Onanizacja
Dyskusja
-
marekrynarzewski
napisał(a):
Mam z tym problemem. Uważacie, że to normalne poznawać swoje ciało przez masturbację nie tylko w swoim łóżku czy pokoju, ale także na dworze?
-
Teodor napisał(a):
Tanielinie rozwiń myśl
-
tanielinie
napisał(a):
Zapewniam, że nie jest to to tylko efekt potrzeby rozładowania energii...
-
[konto-usunięte]
napisał(a):
ajjj przyznam ze sama mialam z tym problem i problem wrocil po prawie 2 latach, bo tyle jestem w zwiazku
czuje sie troche zawiedziona:(((
na poczatku zwiazku poiwedzialam mojemu chlopakowi co robilam, a on ze to rozumie i ze on to robie i nie umie skonczyc
wtedy nie myslalam o tym tak zle...
tzn ja postanowilam skonczyc to bo go pokochalam i dla mnie wazniejzsa byla bliskosc miedzy nami...
on chcial czekac z seksem do slubu,wiedzial ze jestem dziewica, ja nie...poza ytm wiedzialam ze szybko na slub sie nie zgodzie, zpowodu na relacje w domu
gdyby on tez nie spal z zadna kobieta, to bym poczekala ale mial ich kilka, wiec powiedzialam ze potrzebuje mezdzyzny
on to zaaranzowal, bylo pieknie...
jednak po paru mcach od rozpoczecia, jak zamieszkalismy ze soba,
dopiero jak robilismy to rzadziej, zaczelo mi to przeszkadzac...
i zaczely sie rodizc klotnie ze dla niego dzien codzinenny jest wazniejszy itd.
ja nie mam niewiadomo jakich wymagan, to on ze ja licze.. itd
i ze jak zaczynal spac z kobieta to sie psulo
ale on nie czuje kompleksow itd itd itd
do czego zmierzam.... ostatnio powiedzialam ze nigdy sie nei ozenie, moj blad w zlosci to pwoiedzialam
a on jakos potem ze nie wie czy bedzie chcial kiedykolwiek dzieci i ze teraz ma blokade co do seksu, bo nie chce ciazy choc znow zaczal mowic o dzieciach...
i coz wiem ze on sam to robi, i ja tez znow zaczelam sie onanizowac... to przykre, bo wierzylam w czysta milosc...
on pwoiedzial ze jak ja sie zmienie , to bedzie czysto i bedzeimy znow sie kochac
dzis bylismy blisko siebie, wiedzialam jego podnieceniem ale nawet nie pocalowal... achhh
jest przystojny ale ja tez nienajbrzydsza, tylko ze to ja mam kompleksy i czuje ze staralam sie na marne, na marne walczylam oczysty zwiazek, a na codzien on naprawde o mnie dba itd
tylko ze mowi ze zrobilam sie ROZMEMLANA, ja plakalam czesto jak mnie odsuwal itd
ach nie wiem co robic bo chyba nie mam sily
chodze juz do psychologa, ale to tez stad ze w domu moj tata jest alkoholikem i tez brakowalo mi akceptacji
ajjj
wiem ze moj chlopak chce byc ze mna, kocha, ale ... to co sie dzieje jest dziwne
nei rozumiem jak mogl wolec sam, mowi ze to nei temat dla mnie i ze ja tez moge... teraz mu nie mowie ze wrocilam do tego bo to jeszcze bardziej popsuje
sama nie wiem , jak to naprawci
moze za duzo plakalam itd ajjj
taka jestem i tyle
poiwedzcie co myslicie o tym... moze oddalam sie neiwlasciwemu mezczyznie?? moze jakby po slubie byloby ok? amoze wlasnie dobrze ze tak sie stalo, bo wiem jak by to wygladalo
czy kiedy ludzie sie kochaja to onanizuja kazde sobie? to chore przeciez... -
Teodor napisał(a):
Oliwia fajna metafora z tym jogurtem, zatem kontynuując ją, ważne jest aby spróbować go tylko tyle by poznać smak i niekoniecznie nawet jest dobrym doszukiwania się w nim truskawki, bo równie dobrze może się zdarzyć, że to będzie wisienka, jabłko lub brzoskwinia. Jogurt przecież może mieć różne smaki, po co się nastawiać tylko na jeden. Kiedy człowiek wie, że otworzył coś nowego w swoim życiu i spróbowałaś to powinien zostawić to aby nie doszło do sytuacji, że tak bardzo mu ten jogurt smakuje, że chce go jeść tylko sam. Potem, może się okazać, że nie potrafi się nim dzielić z kimś innym, że nawet jeśli to nie w pełni chce mu go oddać i szereg innych problemów może się pojawić z uzależnienia od jogurtu

Lirjel takie rozmowy od wczesnego dzieciństwa jak najbardziej mogą zabezpieczyć od samogwałtu, ale nawet nie jest ważne to co dziecku tłumaczymy, jak to, że z nim rozmawiamy i ono się uczy, że z każdą sprawą może do nas przyjść. Tak jak podejrzewam ma to teraz miejsce u tej kobiety z Twojej rodziny.
?Jeśli dziecko pyta, to znaczy że jest gotowe na odpowiedź.? Tak, ale nie koniecznie na taką jaką dorosły jest w stanie mu udzielić. I powiedział bym, że jeśli dziecko pyta, to znaczy że chce wiedzieć
-
eleazar napisał(a):
Chciałbym rozgraniczyć pewne kwestie w tym dziale, bo widzę iż się przeplatają.
1. to poznawanie ciała czy dziecięca igraszka nie związana nawet ze świadomością czynu w bardzo młodym wieku
2. onanizm czyniony z premedytacją, tylko dla przyjemności - coś w tym stylu czym zajmują się twórcy portalu, który wskazała Olivia
3. onanizm, który jest nałogiem, i nim chciałbym się zająć w swej wypowiedzi.
Pracuję z ludźmi chorymi i fizycznie i duchowo, dlatego wypracowałem pewną teorię, która nie zatrzymuje się na samym onanizmie, ale sięga głębiej.
Każdy człowiek szuka szczęścia, chce być szczęśliwy.
Na to szczęście składają się poczucie akceptacji i poczucie bezpieczeństwa (pewnie powiecie,że jeszcze wiele innych spraw, ale one gdzieś się tu zawierają). Kiedy człowiekowi brak przynajmniej jednej z nich, to próbuje szukać tego w różnego rodzaju namiastkach. Jedni szukają tego w alkoholu, drudzy w narkotykach, inni w hazardzie czy też np. w onanizmie. W tych pierwszych przypadkach trzeba mieć pieniądze i każdy może to zauważyć. Onanizm jest taką "ścieżką ucieczki", która jest za darmo, z dala od oczu innych i na "wyciągnięcie ręki". Wielu ludzi w tę pułapkę wpada. Owszem niejednokrotnie zdarza się to przy poznawaniu ciała, o którym wcześniej pisano, w wieku dojrzewania, kiedy człowiek ma wiele wyobrażeń o sobie i one się np. nie realizują-stąd wiele później kompleksów. Gdy dojdą problemy w rodzinie, szkole, z kolegami i koleżankami to "sprawa załatwiona". A ten środek ucieczki jest na dodatek przyjemny. Wielu ludzi z onanizmu z czasem wychodzi, jeśli znajdą w życiu szczęście, które nie jest namiastką. Jest jednak spora grupa ludzi, którzy brną w to coraz bardziej, zaprzęgając w to często pornografię z każdym dniem coraz cięższą.
To są poważne problemy ludzi, którzy przez to zamykają się na innych, nie potrafią dawać się innym w miłości (tak w ogólności), kręcą się wokół siebie, swej zmysłowości i szukają tylko momentu, by to zrobić. Zaburzone są relacje w małżeństwie (bo partner nie potrafi sprostać swoistemu doznawaniu przyjemności zakodowanemu w głowie przez wieloletni onanizm), rodzinie, pracy (rozdrażnienie, bo wszystko musi być po mojemu). Tworzy się egoizm, wręcz egocentryzm, narcyzm. To ich niszczy. Spotykam ludzi, nawet w podeszłym wieku, którzy to czynią nałogowo i mówią, że przegrali życie, nie potrafili dawać siebie innym, byli jakby w amoku szukania przyjemności tylko dla siebie, by później stwierdzić, że to nawet nie jest dla nich przyjemność
. Nie piszę tego po to, aby straszyć. Kwestia postawiona na początku tematu:
skłoniła mnie do napisania tego wywodu. Przemyślcie to, nie jest to pewnie wyczerpaniem tematu, ale rzucone przemyślenia po pracy z ludźmi, którzy jak sami mówią cierpią z tego powodu.Jak myślicie, czy to problem sfery psychicznej, czy naturalne wyładowanie energii? Kiedy to się zakończy a kiedy powinno się rozpocząć i czy powinno... -
[konto-usunięte]
napisał(a):
no tak, masz racje, ale jeśli chodzi już o same rozmowy, to wolę o tym gadać z siostrą niż rodzicami.
-
Lirjel napisał(a):
Tylko Olivia jest różnica pomiędzy tym, czy rozmawiasz z dzieckiem w ostatniej chwili i kieruje Tobą strach czy też rozmawiasz ze szkrabem na poziomie:" w siusiaku mieszka smok, który jest twoim wielkim przyjacielem, on ogromnie cię lubi ale jak on śpi, to nie lubi żeby go za dużo ruszać bo wtedy byś go obudził i byłoby mu przykro" można też inaczej: "masz tam miejsce, które jest ważne i piękne, czasami można paluszkami sprawdzić jakie ono jest miękkie. Pamiętaj jednak, że jeśli się to robi zbyt mocno lub za często, można sobie je zatrzeć i później może boleć" Trzymałabym się też jednej zasady: aby odpowiadać dziecku na pytanie, nie wchodząc w dalszą wiedzę. Czasem dziecku wystarczy jedno zdanie, za rok może zapytać o wytłumaczenie czegoś więcej, po jakimś czasie dopyta jeszcze. Myślę, że te pytania wyznaczają poziom rozmowy. Jeśli dziecko pyta, to znaczy że jest gotowe na odpowiedź.
A jak się zaczyna rozmowy gdy dziecko przeżywa wiek dojrzewania to już jest z lekka za późno. Zazwyczaj dziecko pyta mając już tę wiedzę od kolegów, z gazet itp - często zniekształconą i wypaczoną - a rodziców w zasadzie wypuszcza, żeby im dopiec, że coś zawalili. -
[konto-usunięte]
napisał(a):
ja pamiętam jak rozmawiałam z mamą o pierwszym razie, jak to jest itd, pamiętam ten strach w jej oczach, gdy zapytała czy ta wiedza ma coś konkretnego na celu xd
w zasadzie to nie wiem, czy podjęcie takich rozmów np z siedmiolatkiem to dobry pomysł, gdy się zauważy masturbację u takiego dziecka, no to wtedy wiadomo, trzeba sprawdzić czy ma świadomość tego co robi, jeśli nie, delikatnie uświadomić
Ja teraz traktuję to jako wstęp do współżycia z partnerem, które kiedyś, kiedyś nastąpi, otwieram jogurt i jem pierwszą łyżeczkę, żeby sprawdzić, czy to na pewno truskawka, jest truskawka, więc resztę zostawiam jak potrzeba będzie większa, ale... jogurty napoczynam raz na jakiś czas
to tak parafrazując.
-
Lirjel napisał(a):
Nie pomyślałam o tym ale rzeczywiście, masz rację. Zastanawiam się wobec tego, czy rozmowy z dziećmi, zaczynające się może już od ok. 3 roku życia (oczywiście na bardzo, bardzo podstawowym poziomie) i w miarę wzrastania dziecka zgłębiające problem, czy nie zabezpieczyłyby przed onanizmem w wersji samogwałtu. Taki kontakt z dzieckiem w wieku dojrzewania pozwolił by również na otwarcie, na nie zamykanie się dziecka w swoim świecie.
Mam taki przykład w rodzinie kobiety, która w ten sposób podejmowała z córką trudne rozmowy od wczesnego wieku, początkowo ogromnie proste, teraz (dziecko ma 12 lat) córka rozmawia z nią na te tematy, które ją niepokoją, ciekawią i z którymi styka się w szkole.
Może to jest jakieś wyjście?
SilverCube s.c.