Kobieta pozbawiona pochwy - fragment

brak oceny

seksualność kobietFragment e-booka

Kobieta pozbawiona pochwy

 

Powiedz słowo „pochwa". Jak się czujesz, mówiąc to słowo?


A jak sama określasz własną pochwę?

Wagina? Cipka? Joni[1]? Cipa? Pipka? Muszelka?


W ankiecie, którą przeprowadziłam w serwisie seksualnosc-kobiet.pl zdecydowanie wygrało słowo „cipka" - zebrało ponad tysiąc głosów. Znam jednak wiele kobiet, które na dźwięk słowa „cipka" nieruchomieją. Naprawdę nie lubią tego słowa! Znam też takie, które krzywią się, gdy słyszą słowo „pochwa" albo „wagina". Inne uważają, że „cipa" jest wulgarna, a z kolei „pipka" czy „muszelka" infantylna.


Poprzez selekcję negatywną odrzucamy wiele określeń, żadne z nich dla nas nie jest wystarczająco ładne, neutralne, żadne „nie brzmi" i nie chce nam przejść przez usta. W rezultacie nie mamy żadnego słowa na określenie tego, co mamy między nogami. Kiedy nie mówimy o naszych waginach, to tak jakbyśmy ich nie miały. Kiedy nie mówimy o naszych waginach, to tak jakby nie warte były żadnych słów. Kiedy o nich nie mówimy, nie możemy się też nic dowiedzieć o waginach naszych sióstr i przyjaciółek, nie przekazujemy sobie żadnych legend i mitów na temat wagin, nie poznajemy ich różnorodności, budowy i możliwości.


Nasi przodkowie uważali, że waginy są święte, piękne i że są źródłem mocy - rysowali je na ścianach jaskiń i świątyń, na murach miast umieszczali wizerunki kobiet obnażających swoje genitalia. Dziś waginy widzimy tylko w pismach pornograficznych lub w atlasach anatomicznych. Ze świętej waginy zrobiono pornograficzną dziurkę do seksu. Słowa „cipka" czy „pizda" używane są po to, żeby nas obrażać. A my akceptujemy ten stan rzeczy. Zdarza się, że same używamy tych słów w odniesieniu do innych kobiet. Uparcie milczymy na niektóre tematy. Uważamy, że prawo do oglądania i dotykania naszych wagin mają tylko lekarze i mężowie. W ten sposób waginy istnieją tylko w kontekście medyczno-chorobowym oraz seksualnym. Nasi partnerzy mają większe pojęcie o naszych cipkach, niż my same. My ich nie dotykamy, nie oglądamy, nie głaszczemy, nie poświęcamy im chwili uwagi. Bardziej troszczymy się o włosy i paznokcie, niż o tę intymną i bardzo ważną część naszego ciała. Poświęcenie jej chwili uwagi często uważamy za dziwne lub niepotrzebne.


Nie znamy naszych cipek. Nie mamy zielonego pojęcia, z jakich części się one składają, jak wyglądają, kiedy są zdrowe, a jak kiedy są chore. Nie wiemy, jakiego koloru są, kiedy jesteśmy podniecone. Kiedy już na nie patrzymy - ten pierwszy raz - wydają nam się brzydkie, śmieszne, zdeformowane - dlatego że nigdy wcześniej nie widziałyśmy żadnej i nie mamy porównania. Wiele kobiet i dziewcząt uważa, że ich wargi sromowe są za duże, zbyt nierówne, zbyt wystające - nie mamy świadomości, że tak właśnie wyglądamy! Przez ignorancję krzywdzimy nie tylko siebie, ale często też nasze córki, którym przekazujemy swój negatywny stosunek do cielesności.


Sam fakt tego, że w języku polskim trudno nam znaleźć odpowiednie słowo na określenie naszych narządów płciowych, wpływa na to, jakie jesteśmy w seksie i co czujemy u ginekologa. Kulturowo jesteśmy pozbawione genitaliów, a tym samym, trudno nam przeżywać swoją seksualność, poznać ją i zaakceptować. Mimo że pochwa jest tak samą ważną i dobrą częścią ciała, jak wszystkie inne, my jesteśmy nauczone, że ważniejsze są nasze piersi lub nogi, włosy i paznokcie, pochwę zaś musimy wyrzucić z naszych myśli. To wstyd o niej mówić i myśleć. To wstyd ją mieć.


Kiedy chłopiec oberwie w czasie bójki, może powiedzieć, że ktoś go kopnął w klejnoty. Mały mężczyzna może być dumny, że ma ptaszka - jak jego tatuś. Nobilitujące jest powiedzenie o kimś, że ma jaja. My mamy waginę przez krótkie chwile, kiedy: mamy okres, idziemy do ginekologa, uprawiamy seks. Od dzieciństwa słyszymy, że ktoś jest głupią cipą albo że ocipiał.


Freud twierdził, że jesteśmy zazdrosne o męskie genitalia. Nie wydaje mi się, że kobiety są o nie zazdrosne. Jedyne, czego potrzebujemy, to kulturowego przyzwolenia na to, żeby móc mówić o tym, że mamy waginy; żeby przestać udawać, że nasze cipki nic dla nas nie znaczą i że nic nie są warte. My kochamy nasze pochwy, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Czujemy, że one zasługują na szacunek i że jeśli ktoś nie szanuje cipek, to tak jakby nie szanował nas.


Niestety, polskie społeczeństwo milczy o cipkach. Dlatego też prawie nic o nich nie wiemy. Ani w szkole, ani od rodziców, ani od przyjaciół nie dowiemy się niczego pozytywnego o waginach. O nich mówi się tylko w kontekstach chorób lub seksu. Poprzez to, że nasze pochwy nie są obdarzone należytym szacunkiem - a powinny, choćby z tego powodu, że to przez nie na świat przychodzą nasze dzieci - my same nie szanujemy siebie tak bardzo, jak powinnyśmy i żywimy do nich mnóstwo negatywnych emocji.


Ten brak szacunku czasem może prowadzić do tego, że pozwalamy innym wykorzystywać się - wbrew sobie, nie rozumiejąc naszych uczuć, oddajemy swoje ciała w ręce innych osób. Pozwalamy, by nasze ciała były używane i dotykane, odsłaniane i oceniane. Pozwalamy, by ktoś zachowywał się wobec nas brutalnie, sprawiał nam ból, a wszystko to dla tego, że „tak się przecież robi", że „w końcu poczujesz przyjemność" albo też w ramach „dowodu miłości" lub „obowiązków małżeńskich".


Link do e-booka

http://seksualnosc-kobiet.pl/moje_cialo/nasz_darmowy_ebook_seksualnosc_kobiet


 


[1]Joni - sanskrycka nazwa pochwy; słowo joni znaczy: święta przestrzeń; a także: łono, źródło, początek.

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail