Onanizacja
Dyskusja
-
Teodor napisał(a):
Lirjel wszystko pięknie by pasowało do osoby dojrzałej, ale onanizm jest zjawiskiem, które swoje początki ma w wieku dorastania (choć u 3-6 latków także). W tym wieku jeszcze trudno mówić o ugruntowanych wartościach, zasadach wobec tego czy taka młoda osoba może samodzielnie ustalać sobie granicę kiedy jest ok, a kiedy coś nie tak? Poznawanie swojego ciała w tym wieku to jedno, ale gdy młoda osoba zatraca się w onanizmie bo dzięki niemu dostaje przyjemności, i to nie tylko te cielesne, to już ktoś (rodzice/opiekunowie) powinni się zastanowić jaki błąd zrobili i czego dziecku potrzeba. Oczywiście pod warunkiem, że zauważą problem.
Jeszcze jedno, pięknie powiedziałaś "pieszczoty". Popatrz dla jednych są to pieszczoty, coś dobrego, a dla innych "samogwałt". Ciekawe prawda. -
Lirjel napisał(a):
Teodor, sądzę, że ten punkt jest wyznaczany przez połączenie wartości, przyjętych zasad, pragnień i wyobrażeń, jak chciałoby się przeżywać miłość, może zależeć od poziomu lęku, od społecznych nakazów i zakazów itp. Czym kto ma większą świadomość i dojrzałość, tym więcej tych wypadkowych związanych jest ze mną, a nie narzuconych przez społeczeństwo i zasiane przez nie lęki.
Widzisz, przypuśćmy że poznaję swoje ciało i jest to dla mnie bardzo ciekawe i teraz pierwsza kwestia - czy staram się wzbudzić w sobie maksymalną przyjemność od razu, czy rzeczywiście chcę się poznać? - czy cieszę się tym co odkrywam, czy też poruszam się w świecie lęku a później walczę z moralniakiem? Czy czuję, że postępuję w zgodzie ze sobą, czy też mam poczucie, że robię sobie krzywdę, że nie mam kontroli i wchodzę w to znowu, potęgując negatywne emocje.
Myślę, że każdy czuje co mu takie pieszczoty robią. Można się temu przyjrzeć i ocenić, gdzie jest ten punkt od którego budzi się w człowieku niepokój, a do którego momentu czuję, że jestem w zgodzie ze sobą. Myślę, że jest to niezwykle ważne po to, by nie ranić siebie i nie psuć sobie fundamentu do miłości. Onanizowanie się może budzić otwartość, przełamywać zahamowania, uczyć fantazji w stosunkach seksualnych - byle uszanować własne granice:) -
[konto-usunięte]
napisał(a):
ogólnie najgorzej jak przyłapią rodzice, wtedy myślą, że to już ten okres jak się chce to robić z chłopcami, a to wcale nie tak ;/
-
Teodor napisał(a):
Tak, człowiek lubi przyjemności. Zastanów się jednak przez chwilę "dlaczego to lubisz?", ale odpowiedzi w stylu bo jest to miłe, jest mi wtedy dobrze zostaw na boku, a wejdź głębiej - dlaczego to jest miłe, co mi to daje/zastępuje. To może być ciekawa wędrówka po swoim wnętrzu w celu poznania głębszych potrzeb.chyba to lubię
Lirjel ogólnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią natomiast jak myślisz, co może określać ten punkt, jak go wyznaczyć? Zastanawiające jest dla mnie to, czy można być dla siebie uczniem i nauczycielem jednocześnie. -
Lirjel napisał(a):
Nie wiem, czy są jakieś normy. Bo sfery intymna u każdego człowieka ma indywidualne granice. Coś, co dla Ciebie jest interesującym poznawaniem ciała, dla mnie może być już ranieniem siebie. Coś co dla Ciebie jest ostrą jazdą z poczuciem winy, dla mnie może być pięknym doznaniem opartym na zasadach sztuki miłości. Myślę natomiast, że zranienia powstają na miarę Twoich granic. To Ty wyznaczasz to miejsce, w którym jest Ci miło i wiesz, że ważne jest abyś się znała i wiedziała jak reaguje Twoje ciało, a gdzie jest ten punkt, od którego czujesz, że działasz przeciw sobie, że już nie masz kontroli i pozostajesz pobudzona i z niezłym moralniakiem.
-
[konto-usunięte]
napisał(a):
no tak, tylko co wyznacza normę?
-
Tobiasz napisał(a):
to jest moim zdaniem tak bardzo delikatna sfera, że wszelkie odstępstwa od normy mogą być sporą raną na sercu i psychice. Co do Twojej treści w nawiasie ( oczywiście się zgadzam )
-
[konto-usunięte]
napisał(a):
wydaje mi się, że ciało już poznałam, może nie 'dogłębnie', ale jednak. Hm, chyba to lubię.
-
Teodor napisał(a):
Tobiasz zgodzę się z Tobą...po części. Owszem seksualność najpiękniejsza i najzdrowsza jest w przeżywaniu w parze (dodam jeszcze heteroseksualnej...dla mnie homoseksualna wcale nie jest piękna :p ). Jednak w momencie kiedy człowiek uczy się swojej seksualności i swojego ciała to normalnym jest, że dochodzi do onanizmu i nie ma co tego w jakikolwiek sposób demonizować. Oczywiście chorym byłoby także w jakikolwiek sposób wzmacniać go jako zwykłą praktykę zaspokajania popędu.
Olivia to jak z Tobą jest? Poznajesz wciąż swoje ciało czy już zaspokajasz popędy? Jeśli zaspokajasz to warto byłoby się zapytać dlaczego, lub czego Ci brak, czego potrzebujesz, ale nie w sensie fizycznym, lecz psychicznym, uczuciowym. -
Tobiasz napisał(a):
To co człowiek odczuwa jest naturalne. Tzn, że masz normalny odruch. Bo sam fakt onanizmu nie jest rzeczą normalną. Nie chodzi mi w tym momencie o względy etyczne, religijne. Po to zostaliśmy obdarzeni taką seksualnością a nie inną abyśmy czerpali z tego przyjemność ale nie w samotności. Do tego jest potrzebny partner i miłość. Tobiasz
SilverCube s.c.