Spacer czy kawa - na pobudkę dla miłośników czarnego trunku

autor: Paweł Wócik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:danagraves

brak oceny

walkSpacer czy kawa na pobudkę dla miłośników czarnego trunku

Jeżeli dać wiarę naukowcom, to spacer w naturze może nas bardziej uskrzydlić niż filiżanka mocnej kawy. Artykuł w czerwcowym wydaniu „Journal of Environmental Psychology" opowiada się za lasem, parkiem, trawnikiem czy choćby domową rośliną, a wyniki opublikowane w elektronicznym czasopiśmie o ładnie brzmiącym tytule - „Neuropsychopharmacology" - podważają powszechnie przyjęty pogląd, że kofeina pobudza czujność. Zacznijmy jednak od zieleni.   

Grupa 537 studentów poddała się pięciu eksperymentom, które miały na celu wykazanie, że to właśnie natura, a nie inne czynniki związane z pobytem na świeżym powietrzu jak ruch czy kontakt z innymi, poprawia nasz nastój i żywotność. Najpierw przez piętnaście minut spacerowali oni przez wewnętrzne korytarze lub wzdłuż rzeki, wśród drzew. Potem oglądali zdjęcia budynków lub przyrody, by w trzeciej próbie odejść jeszcze dalej od świata realnego i wyobrażać sobie tylko różne sytuacje, aktywne i na siedząco, razem z innymi lub samotnie, na dworze lub w domu. Prowadzili wreszcie nasi ochotnicy dokładny pamiętnik przez cztery dni i przez dwa tygodnie. To właśnie dane z dzienników pokazały, że choć już samo przebywanie poza ścianami budynku jest pomocne, jeszcze lepiej jest ten czas spędzić blisko przyrody. A jeżeli nie da się wyjść na dwór, nawet myśl o świecie roślin i zwierząt dodaje nam energii, a przynajmniej powinna, bo tak działała na badanych studentów. Już dwadzieścia minut na łonie natury dawało ogromne korzyści natury tak psychicznej, jak i fizycznej. Wcześniejsze eksperymenty naszej grupy badaczy pokazały, że w kontakcie z przyrodą stajemy się bardziej hojni i troskliwi. Czekajmy więc wśród zieleni na ich dalsze odkrycia.

Kawa nam w tym wyczekiwaniu nie pomoże, bo wedle Petera Rogersa i jego współpracowników, nie poprawia ona czujności kawoszy, a tylko przywraca ich do stanu normalnego z dołka zespołu abstynencyjnego. Przez szesnaście godzin 379 uczestników eksperymentu nie spożyło nawet kropli kawy, mimo że mniej więcej połowa z nich zwykła pić duże lub średnie jej ilości, podczas gdy drugą połowę stanowili kawowi abstynenci lub jej okazjonalni popijacze. Często delektujący się czarnym trunkiem wykazywali odporność tak na pobudzające działanie kofeiny, jak i na zwiększanie niepokoju, za który kawa jest zwykle odpowiedzialna. Ci wśród nich, którym podano placebo, skarżyli się na ból głowy i zmniejszoną czujność, typowe objawy zespołu abstynencyjnego. Po wypiciu prawdziwej kawy ich rezultaty były porównywalne do tych, które osiągnęli nic lub mało pijący, którym podano placebo: czyli w normie, ale nie lepiej. Tak było w przypadku samooceny poziomu lęku, czujności i ewentualnego bólu głowy przed i po spożyciu kofeiny lub placebo, jak i w przypadku komputerowych testów na pamięć, uwagę i czujność.

Nie przekreśla powyższy eksperyment tego, co ustaliły dwie inne grupy naukowców, które opublikowały wyniki swoich badań w kwietniowym wydaniu czasopisma „American Journal of Clinical Nutrition". Sugerują ci autorzy, że kawa może mieć korzystny wpływ na osoby z cukrzycą typu 2, a u wszystkich podnieść poziom dobrego cholesterolu. Dalsze badania w celu ustalenia ścisłego związku przyczynowego są wciąż jeszcze konieczne.

 

(źródło: www.sciencedaily.com, 15.03.2010 i 03.06.2010)

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail