Anioly

Onanizacja Onanizacja

Jak myślicie, czy to problem sfery psychicznej, czy naturalne wyładowanie energii? Kiedy to się zakończy a kiedy powinno się rozpocząć i czy powinno...

10 członków | 27 postów

Utworzona: 06.06.2009, 01:11 przez [konto-usunięte]

Dyskusja

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    11.06.2009, 16:46 pomocny_post_1 (0)
    ja pamiętam jak rozmawiałam z mamą o pierwszym razie, jak to jest itd, pamiętam ten strach w jej oczach, gdy zapytała czy ta wiedza ma coś konkretnego na celu xd

    w zasadzie to nie wiem, czy podjęcie takich rozmów np z siedmiolatkiem to dobry pomysł, gdy się zauważy masturbację u takiego dziecka, no to wtedy wiadomo, trzeba sprawdzić czy ma świadomość tego co robi, jeśli nie, delikatnie uświadomić

    Ja teraz traktuję to jako wstęp do współżycia z partnerem, które kiedyś, kiedyś nastąpi, otwieram jogurt i jem pierwszą łyżeczkę, żeby sprawdzić, czy to na pewno truskawka, jest truskawka, więc resztę zostawiam jak potrzeba będzie większa, ale... jogurty napoczynam raz na jakiś czas ;) to tak parafrazując.

  • Aniolym
  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    11.06.2009, 16:34 pomocny_post_1 (0)
    Nie pomyślałam o tym ale rzeczywiście, masz rację. Zastanawiam się wobec tego, czy rozmowy z dziećmi, zaczynające się może już od ok. 3 roku życia (oczywiście na bardzo, bardzo podstawowym poziomie) i w miarę wzrastania dziecka zgłębiające problem, czy nie zabezpieczyłyby przed onanizmem w wersji samogwałtu. Taki kontakt z dzieckiem w wieku dojrzewania pozwolił by również na otwarcie, na nie zamykanie się dziecka w swoim świecie.
    Mam taki przykład w rodzinie kobiety, która w ten sposób podejmowała z córką trudne rozmowy od wczesnego wieku, początkowo ogromnie proste, teraz (dziecko ma 12 lat) córka rozmawia z nią na te tematy, które ją niepokoją, ciekawią i z którymi styka się w szkole.
    Może to jest jakieś wyjście?

  • Teodor Teodor napisał(a):
    11.06.2009, 15:27 pomocny_post_1 (0)
    Lirjel wszystko pięknie by pasowało do osoby dojrzałej, ale onanizm jest zjawiskiem, które swoje początki ma w wieku dorastania (choć u 3-6 latków także). W tym wieku jeszcze trudno mówić o ugruntowanych wartościach, zasadach wobec tego czy taka młoda osoba może samodzielnie ustalać sobie granicę kiedy jest ok, a kiedy coś nie tak? Poznawanie swojego ciała w tym wieku to jedno, ale gdy młoda osoba zatraca się w onanizmie bo dzięki niemu dostaje przyjemności, i to nie tylko te cielesne, to już ktoś (rodzice/opiekunowie) powinni się zastanowić jaki błąd zrobili i czego dziecku potrzeba. Oczywiście pod warunkiem, że zauważą problem.
    Jeszcze jedno, pięknie powiedziałaś "pieszczoty". Popatrz dla jednych są to pieszczoty, coś dobrego, a dla innych "samogwałt". Ciekawe prawda.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    10.06.2009, 22:48 pomocny_post_1 (0)
    Teodor, sądzę, że ten punkt jest wyznaczany przez połączenie wartości, przyjętych zasad, pragnień i wyobrażeń, jak chciałoby się przeżywać miłość, może zależeć od poziomu lęku, od społecznych nakazów i zakazów itp. Czym kto ma większą świadomość i dojrzałość, tym więcej tych wypadkowych związanych jest ze mną, a nie narzuconych przez społeczeństwo i zasiane przez nie lęki.
    Widzisz, przypuśćmy że poznaję swoje ciało i jest to dla mnie bardzo ciekawe i teraz pierwsza kwestia - czy staram się wzbudzić w sobie maksymalną przyjemność od razu, czy rzeczywiście chcę się poznać? - czy cieszę się tym co odkrywam, czy też poruszam się w świecie lęku a później walczę z moralniakiem? Czy czuję, że postępuję w zgodzie ze sobą, czy też mam poczucie, że robię sobie krzywdę, że nie mam kontroli i wchodzę w to znowu, potęgując negatywne emocje.
    Myślę, że każdy czuje co mu takie pieszczoty robią. Można się temu przyjrzeć i ocenić, gdzie jest ten punkt od którego budzi się w człowieku niepokój, a do którego momentu czuję, że jestem w zgodzie ze sobą. Myślę, że jest to niezwykle ważne po to, by nie ranić siebie i nie psuć sobie fundamentu do miłości. Onanizowanie się może budzić otwartość, przełamywać zahamowania, uczyć fantazji w stosunkach seksualnych - byle uszanować własne granice:)

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    10.06.2009, 16:06 pomocny_post_1 (0)
    ogólnie najgorzej jak przyłapią rodzice, wtedy myślą, że to już ten okres jak się chce to robić z chłopcami, a to wcale nie tak ;/

  • Teodor Teodor napisał(a):
    10.06.2009, 11:50 pomocny_post_1 (0)
    Quote:
    chyba to lubię
    Tak, człowiek lubi przyjemności. Zastanów się jednak przez chwilę "dlaczego to lubisz?", ale odpowiedzi w stylu bo jest to miłe, jest mi wtedy dobrze zostaw na boku, a wejdź głębiej - dlaczego to jest miłe, co mi to daje/zastępuje. To może być ciekawa wędrówka po swoim wnętrzu w celu poznania głębszych potrzeb.
    Lirjel ogólnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią natomiast jak myślisz, co może określać ten punkt, jak go wyznaczyć? Zastanawiające jest dla mnie to, czy można być dla siebie uczniem i nauczycielem jednocześnie.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    09.06.2009, 10:54 pomocny_post_1 (0)
    Nie wiem, czy są jakieś normy. Bo sfery intymna u każdego człowieka ma indywidualne granice. Coś, co dla Ciebie jest interesującym poznawaniem ciała, dla mnie może być już ranieniem siebie. Coś co dla Ciebie jest ostrą jazdą z poczuciem winy, dla mnie może być pięknym doznaniem opartym na zasadach sztuki miłości. Myślę natomiast, że zranienia powstają na miarę Twoich granic. To Ty wyznaczasz to miejsce, w którym jest Ci miło i wiesz, że ważne jest abyś się znała i wiedziała jak reaguje Twoje ciało, a gdzie jest ten punkt, od którego czujesz, że działasz przeciw sobie, że już nie masz kontroli i pozostajesz pobudzona i z niezłym moralniakiem.

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    09.06.2009, 10:42 pomocny_post_1 (0)
    no tak, tylko co wyznacza normę?

  • Tobiasz Tobiasz napisał(a):
    09.06.2009, 10:33 pomocny_post_1 (0)
    :) to jest moim zdaniem tak bardzo delikatna sfera, że wszelkie odstępstwa od normy mogą być sporą raną na sercu i psychice. Co do Twojej treści w nawiasie ( oczywiście się zgadzam )

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    09.06.2009, 08:30 pomocny_post_1 (0)
    wydaje mi się, że ciało już poznałam, może nie 'dogłębnie', ale jednak. Hm, chyba to lubię.

Anioly