Katharsis

Dyskusja

  • doris.78 doris.78 napisał(a):
    05.05.2011, 11:18 pomocny_post_1 (0)
    Dziękuję za rady zarówno timetochanges, jak i Martynie.
    Przepraszam, że piszę dopiero teraz. Poza tym problemem, mam jeszcze na głowie pisanie pracy licencjackiej i różnie bywa z czasem.
    Tak jak pisze timetochanges, dobrym rozwiązaniem sprawy jest partnerska rozmowa z mężem i jego rodzicami. Otóż z mężem nieraz już rozmawiałam. Niestety on nie chce zmienić zdania co do przeprowadzki. Wydaje mi się, że on boi się swoich rodziców. Jest pod ich zbyt wielkim wpływem. Natomiast z rodzicami męża próbowałam rozmawiać, ale oni wciskali mi te swoje mądrości, że ich syn wie, że tam trzeba mieszkać itp. Mnie nie dali nawet dojść do słowa. Nie wspomnę już o tym, że oboje, a zwłaszcza jego ojciec wręcz "ryczał" po mnie. Męża nie było wtedy w domu. Ale jak się o tym później dowiedział, nawet nie stanął w mojej obronie. Powiedział tylko rodzicom, że ja zmienię swoje zachowanie (od pewnego czasu nie rozmawiam z jego rodzicami, jestem w ich domu jakby nieobecna, wszystko za sprawą ich poglądów i chorego wychowania syna). Obecnie szukam pracy. Jak ją znajdę i ustatkuję się zawodowo, zamierzam wynająć mieszkanie. Jeśli nie będzie chciał iśc za mną i zostanie ze swoją "mamusią" i "tatusiem" to trudno, będziemy mieszkać osobno. Wstęp do mojego mieszkania będzie miał zawsze. Ale moja noga w domu jego rodziców już tam nie stanie. Wiem, że jego rodzina mnie już całkiem wyklnie. Ale mam to gdzieś. Ważne, żeby moje relacje z mężem się nie pogorszyły. Kocham go bardzo. I wiem, że on mnie też, pomimo, iż jest jak jest. Cieszę, się również, że w moich rodzicach mam pełne poparcie. Oni są po mojej stronie. Mam siostrę, która jest po ślubie cztery lata. Z mężem mieszkają sobie sami i są szczęśliwi. Rodzice szwagra ani moi nie wtrącają się do nich. I tak ma być.

    Pozdrawiam serdecznie :)

  • Aniolym
  • Martyna Martyna (martinikotek) napisał(a):
    24.03.2011, 21:55 pomocny_post_1 (0)
    zgadzam się z timetochanges:)!!!!
    ale nie do końca... to właśnie wspólne mieszkanie z teściami to ostateczność!, dla zdrowych relacji między czworgiem powinno się mieszkać osobno. Czas na wyfrunięcie z gniazda już dawno minął i nie ma na co czekać. Choćby się miało najcudowniejszych teściów pod słońcem nie powinno mieszkać się pod jednym dache!.
    Zwłaszcza że jesteście młodym małżeństwem, które dopiero się poznaje i dociera, teście obok nie pomagają w budowaniu więzi między partnerami, nie wspominając o sferze intymnej której w takim przypadku brak.
    Twój mąż założył nową rodzinę, a jego rodzice powinny być dodatkiem w jego nowym świecie, a jest odwrotnie. Sytuacja będzie coraz gorsza dopóki będziecie żyć na tym samym metrażu. Jeżeli macie taką możliwość finansową szybciutko szukać mieszkania!!!!

  • timetochanges timetochanges napisał(a):
    16.03.2011, 17:04 pomocny_post (1)
    Doris.
    Niestety często dochodzi do pogorszenia stosunków między małżeństwem, kiedy zamieszkuje się z rodzicami, niezależnie od tego czy są to Twoi rodzice, czy też męża.
    Sprawa się komplikuje, ponieważ Wy mieszkając u Nich, niejako zgodziliście się na panujące w tym domu zasady. Rodzice uważają że mają prawo do pouczania, dawania rad i ogólnego nadzoru nad waszym związkiem. Rozsądnie jest spróbować porozmawiać najpierw z mężem, o tym czy panujące warunki są dla Niego niedogodnością, a potem porozmawiać z rodzicami męża. Oczywiście zachęcam do rozmowy iście partnerskiej, bez emocji i wyrzucania sobie błędów. Proponuję powiedzieć o swoich odczuciach, być może rodzice męża nie są świadomi tego że ich zachowanie nie odpowiada Wam.
    Co do wyprowadzki - jest to moim zdaniem ostateczny krok.
    Daj znać jak poszła rozmowa.
    Pozdrawiam
    Makusma.

  • doris.78 doris.78 napisał(a):
    06.03.2011, 00:34 pomocny_post_1 (0)
    Witam :)

    Czytam Wasze posty i muszę przyznać, że czuję się choć trochę lepiej wiedząc, że nie jestem sama z moim problemem. Jestem niecały rok po ślubie, mieszkamy z rodzicami męża i mam już tego serdecznie dość. Zero niezależności. Czuję się raczej jak ich nowa córka niż mężatka. Teściowie nie chcą zgodzić się na wyprowadzkę syna. Wychowali go tak, że on ich nie zostawi. Rodzice są dla niego ważniejsi niż własna żona. A przecież po wyprowadzce nie zabraniałabym mu kontaktu z nimi. Nie wiem co robić, by nasze małżeństwo się nie rozpadło!!! Ale wiem napewno, że mieszkać tam nie będę.

  • Martyna Martyna (martinikotek) napisał(a):
    24.02.2011, 13:25 pomocny_post_1 (0)
    uporemba!
    w normalnych rodzinach jest po prostu normalnie, obie rodziny się przyjaźnią, spotykają, często nawet teściowa z synową nawiązują prawdziwą przyjacielską więź. Bez sztucznego uśmiechania się "bo trzeba" i tak powinno być wszędzie. Ale życie pisze różne scenariusze i niestety nie w każdym domu te relacje są odpowiednie.
    Porozmawiaj na spokojnie z synową najpierw, żeby nie miała pretensji że za jej plecami coś knujesz przeciwko niej. I powiedz co czujesz, że CI przykro ze chciałabyś żeby te relacje nie były tylko w jedną stronę. Chcesz być babcią nie tylko wtedy jak młodzi chcą gdzieś wyjść, ale chcesz czuć się potrzebna również wtedy kiedy nie potrzebują twojej pomocy.
    Jeśli twoje relacje z synową są poprawne taka szczera rozmowa przy herbacie powinna rozwiązać problem.
    Może ona nie zdaje sobie sprawy z tego że Tobie może być przykro, być może w jej mniemaniu na tym właśnie polega rola babci i teściowej?
    Myślę że powinnaś podzielić się z nią swoimi spostrzeżeniami - na pewno nie zaszkodzi!:)

  • uporemba@o2.pl uporemba@o2.pl napisał(a):
    14.02.2011, 16:52 pomocny_post (1)
    Jestem teściową i opiekuję się moją wnuczką,zwolniłam się z tego powodu z pracy żeby im pomóc ,przynoszą dziecko do mnie ja do nich nie chodzę a a jak już miałabym ochotę to moja synowa mówi mi żebym nie przychodziła bo ma nie posprzątane ,są po ślubie 2 lata a ja tam byłam oprócz urodzin raz albo wtedy jeżeli oni chcą gdzieś iśc i mam byc przy dziecku, nie nachodzę ich niespodziewanie co mam robic , chciałabym ich odwiedzac jak w normalnych rodzinach się dzieje,z tego powodu jest mi bardzo przykro.co robic

  • timetochanges timetochanges napisał(a):
    06.01.2011, 17:33 pomocny_post (1)
    Do Martyny.
    Droga Martyno,
    bardzo mi przykro że Twoje relacje z mężem uległy pogorszeniu. Zarówno twoja sytuacja jak i innych kobiet które tu szukają otuchy lub ujścia emocji, są dla mnie ważne - powinnyśmy się wspierać, ponieważ nikt inny nie zrozumie nas tak dobrze jak kobiety (choć są pewnie i mężczyźni)które mają podobne problemy.
    Czasem zastanawiałam się nad spotkaniem wszystkich chętnych "złych synowych" gdzieś w kawiarni, potem szybko rezygnowałam z tego pomysłu wiedząc że internet daje mi komfort anonimowości.Być może okazałoby się że wśród kobiet z problemami nawiążą się znajomości i przyjaźnie a spotkania będą bardzo miłą odskocznią od problemów i kłopotów dnia codziennego. Może ktoś podchwyci ten pomysł a ja wtedy będę już na tyle odważna aby stanąć z kobietami o podobnych problemach twarzą w twarz. Zobaczymy. Póki co oczywiście jestem za korespondencją zarówno tu jak i na priva.
    makusma@gmail.com

  • timetochanges timetochanges napisał(a):
    06.01.2011, 16:47 pomocny_post_1 (0)
    Kochane Synowe.
    W Nowym Roku życzę Wam spokoju i radości, oby każdy dzień rozpoczynał się od uśmiechu na twarzy i kończył się uśmiechem.
    timetochanges.

  • marysia72 marysia72 napisał(a):
    25.12.2010, 15:17 pomocny_post_1 (0)
    `*.*´¨)
    ¸.♥´¸.♥*´¨)
    (¸.♥´ (¸.♥`
    (`*♥.¸ (`*♥.¸ ¸.♥*´) ¸.♥*´)
    ♥*♥ WESOŁYCH ŚWIĄT ♥*♥

    Niech te Święta
    Tak wspaniałe `` . __/_._
    będą całe ``````` _).♥ (_
    jakby z bajek `````` ●
    Niechaj gwiazdka ``,●,●,
    z nieba leci ``````,●,*,●,
    niech Mikołaj ````,●,*,*,●,
    tuli dzieci ``````,●,*,*,*,●,
    Biały puch `````,●,*,*,*,*,●,
    niech z ```````,●,*,*,*,*,*,●,
    nieba ```````,●,*,*,*,*,*,*,●,
    spada ````````````█|█`````
    niechaj piesek●●¤ۣۜ๘(¯`♥´¯)¤ۣۜ๘●●
    ``````__/_._`` w nocy gada
    ``````_).♥ (_``.Niech choinka
    ````````.● `````pachnie pięknie
    ```````,●,●, ```no i radość
    ``````,●,*,●,` będzie wszędzie !
    `````,●,*,*,●,
    ````,●,*,*,*,●, ….niech biały opłatek
    ```,●,*,*,*,*,●, ``w dłoni nie drży
    ``,●,*,*,*,*,*,●, `z lęku jak z zimna
    `,●,*,*,*,*,*,*,●, ```niech drży
    ```````█|█````` szczęściem
    ●•●¤ۣۜ๘(¯`♥´¯)¤ۣۜ๘●•● wzruszony!!

    ¤ۣۜ๘● Pozdrawiam serdecznie:):

  • Martyna Martyna (martinikotek) napisał(a):
    19.12.2010, 12:18 pomocny_post_1 (0)
    timetochanges
    cieszę się że póki co jest dobrze, oby tak dalej, oby teściowa nie wygrała i zaczęła znowu walczyć o synka.
    MAsz rację ta strona sprawia że nie jestesmy odosobnionym nienormalnym przypadkiem który wyolbrzymia t co się dzieje wokół nas - bo to nie prawda!!! chciałabym wyolbrzymiać, chciałabym żeby to wszystko nie było nie prawdą, nie miało miejsca - niesety jest inaczej.
    U mnie nienajlepiej, najważniejsi rodzice i siostra a ja obrywam raz po raz, z każdej strony cios coraz bardziej bolesny.
    Nie wiem... gdyby nie dziecko nie zastanawiałbym się minuty nad zakończeniem tego małżenstwa, niestety muszę w nim tkwić i nerwowo czekać aż przekroczę swoją granicę wytrzymałości i się wykończę.
    Ale cieszy mnie fakt że u Ciebie nie jest gorzej.
    Ściskam mocno, pozdrawiam i czekam na wieści , może na priv?

Katharsis