Uczymy się mówić już od pierwszych dni życia

autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:Philms

brak oceny

babyUczymy się mówić już od pierwszych dni życia

Dwie związane z nauką języka publikacje, jakie ukazały się w pierwszych dniach roku stanowią okazję, by się temu problemowi dokładniej przyjrzeć. Materiał tu zawarty może być najbardziej przydatny dla rodziców, których dzieci wydają się mieć opóźnionienia w rozwoju mowy; dla innych będzie to tylko kolejna porcja ciekawostek, choć nigdy nie wiadomo, co w życiu może się przydać.

Nasz przegląd zaczniemy od Judit Gervain z University of British Columbia, która wraz z zespołami z Chile i Włoch monitorowała działalność mózgów 22 dwu- i trzydniowych noworodków. Odkryto, że już w tak młodym wieku dziecięcy mózg reaguje inaczej na powtarzające się po sobie sylaby. Wymyślone wyrazy takie jak „mubaba" czy „penana" powodowały odmienną reakcję mózgu w porównaniu do takich nowotworów jak „mubage" czy „penaku". Co ciekawe, te same rejony mózgu się uaktywniały, co u dorosłych - obszary odpowiedzialne za mowę. Przy okazji dowiedzieliśmy się więc, dlaczego dziecięce słowa często zawierają podwójne sylaby w bardzo wielu językach, na przykład wyraz „tata" zrozumie dziecko węgierskie, a „mama" to uczące się języka swahili.

Mającymi od roku do półtora dziećmi zajęli się naukowcy z University of California. Dzięki funkcjonalnemu magnetycznemu rezonansowi jądrowemu i magnetoencefalografii odkryli oni, że te maleństwa odróżniają już dźwięki i rozumieją poszczególne słowa. Obserwowali oni reakcję dziecięcego mózgu na słowa i podobnie do nich brzmiące, ale nie mające znaczenia dźwięki. W innym eksperymencie po słowie - rzeczowniku oznaczającym konkretny, znany dziecku przedmiot - pokazywali dzieciom pasujący lub niepasujący do słowa obraz. Identyczny eksperyment przeprowadzili następnie z dorosłymi, by się przekonać, że te same obszary mózgu stają się aktywne w podobny sposób w tych samych sytuacjach niezależnie od wieku. Znaczyłoby to, że dzieci rozumieją wypowiadane słowa, nawet jeżeli nie są w stanie tego rodzicom zakomunikować. Czytamy o tym odkryciu w najnowszym numerze czasopisma „Celebral Cortex".

W wieku dwu lat dziecko powinno posługiwać się około 50 słowami, które winno być w stanie połączyć w trzywyrazowe zdania. Według wieloletnich badań pod kierownictwem prof. Mabel Rice'a, który wraz ze współpracownikami śledzi rozwój 1766 dzieci w Zachodniej Australii, na tym etapie około 13% maluchów pozostaje w tyle za wskazaną tu normą. Podobny wynik dla trzylatków (12%) ogłosili w tych dniach norwescy badacze z Nasjonalt folkehelseinstituttet kierowani przez Ratiba Lekhala. Oparli się oni na danych dotyczących 19919 dzieci obserwowanych przez dłuższy okres czasu. Australijczycy wykryli problem u chłopców trzy razy częściej niż u dziewcząt, a historia późnego mówienia w rodzinie podwajała ryzyko wystąpienia problemu u dziecka niezależnie od płci. W wieku lat siedmiu już tylko  jedna czwarta z tych dzieci wciąż miała problemy z mową. Skandynawowie zaobserwowali natomiast, że w około połowie przypadków opóźnienia są nadrabiane, a u niektórych dzieci zanikają one jako takie, tylko po to, by się później objawić jako problemy z czytaniem i pisaniem. Najciekawszą ich obserwacją jest chyba wniosek, że dzieci objęte zorganizowaną opieką rzadziej miewają problemy z mową, niż ich rówieśnicy, którymi rodzice, krewni lub niańki opiekują się w domu. Tę różnicę da się zaobserwować od około osiemnastego miesiąca życia, ponieważ u jednorocznych bobasów tej prawidłowości nie potwierdzono. Australijscy naukowcy z kolei nie stwierdzili żadnego związku między występowaniem opóźnień mowy u dziecka, a wychowawczym stylem rodziców, ich zamożnością czy wykształceniem. Norwegowie ogłosili swoje wyniki w najnowszym wydaniu czasopisma „Early Child Development and Care"; Australijczycy pisali o swoich badaniach w 2006 i 2008 roku. Tak australijskie, jak i skandynawskie badania wciąż są kontynuowane.  

Warto przy okazji wspomnieć książkę Thomasa Sowella z 2001, w której użył on po raz pierwszy terminu syndrom Einsteina. Niektóre z wyjątkowo uzdolnionych dzieci (jak np. sam Einstein) czasem bardzo późno zaczynają mówić, nawet około czwartego roku życia; mają też inne rozwojowe opóźnienia, np. z uczeniem się korzystania z nocnika. Niezależnie od tej realnej możliwości, gdy dwulatek nie potrafi sformułować trzywyrazowego zdania, warto udać się z nim do specjalisty - w tym aspekcie wspomniani wyżej badacze są zgodni.

(źródło: www.sciencedaily.com, 13.07.2006, 16.05.2008, 27.08.2008, 05.01.2011 i 06.01.2011)

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail