katharsis3

Kobieta dominująca? Kobieta dominująca?

Jak sobie radzić z silnym charakterem i jego, często niszczycielską, siłą?

12 członków | 5 postów

Utworzona: 13.12.2009, 13:38 przez kitek

Dyskusja

  • renata renata (renatakru) napisał(a):
    10.06.2011, 12:52 pomocny_post_1 (0)
    Też mam chyba ten problem, wszystko sama, wszystko na mojej głowie wszystkie decyzje tylko przeze mnie podjęte. Ale to rodzinne jak wynika z poprzednich postów

  • button
  • Mala_mi Mala_mi napisał(a):
    24.04.2010, 21:17 pomocny_post_1 (0)
    A ja mam mężczyznę, który potrafi mną potrząsnąć, przywrócić do porządku.. Myślę że takiego faceta takim kobietom potrzeba.. Inaczej nie potrafiłabym normalnie żyć. I choć kiedy się kłocimy trzęsie się cała ziemia to wiem, że są granice, których nauczyłam się dzieki Niemu nie przekraczać:)

  • TyśTyś TyśTyś napisał(a):
    23.04.2010, 19:41 pomocny_post_1 (0)
    Ja również ma ten sam problem.Chcę pracować nad sobą ale nie wiem jak.Momentami aż mi wstyd za siebie, mój Narzeczony jest bardzo spokojną, cierpliwą osobą ale ostatnio już nie wytrzymuje ze mną.Wszystko musi być tak ja chce, wkurzam się jak nie robi tego i tamtego.
    Pomocy!!!
    Jak mam pracować nad tym by nie być dominującą heterą??????????

  • muza* muza* napisał(a):
    14.12.2009, 19:28 pomocny_post_1 (0)
    ta cecha domonacji to także moja cecha i podobnie jak u Ciebie moja mama również była "trząsącą" domem. Ja tez bardzo tego nie akceptowałam i bardzo żal mi było zawsze taty który moim zdaniem ma znacznie pogodniejsze i fajniejsze usposobienie. Jak to juz w psychologi bywa mój mąż oczywiscie jest podobnego charakteru jak mój tata wiec równiez nie trudno mi o jego zdominowanie. Ale pocieszę Cię, że jesli ma się dużą świadomosc swoich skłonności (np.do dominacji czy krytykanctwa jak jest równiez u mnie) można w duzym stopniu te cechu oslabić nie robiąc świadomie tego co cisnie się nam odruchowo na usta czy w działaniu. W dużej mierze wyćwiczyłam w sobie umiejętność wycofywania się by ustapić miejsca decyzji, komentarzowi czy innemu punktu widzenia np.męzowi czy dzieciom. Czasami aż zastanawiam się czy aby nie dalam się zdominowac mężowi ... :) a tak na serio to widzę tez jak bardzo on stał się silniejszy i pewniejszy siebie jak tylko dałam mu szanse na to. On ma świadomośc tego, że ja mocno nad tym pracuję i to dodawalo mu pewności siebie że tez musi mi pomóc okazując swoją stanowczość, zaradność. Uwierz mi Kitket to mozna w sobie przepracować :) Oczywiscie pilnuje się by nie za bardzo starcic kontrolę nad wszystkim ... hahahahhaa :)

  • kitek kitek napisał(a):
    13.12.2009, 14:03 pomocny_post_1 (0)
    "Podważasz mój autorytet" - powiedział do mnie ostatnio mój partner.

    Partner, szef, wspólnik - słyszałam te słowa już kilka razy... Znów jest mi wstyd. I znów nie wiem co robić. Czy "uważać" to nie za mało?

    Kiedyś było mi wstyd za mamę. Żal mi było taty, gdy przywoływała go do kuchni nie podając powodu - miał po prostu "przyjść tu". Wstyd mi było za nią, gdy zarządzała nami przez wojskowe polecenia i gdy narzucała swój punkt widzenia każdemu domownikowi. Siłą, szantażem, krzykiem, przemocą, psychicznym torturowaniem. Potrafiła przy gościach okazać tacie wprost swoje zażenowanie, gdy nie zachował się odpowiednio, tzn. wg jej wysokich standardów.

    Teraz to ja mam ten problem. Z jednej strony stanowisko kierownicze, z drugiej partner, który jest znacznie spokojniejszy, znacznie "słabszy". To pokusy nie do odparcia. Chociaż nienawidziłam ich i ganię do tej pory, powielam niektóre zachowania mojej mamy. I gdy znów słyszę, że podważam męski autorytet, zastanawiam się: co mam zrobić? Nie chcę taka być.

    Co robić?

katharsis3