Samotność to choroba
autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl
„Wśród ludzi jest się także samotnym".
Antoine de Saint-Exupery, Mały Książe
Spotkałam w swym życiu ludzi samotnych, którzy samotnie wcale się nie czuli, spotkałam i takich, którzy w otoczeniu rodziny i przyjaciół cierpieli z powodu osamotnienia. Samotność nie wybiera, może spotkać każdego z nas - malucha, który nie zna miłości rodziców, nastolatka zaszczutego przez grupę rówieśniczą, młodą kobietę, która przypomina „kościotrupa", ale w lustrze nadal widzi spasionego prosiaka, mężczyznę, od którego świat wymaga by był romantyczny, zaradny, opiekuńczy, dobrze zarabiał ... no i koniecznie świetnie tańczył, staruszka, który przeżył już wszystko, nawet własne życie.
Samotność według najprostszej definicji to stan osoby, która żyje sama. Według Ewy Dębińskiej termin samotność sam w sobie jest martwy, pusty, dopiero gdy zestawimy go z konkretnym człowiekiem, który jest samotny, nabiera znaczenia. Mówimy wtedy o osamotnieniu. Chociaż w potocznym języku samotność i osamotnienie bardzo często używane są zamiennie to oba te znaczenia mają różny wydźwięk emocjonalny.
Samotność może być naturalną potrzebą człowieka, doświadczeniem pozytywnym i pożytecznym, gdyż dzięki niemu możemy odnaleźć samych siebie. Natomiast osamotnienie, rozumiane jako brak kontaktu z sobą samym i innymi ludźmi, zawsze jest doświadczeniem przykrym, przynoszącym negatywne konsekwencje. Ks. Henryk Seweryniak rozróżnił te pojęcia nadając im określenia samotność dobra i zła. Dobra to ta, dzięki której stajemy się sobą, zła to ta, która człowieka niszczy.
Wymiary samotności
Istnieje wiele rodzajów samotności. Inaczej będzie ją odczuwał młody mąż i ojciec, który musiał wyjechać i zostawić swoją rodzinę, inne uczucia będą targały młodą kobietą, która wśród najbliższych nie znajduje zrozumienia. Jeszcze inaczej będzie się czuło dziecko, którego rodzice w swoim zagonieniu, nie zauważą jego smutnej buzi. A co poczuje 50 latek, kiedy runie jego cały dotychczasowy system wartości?
Generalnie samotność możemy podzielić na trzy grupy. Kryterium podziału jest płaszczyzna, na której samotność odczuwamy;
Pierwsza to samotność społeczna (fizyczna). Cechuje się brakiem sieci powiązań społecznych. Człowiek żyje w poczuciu izolacji rzeczywistej lub wyimaginowanej. Jego kontakty społeczne zredukowane są do minimum.
Drugi wymiar to samotność psychiczna (osamotnienie). Pojawia się w wyniku braku bliskiej, intymnej relacji z drugą osobą. Jest to uczucie bardzo indywidualne, spersonifikowane.
Trzeci rodzaj to samotność moralna. Jest to poczucie braku identyfikacji z wartościami, normami, celami życiowymi, a także brak poczucia sensu własnego życia. Może być również wynikiem braku zwartego systemu wartości lub ich kryzysem.
Rozmiar osamotnienia
Każda z wyżej wymienionych rodzajów samotności, może nasze życie zamienić w przepełnione udręką cierpienie. Niestety bardzo często wszystkie trzy działają razem. Zaczyna się tak niewinnie od ograniczenia kontaktów społecznych. Następnie stwierdzamy, z lekkim zdziwieniem, że ubyło nam przyjaciół, by na koniec pogrążyć się w otchłani samotności.
Wiesław Łukaszewski wyznaczył 3 kryteria, za pomocą których możemy określić rozmiar poczucia naszego osamotnienia.
Pierwsze kryterium to kontakty z innymi ludźmi - prawie każdy człowiek w ciągu dnia wchodzi w jakieś relacje z innymi, tak więc nie ma człowieka obiektywnie samotnego. Jednak w subiektywnym odczuciu osamotnienie rodzi się wtedy, gdy relacje te stają się rzadkie i nietrwałe co ogranicza lub wręcz uniemożliwia tworzenie więzi uczuciowych.
Drugie kryterium to obecność w pamięci - każdy z nas pragnie by ktoś o nim myślał i pamiętał. Szczególnie zależy nam na tym by czynili to ludzie nam bliscy. Kiedy gaśnie w nas przekonanie, że o nas pamiętają pojawia się osamotnienie.
Ostatnie kryterium wyznaczające rozmiar osamotnienia to przedmiotowość-podmiotowość - odnosi się ono do instrumentalnego traktowania człowieka. Kiedy jesteśmy przekonani, że inni zaczynają nas traktować jak przedmiot, towarzyszący im w codziennym życiu, nasze uczucie osamotnienia wzrasta.
Człowiek może wytrzymać tydzień bez picia,
dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową,
ale nie może znieść samotności. To najgorsza udręka, najcięższa tortura.
Paulo Coelho, Jedenaście Minut
Gdy samotność staje się chorobą
Samotność jak pisze Tony Lake to podstępna choroba. Bardzo często przegapiamy jej pierwsze objawy. Ignorujemy początkowe symptomy, a kiedy zauważamy, że coś jest nie tak, jest ona już bardzo zaawansowana.
Samotność atakuje naszą osobowość poprzez system wzajemnego komunikowania się. System komunikowania to te zachowania, które pomagają nam w nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów osobistych i społecznych.
Początku choroby zwanej samotnością należy upatrywać w czynnikach zewnętrznych. Może do nich należeć utrata bliskiej osoby (w wyniku śmierci lub porzucenia), praca w nowym miejscu lub w nietypowych godzinach, brak okazji do zawierania i utrzymania znajomości, bariery kulturowe... . Okoliczności te odcinają człowieka w jakiś sposób od kontaktów z innymi, pozbawiając go zachowań wynikających ze wzajemności. W okresie tym większość ludzi nie dostrzega, że dzieje się coś złego. Wmawiają sobie, że to wynik takich, a nie innych okoliczności i kiedy miną, wszystko wróci do normy. Nie zauważają jak powoli umiera w nich potrzeba czułości i akceptacji. A to przecież od nich zależy, czy czują się lubiani i potrzebni. Etap ten często dotyka osób, które przeżyły stratę ukochanej osoby. Czasami jest im on potrzebny i wychodzą z niego kiedy minie potrzeba izolacji. Jednak w wielu przypadkach po tym pierwszym etapie samotności, następuje drugi, bardziej niszczący. Cechuje go utrata zaufania do siebie i innych. W wyniku braku kontaktów z innymi ludźmi tracimy zdolność do okazywania uczuć. Zapominamy jak okazywać sympatię, przez co ludzie nie okazują nam jej również, a po pewnym czasie okazuje się, że wokół nas nie ma nikogo, komu moglibyśmy ją ofiarować. Tracimy wówczas wiarę we własne możliwości nawiązywania kontaktów. Wynikiem tego jest, albo obwinianie otoczenia, albo samego siebie. Przy czym należy zaznaczyć, że obie drogi prowadzą do nikąd. Po tym etapie następuje ostatni, w którym nasza zdolność do interakcji przestaje istnieć. Zamykamy się całkowicie w swoim własnym świecie, pojawiają się symptomy takie jak; apatia, smutek, depresja. To właśnie w tym okresie ludzie uświadamiają sobie jak daleko zabrnęli w swoim osamotnieniu. Pojawiają się myśli, że nikogo nie obchodzimy i niezależnie od tego co się z nami stanie, nikt się tym nie przejmie. Ten trzeci etap bywa śmiertelny ponieważ może zakończyć się samobójstwem.
Nie wszyscy, których dotyka samotność, przechodzą przez te trzy etapy. Niektórzy w porę znajdują siłę by przerwać krąg samotności. Są i tacy, którzy wprawdzie dotrą do trzeciego etapu, ale znajdują siłę by go przetrwać i wyjść obronną ręką. Niestety nie wszyscy to potrafią. Niektórzy poddają się, nie znajdując nic co pomogłoby im w walce o własne życie.
Czy istnieje lekarstwo na samotność? A jeżeli tak to jakie?
Istnieje. Czasami bardzo proste jak uśmiech i okazanie czułości. Kiedy indziej wymaga poważniejszych zabiegów i więcej czasu. Niekiedy potrzebna jest wizyta u specjalisty. Jednak niezależnie od tego jaki rodzaj „kuracji" jest nam potrzebny, łączy je jeden wspólny element. To MY SAMI musimy sobie ją zaaplikować. To czy uda się nam wyrwać z kręgu samotności zależy tylko od nas. Przyznaję czasami walka jest trudna, a perspektywa poprawy oddalona w czasie. Ale czy poczucie bycia kochanym i kochania samemu, nie jest tego warte?
AnetaBarta
Z zamiłowania: byłam nianią (jestem nią nadal z doskoku), z przypadku: jestem pracownikiem socjalnym, z zacięcia: socjologiem, z chęci zdobywania coraz to nowej wiedzy: specjalistą HR, z ogromnej radości pisania dla Was: publicystką na portalu Plasterek.pl.
Artykuły o podobnej tematyce
-
Samotnością można się zarazić
Samotność jak grypa może rozprzestrzeniać się wśród ludzi, pokazują badania przeprowadzone przez naukowców z University of Chicago, University of Californi-San Diego, Harvardu.
Badania trwały ponad 60 lat od 1948 roku. Odbywały się w miasteczku Framingham w USA. Naukowcy obserwowali losy mieszkańców, ich zwyczaje, nawyki żywieniowe oraz zdrowie fizyczne i psychiczne. Każda z osób poddana badaniu, podawała nazwiska przyjaciół, krewnych i sąsiadów, którzy mogli by wskazać miejsce ich pobytu w okresie, w który odbywało się badanie. Na podstawie zebranego materiału naukowcy stworzyli wykres sieci połączeń społecznych w miasteczku Framingham.
więcej

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się aby dodać komentarz