Seks czyni związek pełnym - wywiad z Br. Ksawerym Knotz
autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl
Seks czyni związek pełnym
W naszej ludzkiej mentalności seks kojarzony jest z grzechem, czymś zupełnie pozbawionym pierwiastka Bożego, najbardziej cielesnym przejawem naszego człowieczeństwa. O konieczności odejścia od takiego myślenia przekonuje Br. Ksawery Knotz. Uważa on, że ludzka seksualność nie stoi w opozycji do religijności, a wręcz przeciwnie, może współgrać z nią w pełnej harmonii. Związek duchowości i seksualności może w piękny sposób ubogacić nasze życie i uczynić pełniejszą, zarówno sferę seksualną, jak i duchową. Seks powinien nam również przynosić radość, dawać szczęście i nadawać życiu smak.
Aneta Barta: Dzisiejszy świat przepełniony jest seksem, jest on wszechobecny. Jaki ma to wpływ na postrzeganie naszej seksualności? Jak wpływa na funkcjonowanie w związku?
Ksawery Knotz: Ja w swojej pracy spotykam się z dwoma, przeciwstawnymi światami. Pierwszy to ten, o którym pani mówi - rozseksualizowanym, który jest obecny w mediach. Część ludzi na pewno żyje w taki sposób. Posiadają potrzeby seksualne, więc je na różne sposób zaspakajają, byle tylko je zaspokoić. Można powiedzieć, że wkomponowali się oni w tę rzeczywistość, która epatuje seksem na różne sposoby. Ale obok jest też druga rzeczywistość. Rzeczywistość ludzi, którzy naprawdę pragną się o siebie troszczyć, żyć w małżeństwie, mieć dzieci. Oni nie szukają w seksie jedynie cielesnego spełnienia, tak forsowanego przez media. Dla nich seks jest przede wszystkim aktem, który wzmacnia poczucie bliskości między nimi. Oczywiście nie oznacza to, że ich życie codzienne czy seksualne zawsze jest idealne, pozbawione kłopotów. I chociaż, jak wszystkie pary, kłócą się ze sobą i nie zawsze są wygładzeni w tej swojej relacji, to jednak przede wszystkim pragną być ze sobą i we wspólnym życiu widzą swoją przyszłość.
Myślę, że ludzie mimo wszystko poważniej i głębiej traktują sprawy seksu, niż mówi się o tym w mediach. To prawda, że tematy seksualne są bardzo popularne ale ludzie szukają przede wszystkim miłości i to w takim głębszym kontekście, a nie tylko zaspakajania swoich cielesnych potrzeb.
AB: Myślę, że pozostając tylko na płaszczyźnie zaspokajania tych cielesnych potrzeb zeszlibyśmy trochę do poziomu zwierząt.
KK: Tak właśnie by było, a człowiek wcale tego nie pragnie. W głębi serca szuka szczerej, głębokiej miłości. Widać to na przykładzie osób, które wchodzą w życie bez jakiś zranień. Oni naprawdę chcą to swoje przyszłe małżeństwo przeżyć jak najlepiej, są pełni dobrej woli i pragnienia kochania. Jednak, takie same pragnienie wyrażają również leczący się erotomani, którzy są zachwyceni propozycją Kościoła i żałują, że jej wcześniej nie znali. Oni także chcieliby żyć pięknie, pragną by ich seksualność również wyrażała jakąś głęboką miłość, a nie tylko cielesne pragnienie spełnienia w kontakcie z drugą osobą.
AB: Mówi się o nas, że jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym. Chcemy mieć wszystko od razu i bez zbędnego wysiłku. Nie umiemy czekać. Jak więc w taką rzeczywistość wpisuje się przedmałżeńska czystość, czas oczekiwania?
KK: Czekanie to doświadczenie bardzo ludzkie. Ale to prawda, że ludzie nie umieją czekać. Pragną szybkiego spełnienia tu i teraz. Jednak miłości nie da się tak po prostu „wytworzyć". Kiedy dwoje ludzi wpada sobie w oko, to jest to dopiero początek czegoś wspaniałego. Zaczyna się wówczas budowanie, zabieganie o tę drugą osobę. Nawet nasza pierwotna intuicja podpowiada nam, że jak nie będziemy o siebie zabiegać, troszczyć się, zdobywać, uwodzić, to nasza miłość nie posunie się dalej. Musimy również cierpliwie czekać, aż ta druga osoba otworzy się na nas. Czekanie jest wpisane w nasze życie, nadaje mu ono jakiś smak. I nie dotyczy ono tylko okresu narzeczeństwa. Również w małżeństwie czekanie wpisane jest w jego naturę. Jeżeli respektujemy cielesność człowieka i przyjmujemy założenie, że nie naruszamy wzajemnie swojej cielesności, to musimy czekać na czas niepłodny, aby współżyć - jeżeli nie planujemy powiększenia naszej rodziny, w innym przypadku czekać na dziecko, aby się poczęło, aż się narodzi, gdy już zostało poczęte, potem czekać na unormowanie życie seksualnego - gdy skończy się okres laktacji. Czekanie wpisane jest w naszą naturę. Oczywiście, my ludzie jesteśmy niecierpliwi, ale dopiero kiedy nauczymy się czekać i przyjmować życie z poczuciem braku i uczyć się dojrzałej miłości drugiej osoby, która często wymaga rezygnacji z szybkiego zaspokojenia seksualnego, to będziemy mogli żyć w harmonii. Wyciszą się wówczas nasze wewnętrzne konflikty, które polegają na rozdźwięku między możliwościami jakie posiadamy, a pragnieniami, które te możliwości przewyższają. Aby czekać trzeba jednak mieć perspektywę, wiedzieć na co się czeka i widzieć sens tego czekania.
Ze zbyt szybkim spełnianiem naszych cielesnych pragnień wiąże się również pewne poczucie niezadowolenia. To co cenne jest zawsze bardzo oczekiwane. I gdy już się jest ze sobą, taka wyczekana bliskość cieszy bardzo głęboko.
AB: Jakie znaczenie dla związku ma seks?
KK: Jest dla niego bardzo ważny. Na pewno nie należy mówić, że jest najważniejszy w jakiś sposób go absolutyzować, ale bez niego związek małżeński traci poczucie sensu, jest przeżywany jako niepełny, a często nawet jako nieszczęśliwy. Dzięki cielesnej bliskości i intymności dwoje ludzi okazuje sobie miłość i właśnie to w seksie jest najważniejsze.
AB: Czy w związku jest miejsce na radość z seksu.
KK: Jak najbardziej. Przecież w życiu nie chodzi o to, aby się tylko umartwiać, chociaż cierpienie jest elementem naszej egzystencji i bardzo często dotyka również życia seksualnego. Jednak cały czas należy myśleć co zrobić, aby doświadczenie to było radosne. Jednak radosne nie tylko w sensie przyjemności cielesnej, ale również poczucia obdarowywania się miłością, bycia dla siebie, przeżywania wielkiej intymności bycia ze sobą. Seks powinien być doświadczeniem zbliżającym, a nawet mogę powiedzieć jeszcze głębiej - jednoczącym. Właśnie ta rola pełnego zjednoczenia się małżonków w doświadczeniu miłości nadaje kontaktowi fizycznemu tak ogromnego znaczenia. Seksualność pozwala na odświeżenie, umocnienie więzi z drugą osobą w wymiarze fizycznym, psychicznym jak i duchowym. Tylko ta więź musi być najpierw stworzona i dojść do poziomu małżeństwa.
AB: Czyli, aby doświadczyć głębi przeżyć związanych z seksem powinniśmy połączyć naszą cielesność z duchowością?
KK: Ja zawsze zmierzam w tym kierunku dlatego, że duchowość to jest przeżywanie życia jako tajemnicy spotkania z Panem Bogiem. Ludzi nurtują głębokie pytania dotyczące Boga, są to pytania wypływające z ludzkiej natury. Tęsknota za Nim jako najgłębszym sensem życia. Ludzie pragną głębiej doświadczyć Boga, a to pragnienie obejmuje również życie seksualne. Wydaje mi się nawet, że życie seksualne jakoś szczególnie woła o Pana Boga. Są to tak głębokie i intymne przeżycia, równocześnie tak ludzkie i indywidualne, że jest to przestrzeń, w której bardzo do Boga można się zbliżyć. Wchodząc w głębokie relacje z drugą osobą można dotknąć Boga.
AB: Bóg i Seks - dla mnie i pewnie większości osób raczej nie idą ze sobą w parze.
KK: Rzeczywiście Bóg się ludziom nie kojarzy z seksem, oznacza to zatem, że seks został od Boga oderwany i teraz trzeba go na powrót Bogu przywrócić i zarazem zacząć go inaczej rozumieć. Integracja daje większe poczucie pełni ludzkiego życia.
AB: Jak to zrobić?
KK: Najtrudniej jest mi dawać właśnie takie rady ponieważ nie ma prostych wskazówek. Ja ujmuję tę rzeczywistość jako takie puzzle, które wzajemnie na siebie nachodzą. Aby mógł powstać obraz, wszystkie elementy muszą do siebie pasować. Dlatego przede wszystkim trzeba dążyć do zrozumienia samego siebie, przemyśleć podejście do własnego ciała, uwolnić się z różnych kulturowych ograniczeń, przybliżyć się do Boga, ograniczeń zarówno tych purytańskich, jak i tych, które wprowadzają ludzi w uzależnienia. Do tego dochodzą jeszcze kwestie moralne, gdzie wielu ludzi nie zna nauki Kościoła i sprowadza dążenie do pięknego życia z Bogiem do listy zakazów lub nakazów.
AB: Czasami moralność może służyć ludziom jako tarcza, nie wiedzą jak z nią żyć, ale przynajmniej mogą się za nią schować.
KK: Niby coś tam zachowujemy nie wiedząc dlaczego i po co, ale nie umiemy tego powiązać z naszym życiem, nadać jakiegoś głębszego znaczenia drogi do świętości do Boga. Dla jednych będzie to bardzo męczące, jak siłą narzucony gorset, innym może pomóc jakoś funkcjonować. Bardzo często jest tak, że ludzie, tam gdzie grzechu nie ma, widzą grzech i to bardzo ciężki, a tam gdzie naprawdę są grzechy - czyli istnieje zagrożenie, że wybory jakie podejmują mogą zniszczyć ich osobowość lub ich poważnie zranić - w ogóle tego nie dostrzegają. Ważne jest, aby umieć sobie to wszystko poukładać tak, aby poczuć się wolnym, ale równocześnie odpowiedzialnym, zweryfikować wszystko to, co się usłyszało z przekazów rodzinnych, wzorów kulturowych od różnych autorytetów. Trzeba przypatrzeć się dobrze nauce Kościoła. Dopiero wtedy mozaika naszego życia nabierze kształtów i będzie w niej również miejsce na seksualność i na wiarę w żywego Boga. Dla jednych będzie to powód do wzięcia głębszego oddechu, bo może zobaczą, że nie są tacy źli, jak im się wydawało, dla innych motywacją do popracowania nad sobą, wprowadzenia trochę ascezy w dziedzinę seksualności.
AB: Czy w związku należy rozmawiać o seksie?
KK: Oczywiście, jeżeli nie ma rozmowy o seksie, to nie ma rozmowy o bardzo istotnym elemencie więzi miedzy mężczyzną i kobietą. Takie rozmowy są wręcz konieczne. Dzisiaj mamy pewne trudności związane z językowymi brakami i niedostatkiem śmiałości. Spotkałem się z sytuacjami kiedy małżonkowie, będąc wiele lat po ślubie, przyznawali, że nigdy szczerze nie rozmawiali ze sobą o swoich przeżyciach dotyczących sfery seksualnej. Stwarzam ludziom taką przestrzeń, aby mogli się otworzyć i opowiedzieć sobie o najbardziej głębokich i intymnych rzeczach.
AB: Jak zatem rozmawiać?
KK: Taka rozmowa jest sztuką, której trzeba się nauczyć. To przechodzenie pewnego procesu otwierania się, umiejętności dotykania bardzo intymnych spraw, oswajania się z nimi. W ludziach skrywa się bardzo dużo obaw związanych z własnymi przeżyciami seksualnymi. Dużo jest niepewności czy coś jest dobre, czy złe, moralne czy niemoralne, mamy kompleksy i zahamowania. Ludzie żyją jakby w klatkach, które u wielu stosunkowo łatwo jest rozbić i otworzyć, ale aby to zrobić trzeba po prostu spróbować. Wówczas może się okazać, że o seksie mówimy bardzo chętnie, że skrywamy w sobie bardzo głęboką potrzebę rozmawiania o tej sferze naszego życia. Rozmowa o seksie pozwala na stworzenie wzajemnych, bardzo prawdziwych relacji, opartych na wzajemnej wymianie informacji i rzeczy dla siebie ważnych. Pojawia się wówczas świadomość, że seks ma wartość relacyjną. Gdy jest spotkaniem z kochaną osobą, staje się pełny, bogatszy.
AB: Czyli naszą seksualność powinniśmy zawsze rozpatrywać w kontekście relacji?
KK: Tak. Seks został nam dany po to, abyśmy mogli wejść w bardzo głęboki kontakt z drugą osobą. Jest najszczęśliwszy, gdy stworzy się z nią mocną wieź, która będzie dla pary czymś naprawdę głębokim. Więź ma swój wyraz we wszystkim tym, co małżonkowie robią razem: wspólnym posiłku, sprzątaniu i seksie.
AB: Skoro otwarte mówienie o sferze seksualnej jest dla związku takie ważne, to dlaczego mówiąc o nim spłycamy go do kilku wulgarnych określeń, a nie umiemy wyrazić tego, co naprawdę czujemy?
KK: Składa się na to kilka przyczyn. Jedną z nich jest ta, że z wulgarnym słownictwem stykamy się dość wcześnie w naszym życiu. Chociaż może tych słów nie używamy, to zostają one w nas zakodowane, stają się nam „bliskie". Brakuje nam również doświadczenia w prowadzeniu rozmów na tematy seksualne i adekwatnego słownictwa, dzięki któremu umielibyśmy z szacunkiem mówić o sferze seksualnej. Całe pokolenia wyrosły na takim braku językowym. Teraz weszliśmy w ten rozerotyzowany świat, który oferuje nam jednak tylko możliwość słuchania, natomiast w kwestii mówienia nadal pozostajemy bezradni. Druga przyczyna jest związana z aspektem teologicznym. Z takim pewnym skrzywieniem w człowieku, o którym już mówiłem wcześniej, że sfera seksualna, tak ważna, cenna i Boska (oczywiście jeżeli nie rozpatrujemy seksu tylko w jego aspekcie biologicznym czy fizjologicznym, ale z całą jego głębią jako aktu coraz bardziej ludzkiego i coraz bardziej boskiego), została od Boga oderwana. Wtedy kojarzy się z czymś generalnie złym i brudnym. Albo uważa się, że tylko seks zakazany przez Boga czy Kościół może być naprawdę satysfakcjonujący. Prawda jest odwrotna - seks przeżywany w bliskości z Bogiem jest dopiero wspaniały.
AB: Dlaczego pozbawiliśmy seks elementu Bożego?
KK: Wynika to z trudności zrozumienia ludzkiej natury. Człowiek nie potrafi swojego życia w pełni przeżywać z Bogiem, a najbardziej widać to właśnie w sferze seksualnej. A przecież Bóg jest obecny w więzi, która tworzy się pomiędzy małżonkami, a budują ją również poprzez współżycie seksualne.
AB: Jak budować związek, w którym seks będzie elementem duchowości, a nie tylko cielesnym zaspokojeniem?
KK: Każda para budując swój związek przechodzi przez pewne etapy miłości. Ważne jest, aby miłość w trakcie tego procesu się „oczyszczała". Bo na początku zawsze jest tak, że wiążemy z tą druga osobą wiele pragnień i oczekiwań. Tak naprawdę do końca nie wiadomo czy człowiek bardziej kocha tę druga osobę, czy może siebie samego, czując się kimś wyjątkowym w oczach drugiej osoby albo bardzo jest mu dobrze przeżywając ekscytujące poczucie uskrzydlenia. Chociaż to co dzieje się miedzy ludźmi jest bardzo skomplikowane, to w sumie jest to piękny czas zakochania, często pozbawiony realności, mający tendencję do idealizowania. Dwoje ludzi w tym okresie niekoniecznie umie realnie ocenić czy są rzeczywiście w stanie ze sobą żyć. Na to szczególną uwagę zwraca Kościół, aby nie zachłysnąć się właśnie tym pierwszym zakochaniem, ale umiejętnie budować dalsze relacje, zmierzające do „oczyszczenia" miłości. Proces oczyszczania polega na stanięciu przed sobą bardziej prawdziwie, w całej swojej słabości i niemocy, a nawet jakiejś niezdolności kochania. Dzięki temu miłość dojrzewa i zaczyna rozumieć, że aby wzrastać potrzebuje Pana Boga.
AB: Oczyszczanie miłości, to jej dojrzewanie, a jak ten proces rozumieć w kontekście seksu?
KK: Jest to przechodzenie od początkowego pożądania i fascynacji sobą do coraz głębszego przeżywania. Życie przynosi wiele sytuacji, gdy miłość zaczyna oznaczać trud. Nie tylko trud czekania na siebie, ale także trud podjęcia współżycia. Tu jest potrzebna duchowość, głębsze odniesienie swojego życia, dopuszczenie w nie Boga. Aby tego doświadczyć należy znać samego siebie, poznać serce i ciało drugiej osoby i przede wszystkim umieć się z nią podzielić swoją miłością. Nie jest to takie łatwe.
AB: Jakie najczęstsze błędy popełniają pary w stosunku do swojego życia seksualnego?
KK: Na pewno niszczący jest rozdźwięk pomiędzy seksem, a Panem Bogiem, a dlatego tak jest, że pozwala to na utylitarne podchodzenie do życia. Jak nie ma Boga w seksie, jak seks nie należy do Boga, to można z tą sferą robić co się chce. Wówczas zamiast dążyć do tworzenia jedności, każda z osób dąży jedynie do zaspokojenia siebie. Nie bez znaczenia jest również fakt, że w sferze seksualnej mamy dużo poczucia winy, często zupełnie niepotrzebnie.
AB: Czego ono najczęściej dotyczy?
KK: Prawie wszystkiego. U wierzących katolików głównie niepewności co do tego, czy żyją dobrze i zgodnie z wolą Bożą. Wyraża się to w nieustannym pytaniu, czy to co dotyczy mojej sfery seksualnej jest grzechem? Zamiast pytać o to czy więź pomiędzy nami rośnie, czy coraz bardziej czujemy się kochani, czy siebie rozumiemy, czy sobie pomagamy, skupiamy się na tym aspekcie negatywnym. Niekiedy jest to dobre, ale w wielu przypadkach prowadzi do niepewności i licznych dylematów, które szkodzą życiu seksualnemu. Ponadto ludzie nie chcą lub nie mają śmiałości pytać o swoje wątpliwości dotyczące sfery seksualnej.
AB: Ludzie boją się pytać bo chyba sądzą, że w ogóle nie powinni na ten temat myśleć?
KK: Spotkałem się z tym, że ludzie po przyjeździe na moje rekolekcje mówili, że wcale nie chcieli tu przyjechać, bo się bali dowiedzieć, że jeszcze czegoś im nie wolno, Że otrzymają taką dawkę zakazów, że będzie jeszcze gorzej. Dopiero po kilku dniach ich obawy się rozwiewają. Pokazuje to jednak, jak dużo w ludziach drzemie lęków i wewnętrznych konfliktów związanych z wiarą i życiem seksualnym. Spotkałem się z taką opinią, że dawniej ludzie przeżywali tak głęboko tajemnicę Boga w życiu seksualnym, że o seksualności nie mówili otwarcie. Nie to co dzisiaj, kiedy seks stał się elementem na wynos dla „Big Brothers". Uważam jednak, że jest to znaczne uproszczenie. To że ludzie o seksie nie mówili nie oznacza automatycznie, że głębiej go przeżywali, a przynajmniej nic na to nie wskazuje. W dużym stopniu nie rozmawiano o seksualności, bo się tej sfery bano albo nie umiano o niej mówić. Dla wielu ludzi była to dziedzina rodząca nerwicę. Wiek XIX i po części XX nazwano wiekiem nerwic. Nasz XXI wiek otrzyma pewnie miano wieku uzależnień. Otworzyliśmy się wprawdzie, ale za bardzo i w przeciwnym kierunku. Obecnie stoi przed nami wyzwanie z jednej strony uratować ludzi przed uzależnieniami, a z drugiej wyciągnąć ich z tej nerwicowej mentalności, która jeszcze gdzieś tam w nich drzemie. Cała trudność polega zaś na wychwyceniu równowagi i pójścia w dobrym bezpiecznym kierunku.
AB: Co należy zrobić, aby seks czynił nasz związek pełnym?
KK: Tak od strony religijnej, nie należy się bać myśli, że Bóg jest między małżonkami, w ich płciowości, intymności, głębokiej miłości, którą wyrażają przez swoją seksualność. A od strony bardziej psychologicznej, należy ze sobą rozmawiać na tematy związane z seksualnością, okazywać sobie miłość i szacunek oraz troskę o obdarowywanie drugiej osoby przyjemnością.
AB: Zaprosić Boga do przeżywania intymności, muszę przyznać, że mnie osobiście trochę to przeraża.
KK: Jest to wynik pewnego szoku, wprowadzonego przez chrześcijaństwo, a związane z tym, że Bóg wcielił się w ludzkie ciało. W ciele zwykłego człowieka, zamieszkał równocześnie Bóg. I w tym właśnie miejscu wali nam się cały niechrześcijański obraz Boga. Chcemy Go widzieć jako kogoś potężnego, byt poza ludzki, daleki od człowieka. Bóg w swej cielesności stał się za bardzo człowiekiem, aby człowiek był w stanie go przyjąć. Ostatnio czytałem tekst, gdzie ktoś (może trochę prowokacyjnie) powiedział, że jak Matka Boska rodziła Pana Jezusa, to odeszły jej wody płodowe, był to poród całkowicie ludzki. I ktoś inny się na to oburzył, że tak nie wolno mówić, bo ten realizm porodu niszczy całą tajemnicę Boskich narodzin, nadając mu zbyt biologiczny wymiar. Ale nie jest tak do końca. Chodzi o to, żeby dostrzec, jak wielkie rzeczy mogą się dziać poprzez cielesność człowieka. To samo dotyczy sfery seksualnej. O miłości kobiety i mężczyzny można mówić na wzniosłym poziomie, ale są to również reakcje fizjologiczne, których całkiem normalny opis jest już dla wielu ludzi zbyt dosadny. Człowiek uważa się za tak zwykłego i bliskiego światu przyrody, że nie dopuszcza myśli, iż Bóg w tej jego cielesności może być. Mamy w sobie skłonność do poniżania się. A właśnie Bóg chce wywyższyć to, że w człowieku w jego ludzkim ciele mogą się dokonywać rzeczy, które przekraczają ludzkie wyobrażenia. Dla nas jest to ogromna szansa spojrzenia na własne życie, w którym rozgrywa się jakaś tajemnica, mająca wymiar życia wiecznego.
AB: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Br. Ksawery Knotz. Urodził się w 1965 r. Jest zakonnikiem, kapucynem. Kapłanem od 1991 roku. Był katechetą, duszpasterzem akademickim, prowadził m.in. grupę Odnowy w Duchu Świętym, wspólnotę Neoaktechumenalną. Studiował w Krakowie na PAT, we Fryburgu szwajcarskim. Na KUL-u obronił doktorat z teologii pastoralnej. Specjalizuje się w duszpasterstwie rodzin.
Artykuły o podobnej tematyce
-
SEKS jest BOSKI, czyli erotyka dla katolika
Autor: Ksawery Knotz, Krystyna Strączek
Rozmawiajcie o seksie! - taką zachętę rzadko można usłyszeć od osoby duchownej. Tymczasem ojciec Ksawery Knotz nie tylko nie boi się zachęcać małżeństw do rozmowy na ten temat, ale i przekonuje, aby seks uprawiać i czerpać z niego przyjemność i poczucie więzi. Nie może być inaczej, skoro są teologowie, którzy twierdzą, że orgazm to przedsionek nieba. Nieprawdą jest też, że katolik może to robić wyłącznie „pod kołderką i po ciemku".
więcej

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz