O wychowaniu słów kilka
autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:Tony Trần
O wychowaniu słów kilka
Być może z powodu bardzo wczesnej specjalizacji naszego mózgu (nowy tego aspekt odkrył właśnie zespół kierowany przez Declana Murphy'ego z King's College London, o czym czytamy w elektronicznej wersji czasopisma „Current Biology") sposób w jaki porozumiewamy się z dziećmi do lat dwu ma decydujący wpływ na ich zdolności językowe, gdy mają one iść do szkoły kilka lat później (co ustalił zespół prof. Sue Roulstone z University of the West of England na podstawie analizy danych dotyczących dzieci urodzonych od kwietnia 1991 do grudnia 1992). Odpowiednia zaś metoda uczenia - choć można tu akurat mówić o metodzie nieuczenia - ma potencjał rozbudzić w dziecku prawdziwego eksploratora, o czym donosi zespół Laury Schultz z Massachusetts Institute of Technology na łamach magazynu „Cognition".
Funkcjonalny magnetyczny rezonans jądrowy nie był zbyt często używany do obserwacji działalności mózgu dzieci i to także dlatego badanie Murphy'ego zasługuje na wzmiankę w plasterkowych wiadomościach. Co naukowcy zobaczyli u śpiących niemowlaków w wieku od 3 do 7 miesięcy jest jeszcze ciekawsze. Okazało się bowiem, że już tak młody płat skroniowy wykazuje podobną specjalizację do tego samego obszaru mózgu osoby dorosłej: odróżnia dźwięki ludzkie, nawet emocjonalnie obojętne jak kichnięcia czy ziewanie, od teoretycznie ważniejszych dźwięków wydawanych przez znane zabawki lub spływającą wodę. To jeszcze jeden dowód na bardzo wczesny rozwój naszego mózgu, obok dotychczas znanej preferencji nowo narodzonych dzieci do głosu matki, potem do jej języka, w przeciwieństwie do języków obcych, czy też umiejętności odróżniania głosu męskiego od żeńskiego i dorosłego od dziecięcego. To najnowsze odkrycie powinno pomóc już wkrótce wykrywać wczesne objawy zaburzeń autystycznych czy skłonności do schizofrenii, bo w tych przypadkach komunikacja z innymi jest zakłócona. W dalszej perspektywie jawi się możliwość skutecznej terapii.
Z Anglii pochodzi optymistyczna wiadomość, że socjoekonomiczna sytuacja rodziców (ich dochód, mieszkanie czy wykształcenie) nie są czynnikami determinującymi gotowość dziecka do pójścia do szkoły w wieku lat 5. Dużo ważniejsze okazuje się całościowe środowisko komunikacyjne dziecka w wieku lat 2, na które w badaniu kierowanym przez Roulstone składały się liczba książek dostępnych dziecku, liczba wizyt w bibliotece, liczba nowych form aktywności nauczonych przez matkę, liczba zabawek oraz fakt uczęszczania do przedszkola. Na podstawie kwestionariuszy wypełnianych przez matki ustalano wyżej wymienione parametry, by je po kilku latach porównać z danymi pochodzącymi ze szkół, gdzie objęte badaniem dzieci rozpoczęły edukację. Nie ilość pieniędzy okazywała się najważniejsza, ale sposób w jaki je wydano, bo na przykład zbyt częste oglądanie telewizji raz jeszcze okazało się szkodliwe dla późniejszych - zwłaszcza lingwistycznych - osiągnięć najmłodszych.
Podwójne oblicze pedagogii obnażyło badanie kierowane przez Laurę Schultz. Słowo „pedagogia" dosłownie znaczy „prowadzenie dziecka", ale w wielu wypadkach lepiej tylko zachęcić do podróży, bo wtedy może być ona ciekawsza, zwłaszcza dla małego dziecka. Naukowcy wynaleźli nową zabawkę zbudowaną z różnokolorowych rurek z czterema funkcjami: wydawanie sygnału po pociągnięciu żółtej rurki, zapalanie się niebieskie rurki po przyciśnięciu guzika, wygrywanie melodii po dotknięciu czujnika i możliwość zobaczenia odwróconego odbicia twarzy przez czarną rurkę. W bostońskim muzeum nauki 85 dzieci w wieku od 4 do 5 lat testowało nową zabawkę w czterech różnych kontekstach: pedagogicznym (gdy dzieciom pokazano dwa razy jedną tylko funkcję zabawki), przerwanym (dorosły pokazywał jedną funkcję, by nagle przerwać, wyjaśnić, że coś zapomniał i odejść), naiwnym (dorosły niby przez przypadek znajduje zabawkę i też przypadkowo odkrywa jedną jego funkcję i także dwa razy ją dziecku pokazuje) i podstawowym (dorosły tylko wręcza dziecku zabawkę, nie wyjaśniając jak ona działa). Najczęściej na jednej tylko funkcji skończyła się zabawa dla dzieci, które zapoznały się z nowym przedmiotem w kontekście pedagogicznym: wszystko wiedzący nauczyciel pokazał, co było do zobaczenia i po niecałych dwu minutach zabawa była skończona. W pozostałych trzech kontekstach dzieci same odkrywały co najmniej jedną z trzech niepokazanych im funkcji zabawki, a najdłużej bawiły się nią dzieci z kontekstu podstawowego: ponad 3 minuty. Ucząc więc czegoś nowego -praktycznego czy teoretycznego - warto więc wspominać, niby to mimochodem lub zupełnie otwarcie, o innych możliwościach i innych interpretacjach, choć w przypadku nauki przepisów ruchu drogowego nieco konserwatyzmu może ocalić życie.
Ta garść informacji niech posłuży zwłaszcza rodzicom w okresie wakacji, gdy więcej czasu spędzają ze swoimi dziećmi, by rozwój najmłodszych jak najskuteczniej wspierali. Profesjonalni zaś nauczyciele mogą te nowe, choć nie zawsze zupełnie rewolucyjne teorie przetestować na koloniach, by kolejny rok szkolny rozpocząć z bezpieczną rutyną w ich praktykowaniu.
(źródło: www.sciencedaily.com, 01.07.2011)

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz