Miłość niespełniona
Dyskusja
-
aldona
napisał(a):
Prawie rok temu zostawił mnie chłopak,Wyjechałam do pracy na miesiac,a on napisał mi smsa ze to koniec!!Miesiac przed tym "zakonczeniem zwiazku" oświadczył mi się!!.Były wspólne plany, marzenia na przyszłość....i wszystko sie rozsypało... Znalazł sobie inną!!!nie potrafie pogodzic sie z ta mysla !!!!!!!!!!!!co robic jak dalej żyć ,gdy sie kogos tak bardzo kocha......
-
eMwOgrodzie napisał(a):
Potrafię chyba sobie wyobrazić, że takie zerwanie relacji bez wyjaśnienia, zwłaszcza wtedy kiedy w Twoim odczuciu było wszystko na dobrej drodze było trudne.
Moim zdaniem to rewelacyjnie, że masz chęć otwarcia się na nowe, dobre i dające szczęście relacje. Piszesz o swoich obawach, że "znów zawiedziesz" - a odpowiedz sobie sama, czy szczera dobra relacja jest tylko i wyłącznie egzaminem od Ciebie zależnym, że możesz zdać go lub położyć?
Co myśleć? Obojętnie co - byle POZYTYWNIE!
))
Nowy dzień, nowa historia:) Oczywiście, że dobrze jest wyciągnąć wnioski z poprzednich doświadczeń, ale moim zdaniem najważniejsze jest by nie zadręczać się wyrzutami, że można było inaczej, lepiej. Co było to było i nie mamy już na to wpływu. Ważne jest to co teraz. A teraz masz możliwości rozpoczynania nowego.
Życzę Ci nawiązywania takich znajomości/relacji/przyjaźni/miłości, które będą Ci dostarczały radości z bycia razem a w żadnym wypadku stresu ulepionego przez Ciebie z poprzednich doświadczeń! No, głowa do góry, pierś do przodu i uśmiech na twarz:))) -
kukiełka
napisał(a):
Jakiś czas temu zostawił mnie chłopak bez większych wytłumaczeń tak po prostu bo coś sobie ubzdurał. A miesiąc przed rozstaniem były wspólne plany. Nic nie przeczuwałam żeby coś było nie tak wydawało się ze nawet jest nam coraz lepiej ze sobą.Mimo chęci otwarcia sie na coś nowego nachodzą mnie myśli że znów się zawiodę a tak bardzo tego nie chce. I jak mam się zachowywać co myśleć ??
-
adam napisał(a):
Co więcej, warto to zrobić po to, aby otworzyć się na nowe
Jak napisała Lola to nie jest takie łatwe
Jednak.. jeśli druga osoba daje Ci wyraźnie do zrozumienia, że nic z tego nie będzie to jednak chyba to jest najlepsze rozwiązanie..(?)Lolu nie zgodzę się z Tobą, że trzeba pozwolić komuś odejść - z szacunku i miłości do siebie i tej drugiej osoby. Uważam,że trzeba walczyć o uczucie, zrobić wszystko by potem nie żałować, że się czegoś nie zrobiło
Najgorzej jest wtedy, gdy najpierw pozwolisz odejść, przestaniesz walczyć, ale nie będziesz w stanie "otworzyć się na nowe". -
Lola napisał(a):
No dobrze, ale jeśli minęło tyle czasu i nie potrafisz zapomnieć, to powiedz, czy nie da się teraz wyciągnąć ręki? Czy ten facet już się z kimś związał? Czy powiedziałaś mu, że żałujesz tamtej decyzji? Rzeczywiście uważam, że trzeba pozwolić odejść ale nie w sytuacji gdy można rozmawiać. Jeśli partner mówi, że się nudzi, męczy, ma dość - warto rozmawiać, trzeba rozmawiać bo są szanse na porozumienie. Ale kiedy twierdzi, że związał się z kimś innym, to o czym tu dyskutować? Wtedy trzeba gościa puścić wolno i udzielić błogosławieństwa na drogę. Ponadto 3 lata bez związku to wcale nie aż tak długo, może nie chodzi o tamtego mężczyznę a o to, że zmieniły się Twoje wartości i oczekiwania? Nadal twierdzę, że warto się otworzyć na nowe, dobre rzeczy. Jeśli tego nie czujesz, to szukaj tamtego mężczyzny, porozmawiaj z nim i dokończ tamtą sprawę - albo w jedną albo w drugą stronę. Nie ma nic gorszego niż utknąć w zawieszeniu. A zatem zawalcz o swoje szczęście!
-
xxxxxxxxxx235 napisał(a):
Lolu nie zgodzę się z Tobą, że trzeba pozwolić komuś odejść - z szacunku i miłości do siebie i tej drugiej osoby. Uważam,że trzeba walczyć o uczucie, zrobić wszystko by potem nie żałować, że się czegoś nie zrobiło. Ja do dziś żałuję, że uniosłam się dumą i że nie potrafiłam dać sobie i jemu szansy...minęło już prawie 3 lata, a ja ciągle nie potrafię zapomnieć!Piszesz także, że należy otworzyć się na nowe. Owszem, łatwo powiedzieć a trudniej zrobić. Od momentu zakończenia znajomości z chłopakiem,(a więc już 3 lata) nie byłam w żadnym związku. Próbowałam wielokrotnie, ale nic z tego nie wychodziło, bo zawsze jest jakieś "ale". Jedyne co mi pozostaje to wierzyć, że kiedyś znowu się zakocham...
-
Lola napisał(a):
Ines, pewnie dopiero po drugiej stronie dowiemy się kto był tym jedynym, a kto nie:)Może się okaże że moją drugą połówką był obsmarkany kolega z podwórka:) Sądzę, że ważna jest pewna postawa, którą możemy w życiu prezentować. A zatem każdemu człowiekowi jest w takiej sytuacji postawiony wybór: co chcesz zrobić ze swoim życiem??? Czy staniesz w miejscu i już zaczniesz umierać, czy będziesz żył i zrobisz wszystko by Twoje życie miało sens, by było szczęśliwe, by było spełnione?
Pomyślmy, jak można powiedzieć, że to był ten "jedyny", na jakiej podstawie? Powiedzmy, że ktoś chodził z kimś cztery lata, nieźle go poznał, rozstają się... a gdyby wyobrazić sobie że zostają razem on pije, ona go zdradza, kłócą się, są dla siebie obcy - czy dalej taką idyllą wydają nam się słowa "ten jedyny/jedyna"? Czy nie współczujemy im, że żyją w takim koszmarze?
Sądzę, że często ludzie podtrzymują mit "ukochanego" bo tak im lżej, bo mają wytłumaczenie tego, że są sami albo nie do końca szczęśliwi, bo mają rozgrzeszenie własnych czasem mało odważnych decyzji. Ten "ukochany" z biegiem lat staje się coraz bardziej idealny, coraz bardziej wygładzony, coraz bardziej wyobrażony.
Alternatywa? To, co najlepsze jest ciągle przede mną! Dziękuję za niego, za nią, za to co przeżyłem, za to czego się nauczyłam. I idę dalej. Bo ważna jest dla mnie moja droga i to, by przeżyć ja w sposób pełny i szczęśliwy. Zapewne będę mieć na niej towarzysza, wówczas będę dzielić z nim tę drogę i wspierać jego i siebie w dążeniu do szczęścia. Bo razem łatwiej. Najważniejsze by ta wspólna droga była szczęśliwa i właściwa, by odnaleźć spełnienie mojej historii, w którą wpisany zapewne będzie Drugi Człowiek. -
DannY
napisał(a):
Ciężko jest po takiej miłości, mnie też niedawno zostawiła dziewczyna, strasznie się z tym czułem i czuję, aczkolwiek wpadłem w wir nauki, zacząłem szukać pracy i jakoś staram się o tym nie myśleć. Bywa natomiast, że nachodzą mnie smutne dni i wtedy jest ciężko. Także myślałem, że to już jest ta "jedyna", że już nie chcę nikogo innego, jednak stało się inaczej i już nic na to nie mogę poradzić, jedynie tak jak piszą poprzednicy pozwolić jej odejść "z szacunku i miłości". Cóż takie życie, może i mi się jeszcze trafi miłość...
-
Ines
napisał(a):
Hm... Tak sobie myślę, że wszystko fajnie. W moim przypadku było podobnie, pozwoliłam odejść tak po prostu choć cierpiałam okrutnie. Znalazłam tysiące rzeczy które pochłaniały cały mój czas. Znalazłam czas na swoje pasje, zainteresowania i realizację marzeń. I cóż w końcu się z tym pogodziłam, ale myślę sobie o wielu innych osobach, które znam, które z tego rodzaju stratą nie potrafią się pogodzić i pakują się w inne związki tylko po to by łatwiej im było zapomnieć, może przeżyć coś innego. I najboleśniejsze w tym wszystkim jest to, gdy mimo tego co Cię potem w życiu spotyka, idziesz ciągle z przeświadczeniem, że osoba która odeszła, była tym czy tą jedyną. Spotkałam się również z określeniem właśnie ,,miłości niespełnionej", nie zdradzonej, porzuconej ale takiej prostej... niespełnionej.
-
Lola napisał(a):
Myślę, że bardzo ważne jest pozwolić komuś odejść - z szacunku i miłości do siebie i tej drugiej osoby. Co więcej, warto to zrobić po to, aby otworzyć się na nowe. I choć w chwili odejścia tego "Jedynego" wydaje nam się, że nic dobrego nas już w życiu nie spotka, i nikt nigdy już nas nie pokocha, to zapewniam, że to tylko wrażenie. Trzeba jednak puścić tą ukochaną osobę wolno wraz z błogosławieństwem na drogę, z najlepszymi życzeniami:)Dopiero wtedy możemy być rzeczywiście otwarci na jeszcze lepsze możliwości w naszym życiu. Wierzę w to na maxa!
Odpowiadając na Twoje pytanie Ines powiem, że nie ma co się zastanawiać co ten ktoś daje innej osobie - to nie miało być Twoje! Uwierz, że stało się najlepiej jak mogło się stać, może powinnaś być wdzięczna gdyż takie rozwiązanie ochroniło Cie przed cierpieniem w przyszłości, a może dało Ci szansę na przeżycie PRAWDZIWEJ miłości w Twoim życiu, na doznanie szczęścia jakie jest udziałem niewielu osób? Otwórz się na tę najlepszą opcję i uwierz, z wdzięcznością, że to co najlepsze jest wciąż przed Tobą!!! Czego Tobie oraz tym, którzy odnajdą się w tym temacie, bardzo życzę



SilverCube s.c.