Zabawy z bronią
autor: Anna Resler-Maj , źródło: Charaktery
Zabawy z bronią
Do polskich przedszkoli weszła nowa moda: chłopców zachęca się do opieki nad misiami, a dziewczynki do reperowania dachu domku dla lalek. Pistolety, żołnierzyki i miecze lądują w piwnicy, bo rzekomo wzbudzają w dzieciach agresję. Czy taka cenzura ma sens?

Zabawki militarne są wycofywane z przedszkoli w Warszawie, Zabrzu, Toruniu, bo dyrektorzy są przekonani o szkodliwości plastikowych karabinów czy czołgów. Nakłaniają też rodziców, by krytycznie spojrzeli na to, czym lubią bawić się ich dzieci. Czy zabawki rzeczywiście są tak ważne, że dorośli powinni objąć je cenzurą?
W co się bawić?
Zabawa ma fundamentalną rolę w rozwoju dziecka, zwłaszcza między trzecim a szóstym rokiem życia. Stwarza okazję do radości, śmiechu, robienia tego, co się lubi. To niezbędna aktywność, dzięki której dziecko uczy się i poznaje otaczający świat. Psycholożki Lisa Miller, Deborah Steiner i Susan Reid uważają, że „umiejętność bawienia się wywiera bardzo duży wpływ na przyszły rozwój dziecka. A ten, kto w dzieciństwie zachęcany (...) może bawić się swobodnie i na różne sposoby, buduje sobie podwaliny pod przyszłe twórcze pokonywanie przeszkód, a nawet czerpanie z tych wyzwań życiowych przyjemności".
Trzylatki, choć nie potrafią jeszcze swobodnie współpracować z rówieśnikami, podejmują „aktywne zabawy" ze swoim wymyślonym przyjacielem. Najczęściej naśladują czynności wykonywane przez dorosłych, przede wszystkim te, które opiekunowie sprawują wokół dziecka. Odtwarzając je, maluch układa zdarzenia i ich kolejność w pewien logiczny ciąg. Zabawy te rozwijają pomysłowość, wyobraźnię, umiejętność kojarzenia wiadomości i faktów. Z zabawek trzylatki najbardziej lubią te jeżdżące: trójkołowe rowerki, małe samochody, wózki. Dużą radość sprawiają im zabawy z wodą i w piaskownicy, rysowanie, malowanie palcami, lepienie z plasteliny, budowanie z klocków, przebieranie się i malowanie, udawanie kogoś innego.
Czterolatki chętnie bawią się z kolegami. Są świadome swojej płci - mali chłopcy często naśladują ojca, a dziewczynki matkę. Podczas zabaw uczą się dzielić z innymi, czekać na swoją kolej, współpracować. Ulubione zabawy w tym wieku to: odwzorowywanie prostych modeli z klocków, czyli budowanie czegoś według narysowanego schematu, zabawy ruchowe, układanie puzzli i konstrukcji z różnych materiałów, odgrywanie scenek teatralnych oraz zabawy plastyczne.
Zabawy pięcio- i sześciolatków przyjmują bogate i ciekawe formy. Uczą zgodnego współżycia, poczucia odpowiedzialności i sprawiedliwości, wymagają skupienia i wyzwalają pomysłowość. Dzieci w tym wieku uwielbiają budować i majsterkować. Lubią też zabawy dydaktyczne, które uczą koncentracji uwagi, ćwiczą spostrzegawczość, refleks, logiczne rozumowanie, czyli: łamigłówki, loteryjki, domino, gry planszowe i zręcznościowe. Gry ruchowe mają szczególnie silny wpływ nie tylko na rozwój fizyczny dziecka, ale również rozwijają śmiałość, wytrwałość, wolę zwycięstwa, uczą liczenia na własne siły. Uczą też współdziałania. Pięcio- i sześciolatki samodzielnie robią książeczki z obrazkami, eksperymentują z różnymi urządzeniami (rozkręcają latarkę, otwierają pilota od telewizora), gromadzą i chowają „skarby", lubią długie i skomplikowane zabawy z podziałem na role, układają coraz trudniejsze puzzle, grają w gry planszowe i proste gry komputerowe.
Dorośli, z którymi się spotykam, z reguły przyjmują dwie skrajne postawy w zabawie z dzieckiem: nadmiernie ingerującą bądź całkowicie wycofaną. Ja zachęcam do postawy pośredniej: wspierajmy dziecko w zabawie, ale ingerujmy, kiedy coś nas niepokoi.
Rodzice, którzy ingerują, często nie pozostawiają dziecku przestrzeni, możliwości wyboru i podejmowania decyzji. Narzucają własne pomysły, sposoby zabawy, sugerują rozwiązania, co w efekcie prowadzi do postawy biernej (wycofania się) dziecka. Bywa, że dorośli odgórnie ustalają, jakimi zabawkami (i w jakie zabawy) ich pociechy powinny się bawić, a jakimi nie. Niektórzy rodzice zakazują synom bawić się „dziewczyńskimi" zabawkami, a córkom typowo chłopięcymi. Czy takie zakazy - w co i czym się bawić - w ogóle mają sens? Zakazywanie zabawy czy zabawki nie jest dobrym pomysłem, co ilustruje badanie sprzed trzydziestu lat, przeprowadzone przez S. Brehma i M. Weintrauba na dwuletnich chłopcach. Zaprowadzono ich do pokoju, w którym znajdowały się dwie jednakowo atrakcyjne zabawki, tyle że jedna była przed, a druga za plastikową przezroczystą barierą. Jednej grupie chłopców ustawiono 30-centymetrową barierę, mogli więc bez trudu przez nią przejść. Inni mieli do pokonania barierę dwa razy wyższą. Okazało się, że niższa barierka nie działała na dzieci tak, jakbyśmy się spodziewali - chłopcy równie często chcieli się bawić zabawką, która stała za barierą, jak i tą, która stała przed nią. Kiedy jednak przegroda była wyższa i stanowiła rzeczywistą przeszkodę, większość dwulatków bez wahania ruszała w kierunku zabawki, do której dostęp był utrudniony. Trzy razy więcej chłopców próbowało się dostać do zabawki znajdującej się za barierą wysoką niż za niską. Dziewczynki nie wykazały w tym badaniu podobnej reakcji. Późniejsze badania Brehma wykazały, że oporu dziewczynek nie wzbudzają bariery fizyczne, lecz ograniczenia formułowane przez innych ludzi.
Taka reakcja może się wiązać z faktem, że dwuletnie dzieci zaczynają postrzegać siebie jako odrębną jednostkę, a nie tylko jako przedłużenie innych elementów otoczenia. Odkrywając własną autonomię, dziecko pragnie samo dokonywać wyborów. Zabranianie zabaw i używania jakichś zabawek nie zniechęci dzieci, lecz spowoduje większe zainteresowanie zakazanym, niedostępnym obiektem.
Czołgi do pawlacza
Ostatnio niektóre przedszkola wycofują zabawki militarne (pistolety, żołnierzyki, czołgi, miecze) i proponują chłopcom lalki oraz zabawy charakterystyczne dla dziewczynek: opiekowanie się dziećmi, gotowanie, sprzątanie. Dziewczynki natomiast zachęcane są do zabaw samochodami i wszelkich innych tradycyjnie zarezerwowanych dla chłopców, które ćwiczą takie cechy, jak przebojowość, szybkie podejmowanie decyzji, odpowiedzialność. Czy te działania mogą spowodować, że chłopcy będą mniej agresywni, a dziewczynki bardziej odważne? Nie sądzę...
Dzieci są ekspertami w dobieraniu rodzaju zabaw i zabawek do własnych potrzeb. Różnice w zabawach dziewczynek i chłopców nie są przypadkowe. Około trzeciego roku życia dziecko zaczyna dzielić ludzi na kobiety i mężczyzn. Zastanawia się nad różnicami między nimi. Jest dociekliwe, stawia mnóstwo pytań. Czterolatki chcą wiedzieć skąd się biorą, czym kobiety różnią się od mężczyzn, jaka będzie ich rola, gdy dorosną. Gromadzą więc informacje na ten temat z wszelkich dostępnych źródeł i w zabawie przyjmują taką rolę, jaką mogłaby przyjąć osoba dorosła tej samej co dziecko płci. Niektóre teorie głoszą nawet, że predyspozycje do podejmowania odmiennych zabaw są uwarunkowane biologicznie i wynikają z odmiennej budowy mózgów kobiet i mężczyzn!
Agresywny „komandos"
Często sami rodzice starają się całkowicie odseparować dziecko od zabawek militarnych, bo myślą, że dzięki temu nie będzie agresywne. Czy w ogóle istnieje zależność między zachowaniem dziecka a tym, w co się bawi?
Różne rodzaje zabaw, zaspokajając ciekawość dziecka bądź ją rozbudzając, edukują w odmiennym zakresie. Same zabawki militarne - rycerze, wojsko, pistolety i miecze - nie wywołują zachowania agresywnego dzieci. W związku z przypisanym im przeznaczeniom i skojarzeniom (walka, obrona, siła) mogą służyć, częściej niż inne zabawki, rozładowaniu napięcia i złości. Gdy nie służą odreagowaniu napięcia, mogą uczyć ról w grupie: król to lider, jego żołnierze to podwładni, buntownik lub zdrajca to ten, kto nie chce wspierać grupy. Takie zabawy pozwalają dziecku znaleźć swoje miejsce wśród rówieśników, doświadczać siebie w różnych rolach i odczuwać ich konsekwencje. Zabierając dzieciom niektóre zabawki nie spowodujemy, że przestaną ujawniać zachowania agresywne. Dziecko, które w nadmiarze prezentuje takie zachowania, prawdopodobnie użyje innych zabawek do rozładowania złości. Istotne jest nie to, czym się bawi, ale to, dlaczego jest aż tak agresywne, że nas to niepokoi. Pamiętajmy, że głównym autorem treści zabaw jest fantazja dziecka. Budują ją obrazy - sceny z bajek, programów telewizyjnych, wzajemnych relacji domowników - oraz doświadczenia i związane z nimi emocje.
Rodzice zabierają zabawkę, która ich zdaniem pobudza agresję, bo niepokoją się zachowaniami dziecka i szukają sposobów ich wygaszenia. Ja jednak proponuję, aby przede wszystkim porozmawiali z dzieckiem i postarali się zrozumieć podłoże jego agresji, a w przypadku niejasności poprosili o pomoc psychologa.
Kochaj i baw się!
Jak być rodzicem wspierającym dziecko w zabawie? Towarzyszmy mu w niej fizycznie i psychicznie, twórzmy warunki do zabawy w domu i w najbliższym otoczeniu. W trakcie zabawy słuchajmy dziecka i bądźmy do jego dyspozycji, pozostawiając mu jednak możliwość podejmowania decyzji i wyborów. Rozmawiajmy z dzieckiem, ale nie zasypujmy go tysiącem pytań, raczej starajmy się opisywać, co widzimy. Pozwalajmy mu na samodzielne odkrywanie, jak działa nowa zabawka, co się stanie, gdy dołoży dodatkowe klocki do wysokiej wieży.
Umożliwiajmy dzieciom poznawanie różnorodnych przedmiotów, doświadczanie i odkrywanie otoczenia za pomocą zmysłów; stwarzajmy sytuacje edukacyjne, dzięki którym dzieci mogą się przekonać, jak dane urządzenie działa i do czego służy; włączajmy dzieci do zabaw z rówieśnikami. Towarzyszmy dziecku w zabawie nie jako dorosły, który je wyręcza, lecz jako wspierający partner.
Każda zabawa czegoś uczy - kształtuje pewność siebie, rozwija wyobraźnię, wzbogaca dziecko o nowe doświadczenia. Udostępniając zabawki i zabawy, zadbajmy o ich możliwie dużą różnorodność. Ingerujmy i selekcjonujmy je wówczas, gdy obawiamy się o bezpieczeństwo dziecka lub otoczenia (ostre przedmioty, fiolki z lekami, substancje chemiczne). Chodząc z dzieckiem na plac zabaw, nie selekcjonujmy jego rówieśników na „lepszych" i „gorszych". Dzięki mądrej postawie rodziców, dziecko może się rozwijać, doświadcza satysfakcji i uczy się radzić sobie z porażką.
ANNA RESLER-MAJ
jest psychologiem, terapeutą poznawczo-behawioralnym. Pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzinami w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. Współautorka książki Droga do samodzielności. Jak wspomagać rozwój dzieci i młodzieży z ograniczeniami sprawności, która niebawem pojawi się w księgarniach.
Najnowszy numer „Charakterów" - spis treści
polecają:
Seks, klaps, seks Miłośnicy spankingu w łóżku pragną stać się niegrzeczną uczennicą i srogim nauczycielem, który da jej podniecające lanie.
Tango i cash czyli symfonia zakupów Im więcej czasu spędzamy w sklepie, tym więcej kupujemy. Tę zależność natychmiast dostrzegli sprzedawcy i zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób przedłużyć czas pobytu klientów w sklepie.
Życie po wypadku Chwila nieuwagi lub brawury, a potem huk, ból i miesiące leczenia. Rany na ciele z czasem się goją, gorzej z psychiką.
Uzależnieni od samych siebie Spotkanie z narcyzem, to jak audiencja u jego wysokości króla. Masz jakieś pięć minut, żeby powiedzieć ze dwa, trzy zdania, a potem już tylko słuchasz i podziwiasz.
Język w zalotach Flirt ma coś z boskiego aktu tworzenia. Nie tylko może skończyć się trójką dzieci, ale potrafi nawet Ryszarda zamienić w Miśka.



SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz