nauczy się z własnej woli, pilnuję wszystkiego za nią. Odpytuję z angielskiego z każdej lekcji, bo pani robi niespodziewane kartkówki. I ma zadowalające wyniki, tylko nie wiem, na ile to dzięki temu, że wszystkiego pilnuję.
    Co do problemów z odrzuceniem i emocjami, które dziecku towarzyszą, oczywiście miałam sporo epizodów, bo moja córka, bardzo odważna, śmiała i czasem nawet nachalna, miała problem z sąsiadem, co jak ją widział to szybko zamykał bramy i furtkę i z daleka wołał, żeby do niego nie przychodziła. Na początku ależ owszem zainterweniowałam i byłam dla niego tak niemiła i mu nagadała. Potem z czasem, jak zobaczyłam, że moja córka, której zabroniłam chodzić do tego paskudnego sąsiada i tak się z nim bawi, udało mi się zrozumieć, że dzieci mają jeden dzień taki drugi taki. Jednego dnia się nienawidzą, drugiego bawią się w dom. Po prostu widzę, u mnie zadziałało zlekceważenie problemu, i nie dlatego, że mi się nie chciało. Gdybym zaczęła roztrząsać problem, to może dziecko by zaczęło wierzyć w to, że z nim jest coś nie tak, a tak moja córka powiedziała "ten Antek jest naprawdę pokręcony". I o to chodziło, żeby nie zacząć wątpić w siebie. Nie martw się tym, poradzą sobie, bo my matki z odrzuceniem naszego dziecka nie poradzimy sobie chyba nigdy.
    pozdrawiam i dziękuję za pomoc. Może należałoby z tymi lekcjami odejść od stołu np na dywan i usiąść po turecku ...

  • muza* muza* napisał(a):
    16.09.2010, 14:16 pomocny_post_1 (0)
    witaj Aldono
    Odezwałam się bo mamy dzieci dokładnie w tym samym wieku i dokładnie z tym samym problemem. Nie mam niestety złotego środka bo sama wciąż poszukuję. Próbowałam już miliona sposobów i podejść.
    Jedyne do czego doszłam najbardziej to to, że jestem pewna że zachowanie mojego syna wynika z ogromnej potrzeby poczucia bycia kochanym i akceptowanym oraz z tego że jest bardzo wrażliwy, uparty i inteligenty. Poza tym coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w dużej mierze też powinnam zaakceptować jego trudny charakter a ja raczej z tym charakterem walczę.
    Kiedyś skorzystałam też tu z porady Beaty Boryczko i bardzo mi pomogła bo uzmysłowiła mi że za bardzo czuję się związana z synem, bardzo projektuję na niego siebie i że potrzeba sporo takiej przestrzeni miedzy nim a mną. Dzięki temu złapałam więcej dystansu do niego.
    To tyle ode mnie i bardzo cię pozdrawiam bo wiem jak trudne jest wychowywanie dziecka z takim charakterem zwłaszcza jak chce się dla niego jak najlepiej.

  • Aldona49 Aldona49 napisał(a):
    16.09.2010, 11:50 pomocny_post_1 (0)
    Witam,
    moje 9 letnie dziecko jest dzieckiem pretensjonalnym, nigdy nie jest zadowolona, źle, że trzeba jeść, źle, gdy odrabiać lekcje, jak nie każę jej odrabiać to sama nigdy w życiu się nie zabierze, nie chce odrabiać samodzielnie, nie słucha gdy proszę o coś spokojnie za pierwszym razem. Jak dostaje karę to z wielkim poczuciem niesprawiedliwości. Wstaje rano i już w pierwszej minucie wyprowadza mnie z równowagi. Chcę, żeby w domu było spokojniej, żeby usamodzielniła się i sama podejmowała pewne decyzje zwłaszcza te, które dotyczą jej samej. wdzięczna będę za jaką mądrą poradę.pozdrawiam

  • muza* muza* napisał(a):
    16.09.2010, 10:06 pomocny_post_1 (0)
    Przezywając tak na świeżo pewien problem dotyczący szkoły chciałabym poznać waszą opinię.
    Szczerze mówiąc to nie wiem czy to nie jest bardziej mój problem niż moich dzieci ... Chodzi mi o relacje ich z rówieśnikami a bardziej o konflikty jakie powstają. Moje dzieci są dość wrażliwe i nie należą do najbardziej przebojowych w nawiązywaniu przyjaźni. Są lubiane i same też aktywne do momentu kiedy są akceptowane, chciane w zabawach. Niestety źle radzą sobie z odrzuceniem czy byciem niechcianym. Niestety mam świadomość że jeszcze gorzej chyba z tym radzę choć racjonalnie wiem, że to normalne w grupach rówiesniczych.
    Trudno mi złapać tą granicę kiedy powinnam dać im możliwość uczenia się samym radzić sobie z rożnymi relacjami a kiedy powinnam jakoś ingerować.
    Widzę, że czasami za dużo ja zadaję w tym temacie pytań i niepotrzebnie może go roztrząsam ale boję się przegapić jakiś ich większych problemów z którymi się zamkną w sobie i będą przeżywać. Gubię się też w tym bo jednego dnia syn (9 lat) skarży się że kolega go bije czy odgania z grupy kolegów a następnego dnia słyszę że się razem bawią albo dzwoni do niego bo coś planują razem robić. Generalnie to ma problem z tym jednym kolegą który jest (w ocenie wielu rodziców)trochę agresywny i despotyczny.
    Ogólnie dzieci moje lubią szkołę, nie widzę jakiś drastycznych oporów i niechęci ale boję się tego ich przeżywania odrzucenia przez kolegów. Podejrzewam, że tymi swoimi lękami też ich zarażam podświadomie. Ja bardzo źle wspominam swoją podstawówkę bardzo przeżywałam konflikty i stąd w dużej mierze lęk teraz o swoje dzieci by nie wyszły poranione ze szkoły.
    Pozdrawiam ciepło.

  • Tehane Tehane napisał(a):
    11.09.2010, 18:49 pomocny_post_1 (0)
    Bardzo dziękuję, za potwierdzenie moich przypuszczeń.

  • Józef Rostworowski Józef Rostworowski (józef rostworowski) napisał(a):
    11.09.2010, 18:31 pomocny_post_1 (0)
    Odpowiadam na pytanie dotyczące uczennicy w ciąży. Jeżeli uczennica jest w ciąży, a ma mniej niż 15 lat to taka ciąża zawsze pochodzi z przestępstwa i wtedy występuje obowiązek prawny zawiadomienia Prokuratury o popełnieniu przestępstwa.
    Jeżeli natomiast uczennica w ciąży ma więcej niż 15 lat to dyrekcja szkoły nie ma obowiązku zgłaszania takiej sytuacji. Szkoła ma natomiast obowiązek pomóc uczennicy w ukończeniu szkoły. Szczegółowo reguluję taką sytuację ustawa z dnia 7 stycznie 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży ( Dz.U.z 1993r.Nr12, poz.78) Nałęcz.

aleja