Hormon miłości u rodziców i nie tylko
autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:viralbus
Hormon miłości u rodziców i nie tylko
Oksytocyna, zwana także hormonem miłości, pozwala nam budować więzy z ukochanymi, przyjaciółmi, kolegami z pracy oraz ... własnymi dziećmi oczywiście i to nie tylko w przypadku matek, o czym donosi Ilanit Gordon ze swoim zespołem na łamach czasopisma „Biological Psychiatry". Moïra Mikolajczyk ze swoją grupą z Université catholique de Louvain dowodzi natomiast, że ten „hormon zaufania" na szczęście nie czyni nas naiwnymi, o czym można przeczytać w ostatnim numerze „Psychological Science".
Pierwsze ze wspomnianych badań objęło osiemdziesiąt par cieszących się pierwszym dzieckiem. Poziom oksytocyny u obojga rodziców był mierzony po sześciu tygodniach i po sześciu miesiącach od urodzin potomka. Rejestrowano przy okazji sposób w jaki ojciec i matka wypełniali swoje role. Naukowcy dokonali trzech zasadniczych odkryć. Stwierdzili mianowicie, że poziom oksytocyny rośnie także u świeżo upieczonego tatusia i to w pewnej relacji do poziomu tego hormonu u matki, ale u niego działają inne środowiskowe bodźce prowokujące ten wzrost. Podczas gdy karmienie piersią oraz bliski fizyczny kontakt z maleństwem pomagało matkom, by ten sam efekt zaobserwować u ojca potrzebna była wspólna aktywność odkrywania otaczającego świata i znajdujących się tam przedmiotów. Czy jest to uwarunkowanie kulturowe, czy też może świadectwo nieco innego funkcjonowania mózgu kobiety i mężczyzny naukowcy nie byli w stanie powiedzieć. Pewni byli jedynie tego, że młodemu tatusiowi potrzebny jest kontakt z nowo narodzonym synem czy córką, by ich więź miała także hormonalne oparcie.
Druga grupa naukowców eksperymentalnie wykazała, że oksytocyna nie zupełnie paraliżuje naszą zdolności do racjonalnego wyboru. Ochotnikom podano do wdychania rozpylone placebo lub oksytocynę. Następnie zaproszono ich do gry na zaufanie z komputerem lub partnerami rzekomo znajdującymi się w drugim pokoju. O tym, że ci partnerzy byli tylko wirtualni uczestnicy eksperymentu nie wiedzieli. Mogli natomiast stwierdzić ich poziom wiarygodności, bo pokazywali się ci wirtualni partnerzy jako ludzie godni zaufania lub tego nie godni. Uczestnicy otrzymywali pewną sumę pieniędzy, którą mogli ofiarować komputerowi lub partnerowi, co powodowało potrojenie przekazanej sumy. Komputer i partnerzy mieli swobodę podzielenia się z ofiarodawcą lub nie. Okazało się - zgodnie z oczekiwaniami - że gracze, którym podwyższono poziom oksytocyny przekazywali komputerowi i wiarygodnemu partnerowi więcej pieniędzy niż ci, którzy wdychali placebo, wykazując tym samym większy stopień ufności i nadziei, że coś za swój gest otrzymają w zamian. Natomiast wszyscy uczestnicy eksperymentu byli równie nieufni wobec wirtualnych partnerów grających ludzi niewiarygodnych. Wskazuje to na zachowanie zdolności do racjonalnego wyboru w obecności oksytocyny, co na pewno jest wielką pociechą dla opisanych powyżej rodziców, a także kochanków, przyjaciół i dobrych znajomych.
Im mniej odpowiedzialności możemy złożyć na barki biologii, tym lepiej dla nas jako ludzi szczycących się przymiotnikiem myślący.
(źródło: www.sciencedaily.com, 22.08.2010 i 24.08.2010)

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz