Katharsis
Dostęp do tej części portalu wymaga zalogowania

apology Przeproś-Wybacz

Byc zdradzonym...

Sebastian57 28.06.2010, 16:14
Byc zdradzonym...
Sebastian57 Jesteśmy 10 lat po ślubie, dwoje dzieci, własny kąt… Po urodzeniu pierwszego dziecka żona przestała pracować, dwa lata później urodził się kolejny synek.. kolejne dwa lata w domu. Poszła do pracy (dwa lata) temu, nowe towarzystwo praca jak marzenia, zaczęła się dokształcać… i poznała Go, on biedny z niekochającą żona (i notabene 2-ka dzieci) zaczął zarzucać żonę czarem jaka to ona była zaniedbana, niespełniona a on książę z bajki chce jej dać wszystko co tylko sobie zamarzy… tylko musi spokojnie się z żoną rozstać „dla dobra dzieci”. Żona przez rok dawała się mu wodzić, wylewała na mnie pomyje co to ja nie robiłem jaki to ja nie byłem, że pracowałem zamiast być w domu etc… zaczęła otwarcie do Niego chodzić, spędzać z nim weekendy zostawiając mnie z dziećmi… Przez cały czas walczyłem o Nią, pokazywałem prawdę, chroniłem dzieci.. byłem obok… Po roku będąc na skraju załamania powiedziałem dość i rozpocząłem przygotowania do rozwodu i walki o dzieci… Żona wiedziała tylko o rozwodzie i aż ty pałą ze szczęścia myśląc o pięknych planach z Nim…. Jak się można było domyślić Pan się nagle wycofał i zostawił ją…
Staram się dalej uratować ten związek, wkładam w to całe serce i dusze … ale nie jestem w stanie przestać się oglądać za siebie i zastanawiać się czy to pozory, przeczekanie ze strony żony. Chciałem zabrać żonę na terapie małżeńska aby rozliczyć nasze życie i móc bez „trupów w szafie” żyć dalej, niestety usłyszałem że nie jest na to gotowa,… i że nie czuje się winna bo to że była z nim to moja wina. Czuje się jak w sztucznym świecie nie mogąc dzielić prawdy od manipulacji.
Chce wyprostować nasze życie i móc cieszyć się miłością i prawdziwą rodziną, boję się tylko kolejnej porażki i upokorzenia….

Komentarze (10)

Zaloguj się aby czytać i dodawać komentarze

Powrót
mediacje