Muzyka a medytacja: co lepiej integruje ciało i emocje?
autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:novomig
Muzyka a medytacja: co lepiej integruje ciało i emocje?
Prof. Irma Järvelä z zespołem z Helsingin yliopisto (Uniwerstytetu Helsińskiego) badała biologiczne podłoże naszego zainteresowania muzyką, a wyniki opisała na łamach „Journal of Human Genetics". Natomiast prof. Robert Levenson z University of California ze swoim zespołem porównał potencjał tańca i medytacji w tworzeniu połączenia między ciałem a umysłem. Do jakich wniosków doszedł można się przekonać dzięki publikacji w najnowszym numerze czasopisma „Emotion".
Trzydzieści jeden fińskich rodzin o łącznej liczbie 437 osób w wieku od 8 do 93 lat zostało objętych badaniem Järvelä. Byli wśród nich profesjonalni muzycy, jak też osoby o niemal zerowej edukacji muzycznej. Wszystkich poddano trzem testom oceniającym wrażliwość na dźwięk, absolutny słuch i kreatywne zdolności muzyczne. Na podstawie kwestionariusza określono stopień zamiłowania do muzyki, a nawet dokładny czas aktywnego i pasywnego słuchania (chodziło o np. uczęszczanie na koncerty w przeciwieństwie do słuchania muzyki w tle podczas wykonywania innych czynności). Wszystkim także pobrano próbki krwi w celu zbadania ich DNA, ponieważ udokumentowana naukowo jest także oczywista z obserwacji zależność muzycznych zdolności od rodzinnych tendencji. W ten sposób naukowcy z grupy Järvelä odkryli jeszcze jeden argument dla biologicznych korzeni muzycznych talentów. Okazał się nim gen receptora wazopresyny znany jako AVPR1A, który jest także odpowiedzialny za komunikację w grupie i zachowania związane z przywiązaniem. Jest to częściowy wynik pracy naukowców, którzy w ramach swojego projektu badają związki między genetyką a ewolucją kultury, bo przecież wszystkie znane kultury muzyką się posługiwały i posługują, by wyrazić emocje i umocnić poczucie jedności w grupie. Wiedza, że taki związek między muzyką a komunikacją ma podłoże genetyczne to już zasługa fińskich naukowców. Natomiast o tym, czy taniec w rytm muzyki może konkurować z medytacją w tworzeniu wewnętrznej jedności ciała i emocji pisał kto inny: niejaki Robertson.
Amerykanin badał relacje między ciałem a emocjami u tancerzy, którzy przecież muszą koordynować muzykę, ruch i ekspresję uczuć, jak też u praktyków medytacji vipassana, która polega zasadniczo na obserwacji oddechu, bicia serca, uczuć i myśli bez ich osądzania. W tym celu wybrał 21 tancerzy (balet lub taniec współczesny) i 21 adeptów medytacji, którzy to zajmowali się jednym z tych zajęć przez okres przynajmniej dwu lat. Grupę kontrolną stanowili ludzie dorośli, prowadzący średnioaktywny tryb życia, ale nie związani z tańcem, medytacją czy profesjonalnym sportem nawet w przeszłości. Wszyscy badani byli w wieku od 18 do 40 lat. Ochotnicy obejrzeli fragmenty emocjonalnie naładowanych filmów, podczas gdy reakcje ich ciał mierzone były przy pomocy elektrod. Sami uczestnicy oceniali swoje uczucia według obranej przez naukowców skali. Zaskoczeniem dla badaczy był fakt, że tancerze wypadli zupełnie tak samo jak grupa kontrolna, a tylko u medytujących korelacja między przeżywanym uczuciem, a reakcją ciała była wyraźnie wyższa.
O ile więc muzyka oparta jest na pewno na naszej biologii i służy scalaniu społeczeństwa, to już niewiele zdaje się robić dla stworzenia więzi między naszym ciałem i uczuciami - w tej konkurencji prym wiedzie medytacja. Ale ponieważ możemy bez specjalnego treningu słuchać tego, co sprawia nam przyjemność, a innym badaczom udało się poprawić wyniki testów na inteligencję aplikując badanym przed testem muzykę Mozarta, to idealnym rozwiązaniem byłoby połączenie muzyki i medytacji, a takie techniki już istnieją. Niech więc wszystko nam sprzyja, muzyka, taniec i medytacja, by życie było pełniejsze i radośniejsze.
(źródło: www.sciencedaily.com, 23.02.2011 i 25.02.2011)

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz