Dziecko to bomba, która zmienia życie

źródło: Plasterek.pl

brak oceny

Dziecko to bomba, ktLeszek T.óra zmienia życie

 

Leszek Talko jest autorem takich  bestsellerów jak "Dziecko dla odważnych" czy  "Pomocy, jestem tatą!". W swoich felietonach z perspektywy rodzica opowiada o „magicznym" świecie dzieci. Czytając o niesamowitych, a czasami „strasznych" i niewiarygodnych przygodach Pitula i Kudłatej (bohaterach felietonów, a zarazem pociechach Leszka Talko) niejedna osoba kręci z niedowierzaniem głową. Jednak, jak sam autor zapewnia, wszystkie opisane zdarzenia wydarzyły się naprawdę. Bo dziecko, to morze miłości, które przewraca świat rodziców zupełnie do góry nogami, a skala problemów jaka wraz z nim się pojawia może zaskoczyć niejednego odważnego tatę.


Aneta Barta:  Czym dla Pana jest ojcostwo?

Leszek Talko: To strasznie wielkie słowo, lepiej powiedzieć czym jest bycie tatą.


AB: Co według Pana zaznaczy "być dobrym tatą"?

LT: Pamiętać o tym że miało się kiedyś pięć czy dziesięć lat. To zadziwiające i straszne, że prawie nikt o tym nie pamięta. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Znajomy opowiada mi jak 30 lat temu podpalił z bratem kuchnię i zaśmiewa się do rozpuku jaki był rezolutny. A jednocześnie nie jest w stanie zrozumieć, że jego syn zrobił eksperyment i przerobił białą koszulę na linę okrętową.


AB:  Gdyby miał Pan podać trzy powody, dlaczego wart zostać tatą, to byłyby to:

LT: Chcesz zrezygnować z nocnych wypadów na miasto? Chcesz by twój wymuskany samochód zamienił się w wysłużony chrupko-wóz zalany keczupem? Chcesz spędzać weekendy w miejscach pełnych krzyczących dzieci i zastanawiać się czy twoje słychać bardziej? Można by tak długo wymieniać. Ale jeden jest dość ważny. Chcesz być dorosły? Dopiero dzieci to umożliwią.

 

AB: "Każdy może być ojcem, ale trzeba być kimś wyjątkowym, żeby być Tatą" - co to dla Pana oznacza?

LT: Gładki slogan nad którym nikt się nie zastanawia. Dlatego jest tak mało tatów.


AB: Czy uważa Pana, że bycie ojcem jest dla mężczyzny rzeczą naturalną czy może wymaga pracy i przygotowań?

LT: Nie jest naturalne. Podobnie jak dla kobiety nie jest naturalne bycie matką wbrew temu co się uważa. Świat tak bardzo się zmienił, ról i dla kobiety i dla mężczyzny jest tak wiele, że bycie matką czy ojcem to tylko jedna z wielu opcji. Bardzo dziwne jest to, że by pożyczyć łódkę muszę mieć kartę pływacką - która poświadcza, że umiem pływać i nie zrobię sobie, ani innym krzywdy. A bycie złym ojcem czy matka - dostępne dla każdego - może skrzywdzić wiele osób.


AB:  Jakie najważniejsze wzorce ojcostwa przekazał Panu ojciec? Czy stosuje je Pan wobec własnych dzieci?

LT: Kryzys ojcostwa w Polsce wziął się stąd, że ojcowie tradycyjnie nie przekazywali żadnych wartości. Co najmniej od rozbiorów jedyna wartość przekazywana synom była taka, że trzeba potrafić ginąć za ojczyznę. I to robiły kolejne pokolenia. Problem pojawił się kiedy się okazało, że nie trzeba już ginąć, trzeba coś zbudować i tym się cieszyć. Co to takiego i jak to przekazać - nad tym musi się zastanowić dopiero nasze pokolenie.


AB:  Jak zmienia się świat mężczyzny, gdy na świecie pojawiają się dzieci?

LT: Diametralnie. Mężczyzna czuje się zapewne tak jak pierwsze stworzenia, które przed setkami milionów lat wyszły z oceanu na ląd. Jakby to opisać, tym którzy zostali w wodzie? Nie da się. Wyjdźcie i sami zobaczcie. Aha i dajcie sobie spokój ze skrzelami, nie będą potrzebne.


AB:  Jak zmieniają się relacja w związku, kiedy para zostaje rodzicami?

LT: Bardziej lub mniej, to facet jest do pojawienia się prawdziwego dziecka, takim dzieckiem swojej partnerki lub żony. I nagle to się z dnia na dzień kończy. Facet głupieje. Co się stało, dla niego to koniec świata. Myśli sobie że dziecko to coś w rodzaju psa. Trzeba wyjść kilka razy dziennie na spacer, dać jeść, ale poza tym życie jest takie same. A nie jest. Wiele par nie wytrzymuje tej próby i się rozpada.


AB:  W jaki sposób kobieta może pomóc mężczyźnie wejść w rolę ojca?

LT: Kupić jakąś książkę Leszka Talko? On pisze tak, że do facetów to trafi. Ale to nie takie proste. Również z tego powodu, że kobieta jest często równie zdezorientowana jak jej mąż. Kiedyś role społeczne były jasne. Kobieta była matką i siedziała w domu. Facet pracował. On miał przynieść pieniądze, ona zająć się dzieckiem i ugotować obiad. Teraz oboje mają ścieżki kariery, kredyty do spłacenia, życie do ułożenia. Dziecko wpada w to jak bomba i trzeba to życie ułożyć od nowa.


AB:  Jakie są różnice w byciu tatą chłopca, a byciu tatą dziewczynki? Czy w ogóle takie istnieją?

LT: Istnieją, ale nie dotyczą tylko chłopców i dziewczyn. Znam ludzi mających tylko córeczki z których każda ma inny charakter, inne zainteresowania i oczekuje od rodziców czego innego.


AB:  Pana felietony o perypetiach młodych rodziców i ich pociechach uczą poprzez zabawę i lekką formę - skąd pomysł na takie pisarstwo?

LT: Z braku takiego na rynku. Kiedy zaczynałem osiem lat temu w księgarniach były tylko książki uczące jak przewinąć noworodka, albo jak zrobić dziecku zdrowy posiłek. Te rady były tak absurdalne w zderzeniu z rzeczywistością, że postanowiłem uratować ojców. Dać im przykład który zrozumieją. Powiedzieć, że te wszystkie książki to bzdura, że to jakby nowego kierowcę zamiast techniki jazdy na lodzie, umiejętnego hamowania czy ostrzegania przed rozwijaniem dużej prędkości, która może zakończyć się wypadkiem - uczyć wyłącznie sposobów konserwacji lakieru samochodowego i nabłyszczania szyb.


AB:  Czy przygody Pitulka i Kudłatej opisują rzeczywiste wydarzenia?

LT: Zawsze. Wszystkie dzieci mają takie przygody tylko o nich zapominamy. Mój znajomy powiedział, że chyba zmyślam, a potem przypomniało mu się jak sam był mały i postanowił sprawdzić czy uda mu się wbić gwóźdź w głowę siostrzyczce. Nie udało się, bo uciekła.


AB: Czy podzielenie się w swojej twórczości radościami, obawami i osiągnięciami ojcostwa, pomogły Panu stać się lepszym tatą?

LT: Tak, pewnie tak. Kiedy wściekły opisuję jak narysowały mi gwoździem ludzika na karoserii to się wyciszam. Inni ojcowie dostają wtedy apopleksji, a ja pod koniec pisania dochodzę do wniosku, że to nawet śmieszne. 


AB:  Czego chciałby Pan przede wszystkim dla swoich dzieci?

LT: Żeby były szczęśliwe. Ale moje dzieci chcą również być bogate. Niech będą. Obiecały mi, że jak już zostaną bogate to będą mi dawać sto złotych dziennie. To miła perspektywa.


AB:  Na zakończenie, gdyby Pan miał dać jedną radę przyszłemu tacie, co by to było?

LT: Chłopie, twoje dotychczasowe życie się skończyło, koniec i już. Ale zaczęło się nowe życie, całkiem inne, ale wiesz, może też być fajne. To zależy od ciebie.

 

AB: Dziekuję

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail