Onanizacja Onanizacja

Jak myślicie, czy to problem sfery psychicznej, czy naturalne wyładowanie energii? Kiedy to się zakończy a kiedy powinno się rozpocząć i czy powinno...

9 członków | 25 postów

Utworzona: 06.06.2009, 01:11 przez [konto-usunięte]

Dyskusja

  • Teodor Teodor napisał(a):
    11.06.2009, 15:27
    Lirjel wszystko pięknie by pasowało do osoby dojrzałej, ale onanizm jest zjawiskiem, które swoje początki ma w wieku dorastania (choć u 3-6 latków także). W tym wieku jeszcze trudno mówić o ugruntowanych wartościach, zasadach wobec tego czy taka młoda osoba może samodzielnie ustalać sobie granicę kiedy jest ok, a kiedy coś nie tak? Poznawanie swojego ciała w tym wieku to jedno, ale gdy młoda osoba zatraca się w onanizmie bo dzięki niemu dostaje przyjemności, i to nie tylko te cielesne, to już ktoś (rodzice/opiekunowie) powinni się zastanowić jaki błąd zrobili i czego dziecku potrzeba. Oczywiście pod warunkiem, że zauważą problem.
    Jeszcze jedno, pięknie powiedziałaś "pieszczoty". Popatrz dla jednych są to pieszczoty, coś dobrego, a dla innych "samogwałt". Ciekawe prawda.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    10.06.2009, 22:48
    Teodor, sądzę, że ten punkt jest wyznaczany przez połączenie wartości, przyjętych zasad, pragnień i wyobrażeń, jak chciałoby się przeżywać miłość, może zależeć od poziomu lęku, od społecznych nakazów i zakazów itp. Czym kto ma większą świadomość i dojrzałość, tym więcej tych wypadkowych związanych jest ze mną, a nie narzuconych przez społeczeństwo i zasiane przez nie lęki.
    Widzisz, przypuśćmy że poznaję swoje ciało i jest to dla mnie bardzo ciekawe i teraz pierwsza kwestia - czy staram się wzbudzić w sobie maksymalną przyjemność od razu, czy rzeczywiście chcę się poznać? - czy cieszę się tym co odkrywam, czy też poruszam się w świecie lęku a później walczę z moralniakiem? Czy czuję, że postępuję w zgodzie ze sobą, czy też mam poczucie, że robię sobie krzywdę, że nie mam kontroli i wchodzę w to znowu, potęgując negatywne emocje.
    Myślę, że każdy czuje co mu takie pieszczoty robią. Można się temu przyjrzeć i ocenić, gdzie jest ten punkt od którego budzi się w człowieku niepokój, a do którego momentu czuję, że jestem w zgodzie ze sobą. Myślę, że jest to niezwykle ważne po to, by nie ranić siebie i nie psuć sobie fundamentu do miłości. Onanizowanie się może budzić otwartość, przełamywać zahamowania, uczyć fantazji w stosunkach seksualnych - byle uszanować własne granice:)

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    10.06.2009, 16:06
    ogólnie najgorzej jak przyłapią rodzice, wtedy myślą, że to już ten okres jak się chce to robić z chłopcami, a to wcale nie tak ;/

  • Teodor Teodor napisał(a):
    10.06.2009, 11:50
    chyba to lubię
    Tak, człowiek lubi przyjemności. Zastanów się jednak przez chwilę "dlaczego to lubisz?", ale odpowiedzi w stylu bo jest to miłe, jest mi wtedy dobrze zostaw na boku, a wejdź głębiej - dlaczego to jest miłe, co mi to daje/zastępuje. To może być ciekawa wędrówka po swoim wnętrzu w celu poznania głębszych potrzeb.
    Lirjel ogólnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią natomiast jak myślisz, co może określać ten punkt, jak go wyznaczyć? Zastanawiające jest dla mnie to, czy można być dla siebie uczniem i nauczycielem jednocześnie.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    09.06.2009, 10:54
    Nie wiem, czy są jakieś normy. Bo sfery intymna u każdego człowieka ma indywidualne granice. Coś, co dla Ciebie jest interesującym poznawaniem ciała, dla mnie może być już ranieniem siebie. Coś co dla Ciebie jest ostrą jazdą z poczuciem winy, dla mnie może być pięknym doznaniem opartym na zasadach sztuki miłości. Myślę natomiast, że zranienia powstają na miarę Twoich granic. To Ty wyznaczasz to miejsce, w którym jest Ci miło i wiesz, że ważne jest abyś się znała i wiedziała jak reaguje Twoje ciało, a gdzie jest ten punkt, od którego czujesz, że działasz przeciw sobie, że już nie masz kontroli i pozostajesz pobudzona i z niezłym moralniakiem.

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    09.06.2009, 10:42
    no tak, tylko co wyznacza normę?

  • Tobiasz Tobiasz napisał(a):
    09.06.2009, 10:33
    :) to jest moim zdaniem tak bardzo delikatna sfera, że wszelkie odstępstwa od normy mogą być sporą raną na sercu i psychice. Co do Twojej treści w nawiasie ( oczywiście się zgadzam )

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    09.06.2009, 08:30
    wydaje mi się, że ciało już poznałam, może nie 'dogłębnie', ale jednak. Hm, chyba to lubię.

  • Teodor Teodor napisał(a):
    09.06.2009, 00:33
    Tobiasz zgodzę się z Tobą...po części. Owszem seksualność najpiękniejsza i najzdrowsza jest w przeżywaniu w parze (dodam jeszcze heteroseksualnej...dla mnie homoseksualna wcale nie jest piękna :p ). Jednak w momencie kiedy człowiek uczy się swojej seksualności i swojego ciała to normalnym jest, że dochodzi do onanizmu i nie ma co tego w jakikolwiek sposób demonizować. Oczywiście chorym byłoby także w jakikolwiek sposób wzmacniać go jako zwykłą praktykę zaspokajania popędu.
    Olivia to jak z Tobą jest? Poznajesz wciąż swoje ciało czy już zaspokajasz popędy? Jeśli zaspokajasz to warto byłoby się zapytać dlaczego, lub czego Ci brak, czego potrzebujesz, ale nie w sensie fizycznym, lecz psychicznym, uczuciowym.

  • Tobiasz Tobiasz napisał(a):
    08.06.2009, 23:34
    To co człowiek odczuwa jest naturalne. Tzn, że masz normalny odruch. Bo sam fakt onanizmu nie jest rzeczą normalną. Nie chodzi mi w tym momencie o względy etyczne, religijne. Po to zostaliśmy obdarzeni taką seksualnością a nie inną abyśmy czerpali z tego przyjemność ale nie w samotności. Do tego jest potrzebny partner i miłość. Tobiasz