Śmiertelne ciekawostki ze świata nauki

autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:reshat_fanana™

brak oceny

candel„Śmiertelne" ciekawostki ze świata nauki

Jeden z wrześniowych numerów czasopisma „British Medical Journal" ukazał się z dodatkiem dotyczącym śmierci. Najwyższy to bowiem czas, by medycy zajęli się wreszcie tematem, który bezpośrednio dotyka 58 milinów ludzi na rok, a za dwadzieścia lat liczba ta wzrośnie do 74 milinów. Nie ilość jest tu zresztą najważniejsza, ale sposób w jaki odchodzimy z tego świata. Jak wielu autorów przyznaje, zbyt wiele osób żegna się z życiem w okolicznościach, które w żaden sposób  pełnymi godności nazwać się nie da.

Mimo że wspomniany suplement poruszał wiele aspektów śmierci, w tym także element duchowy, symptomatycznym pozostaje fakt, że największym odzewem czytelników cieszył się artykuł dotyczący zastosowania środków znieczulających w przypadku osób umierających na inne niż rak choroby. Może to być interpretowane, jako oznaka strachu przed bólem, jaki często towarzyszy umieraniu - i to nie tylko bólem fizycznym, ale także tym duchowym, wynikającym z osamotnienia. Jak bowiem wykazało inne tegoroczne badanie, osoby z etnicznych mniejszości żyjące w Wielkiej Brytanii boją się różnych aspektów śmierci (samej śmierci, jej sposobu, braku kontroli nad nią i cierpienia z nią związanego) bardziej niż rodowici, tzn. biali, obywatele Zjednoczonego Królestwa, mimo że dysponują oni szerszym kręgiem bliskich im osób, na których mogą w razie potrzeby polegać. Charakterystyka nowoczesnego społeczeństwa, a mianowicie brak integracji śmierci i życia, najwyraźniej uderza silniej w tych, którzy do tego społeczeństwa należą od niedawna. A społeczeństwo to wciąż bardziej odpycha od siebie osoby umierające: procent zgonów w szpitalach w krajach rozwiniętych ma się według badaczy w najbliższych dwudziestu latach podwoić, tak by z obecnych 10% dojść do 20% w 2030 roku.  

Ale lekarze również należą do współczesnego społeczeństwa i oni też boją się śmierci; ten strach przekłada się potem na ich lekarską praktykę. Jak wykazało nowozelandzkie badanie, lekarze bojący się własnego doczesnego końca bardziej gotowi są przyczynić się do śmierci nowonarodzonego, a poważnie niepełnosprawnego dziecka przy pomocy środków przeciwbólowych lub uspokajających (prawie 35% respondentów); jeżeli medycy nie widzieli perspektyw dalszego leczenia, ten odsetek wyniósł aż 75%. Także poglądy religijne następców Hipokratesa mają ogromny wpływ na sposób traktowania śmiertelnie chorych pacjentów. Jeżeli ufać innej tegorocznej statystyce z Wysp Brytyjskich, odrzucający religię lekarze dwa razy częściej od swoich bardziej religijnych kolegów przyznają się do pewnej formy eutanazji, łagodniej zwaną przyśpieszaniem śmierci swoich (byłych) pacjentów. Biali i azjatyckiego pochodzenia lekarze mieliby być bardziej przychylnie nastawieni do liberalizacji praw dotyczących „miłosiernego zabijania" od medyków z innych grup etnicznych. Niższy stopień religijności tych pierwszych i silna wiara w reinkarnację tych drugich na pewno odgrywają tu swoją rolę.

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail