samotność
Dyskusja
-
raew napisał(a):
czemu nie porozmawiasz ze wszystkimi na Katharsis? : >
-
andrejka
napisał(a):
"Najkrótsza droga do obłędu wiedzie przez samotność."
Zgadzam się z tym cytatem.
A w ramach walki z samotnością...
Czy ktoś stąd nie chciałby ze mną popisać? Porozmawiać o wszystkim i o niczym?
Może jest tutaj ktoś z 3miasta bądź okolic?
Samotnośc strasznie mi doskwiera, chciałabym to zmienić, ale mam spore problemy z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi, głównie przez moją skrytość, niesmiałość... -
Kora napisał(a):
Coś ostatnio ta samotność daje mi w kość
Pozornie ludzie wokół są, ale gdy się potrzebuje wsparcia, bliskości, to nie ma ich od kogo otrzymać i jak zwykle trzeba radzić sobie samemu. Coś posępny nastrój mnie dorwał, choć wiosna przyszła;)
Pozdrawiam Was wszystkich i dużo słońca w sercu życzę
-
Lirjel napisał(a):
No tak, z pewnością masz rację. A jednak myślę, że może nadejść taki moment, kiedyś tam, gdy staniesz przed wyborem czy otworzyć się i zaufać czy nie. I zapewne jeśli ten facet będzie Ciebie wart, to będzie umiał sforsować mury nieufności i przekonać Cię że możesz czuć się bezpiecznie. I całym sercem życzę Ci takiego człowieka, któremu warto będzie zaufać!
-
kasiare napisał(a):
Lirjel - po takich przejściach jest trudno zaufać komuś a szczególności facetom tak czas może goi rany ale nie do końca zawsze je obawa że znów spotka nas to samo co było.
-
Lirjel napisał(a):
Kasiare, wszystko ma swój czas. To ważne że znalazłaś tyle siły by odejść z niszczącego związku. Można powiedzieć że teraz przeżywasz czas leczenia zranień po to, by otworzyć się na nowe. Ten czas jest jednak ważny dlatego że gdy się skończy będziesz mogła zacząć coś od początku ani nie dublując tego co było, ani nie szukając lekarza. A samotność jest nieraz błogosławieństwem gdyż pozwala spotkać się z samym sobą na najgłębszym poziomie. Równie trudne jest to spotkanie, co ważne dla jakości życia.
-
kasiare napisał(a):
Jestem samotna i ni e szukam nikogo ale powiem ci że też się czuje samotna chociaż ma synka 3 lat ale ponad od roku jestem samotną matką bo byłam w toksycznym związku ale daje rade też nie ma z kim pogadać ale trzeba patrzeć na lepsze jutro pozdrawiam
-
raew napisał(a):
ja jestem sam od 1,5 roku..ja próbuje, ale żadna mnie nie chce ;] wiesz kiedyś się tym przejmowałem..ale teraz myślę, że mam większe problemy..niż samotność, czasem faktycznie nie ma z kim nawet pogadać..mam 4-5 ludzi z którymi utrzymuje tak naprawdę kontakt, ale bywa tak że nikomu nie pasuje i jest źle..
najgorzej jest jak się nie ma nic do roboty..wtedy myślisz i myślisz..i się przejmujesz
-
aldona
napisał(a):
witam,samotnosc to trudny okres w życiu człowieka!wiem o tym bo juz od 2 lat jestem sama, samiutenka.Kiedys jak miałam chłopaka, nie miałam czasu dla koleżanek , nie miałam żadnej,ktoórej mogłabym sie zwierzyc!teraz po rozpadzie naszego zwiazku nadal nie mam żadnych koleżanek,przyjaciół.Jest mi z tm cholernie cieżko.Nie jestem otwarta na świat.Nie wychodze nigdzie zeby nabywac nowe znajmosci... boje sie teraz zaufac komus na nowo.....
-
eMwOgrodzie napisał(a):
Do Elżbietag: Przypuszczałam, że tak było. I podziwiam Cię za odwagę, bo wyobrażam sobie jakie emocjonalne koszty ponosisz. Terapię polecam Ci z całego serca. Ważne abyś (tak najprościej mówiąc) czuła się dobrze i bezpiecznie w kontakcie z psychoterapeutą. Mówić o trudnych sprawach i pracować nad nimi wyobrażam sobie, że łatwo nie jest, ale (napiszę to - choćby gromy miały spaść na moją łepetynę) psycholog psychologowi nie równy. I bardzo ważne abyś wybrała dobrego dla samej siebie. Dla swojego szczęścia i dobrego życia. Mocno trzymam kciuki!
SilverCube s.c.