Dostęp do tej części portalu wymaga zalogowania

Wakacyjne pułapki

autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl

brak oceny

trapWakacyjne pułapki

 

 

Przed nami wakacje,  a więc czas wolności, swobody i beztroski - szczególnie dla dzieci i młodzieży.  Okres ten wiąże się jednak z wieloma zagrożeniami, o których warto wiedzieć, aby ustrzec przed nimi dzieci. O wakacyjnych zagrożeniach i sposobach ich przeciwdziałania rozmawiałam z pracownikiem Centrum Młodzieży im. dr Henryka Jordana w Krakowie - pedagogiem, Panią Teresą Kwinta.


 

Aneta Barta: Dlaczego to właśnie w wakacje dzieci i młodzież szczególnie są narażone na różnego rodzaju niebezpieczeństwa?

Teresa Kwinta: Przyczyna jest bardzo prozaiczna, młodzi ludzie mają po prostu więcej wolnego czasu, więcej swobody, a mniej kontroli ze strony osób dorosłych. Nadmiar niezagospodarowanego, wolnego czasu jest przyczyną nudy, a ta z kolei, jak wiemy, bywa powodem wielu głupich, nieprzemyślanych zachowań.

 

gearl1AB: Jakie najczęstsze zagrożenia, czyhają na dzieci i młodzież podczas wakacji?

TK: Przede wszystkim to inicjacja alkoholowo - narkotykowa oraz seksualna. Dzieci z łatwością mogą stać się łatwym łupem dilerów narkotykowych czy wpaść w sidła sekt, werbujących nowych członków. Wakacyjna wolność sprzyja szukaniu nowych doświadczeń, które dla  młodych ludzi są bardzo  ekscytujące i pełne wrażeń. Częstym zagrożeniem są również ucieczki z domów. Z punktu widzenia dziecka, to bardzo często szukanie swobody, innego, nowego towarzystwa, akceptacji. Jednak ucieczki wiążą się z ogromnym niebezpieczeństwem przebywania w różnych miejscach np. dworcach. Wówczas dziecko narażone jest na kontakt z osobami, które doskonale potrafią wyłapać takich uciekinierów, a ich intencje czasami są przerażające, jak chociażby podawanie „pigułki gwałtu", która ostatnio stała się prawdziwą plagą.


 

AB: Co mogą zrobić rodzice, aby zminimalizować ryzyko wakacyjnych zagrożeń?

TK: Zagospodarować wolny czas dziecka - jest to najlepsza forma profilaktyki. Takie rozwiązanie proponuje np. nasze centrum, nastawione na tzw. profilaktykę form alternatywnych. Jest to model wypełnienia czasu wolnego z pożytkiem dla dziecka. Jeżeli zaoferujemy młodemu człowiekowi atrakcyjne formy spędzenia czasu, a przy tym trafi on na wartościową grupę odniesienia, nie będzie szukał akceptacji wśród grupy spod budki z piwem. Zwłaszcza w okresie adolescencji jest to szalenie istotne. To bardzo trudny okres, kształtowania własnego systemu wartości, poszukiwania akceptacji i miejsca w świecie. Wówczas grupa odniesienia staje się nawet ważniejsza od rodziny, dlatego tak istotne jest, aby w tym okresie młody człowiek nie został pozostawiony sam sobie. Ważną rzeczą jest również pokazanie, że czas wolny, to nie okres, który należy jakoś przeżyć, np. pijąc piwo czy szukając mocnych wrażeń, ale fajnie spędzony czas wypełniony konstruktywnymi zajęciami.


AB: Czyli rozwiązaniem może być wysłanie dzieci na obóz czy kolonie?

TK: Jeżeli uda się nam zorganizować wypoczynek dziecka na obozie czy kolonii, nie oznacza to automatycznie, że mamy problem z głowy. Powinniśmy sprawdzić z kim i gdzie wysyłamy nasze dziecko. Musimy zwrócić uwagę na opiekunów. Powinni to być pedagodzy z wykształceniem, nie może to być ktoś obojętny, kto przymknie oko na piwo przy ognisku. Z naszej strony jest to inwestycja w dobro dziecka.


bearAB: Dużo wolnego czasu i brak kontroli, to jedna z przyczyn sięgania przez młodzież podczas wakacji po alkohol czy narkotyki. Jednak nie wszyscy młodzi ludzie w taki sposób zagospodarowują swój wolny czas. Dlaczego jedni szukają środków odurzających, a inni nie?

TK: Przede wszystkim przyczyny należy szukać w rodzinie. Główny powód to brak miłości i zrozumienia. I nie chodzi o to, że powinniśmy dziecko cały czas głaskać i mówić mu jak bardzo je kochamy. Chodzi o ofiarowanie mu swojego czasu, przy czym nie jest ważna ilość czasu spędzonego z dzieckiem, ale jego jakość. Dziecko powinno również wiedzieć, że może na swoich rodzicach polegać. Bardzo często rodzicom trudno znaleźć czas, który mogliby poświecić dziecku. Bo rodzice są zapracowani, bo trzeba zarobić na wykształcenie dzieci, bo przecież obowiązki... . Bywa też, że rodzice próbują rozwiązać pewne problemy za pomocą pieniędzy. A wystarczy zwykła rozmowa. Jakiś rytuał, który będzie obowiązywał w rodzinie np. umówienie się, że w niedzielę zawsze jemy wspólne obiady, czy codziennie poświęcamy 15 minut na wspólną wieczorną rozmowę. Problemem nie jest to, że dziecko biega z kluczem na szyi, gdyż jest to w pewien sposób wymóg naszych czasów. Problemem jest brak rodzinnych więzi, o których zapominamy w codziennej pogoni i zapracowaniu.

Bardzo ważne, co zawsze podkreślam, jest również równe traktowanie wszystkich swoich dzieci. Jest rzeczą naturalną, że w rodzinie emocje rodziców różnie się rozkładają w stosunku do dzieci np. jedno faworyzujemy, a drugie nie. Należy jednak tak zrównoważyć nasz stosunek do pociech, aby wszyscy w rodzinie wiedzieli, że są one równo traktowane, bez względu na ich zachowanie. Absolutnie nie należy dzieci porównywać, mówiąc na przykład: Spójrz jak twoja siostra dobrze się uczy, nie możesz być taki sam? Takie słowa są jak krople drążące skałę, które w późniejszym okresie na pewno dadzą o sobie znać.

Nie bez znaczenia są też kwestie finansowe rodziny. Brak środków materialnych często  powoduje, że młody człowiek, zwłaszcza w okresie dojrzewania, czuje się gorszy. Dla niego czy dla niej  kwestia posiadania lub braku nowego sweterka z galerii jest szalenie ważna.


AB: Na jakie rzeczy rodzice powinni szczególnie zwracać uwagę, aby nie przeoczyć momentu kiedy z dzieckiem zaczyna się dziać coś niedobrego?

TK: Przede wszystkim na zmianę w zachowaniu dziecka. Może pojawić się niesłowność czy stosowanie kłamstw, wykrętów, co do tej pory nie miało miejsca. Dziecko pogodne, wesołe może nagle zamknąć się w sobie, lub przeciwnie dziecko dotychczas wycofane nagle staje się bardzo towarzyskie. Niektóre środki odurzające jak np. alkohol można po prostu od dziecka wyczuć, innych jak narkotyki nie wyczujemy, ale powodują one zmianę zachowania, które możemy  zauważyć. Niepokój powinny wzbudzić u rodziców także telefony, w których dziecko rozmawia slangiem czy zupełnie dla nas nieczytelnie. Nagłe zamykanie się dziecka w pokoju, niewracanie na noc do domu. Nadmierna senność, wilczy apetyt, pobudzenie czy apatia. Są to sygnały ostrzegawcze, po których należy podjąć interwencję.


AB: Jaką?

TK: Pierwszym krokiem powinna być rozmowa z dzieckiem.


AB: Jak taka rozmowa powinna wyglądać? Czego rodzice powinni się wystrzegać, a na co szczególnie położyć nacisk?

TK: Przede wszystkim wystrzegać się krzyku. Wiem, że jest to trudne, zwłaszcza kiedy rodziców ponoszą emocje. Pojawiają się wówczas myśli w rodzaju: pracuję na to dziecko, żeby zapewnić mu wszystko co potrzebuje, a ono jest takie niewdzięczne. Do takiej rozmowy trzeba się przygotować wewnętrznie, aby móc zachować spokój. Jeżeli zaczniemy krzyczeć, dziecko zamknie się w sobie i zacznie postępować w myśl przysłowia „na złość mamie odmrożę sobie uszy". Nie możemy pociechy straszyć sankcjami czy karą. Powinniśmy się skupić na tym, że chcemy jej pomóc. Dziecko musi uwierzyć, że nie chodzi nam o ukaranie go, ale o udzielenie mu pomocy. Po drugie, należy się przygotować do tego, że jedna rozmowa nie wystarczy i uzbroić się w cierpliwość.


AB: A co jeżeli rozmowa nie przynosi efektów?

TK:  Wówczas należy się zgłosić po profesjonalną pomoc. Nie można zostawiać dziecka samemu sobie i liczyć na to, że problem jakoś sam się rozwiąże lub, że dziecko z niego wyrośnie. Poszukać np. w Internecie placówki oferującej pomoc i umówić się na wizytę. Na pierwszą najlepiej pójść samemu, przedstawić sytuację i ustalić plan działania. Proszę pamiętać, że w takich placówkach pracują ludzie życzliwi,  którzy naprawdę chcą nam i naszemu dziecku pomóc. Następnie porozmawiać z młodym człowiekiem o podjętych krokach, mając na uwadze, że dziecko w takiej sytuacji czuje się zagrożone. Dlatego tak ważne jest ciągłe przypominanie, że naszą intencją jest udzielenie mu pomocy.


bastionAB: Jakie działania mogą podjąć rodzice, aby ich dziecko bezpiecznie spędziło wakacje?

TK: Po pierwsze, o czym mówiłam już wcześniej, zorganizować dziecku czas wolny, nie pozostawiać je samemu sobie. Po drugie zapewnić bezpieczeństwo, akceptację i miłość - elementy, które  według Karen Horney są podstawą do akceptacji samego siebie, będącą najlepszą profilaktyką - samakceptacji bez względu na swój wygląd, pochodzenie czy zasobność portfela. Dobra ocena samego siebie, to coś, co wynosi się z domu. Dziecko powinno również wiedzieć, że dom jest miejscem, do którego zawsze warto wracać, bo czuje się w nim bezpiecznie i dobrze. Jeżeli dom będzie dla niego bastionem bezpieczeństwa i akceptacji, wówczas nie będzie myślało o narkotykach, alkoholu czy ucieczce. Ważną rzeczą jest również przełamanie naszego społecznego tabu - wstydliwych tematów np. dotyczących seksu czy narkotyków. Nie chodzi oczywiście o przekraczanie granic rodzic - dziecko i dążenie do np. stania się kumpelą córki, ale o wyrobienie poczucia, że dziecko może nam o wszystkim powiedzieć. Nauczenie młodego człowieka, że w trudnych chwilach może do nas rodziców się zwrócić i liczyć na nasze wsparcie. Nie chodzi o chronienie dziecka przed wszystkimi trudami, bo są one częścią jego rozwoju, ale pokazanie mu, że wspólnie łatwiej można sobie z nimi poradzić. Jeżeli uda się nam zaszczepić w dziecku poczucie, że jest dla nas ważne i w pełni akceptowane, wówczas „do szczęścia" nie będzie potrzebowało środków odurzających, ani  nie będzie szukało go  poza domem.


AB: Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Komentarze (0)

Zaloguj się aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail