aleja

Uwaga na uwagę

autor: Aleksandra Lemańska , źródło: Plasterek.pl

brak oceny


Uwaga na uwagę,

czyli jak pomóc dziecku z trudnościami w koncentracji?


             Twoje dziecko ma trudności z utrzymaniem uwagi podczas lekcji lub zabawy,  nie dokańcza rozpoczętych zadań, sprawia wrażenie, że nie słyszy, co się do niego mówi, często gubi swoje rzeczy, zapomina o tym, co miało przed chwilą zrobić? Zanim zaczniesz się niepokoić, czy to już ADHD, sprawdź, z czego mogą wynikać zaburzenia koncentracji uwagi i jak pomóc dziecku w ich przezwyciężeniu.

           Jesteśmy w stanie słuchać ze skupieniem wykładu przez pierwsze 20-30 minut. Nie robiąc przerwy, możemy uczyć się efektywnie z książki przez jedną godzinę. Z rozmowy towarzyskiej zapamiętujemy w pierwszej kolejności to, co jest nam bliskie i znajome (np. anegdotę o własnym szefie, informację o ulubionej restauracji, plotkę o sąsiadce). Mamy podzielną uwagę pod warunkiem, że tylko jedna czynność wymaga naszej świadomej koncentracji, pozostałe są wykonywane automatycznie (np. rozmowa przez telefon i mycie samochodu). Czujemy się zmęczeni i rozkojarzeni po kilkugodzinnej wizycie w supermarkecie, obejrzeniu kilkunastominutowego bloku reklamowego, przestudiowaniu kilkudziesięciu stron katalogu z projektami łazienek. Codziennie mierzymy się z naturalnymi ograniczeniami naszej uwagi, które tak naprawdę chronią nas przed informacyjnym przeciążeniem. A nasze dzieci?

            Nasze dzieci tak jak my żyją w świecie pełnym różnorodnych bodźców. One także są wrażliwe na współczesne tempo życia, multimedialny przekaz informacji, wielość otaczających je dóbr i rozrywek. Ich typowy dzień jest bogatszy w zdarzenia, obrazy, dźwięki niż dzień z życia przeciętnego dziecka sprzed stu lat. W takim świecie dziecięca uwaga funkcjonuje od chwili narodzin. Zdolność koncentracji uwagi rozwija się tymczasem stopniowo. Kilkulatek jest zdolny do skupienia uwagi na jednej czynności nie dłużej niż dziesięć minut. Starsze przedszkolaki potrafią zapamiętać listę kilku rzeczy lub wydarzeń, nie zawsze jednak umieją odtworzyć ją po kolei. Pierwszoklasista nie jest w stanie wysiedzieć w skupieniu i bezruchu czterdziestu pięciu minut lekcyjnych. Dziecięca uwaga jest więc naturalnie wybiórcza, zmienna i podatna na rozproszenie. To, co nieraz niepokoi rodziców i wychowawców, może być normą dla wieku rozwojowego lub wynikać z nadmiaru bodźców w otoczeniu. Dlatego w pierwszej kolejności warto zweryfikować własne oczekiwania wobec dziecka z jego możliwościami rozwojowymi oraz warunkami zewnętrznymi, w jakich bawi się i uczy.

            Innym ważnym powodem, dla którego dzieciom trudno jest skupić uwagę, są silne przeżycia emocjonalne. Własne doświadczenie nieraz nam uświadamia, że kiedy jesteśmy lekko zdenerwowani, czujemy się lepiej skoncentrowani, zmobilizowani do działania, czujni na bieg wydarzeń. Jeśli jednak poziom stresu przekroczy pewien optymalny próg, następuje dezorientacja i dezorganizacja, nie potrafimy zebrać myśli, w uczuciach panuje chaos. Dzieci są istotami bardziej kruchymi emocjonalnie, a ich odporność na stres, zwłaszcza długotrwały, jest niewielka. Na ich zdolność koncentracji uwagi wpływa zarówno to, co dzieje się w rodzinie (jakość relacji rodzinnych, styl wychowania, trudne wydarzenia: rozwód, rozstanie, śmierć kogoś bliskiego), jak i doświadczenia szkolne (nieakceptacja przez rówieśników, utrata przyjaźni, lęk przed odpowiadaniem przy tablicy, itp.). Skutkiem takich doświadczeń mogą być chwilowe lub długotrwałe trudności w koncentracji, widoczne w bezpośrednim kontakcie, w organizacji własnego działania czy w wynikach szkolnych.

            Oto kilka pytań, na jakie warto poszukać odpowiedzi, zanim my lub otoczenie zaczniemy podejrzewać nasze roztargnione, zapominające dziecko o zaburzenia rozwojowe lub nadpobudliwość psychoruchową:

- czy prezentowane przez dziecko zachowania są typowe dla jego wieku rozwojowego? Jak plasują się jego możliwości na tle grupy rówieśniczej? W jaki sposób oczekiwania społeczne (rodziców, nauczycieli) są dostosowane do etapu rozwoju dziecka?

- czy codzienne otoczenie dziecka sprzyja wykonywaniu zadań i czynności wymagających skupienia uwagi? W jakich warunkach dziecko odrabia lekcje? Jak wygląda jego kącik do zabawy? W jakich sytuacjach, miejscach, o jakiej porze dnia najczęściej się dekoncentruje, nie słucha, zapomina o ważnych sprawach?

- czy dziecko przeżyło ostatnio trudne emocjonalnie zdarzenie lub jest wystawione na długotrwałe oddziaływanie stresu? Czy w jego wypowiedziach lub zachowaniu widoczne jest coś szczególnego, co może świadczyć o trapiącym je problemie? Czy przychodzi do nas po pomoc i wsparcie?

            Takie poszukiwanie powodów obserwowanych trudności nie służy bagatelizowaniu problemu. Chronią natomiast dziecko i nas samych przed zbyt szybkim postawieniem społecznej diagnozy, przed przypięciem etykietki „trudnego dziecka". Trafne rozpoznanie którejś z powyższych przyczyn umożliwia skuteczną interwencję samym rodzicom: emocjonalne wsparcie dla dziecka, organizację warunków i sposobu nauki lub zmianę własnej postawy i oczekiwań.  Jeżeli jednak zaburzenia koncentracji uwagi utrzymują się długo (ponad pół roku), są niewspółmierne do etapu rozwojowego oraz w znacznym stopniu utrudniają funkcjonowanie dziecka na co dzień, wtedy potrzebna jest konsultacja ze specjalistą: psychologiem, psychiatrą lub neurologiem. Zaburzenia koncentracji uwagi występują między innymi w przebiegu nadpobudliwości psychoruchowej, zaburzeń lękowych, autyzmu, nadczynności tarczycy, guzach mózgu, depresji dwubiegunowej. Wtedy jednak objawy te nie są wyizolowane, gdyż towarzyszą im inne: nadruchliwość, impulsywność, stany lękowe, moczenie nocne, a także określone objawy medyczne (np. uporczywe bóle głowy).

            Co mogą zrobić rodzice, aby pomóc dziecku poradzić sobie z jego własnym rozproszeniem? W jaki sposób dziecko może rozwijać i doskonalić zdolność koncentracji? Bez względu na rozpoznane podłoże występujących trudności można i warto pracować z dzieckiem nad stabilnością jego uwagi.


Przewidywalny plan dnia.

            Od czasu od czasu niespodziewany bieg wydarzeń może być ekscytujący, a nieplanowanie przyjemne i relaksujące. Na ogół lubimy jednak zawczasu układać, a przynajmniej znać codzienny harmonogram naszych zadań. Nieprzewidywalność wzbudza niepokój, pozbawia nas bowiem poczucia bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem. Podobnie reagują dzieci. Jeśli jest to tylko możliwe, zadbajmy o stały rytm dnia dla naszego dziecka. Niech pewne codzienne czynności - wstawanie, posiłki, odrabianie lekcji, obowiązki domowe, zabawa, spacer - odbywają się o tych samych, znanych dziecku porach. Szkolne dziecko możemy zacząć uczyć orientacji w czasie według godzin. Młodszym dzieciom, które także chcą wiedzieć, co się wokół nich dzieje, można zapowiadać wydarzenia w ciągu dnia w inny sposób: tata przyjedzie do domu, kiedy my wrócimy ze spaceru i przygotujemy obiad, mama odbierze cię z przedszkola, kiedy będzie podwieczorek, teraz idziemy się kąpać, a potem pooglądamy książeczki. Nawet dwulatki rozumieją i są w stanie zapamiętać, że coś wydarzy się po czymś. Również wszelkie nowości, nagłe zdarzenia i zmiany planów warto komunikować dziecku, a także włączać je we wspólne planowanie: co powiesz na to, żebyśmy w piątek po szkole pojechali od razu na basen, jutro przyjadą do nas goście, dlatego odbiorę cię wcześniej z przedszkola, w poniedziałek zaczyna się remont w domu i do piątej po południu będzie u nas spory hałas - masz jakiś pomysł na odrabianie lekcji? Dziecko, które łatwo się rozprasza, nie potrafi zaplanować ani dokończyć czynności, gubi się w obowiązkach, ma okazję ćwiczyć organizację własnego działania i oswajać się z tym, co nowe. Jednocześnie jego uwaga będzie lepiej funkcjonowała w stabilnych, przewidywalnych ramach niż w chaosie niespodziewanych wydarzeń.

 

Odpowiedni moment na pilne sprawy.

            Poranny pośpiech przed wyjściem do pracy i szkoły, powrót z atrakcyjnej wycieczki lub zakupów w centrum handlowym, oglądanie ciekawego filmu to nie są dobre chwile na przypominanie dziecku, co ma zrobić, załatwić i czego nie zapomnieć. Zamiast chodzić za dzieckiem przez cały dzień z sakramentalnym „Pamiętaj o..", wybierz lub stwórz odpowiedni moment na rozmowę o pilnych sprawach, kiedy dziecko jest wyciszone i zrelaksowane (co nie znaczy, że senne). Wspólnie zastanówcie się, co może pomóc dziecku w zapamiętaniu ważnej informacji lub zadania do wykonania: karteczka przypominajka, kolorowa wstążka, zakładka w książce, maskotka w kieszeni kurtki... I co najważniejsze:  nie zaczynajcie od listy spraw do załatwienia. Wystarczy, że popracujecie nad jedną palącą kwestią (np. samodzielnym pakowaniem plecaka do szkoły), zanim zabierzecie się za kolejną.

 

Organizacja warunków zabawy/nauki.

Biurko zapełnione drobiazgami, stojące pod oplakatowaną ścianą, segment na zabawki w pokoju dziecka, całodzienne towarzystwo włączonego radia, telewizji lub komputera z pewnością nie będzie sprzyjało koncentracji. Przed wymagającym skupienia zadaniem usuń z najbliższego otoczenia dziecka to, co najbardziej je rozprasza. Możesz to zrobić razem z nim jako etap przygotowujący do pracy: posprzątajcie biurko, odsuńcie stolik od pudła z zabawkami, wyłączcie hałaśliwe sprzęty. U małych dzieci nie będzie czymś wcale okrutnym zredukowanie liczby zabawek. Można wynieść je spakowane z pokoju dziecka i wymienić po dłuższym czasie z aktualnie używanymi - będą cieszyć jak nowe. Ograniczy to także nadmiar bodźców w otoczeniu dziecka i ciągłe porzucanie dopiero co rozpoczętej zabawy. Prawdą jest także, że rozproszona uwaga i roztargnienie naszego dziecka może odzwierciedlać nasz własny styl funkcjonowania, który wnosimy i realizujemy w domu. Być może potrafimy zmywać naczynia, oglądać film i karmić kota jednocześnie, ale to nie znaczy, że dziecko będzie w stanie odrabiać lekcje tych samych okolicznościach. Jeśli nasze papiery można znaleźć w każdym miejscu od piwnicy po strych, nic dziwnego w tym, że dziecko zostawia wszędzie swoje zeszyty lub ubrania. Dlatego wymagając porządku i zorganizowania od dziecka, należy wymagać go przynajmniej równolegle od siebie i innych domowników.

 

Etapy działania.

            Dorośli często zapominają się i mierzą dziecięce możliwości swoją miarą. W efekcie zdziwienie ich budzi, dlaczego dzieci nie są na tyle rozsądne, żeby odrobić wszystkie lekcje przed obiecanym wyjściem na podwórko, dlaczego nie potrafią wysiedzieć nad stroną ćwiczeń z matematyki lub jedną kolorowanką, co takiego się dzieje, że nie mogą zapamiętać zasad prostej gry planszowej. Dla dzieci, a szczególnie dla dzieci z trudnościami w koncentracji uwagi, długie skupienie jest czymś męczącym i nienaturalnym. Szybciej odczuwają znużenie jedną czynnością, wykazują silniejszą potrzebę ruchu i rozładowania napięcia. Kwadrans poświęcony na rysowanie lub rozwiązywanie łamigłówki to dla 5-latka naprawdę długo, podobnie jak kilka godzin nad zeszytem i książką dla 10-latka. Aby ułatwić dzieciom pracę, wzmocnić ich poczucie sukcesu oraz umożliwić redukcję napięcia, należy:

- podzielić zadanie na etapy dostosowane do wieku i możliwości dziecka: kolorowanie obrazka zaplanować na kilka podejść (np. umówić się z dzieckiem na kolorowanie głowy, brzuszka i nóg), odrabianie lekcji podzielić kilka półgodzinnych etapów, zaczynając od zadań wymagających największego skupienia, sprzątanie pokoju podzielić na układanie książek, zbieranie klocków i porządkowanie łóżka;

- organizować pomiędzy takimi etapami krótsze lub dłuższe przerwy aktywny lub bierny odpoczynek (co dziecko potrzebuje, byle nie doprowadzić do dużego fizycznego zmęczenia); dzieci ze zdiagnozowaną nadpobudliwością psychoruchową mogą potrzebować takich przerw nawet co 5-10 minut;

- zaplanowane etapy omówić wcześniej z dzieckiem (przewidywalność), jeśli ich nie zapamięta, zapisać i narysować na kartce (dziecko może potem zaznaczać, ile już zrobiło); w trakcie pracy przypominać i zapowiadać to, co będzie się działo za chwilę: zobacz, została ci jedna linijka, zaraz zrobimy przerwę na zabawę, możesz teraz wyjść na dwadzieścia minut na podwórko, po każdych dwóch ćwiczeniach z matematyki pogramy w piłkę;

- używać krótkich, jednoznacznych komunikatów, które w razie potrzeby powtarzamy, szukając przy tym kontaktu wzrokowego z dzieckiem, np.: spójrz w zeszyt, pisz dalej, włóż klocek do pudełka; dzieci lepiej wykonują polecenia, kiedy te są sformułowane konkretnie i prosto, dlatego zamiast mówić: posprzątaj pokój, odrób lekcje, mówmy: pozbieraj klocki do pudełka, otwórz zeszyt do polskiego;

- nastawić się na to, że efekty przyniesie tylko bezpośrednia, osobista praca z dzieckiem, wymagająca zaangażowania, czasu i cierpliwości; nie oczekujmy, że po tygodniu lub miesiącu będziemy mogli zostawić dziecko same przy odrabianiu lekcji lub innych obowiązkach domowych, a ono sobie już poradzi; lepiej założyć, że wiele rzeczy będziemy robili z nim wspólnie.

 

Pozytywne wzmacnianie.

            Dzieci często nie lubią zadań wymagających skupienia uwagi, mogą też ociągać się i przedłużać chwile zabawy, nawet jeśli wiedzą, że za pół godziny będzie kolejna przerwa. Cóż w tym dziwnego, jeśli do tej pory przeżywały porażkę podczas prób poradzenia sobie z czymś, co przekraczało ich możliwości. Jako dorośli również nie lubimy robić czegoś, co się nam permanentnie nie udaje. Zarówno metoda małych kroków, jak i ustalanie czasu na pracę i odpoczynek, pomagają dziecku odnieść sukces i doświadczyć przyjemności z własnych osiągnięć. Niezwykle ważne dla motywacji dziecka są pochwały i nagrody. O wiele lepsze i trwalsze efekty daje dostrzeganie i docenianie każdego drobnego plusa niż wypominanie i narzekanie na minusy. W codziennych sytuacjach jest to trudne, ponieważ bardziej zwraca uwagę to, że dziecko coś ważnego gubi, zapomina, nie kończy, niż to, że o czymś niewielkim pamięta i coś drobnego dokańcza. Jednak właśnie chwalenie za te drobiazgi dodaje siły i wpływa pozytywnie na zdolność koncentracji, bo dziecko włoży więcej wysiłku i starań w coś, co wywołuje uznanie i dumę najbliższych. Zamiast karania warto stosować konsekwencje, na które wcześniej się z dzieckiem umówimy. Jeśli dziecko nie chce powrócić po zabawie na umówione odrabianie lekcji, można wycofać nagrodę za ich skończenie, oczywiście uprzedzając o tym dziecko.

 

Oswajanie emocji.

            Uczucia pojawiają się w nas niezależnie od naszej woli. Czy jesteśmy w stanie nakazać sobie nie czuć złości, kiedy ją czujemy, w jednej chwili przestać się niepokoić lub przeciwnie, na zawołanie wybuchnąć radością? Dlatego podział na uczucia dobre i złe jest całkowicie sztuczny. Ani my, ani nasze dzieci nie odpowiadamy moralnie za uczucia, które czujemy, lecz za zachowania, jakie pod wpływem tych uczuć podejmujemy. Mamy prawo, a wręcz powinniśmy nie zgadzać się na wszystkie zachowania naszego dziecka. Natomiast niezwykle ważne jest pokazanie dziecku, że akceptujemy bez wyjątku wszystkie jego uczucia, te przyjemne i te nieprzyjemne dla niego i dla nas. Przyniesiemy dziecku ulgę i pomożemy mu poradzić sobie z przykrymi emocjami, mówiąc: widzę, jak bardzo jesteś zły, rozumiem, że mogłeś czuć zazdrość, wyobrażam sobie, że byłeś wtedy wściekły i rozczarowany. Rozmowa z dzieckiem o emocjach uczy ich rozpoznawania, buduje bliskość oraz rozładowuje napięcie, a przecież właśnie silne napięcie emocjonalne zakłóca funkcjonowanie uwagi. Twierdzenia w stylu: nie wstyd ci tak płakać, przecież nic się nie stało lub to nieładnie być zazdrosnym o siostrzyczkę potęgują tylko stan, w którym dziecko się znajduje, wzbudzając żal, złość i poczucie winy za coś, co i tak jest od dziecka niezależne.

 

Od słowa do czynu.

            Istnieją sytuacje, w których akceptacja uczuć i słowa pocieszenia nie wystarczą. Długotrwałe sytuacje stresowe w poważny sposób zaburzają codzienne funkcjonowanie dziecka, nie tylko w sferze uwagi i zapamiętywania. Jeśli dziecko jest nękane fizycznie lub psychicznie przez rówieśników w szkole, uczestniczy jako świadek w poważnych konfliktach między dorosłymi, przeżywa nagłą zmianę (rozstanie z kimś bliskim, przeprowadzka, pójście do przedszkola), konieczna jest interwencja. Dziecko potrzebuje wiedzieć, że w naprawdę ciężkiej sytuacji staniemy za nim i będziemy je wspierać także działaniem. To od rodziców zależy, w jaki sposób i we współpracy z jakimi ważnymi dla dziecka osobami lub specjalistami pomogą dziecku przejść przez trudny dla niego okres. Jeśli sami przy tym są gotowi poszukać wsparcia i porady, świadczy to o ich dojrzałości i wrażliwości, aby ani nie zbagatelizować, ani nie wyolbrzymiać problemu.

 

Kochać i wymagać.

            Mądre wychowanie zakłada jedno i drugie, znamiennie łącząc je ze sobą spójnikiem „i". Kochać oznacza akceptować w pełni to, kim dziecko jest i jakie jest: jego cechy, uczucia, potrzeby, marzenia, przemyślenia. Wymagać to pomagać dziecku rozwijać to, kim już jest, oczekując od niego tyle, ile w danej chwili potrafi z siebie dać. Kochanie bez stawiania wymagań jest taką samą szkodą dla dziecka, jak wymagania bez miłości. Cała sztuka rodzicielstwa to wciąż szukać owego „i".


Aleksandra Lemańska

Absolwentka psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Szkoły Treningu i Warsztatu Psychologicznego Ośrodka INTRA w Warszawie.

W swojej pracy kieruje się ideą, by przekazywać taką wiedzę psychologiczną, która sprawdza się w tym, co znane, pomaga odkryć to, co ważne, i inspiruje do tego, co nowe.



Polecana literatura:

Kendall Philip C., Zaburzenia okresu dzieciństwa i adolescencji. Gdańskie Wydaw. Psychologiczne, Gdańsk 2004.

Weyhreter  H., Trudności z koncentracją uwagi. Wydaw. Lekarskie PZWL, Warszawa 2004.

Weyhreter H., Zaburzenia koncentracji u dzieci : wskazówki dla rodziców. Klub dla Ciebie, Warszawa 2001.



Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

  • agnieszka agnieszka napisał(a)
    26.05.2009, 00:00
    Polecam książkę" Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały.Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" Adele Faber Elaine Mazlish-rewelacja

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail

katharsis3