Kobieca refleksja nad kobiecością

autor: Małgorzata Kulawik, foto:flickr.com, autor:Dmitry Skurnyagin , źródło: Plasterek.pl

brak oceny

femine"Szkiełko i Oko", obiektywizm, zewnętrzna postawa badawcza i obiekt badany "TO": kamyk na drodze, komórka pantofelka, podwójna helisa DNA; Rozłożyć na części, zanalizować, opracować model działania i odstawić na półkę z etykietką "POZNANE NAUKOWO, WIEDZA OBIEKTYWNA".

A gdzie w tym wszystkim podmiotowość, fenomen, złożoność i prawo "Obiektu" do powiedzenia "NIE"?

Czy kobiecość można opisać obiektywnie? Czy raczej trzeba jej doświadczyć, odkryć w sobie, zintegrować z czynnikiem męskim, by móc napisać "Rozumiem, czuję, poznałem" Czym tak naprawdę jest kobiecość? Czy można ją zamknąć w "chłodnej puszce" czaszki i odmierzyć ilością połączeń nerwowych między półkulami? Gdzie w tej analizie pełnia miękkości, krągłości i elastyczności? Gdzie obraz naturalnej energii, żywiołu, cykliczności? Gdzie złożoność i przepływ? Wszak kobiecość pęcznieje i klęśnie, kapie i wysycha, pulsuje i zamiera, boli i "szczytuje", mieści w sobie jak dzban i wypycha niczym strąk fasolę. Pozwala dojrzewać we własnych granicach i oddaje światu niczym ziarno, które tam w świecie wyrośnie i zaowocuje. A w tym wszystkim bulgoce zmiennością, przepływem, emocjami. Czy to naprawdę tylko 4 miliardy komórek nerwowych mniej niż męskość?

 

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

  • Aneta Boryczko Aneta Boryczko (anetaboryczko) napisał(a)
    19.04.2010, 14:34
    Moje doświadczenia wskazują na to, że nie ma obiektywnej, naukowej, zracjonalizowanej definicji kobiecości. Jest za to "moja", "twoja", "jego", "jej", czy też "ich" definicja. Kobiecość (podobnie jak męskość) jest fenomenem, zjawiskiem głęboko biologicznym, kulturowym, dla niektórych duchowym, dla wszystkich w gruncie rzeczy indywidualnym na wskroś. Dla mnie stała się jakością poszukiwaną, doświadczaną na tysiące sposobów i stopniowo integrowaną. To taka praca Kopciuszka: staranne odsiewanie ziaren od plew, grochu od maku - albo inaczej: odziedziczonych i zapożyczonych mitów i stereotypów od własnych uczuć i odczuć. Niemniej jednak w tym oceanie mozliwości i własnych definicji powinno chyba znaleźć się miejsce dla tych, którzy pragną zamknąć ją w ramy określonych stereotypów (dla mnie) czy też prawd (dla nich). Widocznie tego potrzebują. Ja z kolei potrzebuję od nich tego, by nie próbowali wtłoczyć w te ramy mnie. Ze swojej strony deklaruję to samo. Dlatego proponuję hasło: uwolnijmy Kobiecość (i Męskość) w całym bogactwie ich przejawów ;)

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail