Mapa duszy podług kartografa psychologii transpersonalnej, Stanislava Grofa
autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl
Mapa duszy podług kartografa psychologii transpersonalnej,
Stanislava Grofa
Psychologia z samej definicji powinna być kartografią naszej psyche, czyli innymi słowy, nauką o różnych wymiarach naszej duszy. Że tak zwykle nie jest, to - według Stanislava Grofa - wina newtonowsko-kartezjańskiego paradygmatu, który od czasów Oświecenia zdominował całą zachodnią naukę z największą chyba szkodą właśnie dla psychologii. Tylko materialne zjawiska uważane są za realne i godne naukowego traktowania; sfera ducha to domena rzekomo niższej religii, albo po prostu zbiór przesądów z jeszcze niższej półki. W zasadzie wszystkie psychologiczne szkoły w obrębie tego paradygmatu ograniczają się do elementów z naszej biografii jako istotnych dla stanu naszego mentalnego zdrowia.
Psychologia transpersonalna natomiast bada także okres naszego pobytu w łonie matki i sam poród, a co jeszcze bardziej przełomowe, także sferę transpersonalną, czyli wychodzącą poza tradycyjnie pojmowane granice jednostki, tak w czasie i przestrzeni, jak i w jeszcze innych, dodatkowych wymiarach. Ponieważ książka Stanislava Grofa o okołoporodowych matrycach istnieje po polsku („Poza mózg: narodziny, śmierć i transcendencja w psychoterapii", Kraków, 1999), a okres naszego mniej lub bardziej świadomego życia to obiekt studiów także innych typów psychologii, w niniejszym artykule wypadałoby mi skoncentrować się na domenie transpersonalnej, która daje nazwę samej szkole nauki Grofa. O terytorium psyche, które przemierzamy od poczęcia do chwili obecnej napiszę jednak kilka słów w następnych dwu akapitach, ponieważ i tutaj Grof ma nam coś nowego i ciekawego do powiedzenia.
Domena biograficzna
Zamiast przypominać sobie i racjonalnie analizować dawne wydarzenie z naszego życia, które mogą - ale nie muszą - leżeć u podstaw naszych obecnych problemów natury psychicznej, Grof i jego naśladowcy pozwalają nam jeszcze raz przeżyć te wydarzenia z naszego dzieciństwa czy młodości, które na pewno są związane z obecną patologią, bo wybierane są one przez naszą podświadomość w odmiennych stanach świadomości (zwanych stanami holotropicznymi, czyli stanami prowadzącymi do pełni i doskonałości), do których dostęp w kontekście psychoterapii otwiera się dziś zwykle przy pomocy techniki holotropicznego oddychania, choć oczywiście istnieją także inne na to sposoby (o tych sposobach pisałem w moim pierwszym artykule o psychologii transpersonalnej pt. „Wstęp do psychologii transpersonalnej Stanislava Grofa"). Przeżycie charakteryzujące się nawet dziecięcymi czy wręcz niemowlęcymi odruchami wywiera zwykle dużo bardziej pozytywny zdrowotny efekt niż samo tylko myślowe odtworzenie traumatycznej sytuacji praktykowane w innych typach terapii.
Jeszcze ważniejszym odkryciem Grofa w oparciu o sferę biograficzną okazały się tzw. COEX-y, czyli skondensowane doświadczenia (od angielskiego 'condensed experiences', po polsku może być SKODO), które nasz psycholog uważa za najważniejsze organizujące struktury naszej psyche. Są to tematycznie powiązane wspomnienia ze wszystkich trzech sfer naszej świadomości (biograficznej, okołoporodowej i transpersonalnej), które jak dynamiczne, wewnętrzne siły determinują nasze odpowiedzi na podobne do nich zewnętrzne bodźce. Są one czymś na wzór komputerowych plików zawierających dane z konkretnej dziedziny, a są one dobrze usystematyzowane przez naszą podświadomość. Ten naturalnie tworzony porządek ułatwia odnalezienie i aktywowanie odpowiednich materiałów, gdy racjonalna kontrola (zwykle jest to ukrywanie bolesnych doświadczeń jako mechanizm samoobrony) z naszej strony słabnie w odmiennych stanach świadomości.
Matryce okołoporodowe
Cztery fazy (zwane matrycami okołoporodowymi), na które Grof dzieli okres rozwoju w macicy (pierwsza faza) i czas porodu (trzy dalsze stadia) opisanie są we wspomnianej we wstępie tego artykułu pozycji naszego autora. Pozostaje mi więc dla pełni obrazu przedstawianej tu mapy naszej duszy ich wyliczenie, wraz ze wzmianką o typowych cechach „ponownych" przeżyć tych okresów w stanach holotropicznych. Przyjemne i mniej sielankowe fizyczne symptomy tych doświadczeń ze względu na ograniczoną długość niniejszego artykułu pominę.
Ponowne, holotropiczne wejście w owodniowy świat płodu ma często mityczną otoczkę. Doświadczenie jedności z całym wszechświatem jest jak najbardziej realne, piękne i doskonałe, podobnie jak nieprzyjemne epizody naszego wczesnego istnienia są odrażające i toksyczne, bo zwykle sprowokowane są trucizną wchłoniętą przez matkę, jak nikotyna czy alkohol, albo po prostu przez psychiczny jej stres, który w jakiś sposób odczuwany jest przez pozbawiony wykształconych organów zlepek komórek w macicy. Ten zlepek nie powinien nic z tego okresu pamiętać, a mimo to wie o nim wszystko i jest w stanie jego doświadczenie weryfikowalnie odtworzyć po latach. Tyle że w wieku dorosłym te doświadczenia łączą nas ze światem archetypów Junga zamieszkujących transpersonalne już obszary zbiorowej nieświadomości i zmieniają nasze podejście do rzeczywistości jako takiej. O tym więcej poniżej, gdy będzie o rejonach transpersonalnych.
Trzy matryce związane z procesem porodu są jeszcze bardziej dramatyczne od pierwszego okresu i dlatego ich doświadczenie w stanach holotropicznych przybiera dużo bardziej spektakularne rozmiary. Spotkania z mitycznymi stworzeniami przeróżnych kultur jak też zstąpienia do piekieł i wstąpienia do niebios rozmaitych religii przybliżają nam rzeczywistość seksu i śmierci, czyli początku i końca życia. Motywy z duchowości i mitologii przeplatają się wzajemnie, a każda z trzech faz ma swoje przewodnie motywy. Końcowy efekt ponownego zatopienia się we własny proces przychodzenia na świat to głębokie poczucie uwolnienia, nowego narodzenia czy nawet zmartwychwstania, a także zmienione na zawsze spojrzenia na materialny świat, który jawi się w stanach holotropicznych jako wypadkowa wyższych, numistycznych wymiarów rzeczywistości. Transpersonalny świat wydaje się bardziej realny od zwyczajnego, trójwymiarowego fragmentu Kosmosu postrzeganego w normalnym stanie świadomości. Do tego świata wypada nam się przenieść w następnej części tego artykułu.
Wymiar transpersonalny
Transpersonalne rejony to drugi dodatek do tradycyjnej, biograficznej tylko mapy naszej psyche. Wychodzimy tu poza „w skórę obleczone ego" - jak nas widzą niektórzy psycholodzy i filozofowie - by przekroczyć granice przestrzeni, czasu, a także „normalnej", zachodniej realności. Na te trzy kategorie bowiem (przestrzeń, czas, realność) dzieli doświadczenia natury transpersonalnej sam Grof, a jego tu przecież opinie przedstawiam, nawet jeśli we własnych, lepiej lub gorzej wybranych słowach.
W stanach holotropicznych nie tylko możliwe, ale wręcz bardzo częste jest zjednoczenie ze świadomością innych ludzi czy nawet całej ludzkości. Co jeszcze dziwniejsze, dostępne stają się nam przeżycia zwierząt i roślin, a w co jeszcze trudniej uwierzyć, nawet przedmiotów „martwych". Zjednoczenie natomiast ze świadomością planety czy wszechświata znane jest z literatury duchowej wielu tradycji, gdzie granice między subiektywnym a obiektywnym obrazem rzeczywistości są bardzo zatarte lub nieistniejące.
W stanach holotropowych także czas wydaje się bardziej elastyczny niż podpowiada tradycyjna, przedeinsteinowska nauka. Możemy poznać, co czuliśmy w samym momencie poczęcia, gdy składaliśmy się z dwu tylko komórek, albo nawet powędrować dalej, do własnych lub czyichś przeżyć z przeszłości, tak ludzi, jak i zwierząt, roślin, przedmiotów, czy nawet samego materialnego wszechświata, aż do chwili Wielkiego Wybuchu. O tym wszystkim - albo prawie wszystkim - możemy normalnie tylko wiedzieć; w stanach holotropicznych dostępne jest nam natomiast bezpośrednie tego doświadczenie.
Trzeci typ transpersonalnych doświadczeń jest jeszcze dziwniejszy. Spotykamy tu mianowicie postacie z mitologii i religii wszystkich kulturowych tradycji ludzkości, także tych z przeszłości. To świat archetypów opisany przez Junga, któremu ten wielki przedstawiciel tradycji psychoanalitycznej przypisywał niezależne od naszej jaźni istnienie.
Pozwolę tu sobie na wtrącenie mojej własnej ontologicznej teorii, bo Jung był mi bliskim intelektualnym towarzyszem od dawna. Wierzę, że wszystko, co mentalnie nawet stworzymy zaczyna istnieć niezależnie od nas w postaci energii, wibracji, czy w jeszcze innej, wciąż oczekującej na opisanie formie. Gdy nasze myśli stają się dostępne dla innych ludzi, mogą oni doświadczyć (przynajmniej w innych stanach świadomości) realności naszych tworów. Ponieważ mity i religijne wierzenia są powszechnie znane, te motywy najłatwiej rozpoznać, gdy wkraczamy do transpersonalnego świata. To natomiast, co w tym transpersonalnym wymiarze ma jakieś wykrywalne połączenie z naszą biografią, przypisujemy sobie, co jednak w perspektywie identyfikacji ze wszystkim i ze wszystkimi, której doświadczamy w stanach holotropicznych niewiele zmienia: mitologia i biografia łączą się w jedną, harmonijną, transpersonalną rzeczywistość.
Opisy tego trzeciego, transpersonalnego obszaru sformułowane przez religijnie neutralnych praktyków naszej psychologii pokrywają się z tymi, które pochodzą od duchowych mistrzów wszelkich religijnych tradycji. Byłaby to niezależne potwierdzenie ich autentyczności, podobnie jak fakt, że wydają się one pochodzić z tego samego, wewnętrznego źródła, co poprzednie, biograficzne i okołoporodowe przeżycia, które poddają się przecież nawet tradycyjnej, racjonalnej weryfikacji. Znaczący jest także szczegół dotyczący prawdziwej, uniwersalnej wiedzy czy mądrości (ale nie zawsze konkretnej informacji), których udziałem stają się podróżnicy ponadosobowego świata. Każdy z nich - a więc potencjalnie każdy z nas - jawi się jako mikrokosmos zawierający całą ludzką (i nie tylko ludzką) wiedzę i doświadczenie.
Ludzka natura, nasza dusza czy psyche, wydaje się więc dużo większa, niż chcieliby ją widzieć przedstawiciele innych gałęzi psychologii. Przedstawiony tu obraz to wyzwanie nie tylko dla psychologii, ale dla samej metafizyki, bo dotyka on natury rzeczywistości jako takiej. Na ten jednak temat na łamach Plasterka rozpisywać mi się nie wypada.
Widząc transpersonalną mapę duszy odtworzoną przy pomocy holotropicznych stanów świadomości przez Stanislava Grofa, która obejmuje biograficzne, okołoporodowe i transpersonalne rejony, łatwiej nam może zrozumieć potoczne powiedzenie, że coś nie mieści się nam w głowie. Jeżeli transpersonaliści mają rację, to to coś wcale nie musi być w głowie.
Paweł Wójcik
Urodzony w Lublinie w 1966, wstąpił do Zgromadzenie Salezjańskiego po szkole średniej, by w 1988 roku, po ukończeniu kursu filozofii, wyjechać do Tanzanii. Po studiach teologicznych w Nairobi, uczył przez cztery lata w Tanzanii (m.in. psychologii w seminarium salezjańskim), by 1998 udać się na studia biblijne na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W grudniu 2004 wystąpił ze Zgromadzenia Salezjańkiego zainspirowany ideami „Rozmów z Bogiem" Walsch'a. W 2005 ożenił sie w Nairobi z przepiękną Kenijką, i obecnie ma trzyletnią córkę i rocznego syna. Dwa zbiory jego opowiadań są do nabycia pod adresem http://stores.lulu.com/pawel66 (po angielsku w formacie ebook).
Artykuły o podobnej tematyce
-
Śmierć transpersonalnymi oczami Stanislava Grofa
więcejListopad to w polskiej, katolickiej tradycji miesiąc pamięci o zmarłych. Wspominamy tych, którzy odeszli z tego świata i staramy się czegoś z przykładu ich życia nauczyć. Nie wszyscy z nas stają się nagle panem Wołodyjowskim, co panu Zagłobie po łacinie rzekł, „memento mori" - pamiętaj o śmierci, ale niemal każdy odwiedza grób kogoś, kto za swojego życia był mu bliski i drogi.Pamięć o zmarłych nie oznacza jednak, że głębiej zastanawiamy się nad naszym własnym odejściem ze znanego nam, materialnego fragmentu rzeczywistości. Mimo, że jest to jeden z niewielu pewników w niezdeterminowanym świecie, nie przychodzi nam zwykle łatwo na temat śmierci myśleć, a jeszcze trudniej o niej rozmawiać.
-
Wstęp do psychologii transpersonalnej Stanislava Grofa
więcejPsychologia transpersonalna to nie tylko czwarta siła amerykańskiej psychologii (o czym pisałem dla Plasterka w artykule zatytułowanym „Cztery lustra psychologii i filozoficzne piąte koło u wozu"), ale także coraz bardziej licząca się na wszystkich kontynentach szkoła „nauki o duszy".Stanislav Grof dał tej nowej teorii jej obecną nazwę podczas spotkania sześciu jej założycieli w kalifornijskim Menlo Park w 1967 roku i dlatego należy mu się uprzywilejowana pozycja w każdym wstępie do tajników transpersonalnej nauki.

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz