Brazylijski lifting pupy
autor: Agnieszka Suchowierska , źródło: foto: www.flickr.com by torbakhopper
Brazylijski lifting pupy
Zaczynam się starzeć, a to nie jest w naszym świecie (możliwe, że w żadnym) przyjemne. Zaglądamy sobie z koleżankami w szyje albo w okolice oczu, oceniamy z lękiem stan naszych zmarszczek koło ust. Wścibskie z nas baby.
No więc trzeba coś z tym zrobić. Co? Na przykład pójść do drogerii. No to poszłam. Zapakowałam do torebki kartę kredytową i hajda!
A w drogerii sto półeczek, sto zapachów i tysiąc obietnic. Wszystko gustowne i pastelowe. Kolorystyka budząca zaufanie i nader uspokajająca. „To jest nawet krem do pupy?" - spytałam zdumiona sprzedawczyni. Uśmiechnęła się z pewną wyższością. „ I do biustu!" - wykrzyknęłam. A potem już przestałam gadać. Bo zaczęłam z zachwytem badać asortyment. Krem na schudnięcie, na celulitis, na ujędrnienie, zaostrzenie, wygładzenie, odżywienie, poprawienie kolorytu, opalenie oraz do masażu. Do pięt, pośladków, brzucha, piersi, ramion, szyi, ust i okolic ust, oczu, czoła, paznokci. Nie znalazłam tylko specjalistycznego kosmetyku do uszu, łydek i pleców, ale od tego są przecież kremy do ciała. Notabene, czy trzeba smarować uszy? Czy uszy tracą jędrność albo kontur? Czy utrata konturu uszu jest bardzo oszpecająca? Kupiłam osiem opakowań cudownych preparatów i zachwycona wróciłam do domu. Bo jak tu nie kupić czegoś, co „sprawia, że pośladki stają się w ciągu kilku dni perfekcyjne", a biust „się modeluje" - również w ciągu kilku dni! - „z powodu niewidzialnego biustonosza" albo „zmarszczki likwidują się w sposób uderzeniowy". To już nie są żarty. To już nawet nie jest technologia kosmiczna. To magia.
- „Nie czujesz się trochę jak kretynka?" - spytała mnie przyjaciółka, obejrzawszy moje zakupy.
- „Nie, a dlaczego?" - odpowiedziałam zdumiona. Niby dlaczego mam się czuć jak kretynka. Jaki oni mogliby mieć interes w tym, żeby mnie oszukać?
Artykuły o podobnej tematyce
-
Parę słów o Agnieszce Suchowierskiej
więcejAgnieszka Suchowierska - ukończyła polonistykę w Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku. Po studiach rozpoczęła pracę jako nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej, w której pracuje do dziś. Od kilkunastu lat interesuje się psychologią i psychoterapią (humanistyczną i egzystencjalną). Razem z Wojciechem Eichelbergerem napisała księżkę "Bajka to życie albo z jakiej jesteś bajki", o której na Plasterku już kiedyś pisaliśmy http://www.plasterek.pl/BajkaTozycieAlbo.html
-
Napisali dla nas
więcejW tym miejscu przedstawiamy Wam sylwetki osób, które pisząc dla Plasterka podzieliły się z Wami swoją wiedzą i doświadczeniem. Kliknij "więcej" i poznaj wszystkich autorów.
-
Szczęśliwa
Ostatnio byłam szczęśliwa wczoraj. Opowiem, jak to było.
No więc najpierw wsiadłam do samochodu moich znajomych i pojechaliśmy. Byłam dość zadowolona, bo zorganizował mi się ciekawie wieczór, ale nic nie zapowiadało, że poczuję szczęście.
Dojechaliśmy, wydostaliśmy się z samochodu, podeszliśmy kawałek i usiedliśmy na trawie. I wtedy zaczął się koncert jazzowy.
więcej -
Małysz był dla mnie autorytetem. Do wczoraj.
Gdyby życie dało jakąś szansę, pokazałaby tym miernotom jak żyć. Na czym to wszystko powinno polegać. Ona przecież wie co ważne, co należy i co dobre, tylko nikt jej nie chce słuchać. Czarne jest czarne, a białe białe. To nie do wiary, że inni tego nie rozumieją. Nie wiedzą o życiu podstawowych rzeczy. Gromada bałwanów, którzy nie wiadomo dlaczego mają wszystko. Którzy ukradli sobie życiowe powodzenie. Dlaczego oni nie widzą, jacy są mali, śmieszni, ograniczeni i zadufani w sobie?
więcej -
Bezdomny
W ciemnościach betonowego skweru siedział na ławce bezdomny. Tak sobie przynajmniej pomyślałam, bo choć miał czapkę Bigstara, wyglądał jakby nie miał domu. Z drugiej strony mógł mieszkać w walącej się, drewnianej chatce z dziurawym dachem, kopcącym piecem, wielkim bałaganem i flaszkami po denaturacie na lepkim od czarnego brudu kuchennym stole.
W każdym razie pomyślałam, że jest bezdomny. Miał twarz bezdomnego człowieka...
więcej -
Dziwny jest ten świat
Pewnego poranka, a może bardziej przedpołudnia, obudziło mnie pukanie do drzwi. Niezbyt przytomna podeszłam i łypnęłam przez judasza. Z drugiej strony stał jakiś obcy, wysoki facet. Na oko po czterdziestce.
- Tak? - spytałam uprzejmie, uchylając drzwi.
- Z gazowni, liczniki chcę przeczytać - odpowiedział.
- W takim razie bardzo proszę - otworzyłam drzwi czytającemu liczniki i zrobiłam zapraszający gest ręką.
więcej

SilverCube s.c.
Komentarze (1)
Zaloguj się, aby dodać komentarz