Czy każdy może być singlem?

autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:anoldent

brak oceny

życie w pojedynkęCzy każdy może być singlem?


Powody, dla których człowiek wybiera życie w pojedynkę mogą być bardzo różne. Bywa, że to los lub inni ludzie podejmują tę decyzję za niego. Jednak niezależnie od tego, co jest przyczyną życia bez partnera/partnerki, taki człowiek może powiedzieć o sobie, że jest singlem. Obecnie określenie to jest bardzo popularne, w niektórych kręgach napawa dumą, dodaje prestiżu i świadczy o wysokiej samoocenie. Określenie singiel/singielka jest swoistego rodzaju etykietą, do której nic już nie trzeba dodawać.


Jak się mieszka w dużym mieście, to się jest singielką. - pisze na jednym z forów Basia lat 34 - Ale jak się mieszka w takim pipidówku, jak ja, to się jest po prostu starą panną i żadne określenie tego nie zmieni.  

 

Nie ma co ukrywać, dla kobiety przed czterdziestką bycie singielką nie jest już tak atrakcyjną perspektywą, jak dla kobiety powiedzmy trzydziestoletniej. W moim wieku kobiety zwykle mają już ustabilizowaną sytuację rodzinną, męża, czasami dzieci. Boję się, że pewnego dnia zostanę sama i tak naprawdę dojdę do wniosku, że niczego nie osiągnęłam. Boję się samotności, im więcej mam lat, tym bardziej ten strach się nasila i sprawia, że bycie singielką przestaje być fajną perspektywą - tak pisze o sobie 41 letnia Ania, która przedstawia się jako singielka.

 

Cześć, mam na imię Łukasz, mam 39 lat i jestem singlem. Praca pozwala mi na zagraniczne wczasy dwa razy do roku. Własne, komfortowo urządzone mieszkanie jest moją oazą, w której mogę się zrelaksować. Dobry samochód pozwala mi na realizację pasji, jaką jest podróżowanie. Mam zatem wszystko oprócz kobiety, która chciałaby to ze mną dzielić i prawdę mówiąc znudziło mi się już życie singla.


Czy każda osoba, która z jakiegoś powodu wybiera życie w pojedynkę, może o sobie powiedzieć, że jest singlem? Czy bycie singlem jest świadomym wyborem stylu życia, czy może brakiem perspektyw na bycie w związku, ukrytym pod prestiżowym określeniem?


Kim jest singiel/singielka?


E. Kay Trimberg w swojej książce „Nowa singielka" podaje kilka warunków, jakie powinny być spełnione, aby kobieta mogła powiedzieć o sobie, że jest singielką. Definicja ta dotyczy wprawdzie tylko kobiet, jednakże sądzę, że daje ona ogólne wyobrażenie, jakie cechy powinna posiadać osoba uważająca się za singla, niezależnie od płci. Podstawowy warunek, jaki powinien być spełniony, to finansowa niezależność, będąca rezultatem wysoko ponad przeciętnych dochodów. Singielka, według Trimberg, to osoba inteligentna, niezależna, świadoma swojej wartości, skoncentrowana na własnym rozwoju, a przede wszystkim spełniona zawodowo - najczęściej zajmująca kierownicze stanowisko lub prowadząca własną firmę.
Taki jest obraz wzorcowej singielki, który możemy chociażby znaleźć w kultowym już serialu „Seks w wielkim mieście". Jak sądzicie, ile osób spełnia ten warunek spośród 4 milionów Polaków w przedziale wiekowym 25 - 35 lat, którzy według badań GUS na dzień dzisiejszy żyją bez pary?

 

Mam raczej kiepską pracę, moja pensja, to trochę poniżej średniej krajowej. Nadal wynajmuję mieszkanie z przyjaciółką, bo na samodzielne mnie nie stać. Czasami lubię wyjść z przyjaciółmi na pizzę, ale nie szaleję do białego rana. Nie zgadzam się również na przelotne romanse mające swój początek i koniec w łóżku. Czy jestem singielką? - pyta 34 letnia Agnieszka


Ally McBealIle lat może mieć singiel/singielka?


Ponieważ tematyka singli obecnie jest bardzo na topie, nie dziwi zatem fakt, że fabuła co szóstego filmu i treść co piątej książki obraca się właśnie wokół tego tematu. Kiedy przyjrzymy się ich bohaterom zauważymy, że na ogół mają około 30 lat. Poznajemy ich jako osoby, które wydają się być bardzo zadowolone ze swojego losu. Wiodą beztroskie życie singli, korzystając z uroków wolności, nieograniczonych możliwości i wspaniałych perspektyw.

Jestem singielką i jestem z tego dumna. Zupełnie świadomie i samodzielnie wybrałam takie, a nie inne życie. Nie zadawalam się pokornie wszystkim tym, co przynosi mi los. Uważam, że na obecnym etapie życia doskonale mogę się obejść bez partnera. Czasami tylko pojawia się w mojej głowie pytanie, czy równie dobrze być singlem na dłuższą metę? Czy w perspektywie całego życia zawsze będzie mnie cieszyć powrót do pustego mieszkania? - Beti 36 lat

Niestety, nigdy nie dowiadujemy się jak wyglądałoby życie tych bohaterów po skończeniu powiedzmy 40 lat, bo zazwyczaj, zanim pojawi się napis "The end" lub przewrócimy ostatnią stronę książki, nasz singiel jest już zamężny/zamężna, zaręczony/zaręczona lub na najlepszej drodze do któregoś z tych stanów.
Czy zatem singlem/singielką można być przez całe swoje życie, czy może metryka urodzenia wyznacza jakiś magiczny wiek, po przekroczeniu którego przestaje się być super singlem, a zostaje się po prostu osobą samotną?

Czy singiel/singielka może się skarżyć na samotność?
    

Mam długie wakacje, więc bez przeszkód mogę podróżować, nie muszę też z nikim ustalać, jak spędzić wolny czas. Robię to, co chcę, jestem wolna i nie mam żadnych zobowiązań. Nie muszę się przed nikim spowiadać, co robię, gdzie i z kim byłam, mogę wrócić do domu o dowolnej porze i nikomu to nie będzie przeszkadzać - Iza


Jednym z najważniejszych powodów, dla których ludzie wybierają życie singla, jest chęć pozostania niezależnym, wolnym od wszelkich zobowiązań względem drugiej osoby. Psychologowie mówią, iż obecnie młodzi ludzie boją się odpowiedzialności. Chcą za wszelką cenę przedłużyć swoją młodość, odsunąć dorosłość najdalej, jak się da. Jednak taki trend nie jest jedynie wynikiem dążenia do zachowania jak największej niezależności, a raczej obawą przed zobowiązaniami. Życie w pojedynkę wielu osobom wydaje się prostsze i zabawniejsze. Nie trzeba się liczyć z niczyim zdaniem, zabiegać o czyjąś uwagę, troszczyć się o czyjeś potrzeby, a co najważniejsze, obawiać się, że pomimo tych starań zostanie się odrzuconym.


Życie w pojedynkę - wybór, czy konieczność?


Lutowy temat miesiąca, trochę na przekór Walentynkom, poświęcimy singlom. Zastanowimy się, czy życie w pojedynkę rzeczywiście jest wyborem, czy może koniecznością. Zapraszam Was zatem do współpracy. Wspólnie znajdźmy "za" i "przeciw" bycia singlem - anetabarta@plasterek.pl  

 

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

  • Teodor Teodor napisał(a)
    06.02.2012, 16:41
    Przyznam, że lekki niepokój może się budzić na myśl o słowach "ich nieustająco wzrastająca liczba". Oczywiście nie dlatego że uważam bycie singlem za coś złego, ale ze względu właśnie na powody, które Jolu podałaś. Życie samotne (w sensie bez partnera/ki) nie jest niczym złym jeśli jest to wybór. Nie każdy też musi być matką polką i ojcem supermenem. Niektórzy zwyczajnie chcą się w pełni poświęcić drugiemu człowiekowi, jakiejś misji, nauce, sztuce itp. w czym odnajdują swoje powołanie. I bardzo to szanuję. Jednocześnie myślę, że aby taka osoba mogła być szczęśliwa ze swoimi wyborami to dobrze aby miała zdrowe korzenie sięgające domu rodzinnego.
    Niepokój, od którego zacząłem wypowiedź wynika z myśli, że jeśli taka tendencja będzie trwała to jednocześnie rodzin, dających dziecku stabilność, będzie mniej. Z punktu widzenia społecznego, socjologicznego uważam, że nie jest to wskazane.
    Konkludując i nawiązując do postawionego we wcześniejszej wypowiedzi pytania, mam nadzieję, że singli będzie coraz mniej. Tych singli, którzy taką etykietą się określają, a na ich miejsce oby było więcej spełnionych naukowców, podróżników, dziennikarzy, misjonarzy, artystów itd.
  • JOLA76 JOLA76 napisał(a)
    06.02.2012, 11:33
    wiesz Teodor to ciekawe pytanie... myślę, że spory odsetek singli tak bardzo akcentuje ten fakt tylko ze względu na otoczenie, by zaznaczyć ten stan... zresztą wśród singli są też osoby, które deklarują, że jeśli spotkają właściwą osobę zmienią swój "stan", a zdeklarowani(tzw. z wyboru) chyba mają dość pytań typu: a dlaczego jesteś sam/sama? z niedowierzaniem słuchają wypowiedzi o świadomym wyborze takiego stylu życia(bo to w końcu styl życia), denerwują ironiczne docinki to chyba zołza, to jakiś gapa skora żadny/żadna jej/jego nie chciał/a... męczące zapewne bywają takie pytanie otoczenia, które niestety w większości uważa za jedyny, właściwy, moralny styl życia tzw.podstawową komórkę społeczną... kiedyś w jakimś programie telewizyjnym poświęconym zagadnieniu singli usłyszałam kilka wypowiedzi min. mężatek na temat singielek:"to takie nienormalne, człowiek winien żyć w stadzie"... cóż w stadzie żyją krowy np...a pojęcie "nienormalne"...hmm bywa mocno nadużywane...
    ja szanuję wybór człowieka o ile jest etyczny i nie powoduje żadnych dotkliwych sytuacji dla bliźniego, tylko właśnie dziwi mnie to dość negatywne nastawieni do singli, a już jak słyszę, że to egoiści bo nie chcą mieć dzieci dla własnej wygody to ... zastanawiam się kto jest większym egoistą, taki singiel czy osoba, która mówi bądź myśli mam dziecko to będę miała kogoś, kto się mną "na starość" zaopiekuje... nie chcę być źle zrozumiana, sama mam bardzo empatyczne podejście do ludzi, także w kwestii opieki nad naszymi rodzicami, dziadkami(po prostu sama taką opiekę gwarantuję, pełnię i sprawia mi to radość), ale podejście człowieka, że sprowadzi na świat dziecko tylko po to by mieć opiekę...to jest egoizm... a co singli... myślę, że ich nieustająco wzrastająca liczba jest także wynikiem specyficznych czasów, w których żyjemy, lęków i obaw, które wiążą się z zaufaniem drugiemu człowiekowi... zbyt dużo agresji, przemocy, patologii, brutalności, nastawienie konsumpcyjne, wychowywanie młodych ludzi na łatwość, szybkość, zmienność i nietrwałość relacji między ludzkich daje efekty... dlaczego 20-kilkuletnia osoba woli się rozwieść po kilku miesiącach związku niż próbować walczyć? dlaczego zawiera związek po kilkunastu dniach znajomości? dlaczego rodzi dziecko po jednym intymnym spotkaniu z nowym partnerem? odpowiedzi na "popularność" singli chyba może być bardzo dużo i obejmować wiele obszarów...
  • Teodor Teodor napisał(a)
    03.02.2012, 18:00
    Jola w pełni się z Tobą zgadzam.
    Rodzi mi się jeszcze pytanie, dlaczego wiele osób nazywa siebie "jestem singlem/singielką" podkreślając tym samym ten fakt. I nie chodzi mi o nazywanie tak siebie w odpowiedzi na pytanie "czy jesteś żonaty/zamężna?", ale w ogólnym określaniu.
  • JOLA76 JOLA76 napisał(a)
    03.02.2012, 10:54
    są ludzie nie potrzebujący partnera/związku, bardzo bliskiej i trwałej relacji lub też tacy, którzy dążą do pewnych celów, które wymagają pełnego oddania, skupienia uwagi na tym celu, a wówczas mogłoby to by być kosztem partnera/partnerki...
    to jednak nie przeszkadza niektórym żyjącym w pojedynkę być istotami społecznymi(empatycznymi, wchodzącymi w relacje z innymi ludźmi). myślę, że każda forma relacji ma plusy i minusy...warto chyba jednak żyć w zgodzie z samym sobą przy jednoczesnej dbałości o to, by nie skrzywdzić drugiego człowieka...
  • Teodor Teodor napisał(a)
    02.02.2012, 17:57
    Życie w pojedynkę oczywiście, że może być wyborem, niemniej jednak osobiście uważam, że człowiek jest istotą społeczną (aby nie powiedzieć stadną) Tu rodzi mi się pytanie, z czego ten wybór wypływa? Jola pisze, że "wielu osobom tylko taka postawa pozwala na samorealizację i osiągnięcie poczucia spełnienia, szczęścia" Dlaczego "tylko taka" co przeszkadza w realizacji siebie będąc u boku partnera?
  • JOLA76 JOLA76 napisał(a)
    01.02.2012, 13:09
    może być wyborem choć wielu w to wątpi, szczególnie specjaliści w dziedzinie psychologii... można podjąć dojrzałą, odpowiedzialną decyzję o życiu w pojedynkę, wielu osobom tylko taka postawa pozwala na samorealizację i osiągnięcie poczucia spełnienia, szczęścia... chciałbym tylko by otoczenie potrafiło uszanować decyzję osoby decydującej się na życie "w pojedynkę"... to tylko kwestia szacunku, nawet nie zrozumienia

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail