Centrum wszechświata
autor: Agnieszka Suchowierska , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:mariagrazia longhino
Centrum wszechświata
Od zawsze poruszały mnie problemy oderwane i abstrakcyjne, więc zamiast myśleć, gdzie można kupić tanio marchewkę, wolałam zastanawiać się na przykład, czy ona wie, że ktoś ją wyrwał. I zupełnie niedawno zostałam za swój intelektualny mozół sowicie nagrodzona. Eureka! Ja, mały żuczek, zlokalizowałam centrum Wszechświata. Naprawdę. Zdaję sobie sprawę z wagi mojego odkrycia i wiem, że może stać się ono czymś na miarę przewrotu kopernikańskiego.
Otóż centrum Wszechświata jest dosyć ruchome, obecnie znajduje się na Ziemi. Na przykład wczoraj było w Warszawie, potem przemieszczało się pociągiem, żeby dziś przenieść się do Białegostoku. Pewnie chcielibyście dokładniejszych danych. Proszę bardzo. A niech tam! Centrum Wszechświata, które w końcu znalazłam, TO JA! najczęściej ulokowane jest między moim brzuchem, a głową i promieniuje na mniej więcej kilometr wkoło. Dzięki wynalazkowi telefonu i internetu, może rozprzestrzeniać się nawet na całą kulę ziemską. Taki mam zasięg.
Naukowo nie umiem tego udowodnić, ale jestem pewna, że gdyby ktoś zadał sobie trud i przyjechał do mnie z jakąś aparaturą pomiarową, można by to niezbicie potwierdzić. Tymczasem zostaje dowód w postaci doświadczenia i świadectwa. Jestem osobą prawdomówną, odpowiedzialną i w miarę przy zdrowych zmysłach, więc raczej wiem , co mówię. Nie przechodzę załamania, nerwicy ani choroby psychicznej, a moja osobowość jest umiarkowanie prawidłowa, choć pewnie nie każdy się ze mną zgodzi.
Nie mam pojęcia, dlaczego Wszechświat postanowił, że tak ma być. Widocznie miał ku temu jakiś ważny powód. Ustalenie tego nie wchodzi już w zakres moich kompetencji. I tak zostałam mocno naznaczona. Nie wiem też, co stanie się z Centrum Wszechświata po mojej śmierci. Na razie Wszechświat, na szczęście dla niego, ma swój środek. To dla mnie duża odpowiedzialność. Zdaję sobie sprawę, że muszę o siebie bardzo dbać.
Jestem osobą skromną i nie uważam, że powinnam się afiszować swoim darem. Znoszę go cicho, dyskretnie i z godnością. Nie chwalę się. Właściwie mówię o nim teraz pierwszy raz i pewnie więcej nie wspomnę. Mam klasę.
Uważacie, że się mylę? Jestem wariatką? Że niby co? Że może, to TY jesteś w centrum Wszechświata? No cóż, potrzebny ci jest dobry terapeuta. Musisz się pogodzić z tym, że centrum świata jest nie w tobie, nawet gdy chorujesz, rodzisz dziecko, spotyka cię krzywda, uprawiasz seks swojego życia albo właśnie się żenisz. Jeśli tego nie zrozumiesz, zawsze będą cię spotykały nieprzyjemności i rozczarowania, a świat nie będzie cię wystarczająco doceniał. Czy ci się to podoba, czy nie, świat nie kręci się wokół ciebie. Co najwyżej ty sam możesz orbitować wokół siebie, a i to nie zawsze jest dobre.
Artykuły o podobnej tematyce
-
O odpowiedzialności i planowaniu życia 15 minut do przodu, czyli dzieje pewnej niedoszłej miłości z psem w tle
Podobno życie pisze najlepsze historie. Oto jedna z nich. Pan, nazwijmy go Zbyszek, człowiek w średnim wieku, któremu wiedzie się w życiu nie najlepiej, opowiedział mi o swoim najnowszym pechu i nieszczęśliwym splocie nieprzychylnych okoliczności. Pewnego dnia zaczepił na portalu randkowym kobietę, powiedzmy Honoratkę. Korespondencja, poparta zachęcającym zdjęciem popiersia wybranki, szła jak z płatka. Było miło, wabiąco i ciekawie.
więcej -
Brazylijski lifting pupy
więcejZaczynam się starzeć, a to nie jest w naszym świecie (możliwe, że w żadnym) przyjemne. Zaglądamy sobie z koleżankami w szyje albo w okolice oczu, oceniamy z lękiem stan naszych zmarszczek koło ust. Wścibskie z nas baby.
No więc trzeba coś z tym zrobić. Co? Na przykład pójść do drogerii. No to poszłam. Zapakowałam do torebki kartę kredytową i hajda! -
Dziwny jest ten świat
Pewnego poranka, a może bardziej przedpołudnia, obudziło mnie pukanie do drzwi. Niezbyt przytomna podeszłam i łypnęłam przez judasza. Z drugiej strony stał jakiś obcy, wysoki facet. Na oko po czterdziestce.
- Tak? - spytałam uprzejmie, uchylając drzwi.
- Z gazowni, liczniki chcę przeczytać - odpowiedział.
- W takim razie bardzo proszę - otworzyłam drzwi czytającemu liczniki i zrobiłam zapraszający gest ręką.
więcej -
Bezdomny
W ciemnościach betonowego skweru siedział na ławce bezdomny. Tak sobie przynajmniej pomyślałam, bo choć miał czapkę Bigstara, wyglądał jakby nie miał domu. Z drugiej strony mógł mieszkać w walącej się, drewnianej chatce z dziurawym dachem, kopcącym piecem, wielkim bałaganem i flaszkami po denaturacie na lepkim od czarnego brudu kuchennym stole.
W każdym razie pomyślałam, że jest bezdomny. Miał twarz bezdomnego człowieka...
więcej -
Małysz był dla mnie autorytetem. Do wczoraj.
Gdyby życie dało jakąś szansę, pokazałaby tym miernotom jak żyć. Na czym to wszystko powinno polegać. Ona przecież wie co ważne, co należy i co dobre, tylko nikt jej nie chce słuchać. Czarne jest czarne, a białe białe. To nie do wiary, że inni tego nie rozumieją. Nie wiedzą o życiu podstawowych rzeczy. Gromada bałwanów, którzy nie wiadomo dlaczego mają wszystko. Którzy ukradli sobie życiowe powodzenie. Dlaczego oni nie widzą, jacy są mali, śmieszni, ograniczeni i zadufani w sobie?
więcej -
Szczęśliwa
Ostatnio byłam szczęśliwa wczoraj. Opowiem, jak to było.
No więc najpierw wsiadłam do samochodu moich znajomych i pojechaliśmy. Byłam dość zadowolona, bo zorganizował mi się ciekawie wieczór, ale nic nie zapowiadało, że poczuję szczęście.
Dojechaliśmy, wydostaliśmy się z samochodu, podeszliśmy kawałek i usiedliśmy na trawie. I wtedy zaczął się koncert jazzowy.
więcej

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz