Jakimi informacjami o sobie dzielimy się w internecie?

autor: Paweł Wójcik , źródło: plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:Mike Licht

brak oceny

internetJakimi informacjami o sobie dzielimy się w internecie?

W jakim wieku najchętniej dzielimy się informacjami o sobie odkryły trzy panie z Northumbria University, L. Little, P. Briggs i L. Coventry. Jakie natomiast wiadomości najbardziej skłonni jesteśmy przekazywać innym analizował Jonah Berger z University of Pennsylvania, o czym pisze na łamach czasopisma „Personality Science".

Trójka badaczek przeprowadziła pierwsze (we własnej ocenie) badanie skłonności do wyjawiania informacji o sobie przez internet. Wnioski wyciągnięto na podstawie odpowiedzi od 1200 respondentów w wieku od 18 do 65 lat. Wypełniający kwestionariusz oceniali swoją gotowość wyjawienia trzech typów informacji (dane osobowe, szczegóły dotyczące zdrowia i stylu życia oraz sytuację finansową) do różnego typu odbiorców: od rodziny i przyjaciół, przez pracowników służby zdrowia, współpracowników i pracodawców, do prywatnych lub państwowych firm. Najmniej skorzy do dzielenia się okazali się woluntariusze w wieku od 36 do 55 lat, zwłaszcza w stosunku do wszelkiego rodzaju organizacji, choć i wobec rodziny czy przyjaciół niechętnie rozprawiali o własnych upodobaniach czy zdrowiu. Przedstawiciele najstarszej grupy wiekowej najbardziej za to strzegli własnych finansowych sekretów. Autorki badania sugerują, że młodzi ludzie jeszcze nie dostrzegają potencjalnych negatywnych konsekwencji wyjawiania danych o sobie w internecie, a najstarszym już na ukrywaniu nie zależy (z wyjątkiem informacji majątkowych, być może ze względu na zbyt wielu chętnych spadkobierców). Przyjdzie nam poczekać kilka lat, by się dowiedzieć, czy wychowana na internecie młodzież zachowa chęć wyjawiania wieści o sobie, gdy osiągnie średni wiek dojrzały.

Jaki zaś typ wiadomości cieszył się będzie największą popularnością wśród internetowej wspólnoty badał Jonah Berger. Na podstawie własnych, wcześniejszych badań nad odzewem na artykuły prasowe, wysunął nasz naukowiec hipotezę, że to, co wprawia nas w stan wzbudzenia (pozytywnego lub negatywnego), gwarantuje sobie największe szanse na przetrwanie jako wiadomość. By tę teorię sprawdzić przeprowadził on dwa eksperymenty. W pierwszym, 93 studentów miało wykonać dwa badania - przynajmniej tak im zostało powiedziane. W rzeczywistości, był to jeden dwuetapowy eksperyment. Najpierw młodzi ludzie obejrzeli fragmenty wideo, które wprowadzały ich w stan wysokiego lub niskiego pobudzenia: lęku lub radości w pierwszym przypadku, smutku lub zadowolenia w drugim. Następnie wszyscy czytali artykuł lub oglądali inny, neutralny uczuciowo materiał, by odpowiedzieć naukowcom, jak chętnie by się tym ostatnim podzielili z innymi. Drugi eksperyment również składał się z dwu części, choć 40 jego uczestników myślało, że chodzi o dwa niezależne wydarzenia. Najpierw siedzieli oni lub biegali w miejscu przez około minutę, by następnie przeczytać neutralny emocjonalnie artykuł i dostać możliwość wysłania go mailem do dowolnej liczby znajomych. Pobudzeni biegiem dzielili się informacją bardziej entuzjastycznie, podobnie jak wcześniej przestraszeni lub weseli, bardziej gotowi byli tę samą informację przekazać dalej niż ich smutni lub usatysfakcjonowani koledzy.

Młodzi i pobudzeni mówią więc w internecie najwięcej o sobie i o wszystkim. Jeżeli do tej grupy wiekowej należymy, lub w takim stanie ducha się znajdujemy, lepiej jeszcze dwa razy pomyśleć zanim się zacznie przyciskać klawisze komputera. Później lub na starość możemy tego żałować, ale wtedy już będzie za późno, bo informacji z internetu usunąć na 100% się nie da, bo do wszystkich kopii nigdy nie dotrzemy.


(źródło: www.sciencedaily.com, 30.06.2011)

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail