Reakcja rodziców kształtuje emocje ich dzieci

autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:mdanys

brak oceny

angry1Reakcja rodziców kształtuje emocje ich dzieci

Nancy L. McElwain z University of Illinois od lat zajmuje się problemami emocjonalnego rozwoju dzieci. W ostatnim numerze czasopisma „Social Development" dzieli się swoimi spostrzeżeniami z badań przeprowadzonych razem z J. M. Engle, ale już niemal cztery lata temu opublikowała na łamach magazynu „Child Development" związane z tym samym tematem wnioski. Streszczenie obu tych publikacji poniżej.

W ramach najnowszego badania rodzice 107 dzieci wypełnili kwestionariusze dotyczące częstotliwości okazywania negatywnych emocji przez swoje prawie trzyletnie pociechy (dokładny wiek 33 miesiące) oraz sposobu, w jaki odpowiadali na te objawy strachu czy złości. Po sześciu miesiącach raz jeszcze rodzice opisali zachowanie swoich dzieci, a naukowcom pozostała analiza wyników. Okazało się, że karanie lub lekceważenie wybuchów negatywnych uczuć prowadzi już po pół roku do widocznych zmian w zachowaniu najmłodszych: stają się one bardziej spięte, powściągliwe, ukrywające uczucia. Problem dotykał dużo bardziej chłopców, bo - jak uważają naukowcy - społeczeństwo nie oczekuje od nich manifestacji swoich emocji, a rodzice dodatkowo wszelkie objawy tzw. negatywnych uczyć tłumili.

Wcześniejsze badania McElwain opierały się na analizie kwestionariuszowych odpowiedzi danych przez przedszkolaków i ich rodziców dotyczących przewidywalnej własnej reakcji na sytuacje mogące budzić różnego rodzaju emocje oraz na obserwacji zabawy dzieci w okolicznościach potencjalnie konfliktowych. Najbardziej optymalną dla dzieci rodzinną atmosferę można opisać następująco: aktywna i pozytywna odpowiedź jednego z rodziców przy bierniejszej postawie drugiej osoby. Ta pozornie pasywna reakcja jednego z rodziców wydaje się dawać dziecku szansę na samodzielną asymilację, zrozumienie i kontrolę uczuć - rozumowali psycholodzy - podczas gdy pomoc drugiego zapobiega poczuciu samotności i opuszczenie. Tylko w niektórych przypadkach skuteczniejsza okazywała się pomoc ojca, bo jego zwykle liczniejsze i bardziej szczegółowe pytania prowadziły do większego zrozumienia prowokującego negatywne uczucie zdarzenia.

Dla rodziców wniosek wydaje się prosty: za wszelką cenę unikać tłumienia uczuć dziecka przez kary lub lekceważące komentarze, a pocieszanie w każdym konkretnym przypadku pozostawić tylko jednemu z nich, podczas gdy postawa drugiego ma mobilizować dziecko do coraz większej autonomii. Na dobre wyniki nie powinniśmy długo czekać, a solidne podstawy pozostaną na całe życie potomstwa.   

(źródło: www.sciencedaily.com, 01.10.2007 i 11.03.2011)

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail