Polityczne wybory, a konkurs piękności

autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:davidyuweb

brak oceny

missPolityczne wybory, a konkurs piękności

Dla wyborców dysponujących najmniejszą polityczną wiedzą i przy tym spędzających dużo czasu przed telewizorem najważniejszym kryterium wyboru okazuje się być prezencja kandydata. Dostępne rok temu publikacje na ten temat zebrało, przeanalizowało i poddało dalszej laboratoryjnej obróbce dwu naukowców, C. Olivola z University College London i A. Todorov z Princeton University, by swoje wyniki ogłosić na łamach „Journal of Nonverbal Behavior". W oparciu o te dane oraz informacje z ankiety obejmującej ponad 36 tysięcy głosujących (Cooperative Congressional Election Study), G. Lenz i Ch. Lawson z Massachusetts Institute of Technology zmierzyli wielkość efektu zewnętrznej atrakcyjności na wynik wyborów. Z konkluzjami naukowców możemy się zapoznać w ostatnim numerze „American Journal of Political Science". Obie wspomniane tu prace bazują na amerykańskich wyborach z 2006 roku.

Brytyjsko-amerykańska para wskazuje na myślowy skrót stosowany zwłaszcza przez gorzej poinformowanych wyborców przy ocenie kompetencji kandydatów. Zamiast zapoznać się z treścią politycznego przekazu i dotychczasowymi osiągnięciami przyszłych liderów, wyborcy często polegają na pierwszym wrażeniu, jakie kandydat na nich zrobił. Modyfikując w komputerze twarze kandydatów badacze odkryli, że bardzo ważne jest zwłaszcza wrażenie dojrzałości jakie dane oblicze wywiera. Sporządzili też oni skalę atrakcyjności polityków, którą wykorzystali Lenz i Lawson w swoim opracowaniu.

Wspomniana zaś we wstępie ankieta dotyczyła między innymi politycznych preferencji, poziomu politycznej wiedzy oraz zwyczajów telewizyjnych. Okazało się, że dla najgorzej politycznie świadomej ćwiartki wyborców 10% różnica w wyglądzie kandydata przekłada się na 4,8% zysk w urnach wśród najwięcej oglądających telewizję, 2% zysk wśród przeciętnie poddających się wpływom małego ekranu i tylko 0,8% zysk wśród troszkę tylko lub wcale nie zainteresowanych telewizją. Dla średnio poinformowanych wyborców (czyli dwie środkowe ćwiartki) 10% przewaga w prezencji oznaczała już tylko 1,3% głosów więcej wśród bardzo dużo czasu przed telewizorem spędzających, 1% więcej wśród średniaków i tyle samo (0,8%) przewagi wśród nielubiących telewizji wyborców. Dla najlepiej poinformowanej ćwiartki wyborców wygląd kandydata nie grał istotnej roli niezależnie od telewizyjnych preferencji, dlatego naukowcy mają prawo przypuszczać, że odkryty związek jest natury przyczynowej a nie tylko okolicznościowej. Podkreślają też oni, że dobru wspólnemu najlepiej służyłaby solidna kampania informacyjna, bo o ograniczeniu dostępu do mediów raczej mowy być nie może w tzw. demokratycznym społeczeństwie.  

Czy zbliżające się wybory w Polsce nie okażą się konkursem piękności zależy tylko od nas, wyborców. Niech więc nauka wspiera nasz patriotyzm zapraszając nas do zapoznania się z rzeczywistymi propozycjami kandydatów i ich faktycznymi zdolnościami, by to, co obiecują zrealizować.  

(www.sciencedaily.com, 15.06.2010 i 18.07.2011)

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail