Dziewica i niedziewica razem
Dyskusja
-
Teodor napisał(a):Taki, "kiedyś" nigdy nie nadejdzie, "teraz" jest najlepszy na to czas.
Szkoda to trzymać, kumulować bo w którymś momencie wybuchnie.
Warto to zmienić. -
taki napisał(a):To miłe zaskoczenie, że ktoś jeszcze to czyta.
Ona jest szczęśliwa i to mi wystarcza. Mnie uszczęśliwia Jej szczęście. Uszczęśliwia mnie planowanie sposobu w jaki na nowo wywołam uśmiech na Jej twarzy. na tym się skupiam.
A chwile kiedy w samotności patrzę się w dal kiedyś miną, wierzę w to. -
eMwOgrodzie napisał(a):Porycołam się Lirjel czytając Twoje słowa:) Tak, takiej miłości i szczęścia z "przynależności" i rezygnacji z kontroli na rzecz wolności każdemu z nas życzę
Miłość-Wolność-Świadomość.....
Taki, co u Ciebie?
Czy ten wewnętrzny konflikt w Tobie jest na dobrej drodze do rozwiązania? -
Lirjel napisał(a):Myśl na gorąco:
Kiedyś i ja z mężem przechodziliśmy przez kwestię wcześniejszych relacji z byłymi partnerami. Mogliśmy zostać na tamtym etapie drogi i tkwić w nim do dzisiaj, mogliśmy pójść w dwie strony i zachować w sercu żal do drugiej osoby, mogliśmy wreszcie przejść przez to z miłością.
Dzisiaj błogosławię każdą chwilę, którą z nim spędzam - poranne śniadania i kolacje, gdy zmęczeni jeszcze wspominamy co przyniósł dzień, nieprzespane noce, gdy dzieci się budzą i chwile wspólnej zabawy, wreszcie błogosławię te chwile, gdy kochamy się wiedząc, że jesteśmy dla siebie jedynymi na świecie.
Na naszych obrączkach jest wypisane:
"Połóż mnie jako pieczęć na swym sercu"
"Połóż mnie jako znamię na twoim ramieniu"
To prawda, wycisnęliśmy na sobie znamię wzajemnej przynależności, takiej, która zrodziła się w miłości, która jest z wolnego wyboru.
To, co było, dawno już należy do zamierzchłej przeszłości, dla której nie ma miejsca w świecie, gdzie budujemy naszą rodzinę.
Piszę to Taki, bo życie tak naprawdę jest zdumiewająco krótkie, nie ma w nim czasu na mielenie latami urazów i żali. Łap je! Już dzisiaj mógłbyś być przepełniony szczęściem - cichym lub szalonym. Naprawdę szkoda czasu. -
taki napisał(a):Znalezione w sieci. Pisze niejaki "Obecny".
"Każdy związek to eksperyment na własnym życiu więc nie warto go ryzykować nawet dla najpiękniejszej laski. Nie jest ważne czy krzywda jest realna czy wydumana. Nie jest ważne co sobie myślą inni. Ważne jet tylko i wyłącznie to czy ty chcesz żyć z wybraną osobą czy nie. A przeżyć życie warto wyłącznie z taką osobą której nie chcesz zmieniać. Związek z każdą inną jest tylko pomyłką."
Kiedy przeczytałem te słowa pokręciłem głową z niedowierzaniem. Gdzie tutaj wiara w miłość, nadzieję, w te wszystkie wspaniałe uczucia które potrafią dokonać rzeczy niemożliwych?
Ale potem przyszło wahanie. Przecież życie mało kiedy przypomina piękny film zakończony ozdobnym napisem "The End".
Cóż. Każdy z nas dopiero na koniec życia odpowie sobie na pytanie "czy było warto". A odpowiedzi tej nie udzieli nam nikt inny. -
Teodor napisał(a):Z okazji 101 postu w tej grupie i ja tego życzę,
a do życzeń pozwolę sobie dołączyć pewne propozycje.
Berbel można by się zastanowić co i dlaczego w tym tak Cię boli, poszukać wartości, przekonań, które zostają naruszone i z nimi popracować. Można też iść w drugą stronę, zastanowić się nad tym jak byś musiała myśleć, aby Cię to nie dotykało. Jakie miałyby być Twoje myśli/przekonania abyś przeszłość swojego partnera traktowała neutralnie już teraz?
Polecam także zainteresowanie się metodą Tippinga, w której chodzi właśnie o przebaczenie, pozbycia się przykrości. -
berbel napisał(a):TeodorQuote:Jednak to nie wina tej pierwszej osoby, ale drugiej. To ta druga osoba czegoś nie akceptuje w pierwszej.
poniekąd muszę się z tym zgodzić. Jak to mówią "widziały gały co brały" nikt nas do żadnego związku nie zmuszał. Ale co zrobić, żeby zaakceptować w pełni to co nas najbardziej boli? Jak? Jesteśmy tu z Takim nie po to aby się wywyższać i oczerniać naszych partnerów tylko po to, by poznać odpowiedź na to. Jak to zrobić? No jak...? Ja tak bardzo chcę to zrobić, ale nie wiem w jaki sposób. Z jakiej strony bym to tego smoka nie podchodziła, zawsze mnie ugryzie
.
Quote:Fakt, że ktoś miał doświadczenia seksualne w przeszłości nie jest jednoznaczne z jakimikolwiek zasadami.
też prawda. różnie to bywa.
a co do wyrazu "pretensja" mnie jakoś szczególnie nie drażni. Ale można też używać roszczenie, skarga, zarzut, zażalenie, uraza, wyrzut jak kto woli mnie to tam obojętnie, przecież to jedno i to samo
ps. to właśnie 100 post w tym temacie. z tej okazji, życzę nam wszystkim odkrycia odpowiedzi na moje zadane wyżej pytanie
. -
Teodor napisał(a):Piszesz o wartościach i o tym jak łatwo nimi zachwiać. Warto by zatem zapytać w czym są osadzone te wartości.
Wiesz osobiście mam tak, że gdy spotykam się z jakąkolwiek odmiennością to poczucie moich wartości wcale nie ulega zachwianiu. Pozwalam innym myśleć odmiennie, kierować się zasadami, które nie są mi bliskie. Jeśli ktoś żyje według skrajnie odmiennych wartości od moich, a mnie to nie pasuje to zwyczajnie nie szukam kontaktu z tą osobą. Nic się jednak nie wali w moim systemie w moim "JA". Dlaczego? Bo wiem co dla mnie jest ważne i się tego trzymam. To że inni robią inaczej nie oznacza, że ja też tak muszę, nie oznacza, że ja robię źle. Moje poczucie wartości jest osadzone we mnie.
Ten znak równości wcale nie jest taki pewny.Quote:Problem polega na tym, że on/ona miała doświadczenia = ma inne zasady (tutaj duża kropka po zdaniu).
To że on/ona miała doświadczenia = że on/ona miała doświadczenia, i tu duża kropka. Fakt, że ktoś miał doświadczenia seksualne w przeszłości nie jest jednoznaczne z jakimikolwiek zasadami. Chcesz poznać zasady innego człowieka to najlepiej zapytaj o nie, porozmawiaj z nim o tym.
Taki, jeśli jedna osoba ma bardzo luźny stosunek do seksu i zaliczała codziennie innego partnera, a drugiej to nie odpowiada to nie widzę szans na to, że ułoży im się w związku. Jednak to nie wina tej pierwszej osoby, ale drugiej. To ta druga osoba czegoś nie akceptuje w pierwszej. Aby im się w związku ułożyło to nie jest w 100% konieczne by mieli zbieżne zasady, ale by się akceptowali w pełni tacy jacy są.
Czy tym zdaniem chciałeś zaznaczyć, że Cię nie rozumiem bo tego nie przeżyłem?Quote:Można książkę napisać, ten co przeżył zrozumie i bez tego, ten co nie - i po przeczytaniu książki nie bardzo pojmie o co chodzi i nazwie to "pretensją".
I na koniec jeszcze zapytam o słowo "pretensja", co takiego jest w nim uwłaczającego? -
taki napisał(a):Pragnienia ludzkie są zbieżne. Kiedy ktoś hołdował pewnym zasadom, a potem zderza się z ich brakiem u osoby z którą chce się związać - u wszystkich wynikają z tego podobne problemy.
Używasz słowa "pretensja" - określa się nim zwykle skargi rozkapryszonego dziecka. Choć w sumie każdy na tym portalu pisząc o swoim problemie ma o coś pretensję - do świata, do życia, do innych. Ale słowo to nie pasuje ani tutaj ani gdzie indziej. Uwłacza ludziom i spłyca ich problem.
Quote:Taki, a może w tych zbadanych przypadkach pretensja polegała nie na tym że on/a miał/a już doświadczenia, tylko na tym, że ja nigdy wcześniej?
Problem polega na tym, że on/ona miała doświadczenia = ma inne zasady (tutaj duża kropka po zdaniu).
I skoro dla tej jednej wybranej osoby wcale nie jest to ważne czy zaliczyło się autobus innych, czy nie "no bo przeszłość nie ma znaczenia" to wali się pewien system wartości. Następuje poważne zachwianie całego "ja". I wtedy przychodzi negowanie wartości którym się hołdowało jako tych, które jednak nie są wartościowe (bo jak coś jest bez znaczenia to nie ma wartości). Włącza się autodestrukcja. Obrzydzanie samemu sobie tego w co się wierzyło. "Czas pogardy dla samego siebie i swoich zasad". Wtedy dopiero nadchodzi żal, że nie korzystało się z życia tak jak inni. Że się nie "szalało". Ale powiem Ci - to jest skierowane przeciwko sobie. Wbrew swemu charakterowi. W rozpaczy.
Można książkę napisać, ten co przeżył zrozumie i bez tego, ten co nie - i po przeczytaniu książki nie bardzo pojmie o co chodzi i nazwie to "pretensją".
Ehh, znów sedno poszło gdzieś na dół w postach. -
Teodor napisał(a):Taki, piszesz na bardzo dużym stopniu ogólności przy okazji, śmiem stwierdzić, mocno generalizując.Czy to w jakiś sposób koreluje z faktem, że partner miał wcześniej doświadczenia seksualne z innymi partnerkami?Quote:Niestety część pań wykazuje po kilku latach chęć sprawdzenia "jak to jest z innym"Kilka to nieco mało, aby stwierdzić regułę. Dodatkowo w tych kilku bywają wyjątki oraz parę innych optymistycznych przypadków.Quote:Kilka szczerych wypowiedzi facetów ...
Być może się czepiam, ale chcę powiedzieć, że lepiej traktować ludzi (i pary) indywidualnie. Temu coś przeszkadza, tamtemu nie. Ta ma o coś żal inna w podobnej sytuacji nie reaguje.
Jeśli są pary, w których występują pretensje to warto skupić się nad tym co zrobić aby ich nie było zamiast tym samym potwierdzać sobie jakieś hipotezy. Taki, a może w tych zbadanych przypadkach pretensja polegała nie na tym że on/a miał/a już doświadczenia, tylko na tym, że ja nigdy wcześniej? Taka opcja również istnieje.
Zresztą jaka konkluzja miałaby płynąć z przedstawionych obserwacji ...nawet jak się zakochasz to nie wiąż się z kimś kto ma inną przeszłość niż ty bo będą problemy?
Zwracajmy więc uwagę na poszczególne przypadki z osobna dbając by żyło się nam lepiej i rozwiązując pojawiające się konflikty zamiast kierować się statystykami. Jak powiedział Benjamin Disraeli "Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa i statystyki"




SilverCube s.c.