najważniejsze- prawda?
Dyskusja
-
madlen777
napisał(a):
hej,dla mnie szczerosc jest najwazniejsza,najgorsza prawda jest lepsza niz klamstwo.Ludzie powinni sie szanowac i cenic.Mnie ktos ponad rok codziennie oklamywal w bardzo perfidny sposob.To byl moj byly maz,ktory mial ponad roczny romans i zdradzil mnie w 6 miesiacu zagrozonej ciazy.Klamstwo jest straszne! Ale to swiadczy odpowiednio,o tym kto klamie.Tylko po co sie oszukiwac?To sprawia wiele bolu,upokarza.Ja mimo tego,ze ktos mnie tak strasznie oklamywal,staram sie zaufac ludziom,choc to jest bardzo trudne.Wiem,ze nie wszyscy tacy sa.Malo jest ludzi zyczliwych,szczerych,a jak juz tacy sa,to szkoda,ze ja ich nie znam...
-
sarenka
napisał(a):
Ewag przeczytalam Twoje zwierzenia uwaznie.
Nie wiem co mam Ci doradzic ale jedno jest pewne idz za wolaniem Serca Twego.Ja rowniez przezylam w zyciu rozczarowanie ale moj byly juz maz mial zamilowanie do buteleczki.Bylam w zwiazku ponad 20 lat a teraz zaluje bardzo ze nie odeszlam wczesniej.Mezczyzni mysla ze kobieta nie poradzi sobie w zyciu sama.Ale to nie prawda!!!! Wiec nie buj sie i zrob to czego pragniesz.Nie czekaj za dlugo bo czas ucieka a to co przezyjesz bedzie Twoje i nikt Ci tego nie odbierze.
Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego. -
Zabusia
napisał(a):
6 lat wzajemnego życia.. Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał. Pod koniec ubiegłego roku miałam operację palców stóp, po której byłam 2 miesiące na zwolnieniu, gdyż poruszałam się o kulach. Mój partner prawdopodobnie bojąc się odpowiedzialności (po prostu inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć) zaczął się wykręcać dużą ilością pracy. Zbliżały się święta. Pokłóciliśmy się o jego ustawiczny brak czasu dla mnie. Święta spędziliśmy osobno. Sylwestra w sumie też.. W tą przełomową noc postanowił, że nie warto dłużej ciągnąć tego związku, gdyż za dużo nas dzieli.. Po kilku dniach przyszedł skruszony z kwiatami. Minęły 3 miesiące - w miarę poprawne. Wielkanoc spędziliśmy osobno. W związku z tym, że się ciągle mijamy wysłałam mu smsa, co się między nami dzieje? Odpisał, że ma problemy. Zapytałam w końcu czy chce zakończyć ten związek? Odpisał, że nie wie. Czy mnie kocha? TAK. Nic nie rozumiem.. Od niecałych 6 miesięcy nie ma już między nami szczerości.. Co robić?
-
Ewag
napisał(a):
witam...piszę, bo potrzebuję pomocy... jestem zagubiona w całym swoim życiu. jestem mężatką od dwóch lat, wyszłam za mąż z miłości, byłam pewna go na 100%. wierzyłam w każde jego słowo, że chce dla nas jak najlepiej, że jestem najważniejsza dla niego, najpiękniejsza... po ślubie wszystko zmieniło się diametralnie! wcześniej nie mieszkaliśmy ze sobą, ale spędzaliśmy bardzo dużo czasu razem, no i wprowadziłam się, nagle przestał rozmawiać szczerze ze mną, zbliżeń "łóżkowych" w ogóle nie było, nie wiedziałam co się dzieje, tak nie zachowuje sie młode małżeństwo. kiedy miałam wolne od pracy, czekałam na niego, aż wróci, żeby zjeść z nim obiad, pogadać, pobyć razem, pośmiać się... ale on wolał kolegów, imprezy... nie mówił gdzie wychodzi, wracał po paru dniach... nie mogłam do niego dotrzeć, nie chciał ze mną rozmawiać, na dodatek obrażał mnie, że przytyłam parę kilo i jestem nie atrakcyjna dla niego, że nie jestem jego ideałem. w głębi duszy czułam, że mnie kocha... ale przez pierwsze pół roku naszego małżeństwa stałam się taką malutką dziewczynką, która nie wie czego chce, ma kompleksy... kłamał mnie na każdym kroku... po tym czasie postanowiłam, że też zacznę wychodzić z koleżankami do parku na spacer, na centrum na piwo... nie miało to na celu żeby się zemścić na nim, ale żebym trochę odżyła, zaczęła wychodzić do ludzi, zobaczyła, że istnieje świat także poza domem, ciągłym zamartwianiem się, siedzeniem i myśleniem co źle zrobiłam, że jestem taka nieszczęśliwa. odzyskałam część pewności siebie i zaczęłam myśleć o rozwodzie... ale cały czas czułam się taka słaba, nie dawałam sobie rady tak naprawdę do końca. właśnie w tym momencie pojawił się on... facet z którym kiedyś się spotykałam... umówiliśmy się na kawę... opowiedziałam mu swoją historię... i jest przy mnie cały czas... mówi, że zawsze mnie kochał i chce abym była szczęśliwa... pragnie być ze mną, chce żebym się rozwiodła... zależy mi na nim,ale dalej tkwię w tym samym miejscu... boję się, że znów ktoś mnie skrzywdzi... nie mam dokąd odejść, a mnie i mojego męża łączy tylko przyjaźń... nie wiem czego pragnę... co mam zrobić? może ktoś jest w stanie mi doradzić, wesprzeć...
-
beniamin03 napisał(a):
Taluniaa, zapomnij. Po prostu... Zapomnij...
-
Taluniaa
napisał(a):
Czasami nasi bliscy kłamią bo tak im lepiej. Tak było w moim przypadku. Od jakiegoś czasu przeczuwałam że między mną a moim chłopakiem jest coś nie tak. Kiedy go o to pytałam, stwierdzał że wszystko jest w jak najlepszym porządku (a trzeba zaznaczyć że mieliśmy sobie mówić o wątpliwościach żeby spróbować jakoś im zaradzić). I rzucił mnie. Ot tak, bo mnie już nie kocha i nie chce ze mną być. Jego zdaniem (nie wiem jak to ująć) "przestawał mnie kochać już od miesiąca". A najbardziej boli to, że dzień przed rozstaniem (z tego tak wynika) kłamał mi w żywe oczy jak to niby bardzo mnie kocha i nie może żyć beze mnie. Kocham go i nadal chce z nim być ale nie wiem czy to ma sens. Chciałam to ratować, ale on nie chce. Nie wiem co mam robić. Jakieś rady? Bardzo proszę...
-
ewa19
napisał(a):
macie rację.kłamstwo ma krótkie nogi. Straciłam swojego faceta... zostawił mnie a twierdzi ze to ja zrobiłam do tego ten pierwszy krok. Straszne jest żyć kiedy nie masz pewności czy ten ukochany Cię zdradził czy nie... ja tego nie wiem do tej pory... a przecież tak mu zaufałam...
-
beniamin03 napisał(a):
Zgadzam się z Lirjel - lepiej wcześnie niż za późno (po latach). Będzie bolało, ale plasterek zagoi ranę zanim wda się w nią gangrena...
To samo dotyczy KAŻDEJ innej sytuacji (IMHO) - prawda ponad wszystko, bez względu na wagę i okoliczności. Prawdę, nawet najbardziej bolesną łatwiej znieść niż kłamstwo (które wyjdzie w najmniej odpowiednim momencie, ale wyjdzie na pewno, któregoś dnia)...
cytując klasyka: lepszy uczciwy wróg niż fałszywy przyjaciel -
kwoolcia napisał(a):
dziękuje bardzo. Tak jakos mi lepiej ...
-
Lirjel napisał(a):
Wiem, to na pewno bardzo boli ale i tak, w perspektywie całego życia, tylko chwilę. Z całą pewnością to ta lepsza wersja niż ból noszony w sobie całe życie, niż poczucie że jest się dla kogoś nikim, niż niepewność czy idąc do łóżka z partnerem nie śpisz z jakimiś innymi kobietami. Uwierz mi, to cudowne uczucie gdy wiesz, że jesteś dla kochanej osoby tą jedyną, że patrząc na inne kobiety, widzi ich piękno ale nie są one dla Ciebie konkurencją. Niezwykłym doświadczeniem jest także otrzymywanie komunikatów: "jesteś kimś wartościowym", "jesteś ważna", "jesteś dla mnie kimś, z kim chcę przejść życie". Wspaniale jest móc się decydować na kolejne kroki wiedząc, że możesz mu zaufać.
I tego właśnie Ci życzę - bezpieczeństwa, spokoju, miłości, pewności siebie, poczucia własnej wartości - szczęścia w środku Ciebie.

SilverCube s.c.