mediacje

Pracująca mama

autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl

brak oceny

motherPracująca mama


Czas przed pojawieniem się dziecka,  to okres w życiu kobiety, w którym praca zawodowa odgrywa niebagatelną rolę, nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia. Zajmuje ona wręcz pierwszoplanowe miejsce w hierarchii wartości. Wiąże się z nią wiele ambicji, planów i marzeń. Dominuje chęć robienia kariery, wspinania się po szczeblach rozwoju zawodowego, realizowania sie poprzez wykonywanie coraz trudniejszych, ale też coraz bardziej prestiżowych obowiązków. Z uwagi na centralne miejsce, jakie zajmuje praca zawodowa i kariera w życiu kobiet, decyzja o posiadaniu dziecka bardzo często schodzi na dalszy plan i jest odkładana w czasie. Myśl o ciąży wywołuje stan niepewności i stres, które wiążą się z obawą zmiany dotychczasowej sytuacji zawodowej.

Jednak pojawienie się dziecka zmienia percepcję tego, co jest w  życiu ważne - burzy dotychczasowy porządek, przewracając do góry nogami świat bieżących wartości. Od teraz dziecko zajmuje centralne miejsce w przestrzeni życiowej kobiety i jest w jej opinii wartością nadrzędną. Dziecko staje się punktem odniesienia oraz punktem wyjścia dla innych działań, planów i zamierzeń, to jego potrzeby od tej pory stają się najważniejsze. Przemiana spowodowana pojawieniem się dziecka sprawia, że w nowej hierarchii wartości, priorytetem, na który wskazuje kobieta,  jest dom i rodzina.


happyMieć dzieci czy pracować?


Lata 80 minionego wieku, to  narodziny indywidualizmu, przybierającego czasami formę wybujałego „ja", głoszącego że każdy ma pełną swobodę  w dysponowaniu własnym życiem. W świetle tego, wychowanie dzieci stało się dla niektórych kobiet (mężczyzn również) pewnym obciążeniem: osobistym i materialnym (wychowanie dzieci drogo kosztuje). Obciążenie osobiste związane jest głównie z punktem widzenia kobiety. Bo to przede wszystkim jej przypada niemal całość prac domowych i zajmowanie się wychowaniem dzieci. Nie dziwi zatem postawa kobiet, według której praca zawodowa i utrzymanie domu nie pozostawia zbyt dużo miejsca na stworzenie rodziny. Nie posiadanie dzieci to forma samoobrony kobiety, tym bardziej, że równouprawnienie i antykoncepcja spowodowały, że to do niej należy decyzja o posiadaniu dziecka.

Rodzi się więc pytanie: Czy to oznacza, że dzisiaj kobiety wolą pracować, niż mieć dzieci?

Wydaje się nam, że dawniej sprawa była o wiele prostsza. Kobieta zajmowała się domem i dziećmi, a mężczyzna pracował na ich utrzymanie. Niejako naturalnie macierzyństwo uszlachetniało i dowartościowywało kobietę tak, jak sukces społeczny uszlachetniał i dowartościowywał mężczyznę. Ale czy takie myślenie jest słuszne? Czy mówiąc dawniej było lepiej i prościej,  nie szukamy przypadkiem dla siebie usprawiedliwienia, bo nie umiemy zdecydować co dla nas,  naszego dziecka czy naszej rodziny  będzie najlepsze? Podejmując życiowe decyzje, bardzo często zamiast wsłuchać się w siebie, rozglądamy się za gotowymi wzorcami postępowania. Chcemy je skopiować do naszego życia w przekonaniu, że skoro raz się sprawdziły, to sprawdzą się ponownie. Zapominamy jednak, że to co dobre dla innych, niekoniecznie musi być dobre dla nas.


timeBycie mamą godzinę dziennie


Macierzyństwo przestało być dla wielu kobiet czymś oczywistym, jednak myli się ten, kto uważa, że równocześnie przestało być najistotniejsze. Stało się natomiast przedmiotem ciągłego kompromisu między pragnieniem, obowiązkiem i poczuciem winy. O ile radość, którą kobieta czerpie z macierzyństwa, jest od wieków taka sama, to jej odpowiedzialność i poczucie winy są dziś zupełnie inne. Brak czasu stał się nowym źródłem poczucia winy.

Prawie sto procent mam pracujących zawodowo, ( dotyczy to również  tych, które pracują bo same tak zdecydowały, a nie zmusiła ich do tego sytuacja finansowa) obwinia się o to, że nie spędza wystarczająco dużo czasu ze swoimi dziećmi. Badania pokazują, że przeciętna pracująca mama poświęca swojemu dziecku godzinę dziennie (chodzi o rzeczywisty kontakt, a nie bycie obok podczas gotowania, prasowania czy wpatrywania się w telewizor).

Wydaje się, że godzina to bardzo mało, ale z drugiej strony, co oprócz wyczerpania, gniewu i frustracji osiągnie mama, która po powrocie z pracy do domu, poświęci się wyłącznie swoim pociechom?

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na fakt, że od ilości czasu, który poświęca się dzieciom, ważniejsza jest jego jakość i intensywność, a wszystko zależy od umiejętnego zachowania proporcji pomiędzy rodziną, pracą, a własnymi potrzebami.


motherMama „weekendowa" kontra  mama poświęcająca się


Pokaźna jest liczba mam (dotyczy to również ojców), dla których czas wolny od pracy, np. weekend, jest prawdziwa udręką. Wiele z nich pozbawionych przedszkoli, babć, niani czy wiarygodnego pretekstu jakim jest praca, który pozwoliłby im uniknąć obowiązków związanych z posiłkami, zabawami i innymi rytuałami, wyczekuje poniedziałku jak wybawienia. Oczywiście, że kochają swoje dzieci, ale w małych dawkach. Tymczasem weekend to już dawka zbyt duża. Jednak ucieczka w pracę nie pozostaje bez echa. Rodzi to poczucie winy, które jakoś trzeba zniwelować. Dobrym rozwiązaniem jest uspakajanie wyrzutów prezentami ofiarowanymi dziecku. Mają mu one przekazać, że mama bardzo je kocha i dlatego tyle pracuje, aby dzięki podarunkom móc mu to okazać.  Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest obarczenie winą kogoś innego. W tym wypadku świetnie się sprawdza ojciec dziecka, no bo gdyby dobrze zarabiał, to mama nie musiałaby tyle pracować. Idealne jest również samo dziecko. Bardzo łatwo przerzucić na nie poczucie winy, wmawiając sobie, że przecież robi się to dla niego.

Sytuacja nie wygląda jednak lepiej jeżeli mama poświęci się w całości dzieciom i zrezygnuje z pracy zawodowej. Będzie ona obwiniać dzieci za swoje „uwiązanie" i zmarnowane szanse. Mama, która ma poczucie, że nie z własnej woli poświeciła swoją karierę dla dziecka, wywoła w nim poczucie winy.


motherDać życie i nauczyć się nim cieszyć


Podstawowym przymiotem dzisiejszej kobiety jest samorealizacja, a nie jak kiedyś poświęcenie się. To jeden z najważniejszych elementów, mający ogromny wpływ na kobiecy stosunek do innych ludzi, mężczyzn i dzieci. Buddyjskie przysłowie, mówiące że  „Jedynie istota spełniona może czynić dobro", podkreśla, że samorealizacja jest nie tylko prawem i przyjemnością, ale też obowiązkiem. I choć  brzmi to nieprawdopodobnie, o wiele trudniej w pełni rozwinąć swoje możliwości niż się poświęcić.

Poświęcenie można doprowadzić do pewnego punktu końcowego, uzyskując przy tym społeczną aprobatę. Samorealizacja jest pewnym zobowiązaniem, ciągłym procesem, który polega na codziennym stwarzaniu życia, miłości i jej dowodów.

Kiedyś istniał kult poświęcenia. Komplementem dla kobiety były słowa „ona poświęciła się dla swoich dzieci", było to jej przeznaczenie. Dziś komplementem są słowa, że umie się realizować, wykazuje twórczą inwencję i jest zaradna. Dawniej poczucie winy rodziło się u mamy jeżeli nie umiała poświecić się całkowicie, dziś wprost przeciwnie, przeraża ją myśl, czy aby na pewno wykorzysta wszystkie możliwości, jakie daje jej życie. Czasami jednak nie zauważa, że „w pełni"  zamienia się w „przepełnienie", które nigdy nie oznacza spełnienia, a wręcz przeciwnie grozi katastrofą.

Pojawia się więc kolejne pytanie: poświecić się dla dzieci czy myśleć o sobie?  Wiele kobiet zapomina, że pomiędzy tymi dwoma kwestiami nie ma wyboru. Każda z nich jest zła, bo prędzej czy później unieszczęśliwia zarówno matkę, jak i dziecko. Odpowiedzią może być prosta prawda. Mama, która daje życie, powinna sama to życie kochać, by móc tę miłość przekazać  swoim dzieciom.


hippoNowe role


Potrzeba samorealizacji, która w głównej mierze skupia się  na gruncie zawodowym, prowadzi do zderzenia macierzyństwa z pracą. Wywołuje to wiele konfliktów, które kobieta stara się zniwelować za pomocą szeregu strategii, mających pogodzić ze sobą sferę osobistą i zawodową. Jednak oscylowanie pomiędzy dwoma biegunami: macierzyństwem i karierą nie jest łatwe, a jeżeli dodamy do tego jeszcze pogodzenie z tym statusu kobiety, wydaje się wręcz niemożliwe.

Jeśli dopasowanie aktywności zawodowej i życia rodzinnego rzadko kiedy bywa dla mężczyzny problemem, to dla kobiety jest nim prawie zawsze. Rozdarta pomiędzy aktywnością zawodową, która ją dowartościowuje, a tradycyjnym obrazem matki, o którym społeczeństwo i rodzina, od czasu do czasu, uparcie jej przypomina w formie wyrzutu, pracująca mama ciągle ma wątpliwości. 

Aby zaradzić temu konfliktowi konieczne jest przedefiniowanie klasycznych ról. Należy odejść od obrazu niezastąpionej mamy, która jako jedyna potrafi dobrze zaopiekować się dzieckiem. Może ona wziąć sobie do pomocy babcie, przyjaciółki czy innych członków rodziny, a nie odgrywać rolę niezastąpionej. Symboliczny ojciec powinien ustąpić miejsce ojcu obecnemu, a przede wszystkim dostępnemu, bo to nie zawsze idzie w parze, szczególnie w roli wychowawcy i opiekuna. I wreszcie dzieci nie są aż tak niesamodzielne, jak się mamom wydaje. Jeżeli się im na to pozwoli, wykazują się dużą samodzielnością (oczywiście po osiągnięciu pewnego wieku), co sprawia im ogromną radość.


condactorMama dyrygent


Oprócz autonomii finansowej i podniesienia poziomu życia całej rodziny, zawodowa praca  mamy zaspokaja jej potrzebę uznania, odnalezienia swojej pozycji w społeczeństwie i zwyczajną potrzebę przyporządkowania sobie innej przestrzeni, niż tylko prywatnej. Praca daje powód do wyjścia rano z domu, by mieć o czym opowiadać, by czuć przyjemność, że coś się robi. Ponadto praca uczy wielu przydatnych rzeczy, które z powodzeniem można zastosować na gruncie domowym takich, jak: przedsiębiorczość, zdolności organizacyjne, twórczą wyobraźnię, przestrzeganie rozkładu zajęć. Dzięki tym umiejętnościom pracująca mama może z powodzeniem pogodzić pracę zawodową z wychowaniem dzieci.

Rola mamy pozostającej z dziećmi w domu i mamy pracującej jest taka sama, różnią ją tylko jej przejawy. Obie muszą pełnić rolę centrali, tyle tylko, że pierwsza jest jej sercem,  a druga dyrygentem. Mama, stale obecna w domu z założenia jest oddana i kochająca. Mama, która pracuje zawodowo musi być zorganizowana i swoją miłość okazywać . Pracująca mama ma oprócz tego wiele „zalet". Przeprowadzone badania mówią, że kobiety zawodowo czynne częściej, niż mamy niepracujące, bawią się ze swoimi dziećmi, opowiadają im więcej bajek i częściej włączają je do domowych zajęć. Jest to rezultat lepszej organizacji czasu i próba jego maksymalnego wykorzystania. Oczywiście nie jest to równoznaczne z tym, że wszystkie mamy które pozostają z dziećmi w domu nie czytają im książek czy nie mają ochoty na wspólną zabawę.

 

stonesDeficyt czasu

 

Średnia długość życia kobiety wynosi dzisiaj około 80 lat. Składa się  ono z łańcucha następujących po sobie etapów: tworzenia związku, rodzenia i wychowywania dzieci, robienia kariery, odejścia dzieci z domu i ponownego etapu życia we dwoje, etapu dla siebie i wnuków. I chociaż wydaje się, że etapy te następują kolejno jeden po drugim, to niestety tak nie jest. Między 25, a 40  rokiem życia następuje ich gwałtowne spiętrzenie. Wówczas to związek, dzieci i kariera zawodowa rywalizują ze sobą o pierwszeństwo w tej ograniczonej czasoprzestrzeni, doprowadzając zbyt często kobiety do utraty tchu, małżeństwa do rozwodu, a rodziny do rozpadu. By spełnić swoje wszystkie pragnienia, w tym pragnienie dziecka, trzeba dysponować czasem. Jednak nie uda nam się  rozciągnąć doby tak, aby na wszystko znalazł się czas, wtedy kiedy go potrzebujemy. Jedyne wyjście to próba zachowania równowagi pomiędzy tym, co dla nas ważne, a tym, co możemy sobie odpuścić. 

Ponieważ nie prędko doczekamy się mężczyzn rodzących dzieci, to do kobiety zawsze będzie należeć decyzja, czy chce być matką czy nie.  Do niej również będzie należało podjęcie decyzji, co w przypadku jej rodziny będzie najlepsze: pozostanie w domu z dzieckiem czy powrót do pracy.  Ważne, aby umieć oddzielić to, czego naprawdę chcemy, od tego, czego oczekuje od nas otoczenie. Nie każda mama musi chcieć zostać w domu z dzieckiem jak najdłużej, tak samo jak nie każda musi czuć potrzebę realizowania się w pracy zawodowej.


AnetaAneta Barta

 

Z zamiłowania: byłam nianią (jestem nią nadal z doskoku),

 z  przypadku: jestem pracownikiem socjalnym,

z zacięcia: socjologiem,

z chęci zdobywania coraz to nowej wiedzy: specjalistą HR,

z ogromnej radości pisania dla Was: publicystką  na portalu Plasterek.pl.

 

 

Artykuły o podobnej tematyce

  • Jestem mamą

    jestem..Jestem mamą - to pierwsza w Polsce książka o macierzyństwie, która nie jest nudnawym poradnikiem, ale pasjonującą, wielogłosową i bardzo prawdziwą opowieścią o odkrywaniu siebie samej poprzez macierzyństwo, o dojrzewaniu do bycia mamą, o samotnym macierzyństwie, o partnerstwie, o problemach z karmieniem, dolegliwościach ciążowych, zmęczeniu pierwszych miesięcy, poszukiwaniu opiekunek, czytaniu dzieciom, wakacjach z dziećmi, o macierzyńskich radościach i lękach i o tym, czy da się łączyć macierzyństwo z pasjonującą pracą...

     

    więcej

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

  • Hanki Hanki (hanka) napisał(a)
    07.05.2010, 11:58
    Dla mnie bycie Mamą pomimo, że to najtrudniejsza rola jaką Bóg i społeczeństwo nałożyli na kobietę to błogosławieństwo.
    Mój/nasz synek, Mateuszek, to dar Niebios dla mojego/naszego życia, mojego wnętrza i świata. Okres ciąży i 1.5roku jego maleńkiego życia to była codzienna walka o jego istnienie i zdrowie. To czas szalenie trudny, wyniszczający psychikę i siły fizyczne ale z perspektywy drugiej strony lustra to czas rozwoju i kształtowania wnętrza.
    Czuje się bogatsza o cud dojrzałej miłości i dojrzałego "ja". Mateuszek to już 6 i pół letni chłopczyk, który zajmuje najważniejsze miejsce w rodzinie. I tej naszej maleńkiej trzyosobowej ale też w ujęciu Babci, Dziadzia, Prababci, ukochanej Cioci... Mateuszek zna historie swojego życia i często tuli mnie i mówi "Mamusiu moja Aniusiu dziękuję i wiesz - ja bardziej kocham Ciebie niż Ty mnie bo wcześniaki kochają bardziej" :-) A dla mnie jako Mamy nie ma nic piękniejszego jak patrzeć w jego oczka w których odbija się ogrom mojej miłości do niego spotęgowane i podwojone o jego miłość do mnie!
    Czas kiedy byliśmy "tylko dla siebie" kiedy nie dzieliłam dnia na pracę, dom, swoje potrzeby, związku i Mateuszka to czas błogości i mojego wewnętrznego spokoju o to, że daje Mateuszkowi z siebie 100% choć targane podświadomą tęsknotą za pracą, kontaktami z ludźmi, itp.. Odkąd wróciłam do życia zawodowego nie ma dnia, żeby nie targały mną sprzeczne emocje i poczucie wykradania czasu z puli "ja" vs. "Mateuszek" vs "reszta świata" :P Ale takie dylematy to chyba ta część wewnętrznego życia każdej kobiety-mamy.
    I czasem kiedy wracam z Mateuszkiem do domu i marzę, żeby zapaść się w sofie, tępy wzrok utkwić w ścianie i nie myśleć o niczym, nie musieć się odzywać a już zaraz po przekroczeniu progu słyszę "Aniusia to w co się pobawimy i poczytamy?" wiem, że "tu i teraz" jestem dla tego Człowieczka najważniejsza :-)
    Kiedyś rozmawiając z moja Siostrą powiedziałam jej, że cudem byłoby utrzymać takie relacje z Mateuszkiem i zawsze być mu tak potrzebną, bo teraz to on zabiega/walczy o mnie a kiedyś to ja będę prosić o każdego buziaka :-)Dlatego teraz w 100% cieszę się tym etapem macierzyństwa a mam nadzieję, że Ta która dała mi ten dar pozwoli się nim w pełni świadomie, z poczuciem akceptacji cieszyć i rozkoszować kolejnymi etapami drogi zwanej "Mama". Drogowskaz "dziecko". Kierunek "szczęście" :D:D:D

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail

Katharsis