kobieta bez pary...
co czuje kobieta bez pary .... ?
Dyskusja
-
Izare napisał(a):Ja czuję się samotna ale staram się ten czas wykorzystać by zaprzyjaźnić się sama ze sobą. Poza tym poświęcam czas dzieciom i swoim pasjom. Chcę nauczyć się grać na gitarze, robię zdjęcia na forum truckservice, piszę wiersze i piosenki. Chwile samotności są jak mrówki chodzące czasem po plecach, nie można się ich pozbyć ale można rozkazać im jak mają chodzić. I tego się uczę. -
silmarwena napisał(a):Różyczko, to bardzo trudne, zwlaszcza kiedy nasze dawne kolezanki- mezatki traktuja nas, wolne kobiety jak potencjalne rywalki. No i ich probl;emy- zupki, kupki, dzieciaczki, sa tak odlegle od naszych. Zazwyczaj rowniez nie maja one czasu na rozmowy z nami bo sa zajete 2 i 3 etatem w domu, a ich mezowie wlasnie wyszli na piwo. trzeba szukac nieco starszych kolezanek, ktore juz nie hoduja potomstwa i sa osadzone w swoich zwiazkach. Da sie zrobic. Powodzenia:) -
różyczka napisał(a):Zgadzam się z Toba silmarwena - osłabły więzi między kobietami. ja się czuję bardzo samotna, ale nie dlatego że nie mam faceta, ale że brakuje mi bliskiej przyjaciółki, przyjaciółek. Zwłaszcza że nastąpił jakiś podział wśród moich znajomych: na te co mają męża i dzieci i na te samotne. Tych samotnych jest coraz mniej, sporo wyjechało lub intensywnie pracuje. Pewnie problem jest też we mnie- może nie umiem stworzyć bliskich relacji, jestem introwertykiem, ale też brakuje okazji do spotkań, tworzenia więzi ... -
silmarwena napisał(a):Kiedys, dosc dawno temu, przeczytalam zdanie: tylko ten jest gotowy na zwiazek, kto umie i lubi zyc sam.
Jestem sama, nie szukam mezczyzny, jestem szczesliwa.
Od czasu kiedy odkrylam, ze to ja sama i moje oczekiwania mnie unieszczesliwiaja.
Zupelnie nie czuje tego, o czym piszecie: ze zal Wam, ze nie macie do kogo sie przytulic, na kim wesprzec, z kim porozmawiac. Mialam meza, mam przyjaciolki, ktore maja mezow, stalych partnerow, i nadal nie maja do kogo sie przytulic, na kim wesprzec, a nade wszystko z kim porozmawiac.
Mam wrazenie, ze 90 % kobiet tak ma, niektore zyja w niesatysfakcjonujacych zwiazkach, inne zmieniaja partnerow w poszukiwaniu tego jedynego...I zawsze wracaja do podobnych ukladow. Chyba jeszcze nigdy kobieta nie byla tak samotna jak teraz. I nie dlatego, ze dawniej nasze prababki mialy mezczyzn milszych, bardziej wspol-czujacych, czulszych i bardziej rozmownych...Nawet wprost przeciwnie. Ale mialy KOBIETY. Matki, babki, siostry, ciotki, kuzynki, corki... i to z nimi rozmawialy, to od nich dostawaly wsparcie. A teraz rozpowszechnil sie mit romantycznej milosci, lansowanej przez komedie romantyczne i harlequiny...ktore koncza sie na " i zyli dlugo i szczesliwie", podobnie jak bajki...tyle ze nikt nie mowi co bylo dalej, a dalej na ogol jest szara rzeczywistosc.
Oczywiscie nikt nikogo nie zmusza, by stal sie realista, by przejrzal na oczy, ale moze warto?
Bo poki co probujemy z facetow zrobic przyjaciolki z fiutkami, probujemy im sie zwierzac, plotkowac z nimi, miziac sie za uszkiem, ale bez seksu...I ciezko sie dziwimy ze kochajacy facet woli isc na piwo z innym facetem, a nasze mizianie za uszkiem traktuje jak zachete seksualna...
Chce powiedziec, ze wedlug mnie wiez z mezczyzna, o ktorej marzycie nie istnieje i nie istniala( no ok, istnieje z czestotliwosci rowna pojawieniu sie 7-raczkow), ze mezczyzna to nie przyjaciolka z penisem, ze to zupelnie inne zwierze. A pewne rzeczy, pewna bliskosc, pewne wsparcie mozna dostac tylko od kobiet.
Pewnie mnie ukamienujecie, bo odzieram Was z marzen, ale zyjemy w realnosci pragniemy w realnosci, wiec moze trzeba sie przyjrzec co ta realnosc nam oferuje, naprawde, a nie w harleqiunie.
Ktoras z Dziewczyn polecala ksiazke pt: Kobiety, ktore kochaja za bardzo. Serdecznie zachecam do poczytania, mam w e-booku. Zachecam rowniez do zrobienia sobie testow na uzaleznienie od kochania i/lub mezczyzn na stronce www.kobieceserca.pl. -
JOLA76 napisał(a):tak, najwłaściwsza, ale i najtrudniejsza droga do własnego szczęścia-pokochać, zaakceptować i docenić samą siebie... masz rację madlenn777 i "obrałaś" właściwy kurs myślowy, najpierw "porządki" wewnątrz siebie samej, poznanie siebie, własnych potrzeb, ale i oczekiwań i możliwości, a potem budowanie "mostów(relacji) na zewnątrz. dasz radę, dużo przeszłaś, ale masz w sobie moc siły i wiary... to widać...trzymam kciuki:) -
[konto-usunięte] napisał(a):Witajcie:) Jestem po rozwodzie i sama wychowuje cereczke.Tak sobie mysle,z perspektywy czasu,ze jakbym miala zyc teraz w toksycznym zwiazku z kims,kto mnie strasznie zranil, to wole zyc sama z coreczka.Tak-duzo latwiej jest miec kogos,kto nas wesprze,przytuli,pomoze...ale ja narazie postawilam na siebie,musze sie odbudowac,sama sobie pokazac,ze sie da,ze ide do przodu,realizuje to co zaplanuje.Musze,uwierzyc w siebie,ze nie ma rzeczy ,ktorej nie zrobie.A nagroda bedzie satysfakcja,i moje wyniki:)Kiedys ,moja przyjaciolka mi powiedziala:"Magda,musisz sie nauczyc byc szczesliwa bez faceta,sama dla siebie,jak to zrobisz i poczujesz,to bedziesz szczesliwa wszedzie i z kazdym"I miala racje...teraz wiem,ze musze pokochac sama siebie:)
-
Ela napisał(a):Witaj Jolu.Jak ja dobrze to znam.Moja sytuacja jest trochę inna,byłam mężatką przez 4 lata,związek był z gatunku tych toksycznych,rozstaliśmy się,zostałam sama z synem. Moje otoczenie...ta męska część najczęściej upokarza mnie swoimi propozycjami,koleżanki traktują jako zagrożenie dla swych mężów,i ciągle słyszę jak to możliwe,że tak atrakcyjna kobieta jest sama.Podobnie jak Ty nie upieram się,że jeżeli kogoś spotkam to być może ułożę sobie życie,ale nie umiem byś wyrachowana..Też jest różnie,raz lepiej ,raz gorzej,ale radzę sobie.Pozdrawiam i nie przejmuj się tym co mówi Twoje otoczenie. -
JOLA76 napisał(a):witam Wszystkich. wreszcie znalazłam miejsce, gdzie nie poczuję się dziwna, inna... tzn. ja tak się nie czuję, ale przez lata otoczenie tak mnie postrzegało. czasami miałam wrażenie,że robię coś złego, ponieważ jestem singielką. zdecydowałam się na taki sposób życia z kilku powodów, przede wszystkim ukształtowało mnie dzieciństwo w toksycznych warunkach, fatalne relacje z ojcem alkoholikiem. nauczona by radzić sobie sama( bo na nikogo liczyć nie można) trwałam w tej postawie.
czy czuję się samotna? czasem tak, a czasami wręcz błogosławię własny wybór. nie wiem, być może gdybym spotkała właściwego i odpowiedniego człowieka to zmieniłabym tą postawę, ale póki co potrafię z tym żyć, raz lepiej raz gorzej, daję radę. oczywiście są tęsknoty, pragnienia, marzenia, są też zainteresowania, przyjaciele, inne zajęcia, żyję inaczej, ale nie gorzej, a bardzo nie chcę robić czegoś na siłę, wbrew sobie i dodatkowo krzywdząc siebie i drugą osobę.
dziwią mnie czasem opinie otoczenia, że poszłam na łatwiznę, że to skrajny egoizm i wówczas pytam, a czy nie jest egoizmem fakt, że ktoś wiąże się z drugą osobą by mieć kogoś, kto będzie się nim opiekował, gdy nadejdzie starość? czy szukanie opiekunów jest takie uczciwe? oczywiście znaleźć kogoś, kto będzie naszym partnerem, z kim połączy mnie uczucie jak najbardziej-jestem na tak, ale wychodzić za mąż, ponieważ przekroczyłam 30-tkę i na starość nie będzie miał kto mi podać herbaty, albo jeszcze lepiej, nie będę miła z czego żyć i potrzebuję zatem "sponsora"?
mój wybór był tylko częściowo podyktowany warunkami wokół, później to już była świadoma decyzja, czy na zawsze? tego nie wiem, ale to nie jest nic złego, tylko czemu otoczenie tego nie rozumie? -
ewika napisał(a):No nie, na czaty to w ogóle nie ma po co wchodzić, tam są tylko napaleni kretyni. Chyba, że przez przypadek się znajdzie jakiś jeden rodzynek..
Na portalach randkowych zresztą też ciężko znaleźć jakiś normalniejszy przypadek. Tam latami są Ci sami faceci. No i będą Tobą zainteresowani panowie po pięćdziesiątce. Bo to tak działa. Panowie wolą dużo młodsze kobiety, ale kobiety nie są zainteresowane starszymi panami.. No ale masz dopiero 42 lata i na pewno ktoś na Ciebie czeka.. -
kasiek napisał(a):Witam dziewczyny!
Przeczytałam list Marzenki i jest mi tez bardzo bliski. Ja tez wynajmuję mieszkanie, na szczęście mam dodatkową pracę więc nie mam noza na szyji, jakos zyję. Mogę sobie pozwolic czaem na luksus wyjscia gdzieś jak pisłm poprzednio. Do tego mam przyjaciółki, ale czuję się i tak samotna. Brak bratniej duszy, meskiego ramienia przytulenia. Wchodzę na czat z nadzieją ,że może poznam , może są jeszcze fajni jacyś wolni faceci. Niestety nie natrafiłam na takiego, a znajduje samych głupich pacanów co tylko o sexie chcą klikać. Popadam przez to chyba w depresje , ale znów tam zaglądam z nadzieja ale nic to nie daje. Jestem zła na siebie ,że to robię sobie nie powinnam tam zaglądać. Ale z drugiej strony nic nie robić, poddac się. Bo gdzie mozna znaleść w wieku 42 lat faceta. Kino. teatr, opera, tam nie chodza saomtni faceci, Klub pab, tez mało w miom wieku, a jak są to szkoda mówic.Porażka! ale cóż trzeba miec nadzieję!



SilverCube s.c.