aleja

Dlaczego pomagamy innym?

autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl

handDlaczego pomagamy innym?


Każdy zna chociaż jedną osobę, o której może powiedzieć, że jest dobrym człowiekiem. Zawsze gotowy do udzielenia pomocy drugiej osobie, bezinteresowny, nie oczekuje niczego w zamian. Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy są ludzie, którzy pomagają innym zupełnie bezinteresownie? Możemy się spotkać z dwiema przeciwstawnymi opiniami. Jedni uważają, że w dzisiejszym świecie nikt nie działa z pobudek altruistycznych, gdyż każdy dba tylko o własne korzyści. Inni twierdzą, że są ludzie którzy po prostu są dobrzy ze swej natury, to osoby o których się mówi, że mają złote serce.  

 

Jednak podział na tych „dobrych" i „złych" nie jest wystarczający. Bywa przecież, że w niektórych sytuacjach jesteśmy gotowi wiele poświecić, aby pomóc drugiej osobie, a kiedy indziej odwracamy głowę i pospiesznie mijamy leżącego na ulicy człowieka. Więc co nami kieruje? Co sprawia, że czasami jesteśmy gotowi poświęcić własne życie by ratować innych, a innym razem przejdziemy obojętnie obok najbardziej potrzebujących.

Teorii wyjaśniających dlaczego ludzie pomagają innym jest wiele. Ja przedstawię te najbardziej znane, które na stałe znalazły swoje miejsce w psychologii.

 

twinsJesteś do mnie podobny, możesz liczyć na moją pomoc.

 

„Pomaganie jest instynktowną reakcją wspierania osobników podobnych do nas pod względem genetycznym". Takie wyjaśnienie kwestii dlaczego pomagamy oferują nam socjobiolodzy. Aby wyjaśnić mechanizm prospołecznych zachowań, posłużyli się oni pojęciem doboru krewniaczego. Jest to koncepcja, według której głównym zadaniem jednostki jest ochrona życia spokrewnionych z nią osób, utrwalona poprzez mechanizm naturalnej selekcji. Mówiąc prościej, chętniej pomożemy osobom z nami spokrewnionym, niż zupełnie nam obcym. Czynimy tak,  ponieważ mamy wspólną część genów i im bardziej przyczynimy się do zachowania ich przy zdrowiu i życiu, tym większą będziemy mieć pewność, że nasze geny ujawnią się w przyszłych pokoleniach. Jednak na naszą pomoc mogą liczyć nie tylko nasi krewni.

J. Philippe Rushton uważa, że genetyczne podobieństwo możemy odkryć także w osobach nie spokrewnionych z nami. Na przykład możemy kierować się fizycznym podobieństwem (kolor oczu, włosów), wspólną przynależnością do danej społeczności, czy nawet narodowością. Jaki z tego wniosek? Chętniej pomożemy osobie, która przypomina nas z wyglądu, należy do tej samej klasy społecznej, czy jest tej samej narodowości.  Aby aktywowała się w nas chęć udzielenia danej osobie pomocy, musi istnieć mechanizm rozpoznawania pokrewieństwa. Zaproponował go Brytyjczyk William D. Hamilton, jeden z najwybitniejszych teoretyków ewolucji XX wieku. Według niego istnieją trzy główne mechanizmy, dzięki którym poznajemy osoby z nami spokrewnione.


1. Mechanizm bliskości - czyli wrodzona skłonność do zachowań altruistycznych aktywowana przez fizyczną bliskość - „Jest blisko mnie, muszę mu pomóc". Działa tu mechanizm zachowań stadnych, który zakłada, że osoba z naszego najbliższego otoczenia jest z nami spokrewniona. Np. pomożemy sąsiadowi, który pijany leży przed naszym blokiem, ale osobie nieznanej, znajdującej się w takim samym położeniu, już nie koniecznie.

2. Mechanizm znajomości - czyli wrodzona skłonność do zachowań altruistycznych aktywowana przez znajomość danej osoby  - „Znam go, muszę mu pomóc".  W tym wypadku znanie kogoś, może dla nas oznaczać, poczucie pokrewieństwa z tą osobą,  np. starszej pani, którą znamy (nawet tylko z widzenia) ustąpimy miejsca w autobusie, a w przypadku osoby w tym samym wieku, ale nam nieznanej, bardzo często odwrócimy głowę udając, że pochłonął nas widok za oknem.

3. Mechanizm podobieństwa (dopasowania) - czyli wrodzona skłonność do zachowań altruistycznych aktywowana przez podobieństwo - „Jest do mnie podobny, muszę mu pomóc". Podobieństwo (nie tylko fizyczne) w tym wypadku oznacza osobę z nami spokrewnioną, np.  pomożemy w uzupełnieniu raportu koleżance lub koledze z pracy, będącym/ej w tym samym wieku i w jakiś sposób podobnym/ej do nas, a wobec osoby zupełnie od nas różnej wykręcimy się brakiem czasu. 

 

friendshipTy pomożesz mi, ja pomogę tobie

 

Drugim powodem, dla którego pomagamy, może być tzw. reguła wzajemności.  Głosi ona, że stosunki ludzkie oparte są na wzajemnej wymianie. Zakładamy, że inni będą nas traktować w ten sam sposób, w jaki my potraktujemy ich. Prowadzi to do zobowiązania rewanżu za przysługi czy pomoc, jaką otrzymaliśmy. Psychologowie twierdzą, że jest to jedna z naczelnych zasad rządząca ludzkim postępowaniem.

 

 

Zobowiązanie do rewanżu występuje we wszystkich społeczeństwach. Prawdopodobnie reguła ta wykształciła się, aby zachęcić ludzi do kontaktów opartych na wzajemnej wymianie usług, bez obawy, że dając coś drugiej osobie, nie otrzymają nic w zamian, a więc będą stratni. Pewną odmianą tej zasady jest wzajemność ustępstw, czyli zasada, że jeżeli ktoś nam idzie na rękę, to my jemu również. Dzięki temu możemy czuć się bezpiecznie w sytuacji kiedy musimy ustąpić jako pierwsi, gdyż mamy pewność, że dana osoba jest zobowiązana odpłacić nam tym samym. Pomagając liczymy na rewanż i niekoniecznie musi on nastąpić od razu, a nawet nie od osoby, której pomocy udzieliliśmy. Może zadziałać tu zasada; czyń dobro, a ono na pewno do Ciebie wróci.

 

profitPomogę Ci jeżeli będę mieć z tego korzyść

 

Jedną z najważniejszych teorii psychologii społecznej,  w której również możemy znaleźć wyjaśnienie dlaczego pomagamy, jest teoria wymiany społecznej. Mówi ona, że naszym działaniem kieruje dążenie do maksymalizacji zysków i minimalizacji kosztów.  Oznacza to, że podstawową cechą każdego człowieka jest troska o własny interes.

W kontekście tej teorii, każda sytuacja, w której udzielamy pomocy niesie z sobą pewne zyski jak i straty. Irving Piliavin, Judith Rodin i Jane Piliavin stworzyli w ogólnym zarysie koszty i zyski ponoszone w przypadku udzielenia pomocy, jak i jej zaniechania. Należą  do nich te natury psychologicznej, jak i rzeczowej. Do zysków, jakie otrzymujemy udzielając pomocy, możemy zaliczyć: lepsze samopoczucie, pozytywny obraz nas samych w oczach innych ludzi, poczucie, że zrobiliśmy coś dobrego. Zyskiem osiągniętym poprzez udzielenie pomocy  jest również pozbycie się dyskomfortu, jaki czujemy patrząc na ludzkie nieszczęście.

Teoria wymiany społecznej zakłada więc, że „Chęć człowieka do udzielenia pomocy zmniejsza się w wypadku wysokich kosztów, wzrasta natomiast w wypadku wysokich zysków." Takie podejście zakłada, że jedynym motywem udzielenia komuś pomocy jest troska o własne zyski i minimalizację strat.

 

heartWiem co czujesz, dlatego Ci pomogę

 

Kolejną teorią, która ma nam wyjaśnić dlaczego jesteśmy skłonni do pomocy jest hipoteza C. Daniela Batsona - empatia - altruizm. Twierdzi on, że ludzie udzielają pomocy innym po prostu z dobroci serca. Jest przekonany, że udzielimy komuś pomocy, jeśli tylko doświadczymy wobec niego uczucia empatii, czyli jeżeli będziemy umieli postawić się na miejscu tej osoby i poczuć to co ona. Empatia, którą czujemy wobec danej osoby skłania nas do udzielenia jej pomocy bez względu na konsekwencje podjętych działań ( nawet jeżeli działanie to będzie się wiązało z dużymi kosztami z naszej strony).

W przypadku, gdy nie odczuwamy empatii również możemy pomóc, ale wówczas będzie nami kierować wyłącznie troska o własne dobro, a więc spodziewane zyski muszą przewyższać poniesione koszty. Jest to jedyna teoria, która może nam wyjaśnić akty całkowitego poświęcenia dla innych, np. oddanie własnego życia.

 

sadnessPomogę Ci, bo jest mi smutno

 

Ostatnią z teorii, jaką pragnę przedstawić, jest hipoteza redukcji negatywnego stanu emocjonalnego, która zakłada, iż ludzie pomagają innym, aby pozbyć się własnego uczucia smutku i przygnębienia. Pogląd ten został wprowadzony przez Roberta Cialdiniego, który uważa, że ludzie pomagając komuś, pragną pomóc samym sobie, pozbywając się smutku i przygnębienia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby udzielana przez nas pomoc łączyła się jakoś z przyczyną naszego smutku. Robert Cialdini jest jednak zdania, iż  odczuwany smutek i przygnębienie ma wpływ na ogólne nastawienie człowieka do udzielania pomocy. Jeżeli na przykład z powodów rodzinnych czujemy się źle, to chętniej damy pieniądze osobie, która nas o to prosi, niż w sytuacji  gdybyśmy byli zadowoleni. Dzieje się tak, ponieważ pomaganiu towarzyszy aura dobroci, mająca zdolność do niwelowania wszelkich smutków.

 

sunflowerDlaczego więc pomagamy???

 

Nie wiem. Chociaż przedstawiłam kilka najpopularniejszych teorii wyjaśniających mechanizm pomagania, nadal nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Uważam, że żadna z tych hipotez w jednoznaczny sposób nie wyjaśnia zjawiska pomocy drugiemu człowiekowi. W każdej, moim zdaniem, znajdują się jakieś niedociągnięcia.

Działania człowieka nie determinują tylko i wyłącznie geny, bo przecież ma na niego wpływ także środowisko, w jakim się wychowuje. Nie możemy również traktować ludzi jak maszyny, które zamiast serca mają kalkulator przeliczający zyski i straty. Nie przemawia do mnie także  koncepcja, że każdy, kogo cechuje empatia, jest altruistą gotowym do największych poświęceń.  Nie przypominam sobie również, abym czując smutek czy przygnębienie, zawsze miała ochotę na udzielenie komuś pomocy. Myślę, że każda z tych teorii coś wyjaśnia, wnosi jeden element do układanki zatytułowanej „pomaganie", jednak dopiero ułożenie całego obrazu pozwoli nam zobaczyć go takim, jakim jest naprawdę.

Najważniejszą rzeczą, którą sobie uświadomiłam pisząc ten artykuł, jest to, że dla mnie tak naprawdę nie ma znaczenia dlaczego pomagam. Czasami robię to licząc na rewanż, bywa, że za udzielenie pomocy oczekuję nagrody, chętnie pomagam rodzinie, bo czuję, że to mój obowiązek, niekiedy udzielając pomocy poprawiam sobie nastrój widząc, że ktoś ma gorzej niż ja, czasami poczuję do kogoś sympatię i zrobi mi się go żal, albo tak po prostu egoistycznie chcę dobrze wypaść w oczach innych. Motyw, jaki by nie był, nie ma znaczenia, jedyną ważną rzeczą jest to, że pomagam.

 

A dlaczego Wy, Plasterkowicze, pomagacie?

AnetaAneta Barta

Z zamiłowania: byłam nianią (jestem nią nadal z doskoku),

 z  przypadku: jestem pracownikiem socjalnym,

z zacięcia: socjologiem,

z chęci zdobywania coraz to nowej wiedzy: specjalistą HR,

z ogromnej radości pisania dla Was: publicystką  na portalu Plasterek.pl.


Artykuły o podobnej tematyce

  • ZACHOWANIA PROSPOŁECZNE I ANTYSPOŁECZNE

    zachowania pro...autor: Clarke David

    Książka opisuje naturę i przykłady prospołecznych  i antyspołecznych zachowań. Stanowi doskonałe wprowadzenie w ten obszar psychologii społecznej. Czytelnik znajdzie tu najważniejsze teorie i wyniki badań takich zjawisk, jak agresja, altruizm, obojętność. Prezentowane są również poglądy naukowców dotyczące wpływu mediów na zachowanie jednostki.

     

     

    więcej

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

  • gramako gramako napisał(a)
    31.05.2010, 13:27
    Kilka dni temu w rozmowie na temat pomocy usłyszałam od jednej z rozmówczyń te słowa "za to, co pomogłam do tej pory, kupiłabym kawalerkę", odebrane to pozostało przez pozostałych jako uwaga! "podziwiajcie mnie". Osobiście wolę osoby skromniejsze
  • Ela Ela napisał(a)
    27.05.2010, 16:41
    Pomagam bo lubię,nie zastanawiam się dlaczego...może dlatego,że jestem pielęgniarką i wynika to ze specyfiki zawodu.Pracuję w karetce reanimacyjnej i domowym hospicjum.Najczęściej pomagam dlatego,że ktoś prosi ,czy ktoś mnie polecił jako osobę,która może pomóc rozwiązać jakiś problem.Nigdy nie zastanawiam się co będę z tego miała.W hospicjum pracuję jako wolontariuszka.
  • jadwigan@interia.eu jadwigan@interia.eu napisał(a)
    22.05.2010, 20:29
    Piękny, interesujący artykuł.
    Pomagajmy, bo wtedy więcej radości w naszym życiu.
  • amr1 amr1 napisał(a)
    20.05.2010, 22:17
    Bardzo ciekawy artykuł. I otóż uświadomiłam sobie,że pomagam, bo lubię jak okazuje mi się wdzięczność. W ogóle to przyjęłam zasadę, że pomagam jak ktoś o to poprosi. i w związku z czym nie występuje to czesto. Jakoś ludzie mają problem z poproszeniem o pomoc. nie pomagam ludziom, których motto życiowe to "a mnie się to i tak należy". a jak patrzę na spektakularną pomoc naszych polityków w obliczu powodzi to mam mdłości. i tak sobie myślę, że każdą inntencję pomocodawcy można sprawnie zidentyfikować naszymi radarami emocjonalnymi. najlepsza pomoc to taka "mimo chodem", kiedy obie strony pomocowej wymiany doceniają efekty z zaskoczeniem już po fakcie. i wtedy jest prawdziwa radość :)

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail

aleja