Nieoczekiwane składniki eliksiru młodości
autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:dani m.
Nieoczekiwane składniki eliksiru młodości
Howard Friedman z University of California wraz z zespołem naukowców i z pomocą ponad 100 studentów analizował przez 20 lat dane dotyczące 1500 zdolnych dzieci po raz pierwszy objętych długoletnim badaniem przez prof. Louisa Termana w 1921 roku, czyli wtedy, gdy miały one około 10 lat. Trzy lata obserwacji 3202 starszych obywateli o średniej wieku 80,2 lata pozwoliło Siegfriedowi Wreyerowi z Zentralinsitut für Seelische Gesundheit w Mannheim stwierdzić, że umiarkowana ilość alkoholu odwleka nadejście starczego otępienia i choroby Alzheimera. Amerykanin swoje wyniki ogłosił w osobnej publikacji, a Niemiec na elektronicznych łamach czasopisma „Age and Aging".
W 1991 Friedman planował poświęcić do sześciu miesięcy na wykrycie czynników pozytywnie wpływających na długość życia. Ostatecznie zajęło mu to 20 lat intensywnej naukowej pracy uzupełniającej dane z przerwanego wcześniej badania Termana, ale zaskakujące wyniki to chyba dostateczna nagroda za wieloletni wysiłek. Okazało się bowiem, że radosne i obdarzone dobrym poczuciem humoru dziesięciolatki wcale dłużej nie żyły, najprawdopodobniej dlatego, że zbytni optymizm nie zachęcał ich do ograniczenia ryzykownych zachowań. Najdłużej żyli ostrożni i wytrwali, bo potrafili zachować przez dłuższy okres czasu zdrowe przyzwyczajenia, do których łatwiej ich było przekonać. Odpoczynek i relaks to także nie jest recepta na długie życie, bo rozluźnionych w konkurencji na długość życia deklasują ci, którzy są zaangażowani i aktywni, nawet jeżeli przy tym bardziej zestresowani. Pierwsza klasa przed szóstym rokiem życia to czynnik ryzyka, a zabawa z domowym zwierzątkiem życia nam nie wydłuży, choć samopoczucie możemy mieć lepsze. Tylko jedna trzecia rozwiedzionych mężczyzn dożywa siedemdziesiątki, ale kobiety, które jeszcze raz nie wyjdą za mąż po rozwodzie, żyją tak długo, jak koleżanki w stabilnych związkach. Badacz zachęca do pozytywnego nastawienia do życia jako takiego i do stopniowego wprowadzania dobroczynnych przyzwyczajeń, by zwiększyć szczęście i przedłużyć życia. Nie rekomenduje przy tym reakcji na każdą nowinkę dotyczącą pojedynczych elementów mających rzekomo oddalić widmo smutku i śmierci.
Weyerer podpowiada jak o tym wszystkim nie zapomnieć, a jego panaceum to umiarkowana ilość alkoholu. To dość dobry przykład rady, przed którą powyżej ostrzega Friedman. Zespół niemieckiego naukowca objął obserwacją w warunkach ogólnego poradnictwa lekarskiego pacjentów, którzy na początku studium nie byli dotknięci żadnym rodzajem demencji. Po trzech latach wyszło na jaw, że spożywający niewielkie ilości alkoholu w dowolnej postaci mieli o 29% niższe ryzyko starczego otępienia i o 42% niższe prawdopodobieństwo choroby Alzheimera. Niemożliwe jest jednak oddzielenie wszystkich elementów składających się na wystąpienie choroby, co sam badacz przyznaje, bo na przykład więcej okazji do wypicia niewielkiej ilości alkoholu mają ludzie towarzyscy i umiejący zachować umiar, czyli najpewniej dobrze o siebie dbający. W obronie tezy Niemca można przytoczyć większość z 71 różnych badań przeprowadzonych od 1980 roku na temat związku alkoholu i funkcji poznawczych, które to eksperymenty objęły ponad 150 tysiącach osób.
Zanim naukowcy wszystkie spory między sobą rozstrzygną, delektujmy się każdą chwilą życia, poprawiając to, na co mamy bezpośredni wpływ, a wybierając najkorzystniejszą z możliwych naukowych interpretacji czynników, których zmienić od ręki nie możemy, by czuć się jeszcze lepiej.
(źródło: www.sciencedaily.com, 07.03.2011 i 12.03.2011)

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz