Seks w Kościele Seks w Kościele

W tym wątku chcę poruszyć kwestię związaną z seksualnością w powiązaniu z Kościołem, religią, wiarą...
Co można a czego zabrania kościół katolicki (w kolejnym wątku możemy poruszyć inne wyznania) Zapraszam do dyskusji.

6 członków | 20 postów

Utworzona: 19.06.2009, 09:43 przez Teodor

Dyskusja

  • Teodor Teodor napisał(a):
    24.06.2009, 22:59
    Eleazar
    Miłość jest w każdym akcie małżonków, także seksualnym, dlaczego ma jej nie być w akcie seksualnym dwojga ludzi nie będących małżeństwem? Czy jest to niemożliwe? Dlaczego współżycie rodzi grzech? Pytam po raz kolejny, gdyż nie czuję się usatysfakcjonowany wcześniejszymi odpowiedziami ;)
    Współżycie może być pięknym aktem wzajemnego oddania się sobie dwojga ludzi nie będących w małżeństwie z jednoczesnym zaproszeniem Boga do tego misterium. Może być równie dobrze brutalnym gwałtem na współmałżonku...która opcja jest bardziej uświęcona, milsza Bogu? Osobiście uważam, że w tej pierwszej bardziej można doświadczyć komunii świętej z Najwyższym.
    Zostając w temacie Komunii, podobnie jak powyżej można by napisać, że grzesznik nie przyjmujący widzialnego znaku ciała i krwi Pańskiej, a jedynie w głębi swej duszy zapraszający Boga do swego serca jest w większej komunii z Nim niż ten, który przyjmuje Eucharystię, ale do końca nawet nie wierzy, że jest to ciało Chrystusa. Myślę, że ten pierwszy osiąga większą pełnię spotkania z Bogiem i jest to wyższy poziom przeżycia jedności z Nim.

    Wracając do seksu, do tego o czym Piszesz Ty Lirjel i co dopowiadasz Eleazarze.
    mogą okazywać sobie miłość w każdy sposób, mogą obdarzać się nawet najbardziej wyszukiwanymi pieszczotami.
    Wszystko świetnie i pięknie, dwoje ludzi obdarza się czymś pięknym, ale muszą uważać by nie zgrzeszyć bo
    akt powinien się sfinalizować dopochwowo
    oraz
    Problem pojawia się, gdy małżonkowie zaczynają stosować różnego typu stymulatory: pierścienie wydłużające erekcję, kuleczki dopochwowe, środki chemiczne wzmacniające podniecenie, itp.
    Troszkę nie rozumiem i jednocześnie się nie zgadzam. Jak rozpoznać kiedy jest finał? Nie musi to być przecież wytrysk, kochankowie mogą się do niego nie doprowadzić i zakończyć akt seksualny, czy wówczas podsumowaniem ma być jeszcze chwilowa penetracja... Domyślam się, że jednak autor tych słów miał na myśli wytrysk...czy orgazm? Jeśli zaś wytrysk to mężczyzny czy kobiety? Załóżmy jednak, że chodzi konkretnie o wytrysk mężczyzny. Ponieważ dozwolona jest stymulacja każda, także oralna to para pieści się czule, oddaje się namiętności i miłości, ale nie do końca, muszą być przecież bardzo czujni aby nie zgrzeszyć. Dla mnie coś tu jest nie tak i zamiast pięknego aktu mogą rodzić się frustracje.
    Dlaczego także, nazwę to gadżety, są zabronione? Czyli odpuszczamy sobie także lubrykanty - przecież to środek chemiczny poprzez wzrost nawilżenia wzmacniający podniecenie, nie robimy partnerowi masażów przedmiotami mechanicznymi - toż to wibratory, które mogą podniecić, odpuszczamy sobie najlepiej wszelką fantazję, nowe miejsca, kuszącą bieliznę itd nigdy bowiem nie wiadomo czy to aby nie grzech.
    Nie popadajmy w paranoję. Oczywiście przyjmuję argument instrumentalizowania aktu, ale i bez gadżetów może do tego dojść, więc nie w nich zło się czai.

  • eleazar eleazar napisał(a):
    24.06.2009, 08:47
    Teodor cieszę się zawsze z Twoich postów.
    Widzisz mówimy o dwóch płaszczyznach tego samego.
    1. Jedność w znaczeniu sakramentalnym. Bóg ustanawia sakrament małżeństwa i tam małżonkowie się uświęcają, doświadczają miłości, a Miłość jest z nimi w każdym akcie, też seksualnym. Pożycie małżeńskie jest dopełnieniem sakramentu. Pytasz o wytyczne Kościoła, do którego momentu "można". Już Lirjel wkleiła część wypowiedzi o. Ksawerego. Idąc dalej trzeba dodać, że te pieszczoty, a przez to akt powinien się sfinalizować dopochwowo.
    Kontynuując główny wątek, kiedy nie ma sakramentu, to współżycie rodzi się grzech, który nie jest jednością z Bogiem, ponieważ grzech ciężki zrywa relację z Bogiem i stąd nie można chodzić do Komunii św.
    2. I teraz to co budzi Twoje wątpliwości. Osoby nie mogące chodzić do Komunii, bo mają przeszkodę w zawarciu sakramentu małżeństwa, mogą zapraszać Boga do swego serca, szukać z Nim jedności. To się nazywa komunią duchową. I tu masz rację. Można wyrażać ją wewnętrznie swoimi słowami. Bóg jest przy nas. Jednak tej jedności sakramentalnej nie ma, tej pełni.
    Nie wiem jak to by można by nazwać dokładnie.
    Ty i ja mówimy o jedności, choć poziomy tej jedności się widać różnią.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    23.06.2009, 21:46
    Teodor, znalazłam fajny tekst na stronie o.Knotza. Wklejam część a jak chcecie, to dołączę link.

    Szukanie przyjemności w czasie aktu małżeńskiego

    Obecność przyjemności seksualnej towarzyszy spotkaniu kochających się małżonków. Bóg w pełni akceptuje to ludzkie odczucie, pozwala nim się cieszyć w akcie małżeńskim. ?Sam Stwórca sprawił (...), że małżonkowie we wspólnym, całkowitym oddaniu się fizycznym doznają przyjemności i szczęścia cielesnego i duchowego. Gdy więc małżonkowie szukają i używają tej przyjemności, nie czynią niczego złego, korzystają tylko z tego, czego udzielił im Stwórca?. W czasie współżycia seksualnego małżonkowie ?mogą okazywać sobie miłość w każdy sposób, mogą obdarzać się nawet najbardziej wyszukiwanymi pieszczotami. Mogą stosować stymulację oralną i manualną?. Granicą wspólnego szukania i używania przyjemności jest wykorzystanie naturalnych właściwości ludzkiego ciała ? to, co ja przez moje ciało mogę zaoferować małżonkowi i to co on swoim ciałem może mi ofiarować. Tego typu poszukiwania, gdy będą wyrazem wzajemnej miłości i szacunku nigdy nie będą w sprzeczności z osobowym się traktowaniem. Problem pojawia się, gdy małżonkowie zaczynają stosować różnego typu stymulatory: pierścienie wydłużające erekcję, kuleczki dopochwowe, środki chemiczne wzmacniające podniecenie, itp. Tego typu narzędzia i środki mają na celu sztucznie wywołać i spotęgować przyjemność, jakby do końca ?wycisnąć? ją ze swoich ciał. Gdy małżonkowie wejdą na taką drogę zaczną staczać się po równi pochyłej. Ciągle niezaspokojeni będą niebezpiecznie instrumentalizować i banalizować akt małżeński, kosztem zanikania prawdziwej, głębokiej więzi. Troska o przyjemność nie będzie już darem jednej osoby dla drugiej, a tylko techniką wzajemnego rozbudzania się. Prawdziwą więź buduje się, gdy obdarza się drugą osobę przyjemnością, ale w granicach wyznaczonych przez naturę, ludzką biologię.

    http://www.szansaspotkania.net/index.php?pageid=5644

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    23.06.2009, 19:03
    Olivia, a co spodziewałaś się znaleźć w tym wątku?
    ksiezy gwalcicieli, cos nt tej dyskoteki w kosciele i opowiastek o Waszych fetyszach podczas mszy xd
    Lirjel piszesz, że można być przykładnym katolikiem i czerpać radość z seksu, ale czy można pozwalać sobie na np. wszelkie rodzaje pieszczot, które obu partnerom sprawiają przyjemność? Czy może jednak są pewne wytyczne?
    swoja droga w przyszlym roku spytam ksiedza czy 69 w malzenistwie jest dozwolone, albo inne przyjemnosci z kamasutry :D

    ogolnie jak kosciol przedstawia stanowisko, ze tylko po "bozemu", to nastepne pytanie, jakie powinnismy zadac, to kiedy bedzie nowelizacja tej decyzji? Od tak wlasnie zmienia się kosciol rzymsko-katolicki, a pieprzone rydzyki, ktorzy przysiegali sluzyc Bogu, zyja w dobrobycie, przeciez to powinni byc nastepcy uczniow Chrystusa, a nie majbachowi zasiadacze! Wstyd i hańba dla kosciola! i kosciol ma to w dupie. Zreszta slyszalam juz ze ksiezy widywano w burdelach, no baaa, z czegos sie spowiadac musza. Weźcie... pieprazcie sie w kosciele jak chcecie, a jak Wam nie pozwola, to pieprzcie i kosciol. Amen.

  • Teodor Teodor napisał(a):
    23.06.2009, 18:39
    Eleazar być może wyda Ci się moje pytanie naiwne, ale dlaczego akt seksualny w związku niesakramentalnym jest grzechem? No i osobiście się z Tobą nie zgodzę, że jest to przyczyną braku Komunii z Bogiem. Nawet przy nie przyjmowaniu Eucharystii możesz zaprosić Boga by z Tobą był, przyjmujesz Go do swego serca tyle, że bez zewnętrznego widocznego znaku.

    Lirjel piszesz, że można być przykładnym katolikiem i czerpać radość z seksu, ale czy można pozwalać sobie na np. wszelkie rodzaje pieszczot, które obu partnerom sprawiają przyjemność? Czy może jednak są pewne wytyczne?

    Olivia, a co spodziewałaś się znaleźć w tym wątku? ;)

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    21.06.2009, 17:48
    nie powiem, ale nazwa wątku mnie przyciagnela i spodziewalam sie czegos innego, seks w kosciele, dobre!

    Obowiązkiem ludzi, ktorzy zawarli zwiazek malzenski przed Bogiem jest m.in. aktywne zycie seksualne i 'tworzenie' potomstwa.

    wszystko inne jest bee ;p

  • eleazar eleazar napisał(a):
    19.06.2009, 22:49
    Chodziło mi o grzech w związkach sakramentalnych, który towarzyszy pożyciu seksualnemu
    Oczywiście zrobiłem błąd, który już poprawiam. Powinno być:
    Chodziło mi o grzech w związkach niesakramentalnych, który towarzyszy pożyciu seksualnemu.
    Inaczej wyszła bzdura.
    A co do o. Ksawerego Knotza to napisał swoją pierwszą książkę "Akt małżeński", zaś "Małżeńskie puzzle" to już kolejna, szeroko komentowana w prasie europejskiej. Ta strona http://www.szansaspotkania.pl to też jego autorstwa.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    19.06.2009, 22:41
    Teodorze, myślę że z tym bywa różnie. Z jednej strony istnieje oficjalne stanowisko Kościoła, z drugiej strony księża, którzy je przekazują. A z nimi jak w życiu... są i prości i niezwykle mądrzy, i mili i niemili, i nowocześnie myślący i (niestety) z Ciemnogrodu, są tacy którzy potrafią rozmawiać na tematy seksu, seksualności, pożądania i problemów seksualnych oraz tacy, którzy nie mają przerobionego w sobie tego tematu, dla których jest to temat tabu.
    Spotkałam się z postacią o. Ksawerego Knotza, autora m.in książki "Małżeńskie Puzzle". A to opis tej książki: "Zaskakujący dwugłos na temat cieni i blasków bycia we dwoje! Jaki jest patent na udany związek? Czy Kościół naprawdę jest przeciwny namiętności i uważa seks za rzecz grzeszną? Czy kłótnie szkodzą małżeństwu? A może kryzys potrafi być zbawienny?
    Na te i wiele innych pytań odpowiada ojciec Ksawery Knotz, kontrowersyjny duszpasterz małżeństw, specjalista od ?aktu małżeńskiego? i ?teologii orgazmu?. Ojciec Ksawery przekonuje, że można być przykładnym katolikiem i czerpać radość z seksu. "
    Jak więc sami widzicie kwestia seksu w Kościele wcale nie jest takim tabu.

  • eleazar eleazar napisał(a):
    19.06.2009, 22:40
    Chodziło mi o grzech w związkach sakramentalnych, który towarzyszy pożyciu seksualnemu. Co w małżeństwie jest dozwolone i do czego się zachęca Kościół, w związkach niesakramentalnych jest przeszkodą do życia sakramentalnego, tworząc permanentne trwanie w grzechu. Brak poprawy, to brak nawrócenia, to brak rozgrzeszenia, to brak Komunii z Bogiem.
    A co do życia seksualnego w związkach sakramentalnych to odsyłam do strony http://www.szansaspotkania.pl

  • Teodor Teodor napisał(a):
    19.06.2009, 09:43
    Jeśli będziesz w innych dziedzinach żyć Ewangelią (w tym przypadku poza dziedziną seksualną)
    Zasugerowany tymi słowami Eleazara chciałbym poruszyć wątek seksu w Kościele. Jak kościół patrzy na seksualność małżeńską, jak na pozamałżeńską, a jak na homoseksualną.
    Być może odpowiedzi na te kwestie wydadzą Wam się oczywiste, ale uważam, że warto zgłębić temat i może spróbować popatrzeć na niego z poziomu różnej głębokości.
    Zapraszam