aleja

SZCZĘŚCIE SZCZĘŚCIE

Szczęście - co to takiego?

32 członków | 133 posty

Utworzona: 21.06.2010, 12:12 przez aisa

Dyskusja

  • raew raew napisał(a):
    27.01.2012, 22:25 pomocny_post_1 (0)
    eeeff czy jest możliwe byś mogła się wyprowadzić już teraz ? Czemu musicie czekać z tym 5 miesięcy ? Myślę, że najważniejsze teraz byś nie była sama...

  • Aniolym
  • Teodor Teodor napisał(a):
    19.01.2012, 17:01 pomocny_post_1 (0)
    Eeeff z tego co piszesz to w obecnym czasie przeżywasz trudne i stresujące chwile. Mam wrażenie, że trochę sobie dokładasz do wszystkiego, pisząc mocno pesymistyczne scenariusze przyszłości, której jeszcze nie ma. Życzę Ci by wszystko dobrze się poukładało, zwłaszcza jeśli chodzi o Twoje zdrowie, natomiast nawiązując do tematu grupy chcę napisać jeszcze "dwa" słowa. Popatrz Eeeff, że do szczęścia odnosisz się jako do czegoś zewnętrznego. To nie jest dla Ciebie coś co czujesz, ale coś co posiadasz i to od kogoś, czyli nie jest w żaden sposób zależne od Ciebie. Kiedy Twoje szczęście stanie się zależne od Ciebie, lub raczej będzie w Tobie niezależnie od tego co na zewnątrz, to w żaden sposób nie będziesz się również obawiała, że je stracisz, że ktoś Ci je zabierze.

  • eeeff eeeff napisał(a):
    19.01.2012, 15:48 pomocny_post_1 (0)
    czesc. jestem tu nowa ale zainteresowal mnie temat owej grupy.
    Szczescie - co to takiego? Byłam kiedys osobą która miała szczescie. Moim szczesciem nie był fart, los ale osoba z która zyłam, mężczyzna. Poznaliśmy sie w szkole (liceum) gdzie początkowo nie wiedzieliśmy o sobie nic. Traktowalam go jak jednego z pozostałej częsci chłopaków z mojej klasy jednak nie był tacy jak pozostali. w pewnym momencie zawarlismy ze soba przyjaźń. On na początku był cicha osoba, miał gips na nodze i chodził o kulach gdyz przebył operacje stawu skokowego. Od słowa do słowa zaczelismy sie poznawac coraz lepiej. Po ok 3 miesiacach dopiero dowiedziałam sie o tym ze jest piłkarzem recznym na wysokim szczeblu Polski... dowiedziałam sie nie od niego ale od koleżanek w klasie. to mi w pewnym sensie zainponowało ze nie szczycił sie sławą i nie zależało mu bym patrzyła na niego przez pryzmat statusu. w czasie znajomosci z nim blizszej i coraz blizesz zaczelismy sie spotykac. po 3 latach chwile przed wyjazdem do Portugali na turniej piłki ręcznej postanowilismy spróbowac. Było to 7 kwietnia. w maju po powrocie postanowił mi się oswiadczyc. zgodziłam sie... był to człowiek przy którym byłam szczesliwa. człowiek...taki ze gdy na niego patrzyałm a on spał płakałam... płakałam ze szczescia ze na kogos takiego zasługuje... rok po zareczynach wpadłam w kłopoty... tak jakby sie poddałam. okazałam zazdrosc ( bardzo tego nie lubił)... w nowy rok biezacego roku usłyszałam ze musimy sie rozstac... zrobic przerwe. probowalam sie przed tym bronic bo wiedzialam jak bardzo mi na nim zalezy. wiem co go skłoniło do tego. Przegrałam ze sportem. Kamil jest taki ze lubi swobode. za 5 miesiecy mielismy wyprowadzic sie do Niemiec, on miał grac dla Bundesligi a ja podjac studia i prace. Kamil uznał ze musi poswiecic całego siebie dla pasji dlatego to rozstanie. Zgodziłam sie na to chociaz bardzo cierpiałam ale wiedziałam ze ducha walki do sportu nie bede umiala przezwyciezyc, wygrac z nim. Ok 2 tygodni temu dowiedziałam sie o nowotworze. Poszłam na badania cytologiczne by moc sie zaszczepic przeciw HPV jednak jest juz za pozno. Mam 20 lat... za tydzien bede wiedziała czy nowotwór moze przekształcic sie w złosliwy.nie mam z nim kontaktu od tygodnia oprócz jednego sms "powiedz ze to sen, ze to nieprawda... " Kamil wie o nowotworze. jego planem bylo zejscie sie w maju... przed wyjazdem... nie wiem czy powinnam cos robic w tym kierunku. Sama jestem bezradna . moge stracic szanse ze kiedys bede mogla miec dziecko, straciłam jego ... chce walczyc z nowotworem choc wiem jak bedzie ciezko ale tez chcialabym moc zmienic los by on wrócil i pomogl mi przez to przejsc bo wiem ze napewno mnie kocha ...

  • Odnaleziona Odnaleziona (sledzikowa) napisał(a):
    14.10.2011, 22:53 pomocny_post_1 (0)
    zaraz a co było w zeszła zimę? jestem w woj podlaskim.. coś mało pamiętam..hehehe, zimno chyba było? A ty skąd piszesz?

    Dziś chwila radości była taka ..że wytarmosiłam kocura- wiktora, oglądnęłam swoje 2 seriale kryminalne oraz spotkałam się z koleżanką po paru miesiącach się nie widzenia z nią

  • ewa ewa napisał(a):
    14.10.2011, 16:05 pomocny_post_1 (0)
    Zimno? Eeeee... przypomnij sobie ubiegłą zimę. Tak na rozgrzewkę;)

  • Odnaleziona Odnaleziona (sledzikowa) napisał(a):
    12.10.2011, 15:25 pomocny_post_1 (0)
    ma swoje uroki...tylko czemu to tak zimno jest?
    żeby tego wiatru tak nie było i ochłodzenia.
    czuję że jestem..jakimś zmarźlakiem...to i ciepła, ciepła ciepła potrzebuje...
    i kawę.. i kapuczino.. i herbatę z imbirem :)

  • ewa ewa napisał(a):
    12.10.2011, 13:36 pomocny_post_1 (0)
    Ja też wolę wiosnę... choć jesień swoje uroki też ma;)
    Quote:
    po co później?
    Bo od razu nie zawsze się da.

  • Odnaleziona Odnaleziona (sledzikowa) napisał(a):
    12.10.2011, 13:08 pomocny_post_1 (0)
    no można ...mam nadzieję..
    Ten mój awik to też u mnie bez kozery..nie lubię jesiennej pory, nie lubię deszczów, zimna i wiatru.

    po co później?

  • ewa ewa napisał(a):
    12.10.2011, 09:00 pomocny_post_1 (0)
    Quote:
    EEee tam..to już rozwód to straszne nieszczęście..??
    No nic dobrego... ale coś dobrego można z tego zrobić. Później.

  • ewa ewa napisał(a):
    12.10.2011, 08:58 pomocny_post_1 (0)
    Cześć;)

    Pewnie, że każdy ma swój pryzmat... tylko on czasem trochę zakrzywia;) I takie "jak najlepiej" wychodzi średnio. Jestem zdania, że zawsze warto "wyjść z siebie" i stanąć obok - większe szanse na obiektywizm. I tego cioci życzę.
    Quote:
    A ja jestem szczęśliwa!:)
    I tak trzymać!

    Zgadzam się co do tego "po coś". I jeśli nie zamieniać szarego w złote - to nie wiem, co z tym fantem można zrobić:))

aleja