Jak poradzić sobie ze swoim poczuciem utraty i koniecznością przystosowania się do nowej sytuacji
autor: Aneta Boryczko , źródło: Plasterek.pl
ASPEKT DRUGI
Jak poradzić sobie ze swoim poczuciem utraty i koniecznością przystosowania się do nowej sytuacji
Droga Samotna Kobieto! Jeśli aktywnie wspierałaś partnera w jego pragnieniu wyjazdu do pracy za granicę, albo byłaś stroną dążącą do ostatecznego rozstania, zapewne na początku poczujesz ulgę. Świadomość zabezpieczenia finansowego przywróci poczucie bezpieczeństwa; zamieszkanie oddzielnie przyniesie spokój i harmonię.
Wcześniej czy później pojawią się jednak również inne, trudniejsze uczucia. Nie złe uczucia - jestem gorącą przeciwniczką takiego określenia. Nie ma złych uczuć: gniew, złość, zazdrość, żal, czasem nienawiść - to nie są złe uczucia. Same w sobie są one czysto ludzkie i nie mają znaku jakości, można nawet uznać je za neutralne.
Wszystko zależy od tego, jak je wykorzystamy. Często dzieje się to w sposób destrukcyjny, nie tylko dla innych, ale również dla nas samych, ale wcale nie jesteśmy na to skazane. Gniew może dać siłę do walki, złość - pomóc ustalić nieprzekraczalne granice, zazdrość - określić swoje potrzeby i dążyć do rozwoju, żal - poprowadzić do przebaczenia, nienawiść - pozwolić odkryć siłę ukrywającej się pod nią miłości. Wszystko zależy od Ciebie.
Twój partner wyjechał albo odszedł, w potocznym rozumieniu tego słowa jesteś kobietą samotną, ale nie samą - nawet jeśli często tak czujesz. Może zawiodłaś się na ludziach, których uważałaś za najbliższych. Zdarza się. Może wydaje Ci się, że ktoś wciąż rzuca Ci kłody pod nogi. Zdarza się. Pamiętaj jednak, że wokół Ciebie jest mnóstwo naprawdę wartościowych ludzi. Jest Ci trudno? Nie możesz sobie poradzić z dziećmi, domem, pracą czy samą sobą? To jest w porządku. Masz do tego prawo. Potraktuj to jako okazję do nabycia nowej dla Ciebie - być może - umiejętności proszenia o pomoc. Nie podoba Ci się moja propozycja? Rozumiem. W moim wypadku była to jedna z najtrudniejszych umiejętności do zdobycia. Oj, niezwykłe cierpiałam męki przyznając się do słabości, niewiedzy, bezsilności. Długo uczyłam się pokory, po drodze wykorzystując różne formy zastępcze: od manipulacji począwszy, poprzez żądania aż do szantaży. Aż wreszcie przyszedł ten dzień, kiedy ze łzami w oczach po prostu poprosiłam i dostałam to, czego potrzebowałam, a jako premię otrzymałam kilka mądrych słów: „Myślałam, że już się nie doczekam. Twoją radością i szczęściem dałaś mi więcej niż ja Tobie" - dzięki Mądra Kobieto za te słowa.
Uwaga! Oto czwarta złota myśl:
NIE BĄDŹ SKĄPIRADŁEM.
PROSZĄC KOGOŚ O POMOC, DAJESZ MU WSPANIAŁY DAR.
Kobieta w Twojej sytuacji może potrzebować różnych rodzajów takiego wsparcia:
1. Emocjonalnego.
2. Instrumentalnego.
3. Informacyjnego.
4. Wartościującego.
5. Towarzyskiego.
Droga Samotna Kobieto! Większość z nas potrzebuje się czasem wygadać. To tak, jakby uczucia piętrzyły się w nas jak w szybkowarze - jeśli od czasu do czasu nie poluzujemy pokrywki, możemy wybuchnąć. Medyczna diagnoza tego problemu jest jednoznaczna: hormony, ale to wcale nie jest takie proste. Samotna matka (ojciec zresztą również) nie dość, że zmierza się z wszystkimi problemami codziennego życia i okresowymi katastrofami, to jeszcze w szczególny sposób musi (och, jak ja nie lubię tego słowa!) wypełnić lukę po nieobecnym partnerze. W pewien sposób funkcjonuje w podwójnej roli: kobiety i mężczyzny. Jeśli jesteś typową kobietą i masz rozwinięte tak zwane kobiece cechy, życie stawia Cię przed nie lada wyzwaniem: odnalezienia w sobie stereotypowo męskich cech, przekładających się na działanie, np. zdecydowania, siły, postawy konfrontacyjnej, itp., itd. Jeśli z kolei jesteś osobą zdecydowaną, stanowczą, zorientowaną na cel, warto, a nawet trzeba odnaleźć w sobie miękkość, czułość, delikatność, opiekuńczość. Przy całym tym galimatiasie, wypadałoby również - bagatela - pozostać sobą i nie zwariować. Chcesz borykać się z tym sama? Powodzenia! Pewnie niektórym się udaje. Jednakże ja serdecznie odradzam Ci takie rozwiązanie. To, że czasem masz ochotę krzyczeć, a nawet wyć, to nic złego. W końcu straciłaś oparcie, nie ma przy Tobie tego, z którym miałaś ten bagaż nieść wspólnie. Możesz oczywiście iść do lasu, albo zapisać się na boks i wyrzucić z siebie ten krzyk, gniew czy wściekłość - świetne rozwiązanie. Możesz jednak również wykrzyczeć czy wypłakać go (czytaj: podzielić się) przyjaciółce albo znaleźć kobiety, które przechodzą lub przeszły przez to, co Ty. Wydaje Ci się, że jak zaczniesz płakać, to już nigdy nie przestaniesz? Płacz. W lesie, w ramionach przyjaciółki, albo tych kobiet. One nie będą Cię oceniać, po prostu podzielą się doświadczeniem, wysłuchają, przytulą. Czasem naprawdę wystarczy wypłakać albo wykrzyczeć swoje uczucia, aby móc z nową siłą iść dalej. Twój partner odszedł, a Ty nie wiesz co robić, w którą stronę iść, zastygasz w bezruchu albo wykonujesz chaotyczne ruchy? Rozumiem Cię. Uwierz mi, że możesz jednak pomóc sobie sama, albo z pomocą zaufanej osoby. Oto kilka propozycji, jak szukać wsparcia emocjonalnego:
- prowadź pamiętnik, który może stać się swoistym kontenerem, takim bliskim sercu koszem na śmieci, gdzie będziesz „wyrzucać" zbyt trudne na dany moment uczucia lub myśli. Nawet jeden z głównych bohaterów Harry'ego Pottera, Dumbledore, potrzebował myśloodsiewni, aby uporządkować zbyt skomplikowane kwestie. Taki pamiętnik, dzięki temu, że możesz do niego sięgnąć w dowolnej chwili dokonując wędrówki w przeszłość, może być bardzo pomocny w spojrzeniu na swoje problemy z dystansu;
- napisz list, a właściwie trzy listy, których adresatem będzie twój nieobecny partner (technika trzech listów: tak brzmi nazwa tej techniki terapeutycznej, którą znakomicie możesz zastosować sama); wymaga ona trochę czasu, ale bywa bardzo skuteczna. W pierwszym wyrzuć z siebie wszystkie emocje, nie cenzurując go w żaden sposób, a następnie odłóż go do szuflady. Sięgnij po niego, kiedy poczujesz, że tego potrzebujesz (może upłynąć tydzień albo miesiąc) i popraw go, usuwając te fragmenty, które są oskarżeniami i obelgami, a następnie znów odłóż. Po kolejnej przerwie sięgnij po list raz jeszcze i nadaj mu ostateczny kształt, dzięki któremu mogłabyś go wysłać bez obrażania adresata. Pamiętaj jednak, że Twoim celem nie ma być wysłanie tego listu, ale poradzenie sobie ze swoimi trudnymi uczuciami. Może się zresztą okazać, że po tej pracy nie będziesz miała wcale potrzeby wysyłania. Ja stosowałam tę technikę wielokrotnie i muszę przyznać, że sprawdziła się świetnie -to znakomita droga nie tylko do wyrzucenia z siebie bolesnych uczuć bez ranienia drugiej osoby; do zrozumienia siebie, ale także -wybaczenia;
- poszukaj literatury o charakterze poradnika, która będzie dotyczyć dręczących Cię kwestii - jest wiele znakomitych pozycji dotyczących problemu rozstania, lęku, samotności;
- pozwól sobie na aktywność fizyczną; jeśli przepełnia Cię gniew możesz np. porąbać drewno albo poświęcić godzinę na intensywny bieg;
- jeśli masz taką możliwość i Twój partner jest na to otwarty, porozmawiaj z nim bezpośrednio, starając się przy tym, żeby ta rozmowa nie miała charakteru wzajemnych oskarżeń, lecz uczciwej wymiany;
- wypłacz się bliskiej kobiecie (albo mężczyźnie, ale tu uwaga: tak już jesteśmy skonstruowani, że nawet bez świadomego udziału możemy w takim układzie uruchomić pierwiastek erotyczny);
- jeśli czujesz, że żadną miarą nie poradzisz sobie sama, nie masz zaufanej przyjaciółki, a - z różnych powodów - trudno zwrócić Ci się do innych kobiet, odwiedź fachowca - poszukaj najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej albo zaufanego terapeuty; nie musi to być wizyta prywatna - mamy w Polsce znakomite poradnie rodzinne, a w nich świetnych fachowców.
Czasem zdarza się, że partner, który wyjeżdża mając zorganizowaną świetnie płatną pracę za granicą, trafia na oszustów. Zostaje tam sam, bez środków do życia, przerażony i bezradny. Oczekiwane pieniądze nie nadchodzą. Tymczasem Ty, być może jeszcze bardziej przerażona, musisz radzić sobie z utrzymaniem dzieci. Powszechnie znane są również kłopoty z regularnym płaceniem alimentów, stające się udziałem wielu rozwiedzionych kobiet. Innymi słowy, możesz - zarówno, jeśli Twój mąż chwilowo nie ma pracy za granicą, jak w sytuacji rozwodu czy separacji, potrzebować wsparcia instrumentalnego. To trudne i dla wielu z nas krępujące sprawy, ale Ty - jak powiedziałaby Clarissa Pinkola Estes - masz prawo w takiej sytuacji stać się walczącą o siebie i swoje młode wilczycą. Istnieją instytucje, powołane właśnie w celu pomocy kobietom w takiej sytuacji jak Twoja. Począwszy od Funduszu Alimentacyjnego poprzez Ośrodki Pomocy Społecznej oraz Caritasu aż do różnorodnych instytucji pozarządowych, w tym i takich, które czerpią fundusze z Unii Europejskiej, wdrażając specjalne programy dla kobiet. Możesz też zwrócić się o pomoc do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, tam poradzą Ci, co możesz zrobić. Szukaj, często wzmianki o ich działalności pojawiają się w mediach, wiele ma swoje strony internetowe. Istnieje oczywiście - dla tych, które spełniają odpowiednie warunki - możliwość wzięcia kredytu, ale tu radziłabym zachować szczególną ostrożność. To niemal wirtualne pieniądze, łatwo się je wydaje, trudniej spłaca. No i te odsetki! Wiele osób (nie tylko kobiet) wpada przy tym w pułapkę ciągu kredytów, zaciągając kolejny aby spłacić poprzedni. Korzystanie z pomocy materialnej bywa jednak szczególnie trudne. Niektóre z Was zapewne uważają, że są kobiety, które bardziej potrzebują szeroko pojętego wsparcia finansowego. Inne, być może, są zbyt dumne, aby zwrócić się o tego typu pomoc, uważają to za poniżające. Doskonale to rozumiem, sama mam z takimi sprawami ogromny problem. Jest jednak na to sposób: można potraktować takie wsparcie jako rodzaj pożyczki i złożyć sobie obietnicę, a nawet jej dotrzymać (sic!), że kiedy już staniesz finansowo na nogi (zauważ, że nie użyłam przypuszczającego „jeśli"; dobre chwile przyjdą, to tylko kwestia czasu), pomożesz innej kobiecie. W dowolny sposób, może również finansowy. Dzięki temu powstanie taki stały przepływ energii, bo - jak kiedyś powiedziała mi kolejna Mądra Kobieta: „Twoje pieniądze są efektem Twojej pracy, produktem Twojej energii, podobnie jak dzieło sztuki". Wymieniaj się więc energią, wtedy nie będziesz czuła się gorsza i przestaniesz żyć w cieniu zadłużenia. Bo tak naprawdę niemal każdy, albo nawet każdy z nas, potrzebuje czasem takiego wsparcia instrumentalnego. Jest wprawdzie mała pułapka, w którą można wpaść, taki rodzaj uzależnienia, bezradności, który powoduje, że - nie wierząc we własne siły - wciąż oczekujemy wsparcia z zewnątrz, ale tego też da się uniknąć. Każda z nas ma jakiś talent, dar, który - rozwijany i pielęgnowany - sprawi, że stanie się niezależna. Odszukaj więc swój dar, zaopiekuj się nim i zaufaj mu.
Droga Samotna Kobieto! Kiedy Twój partner wyjedzie do pracy lub odejdzie w nowe życie, w Twoim świecie mogą pojawić się sytuacje i zjawiska, z którymi nigdy do tej pory nie miałaś do czynienia. W wielu baśniach, mitach i podaniach, jak również w literaturze fantasy, dzielny rycerz lub książę (najczęściej jest to mężczyzna, ale rzecz w równej mierze dotyczy kobiet) wyrusza do walki z potworem, który pognębił już setki innych wojowników. Jedynym sposobem na pokonanie wroga jest poznanie jego imienia. To - jak zwykle w tego typu literaturze - metafora. Jak ją odczytać? Cóż, każda z nas robi to na swój sposób, wypełnia własnymi, mniej lub bardziej uświadomionymi treściami. Jedno jest w tych indywidualnych treściach wspólne: jeśli nie wiemy z kim lub czym walczyć, nie wiemy jak się do tego zabrać. Wyobraź sobie taką sytuację: idziesz na zakupy i masz kupić coś potrzebnego do ugotowania zupy, ale nie znasz nazwy. Podchodzisz więc do straganu i prosisz o „coś na zupę". Wyobrażasz sobie minę sprzedawcy? Możesz to opisywać, ale wiele warzyw posiada podobny kolor, kształt czy smak. Trudne? Trudne. Wyczerpujące? Wyczerpujące. Masz ochotę zrezygnować z tej wstrętnej zupy? Pewnie masz. Tyle, że jeśli jej nie ugotujesz, będziesz głodna. Dlatego warto próbować. A teraz przetłumaczmy tę dziwną opowieść na język Twojej codzienności. Wyobraźmy sobie, że Ty, albo Twoje dziecko nagle zaczynacie być wyjątkowo drażliwe: smarkacz wszystkiego się czepia, marudzi, kłóci się, wrzeszczy, ma ogólną „zazłę". Ty prosisz, tłumaczysz, grozisz, wyznaczasz kary - efektu brak. Zaczynasz więc każdej nocy planować morderstwo doskonałe (a później gryziesz się tym, jaki z Ciebie potwór - to efekt uboczny). W końcu Ty również zaczynasz mieć „zazłę". Wygląda to trochę jak psychiczne zapasy, każde z was trzyma drugie w podwójnym uścisku, unieruchomiliście się wzajemnie i nie da się ruszyć w żadnym kierunku. Nie da się? Nieprawda. To jak najbardziej możliwe - potrzebujesz tylko wsparcia informacyjnego. Jeśli dowiesz się, że pod zachowaniami Twojego dziecka kryje się np. lęk, poznasz imię potwora. Nie wiesz, jak go pokonać? Są tacy, którzy wiedzą. Oni poinformują Cię jak i o czym porozmawiać z kłopotliwym potomkiem. Złości Cię, że on sam nie wie, co czuje? Rozumiem. Tyle, że skąd to biedactwo ma wiedzieć, jeśli nigdy dotychczas tak nie odczuwał, a mama i tata nie nazwali jego wewnętrznego potwora? Tylko my możemy nauczyć dzieci ich samych, i na szczęście nie musimy być sami w czasie realizacji tego zadania. Informacji możesz szukać w różnych źródłach. W sytuacji idealnej wsparciem w tym zakresie służyć mogą mamy i babcie - to one przez wieki były skarbnicami wiedzy i opokami dla kolejnych pokoleń kobiet. Niestety, solidarność kobieca i dojrzała mądrość są dziś towarami deficytowymi, ale wiele się dzieje w kierunku odwrócenia tego trendu. Przyjaciółki mogą same nie radzić sobie z takimi sytuacjami albo być zbyt zajęte własnymi problemami. Nie poddawaj się jednak. Szukaj, począwszy od książek, poprzez Internet (są fora tematyczne, na których aktywnie działają wspaniali ludzie), różnorodne grupy wsparcia, a jeśli trzeba - udaj się do odpowiednich instytucji i skorzystaj z porady fachowca. W problemach naszych dzieciaków - wbrew pozorom - wyjątkowo pomocna może być szkoła. Ja trafiłam w przypadku obu moich córek na wspaniałych wychowawców, zwłaszcza w szkole podstawowej, potem na świetnego pedagoga. Te kobiety naprawdę potrafiły słuchać, nie oceniały i - tak jak dla mnie - najwyższą wartością było dla nich dobro mojego dziecka. W szkolnych poradniach pedagogiczno - psychologicznych oraz w instytucjach prywatnych coraz częściej prowadzone są też specjalne Szkoły dla Rodziców, spełniające podwójną rolę; informacyjną oraz edukacyjną. Dzięki nim nie tylko możesz zrozumieć, co dzieje się z Twoim dzieckiem, jak odczuwa ono Twoje zachowania, ale także - w czasie zajęć o charakterze warsztatowym - przećwiczyć nowe zachowania. Znakomite są również treningi poświęcone „porozumieniu bez przemocy", filozofii komunikacji opracowanej przez Marshalla Rosenberga. (c.d.n.)
Aneta Boryczko
Aneta Boryczko jest counsellerem/terapeutą Gestalt. Pracuje w konwencji Gestalt, wzbogaconej o elementy terapii integratywnej oraz NLP i - w przypadku dzieci - bajkoterapii. Studiowała filologię polską oraz pedagogikę. Posiada dyplom Specjalisty Counsellingu Gestalt (Centrum Counsellingu Gestalt Adama i Olgi Hallerów w Krakowie oraz Associnazione Italiana di Counselling w Firenze), Mistrza Praktyk NLP (The Socjety of Neuro Linguistic Programming and Transformations Unlimited) oraz praktyka Kinezjologii Edukacyjnej „Brain Gym" (Metody dr Paula Dennisona i Gail Dennison). Skończyła również Studium Literacko-Artystyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Główne obszary jej zainteresowań zawodowych, to: rodzina i relacje wewnątrzrodzinne, samotne rodzicielstwo (problem eurosieroctwa) oraz rozstania i proces żałoby. Pasjonuje ją również proces komunikacji międzyludzkiej. Kiedy nie towarzyszy w dorastaniu swoim córkom i nie pracuje, lubi odpoczywać blisko natury i daleko od cywilizacji, a jeszcze bardziej - pisać. Osoby chcące skorzystać z pomocy Pani Anety Boryczko zapraszamy do centrum porad.

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz