Anioly

samotność w sieci i poza samotność w sieci i poza

Jak radzić sobie z samotnością
nie mając stałego dostępu do internetu ??
Gdzie szukać grupy wsparcia ??
mieszkam na wsi.

7 członków | 16 postów

Utworzona: 13.04.2010, 16:50 przez Danielsan

Dyskusja

  • Kora Kora napisał(a):
    08.05.2011, 23:20 pomocny_post_1 (0)
    Daniel, ja myślę, że mimo wszystko powinieneś próbować, zwłaszcza, że złożyliście sobie obietnicę.
    Co do tego, że "ktoś" powinien cały czas przy niej być, to nie do końca się zgodzę, a to dlatego, że po pierwsze w praktyce jest to mało realne, a po drugie i najważniejsze-to ona musi nauczyć się żyć z samą sobą! To ona musi wziąć odpowiedzialność za własne życie i zaopiekować się sobą! Nikt tego za nią nie zrobi.
    To prawda, że sama farmakologia może nie wystarczyć, ale Ty nie możesz robić za jej terapeutę, choćby z tego powodu, że nim nie jesteś. Sposób w jaki mógłbyś jej pomóc, to znaleźć odpowiedniego specjalistę w tej dziedzinie, no i oczywiście być przy niej (w takim sensie, by czuła Twoje wsparcie).
    Na razie jednak zrób wszystko, by dotrzymać obietnicy.

  • button
  • Danielsan Danielsan napisał(a):
    08.05.2011, 22:04 pomocny_post_1 (0)
    Oj tak Koro, niepewność tego co się stało wykańcza
    i to bardzo...........
    Zanim jeszcze wszystko było w porządku osóbka ta prosiła mnie
    że gdyby kiedyś się tak stało że zniknie bez słowa wyjaśnienia
    to mam nie spocząć i jej szukać bo może to oznaczać że stało się
    coś złego albo jej stan na tyle się pogorszył że trafiła znowu
    do szpitala psychiatrycznego...........
    Więc teraz się martwię i to bardzo.
    Ale z drugiej strony to mówiła mi wiele miłych rzeczy
    że mnie nie opuści bez wyjaśnienia
    że mnie kocha
    itd........
    Ale wszyscy porzuceni na tym portalu dobrze wiedzą
    że równie dobrze mogły to być tylko takie obiecanki-cacanki
    żeby zyskała to co chciała.

    A jak już powiedziałem nie mam do niej pełnego adresu
    bo niedostatecznie nachalnie starałem się go zdobyć
    więc teraz w wielu sprawach jestem ograniczony
    w tych poszukiwaniach.
    moja wina.

  • Danielsan Danielsan napisał(a):
    08.05.2011, 18:13 pomocny_post_1 (0)
    witaj Kora

    odpowiadając na twoje pytania

    - znamy się niecały rok
    - Tak jak pisałem, dałem się podejść jak małolat.
    Jak się teraz zastanowić to nie mam do niej dokładnego adresu.
    Zaprosiła mnie na święta Wielkanocne do wspólnego ich spędzania
    ale wynajmowaliśmy pokoik w hotelu bo podobno u niej w domu nie ma warunków do świętowania. Jej rodzice ciągle prowadzą wojny między sobą
    i pośrednio z tego wzięła się jej depresja i próby samobójcze.
    Teraz jak znowu została sama w domu z rodzicami to mogła na nowo
    zacząć się zamartwiać bo ona taka jest że co chwilę wymyśla nowe lęki
    i pasowałoby żebym ciągle był przy niej i ją pocieszał.......
    Jak byłem na spotkaniu to skutecznie udawało mi się ją rozweselać
    a potem wracała do domu, Następnego dnia rano znowu przychodziła
    smutna z nowymi lękami i musiałem rozpoczynać całą terapię na nowo.
    - Ja mam 29 lat ona ma 30 lat
    Jej mama ją skutecznie straszy:
    Pierwszego dnia miałem być Syriusz Black - MORDERCA
    bo o takich historiach mówili w telewizji jak to dziewczyny
    umawiały się z chłopakami przez internet na spotkanie a w rzeczywistości Ci faceci podobno okazali się psychopatami
    Drugiego dnia to z całą pewnością ja miałem okazać się tym
    seryjnym gwałcicielem który jak na złość zaczął grasować właśnie
    w okresie świątecznym tam w jej miejscowości. Chociaż oczywiście
    wcale nie byłem podobny do gościa z portretu pamięciowego.
    trzeciego dnia jako że to już był koniec spotkania miałem jej
    nie wypuścić z hotelu na pożegnanie bo w programie ''Uwaga''
    na TVN akurat mieli reportaż o tym jak to jeden 29-latek zadał ileś
    tam ciosów nożem dziewczynie po tym jak ta mu powiedziała że to już koniec spotkania a on na to że ''albo będzie z nim albo z nikim i poranił ją tym nożem......
    Jak widzisz wszystko co najgorsze to ja uosabiam tylko
    dlatego że jestem obcy i poznany przez internet.
    Z takimi uprzedzeniami nigdy nie wygram
    a jej matka nigdy mnie nie zaakceptuje.
    Mam jej zdjęcie i wiem w jakiej miejscowości mieszka.
    Na pewno by ją tam ktoś rozpoznał gdybym zaczął szukać
    bo w swojej miejscowości wszyscy ją znają i wytykają palcami
    jako tę która ma nie po kolei w głowie bo chciała popełnić samobójstwo.
    Więc napisz czy mogę jej szukać jako osoba nie należąca do rodziny ??
    Jak zostanie sama to na pewno jej czarne myśli znowu wezmą górę
    nad zdrowym rozsądkiem.
    Myślę że najlepsza terapia to gdyby ''ktoś :-)''
    był ciągle przy niej żeby ją pocieszał i rozweselał.
    Przekonałem się że to znacznie szybciej przynosi pozytywne rezultaty
    niż ta cała farmakoterapia która chyba głównie to sprawia że jest senna.
    Ale pewnie też jakoś pomaga............

  • Kora Kora napisał(a):
    08.05.2011, 10:11 pomocny_post_1 (0)
    Danielsan, ja zgodzę się z tym, co napisała Monika-myślę, że najlepszym i wbrew pozorom najprostszym rozwiązaniem będzie pojechać do jej domu. Skoro znasz adres, to nad czym się tu zastanawiać? Przecież zależy Ci na niej. A jeśli tak to czym wobec tego jest konfrontacja z jej mamą, czy nawet obojgiem rodziców...Nie twierdze, że będzie łatwo, bo nie będzie, ale tylko w ten sposób możesz się czegokolwiek dowiedzieć. Nie wiem ile ona ma lat, ale może to właśnie jej rodzice mają coś przeciwko waszemu związkowi (o ile to już tak można nazwać). Jak sam piszesz może to być też kwestia nawrotu choroby, a może po prostu coś jej się w głowie pozmieniało i była to świadoma decyzja. Jakkolwiek by się nie okazało, to chyba lepiej znać prawdę, niż żyć w niepewności, bo to wykańcza.
    Nasuwa mi się jeszcze kilka ważnych pytań:
    -Ile Wy się znacie?
    -Jak długo się spotykaliście?
    -I ile minęło czasu od tej ciszy w Waszym kontakcie?
    Wydaje mi się, że przez te odpowiedzi będzie można coś spróbować wywnioskować.

  • Monika2010 Monika2010 napisał(a):
    07.05.2011, 13:47 pomocny_post_1 (0)
    Walcz o nią .Jedz do niej do domu i wyciągni ją z tamtąd .Walcz z całych sił proszę a będziesz szczęśliwy .

  • Danielsan Danielsan napisał(a):
    06.05.2011, 16:54 pomocny_post_1 (0)
    Witam ponownie

    Jako wolontariusz ''z długoletnim stażem :-)
    znam większość psychologicznych metod pocieszania innych.
    Tym bardziej czuję się niezręcznie dzisiaj pisząc ten komentarz
    do dyskusji z którego jednoznacznie wynika że sam znalazłem się
    jakby po drugiej stronie i potrzebuję pomocy od innych.
    Ewidentnie zachowałem się bardzo nieprofesjonalnie.
    Kiedyś doradzałem innym a dzisiaj popełniłem te same błędy.
    Poznałem jedną bardzo miłą osobę.
    Inną od wszystkich innych poznanych do tej pory.
    Odkryliśmy między sobą tyle wspólnych cech że nigdy nie
    przypuszczałem że może istnieć osoba tak podobna do mnie
    pod każdym względem. Od rzeczy poważnych o których nie będę tutaj
    pisał do rzeczy błahych jak na przykład fakt że oboje mamy
    zwyczaj wyciągać z paczki landrynek cukierki białego koloru
    w pierwszej kolejności.
    Zostałem zaproszony przez tę osobę do wspólnego spędzenia
    świąt Wielkanocnych w tym roku. Było naprawdę SUPER.
    Niestety po kilku dniach od spotkania kontakt nagle urwał
    się całkowicie bez słowa ostrzeżenia.
    Nie odbiera telefonów i nie odpowiada na listy ani SMS-y.
    Zupełnie nie wiem co o tym sądzić ani jak postępować dalej.
    Osoba ta Cierpi na depresję więc być może jej nagłe zniknięcie
    bez słowa wyjaśnienia zostało spowodowane nasileniem się objawów
    choroby po zakończeniu naszego świątecznego spotkania po którym
    znowu została sama w domu ??
    Ale może też całkowicie świadomie, dobrowolnie i z premedytacją
    postanowiła zerwać ze mną znajomość tak jak robią to osoby
    zupełnie zdrowe a jej choroba nie ma w tym przypadku nic do rzeczy ??
    Po prostu postanowiła zerwać ze mną od tak w najbardziej dogodnym
    momencie żeby mnie jak najbardziej skutecznie upokorzyć i pokazać
    że nawet osobę bardzo ostrożną w zawieraniu zażyłych relacji
    można skutecznie owinąć wokół palca.
    Może jest to teraz powodem jej wielkiej wewnętrznej satysfakcji ??
    W każdym razie zanim jeszcze nasze relacje układały się w najlepsze
    to obiecaliśmy sobie że jeśli któreś z nas kiedyś zniknie bez śladu
    to ta druga osoba ma jej szukać do skutku.
    Ale ja nie należę do rodziny tej osoby w myśl odpowiednich przepisów
    to czy mogę jej teraz szukać.......??
    Mogę zgłosić jej zaginięcie.......??
    Wolałbym dowiedzieć się najgorszej prawdy np. że mnie nienawidzi
    niż teraz żyć w takiej wykańczającej psychicznie niewiedzy co się
    stało.
    Mógłbym też pojechać do niej do domu żeby osobiście sprawdzić
    co się stało ale z tego co zdążyła mi opowiedzieć o swojej rodzinie
    to jej rodzice nie należą do zbyt przyjaźnie nastawionych do obcych.
    Szczególnie jej mama podobno dobiega do furtki w 3 sekundy.........
    a ty....??
    Dlatego wolałbym jakąś mniej inwazyjną metodę żeby dowiedzieć się
    co tak naprawdę się stało.
    I pomyśleć że jeszcze jakiś czas temu chciałem się wdrapać
    na szczyt pałacu kultury i nauki żeby wykrzyczeć całemu światu
    jaki jestem szczęśliwy a teraz leżę na plecach jak żuczek i
    zupełnie nie umiem się pozbierać.
    Jeśli ktoś to przeczyta to mam tylko jedną prośbę.
    Nie pisz do mnie czysto teoretycznych rozważań w psychologicznym
    stylu o tym jak to na pewno wszystko się ułoży żeby mnie pocieszyć
    bo ja już znam wszystkie te metody jako długoletni wolontariusz.
    Lepiej zaproponuj coś niekonwencjonalnego a skutecznego żeby
    wyciągnąć mnie z tej sytuacji.

  • Monika2010 Monika2010 napisał(a):
    11.08.2010, 20:31 pomocny_post_1 (0)
    Ciekawi mnie czy Danielsan też pochodził z patologicznej rodziny ? Szkoda że on mi nie odpowie.

  • Monika2010 Monika2010 napisał(a):
    20.07.2010, 17:17 pomocny_post_1 (0)
    Masz rację Majka rzeczywiście tak jest cytuję :"Jesteś jak młody anioł w tłumie ludzi lecz sam .Jeszcze tli się nadzieja że spotkamy się znów do księżyca się śmiejąc przywołuję cię tu."

  • Monika2010 Monika2010 napisał(a):
    19.06.2010, 23:49 pomocny_post_1 (0)
    Szkoda że Danielsan nie ma stałego dostępu do internetu.Moglibyśmy ze sobą pogadać o różnych tematach.Jakie to smutne :-( :-(

  • JOLA76 JOLA76 napisał(a):
    14.05.2010, 08:01 pomocny_post_1 (0)
    problem, który poruszył Danielsan dotyczy również mnie, brak przyjaciół w najbliższym otoczeniu, brak stałego dostępu do netu i człowiek pozostaje w dużym stopniu sam ze sobą. oczywiście trzeba jakoś sobie radzić, ale czasem słowa otuchy wypowiedziane przez życzliwą osobę mogą zdziałać cuda. też jestem DDA, chociaż to już zamierzchłe czasy, gdy tkwiłam w domu pełnym alkoholu, dziś pozornie jestem dorosłą i dojrzałą osoba, ojciec alkoholik nie żyje, ale "naleciałości" po doświadczeniach pozostały... w sumie to miło by było stworzyć taką telefoniczną grupę wsparcia, czasem słowa wypowiedziane nawet z daleka doskonale spełniają funkcję przysłowiowego plasterka...

aleja