aleja

Dyskusja

  • marysia72 marysia72 napisał(a):
    25.12.2010, 15:20 pomocny_post_1 (0)
    `*.*´¨)
    ¸.♥´¸.♥*´¨)
    (¸.♥´ (¸.♥`
    (`*♥.¸ (`*♥.¸ ¸.♥*´) ¸.♥*´)
    ♥*♥ WESOŁYCH ŚWIĄT ♥*♥

    Niech te Święta
    Tak wspaniałe `` . __/_._
    będą całe ``````` _).♥ (_
    jakby z bajek `````` ●
    Niechaj gwiazdka ``,●,●,
    z nieba leci ``````,●,*,●,
    niech Mikołaj ````,●,*,*,●,
    tuli dzieci ``````,●,*,*,*,●,
    Biały puch `````,●,*,*,*,*,●,
    niech z ```````,●,*,*,*,*,*,●,
    nieba ```````,●,*,*,*,*,*,*,●,
    spada ````````````█|█`````
    niechaj piesek●●¤ۣۜ๘(¯`♥´¯)¤ۣۜ๘●●
    ``````__/_._`` w nocy gada
    ``````_).♥ (_``.Niech choinka
    ````````.● `````pachnie pięknie
    ```````,●,●, ```no i radość
    ``````,●,*,●,` będzie wszędzie !
    `````,●,*,*,●,
    ````,●,*,*,*,●, ….niech biały opłatek
    ```,●,*,*,*,*,●, ``w dłoni nie drży
    ``,●,*,*,*,*,*,●, `z lęku jak z zimna
    `,●,*,*,*,*,*,*,●, ```niech drży
    ```````█|█````` szczęściem
    ●•●¤ۣۜ๘(¯`♥´¯)¤ۣۜ๘●•● wzruszony!!

    ¤ۣۜ๘● Pozdrawiam serdecznie:):

  • Aniolym
  • Monika2010 Monika2010 napisał(a):
    01.09.2010, 21:09 pomocny_post_1 (0)
    Jesteś dobrym kolegą Głogu czy jakoś tam .ten człowiek który z tobą pracuje powinien się leczyć u psychologa od uzależnień.Jeśli mieszka w większym mieście to nie ma problemu ale jeśli w małym to musi do jerzdzać .Trzeba jakoś z nim szczerze o tym porozmawiać i powiedzieć mu że się martwisz o jego zdrowie .W końcu może umrzeć na marskość wątroby.Najlepiej by było jak byś był przyjacielem rodziny.

  • Lirjel Lirjel napisał(a):
    06.07.2009, 23:52 pomocny_post_1 (0)
    Mam jeszcze pewne przemyślenie co do rodziny alkoholika. Uświadomiłam sobie mianowicie, że ludzie mają tendencje do obarczania winą lub częścią winy za alkoholizm, partnera człowieka dotkniętego tą chorobą. Niejednokrotnie pada pytanie: "gdzie byłaś/eś kiedy on/a zaczynał pić, kiedy piła?" Bywamy bezwzględni w swoich ocenach, a przecież to partner oprócz być może współuzależnienia doświadcza awantur, łamanych i wciąż powtarzanych na nowo przyrzeczeń, rozczarowań, niejednokrotnie przemocy, upodlenia i tysiąca innych zranień. To często partner chowa dumę do kieszeni, po raz tysięczny przywołuje żarzącą się miłość by podnieść alkoholika, by jeszcze raz przebaczyć, jeszcze raz uwierzyć. Sądzę, że życie z alkoholikiem to niejednokrotnie prawdziwe piekło.

    I jeszcze jedna myśl. Czujemy się zdrowi, prawda? A ja sobie myślę, że jednak trzeba tu pokory i stwierdzenia, że nigdy nie można powiedzieć "nigdy" w kwestii alkoholizmu, innych uzależnień, czy też jakiejś formy podłości. Bo czyż wiemy do końca na co nas stać? Czy wiemy jak zachowalibyśmy się w obliczu utraty wszystkiego?
    Ja tego o sobie w każdym razie nie wiem.

  • Kora Kora napisał(a):
    06.07.2009, 21:00 pomocny_post_1 (0)
    Lola, Jak u mnie działał mechanizm współuzależnienia? Na początku, gdy byłam całkiem mała, to nie zdawałam sobie sprawy z tego, że Ojciec jest alkoholikiem. Potem nastapił okres ok.4-5 lat(dokładnie nie pamiętam) kiedy ojciec po leczeniu przestał pić. Wtedy tak naprawdę uświadomiłam sobie, że jest on alkoholikiem, bo o dziwo czasem rozmawiał ze mną na ten temat. Ja wtedy po prostu przyjęłam to do wiadomości, choć na pewno było to dla mnie wstydliwą sprawą. Ale wtedy akurat ojciec nie pił, więc teoretycznie było OK. Bardzo szczycił sie tym, że nie pije i że nie chodzi przy tym na żadne mitingi, ani terapie, czy tym podobne. Uważał, że takie rzeczy są dla głupców, co oczywiście jest nieprawdą. Skończyło się na tym, że się przeliczył. Sam nie podołał i znów zaczął pić, a wtedy już nie było odwrotu. I od tego momentu chyba najbardziej zaczęły się pojawiać mechanizmy współuzależnienia. Na początku nie dopuszczałam w ogóle do siebie takiej możliwości, że to co widzę na własne oczy jest prawdą, mimo, że z każdym dniem było coraz gorzej. Sama sobie wmawiałam, że "to tylko przejściowy okres, że to minie, że skoro wcześniej mógł nie pić, to i teraz w może przestać, zwłaszcza, że cały czas mi to obiecywał" choć z drugiej strony wiedziałam,że alkoholikowi nie wolno wypić ani łyka, bo tzw. "zawór" pęknie i bardzo trudno to zatrzymać. Żyłam w złudnej nadziei, że coś się zmieni.Przez bardzo długi czas działał u mnie mechanizm wypierania. Potem, gdy już byłam zmuszona się pogodzić z sytuacją, to wewnątrz siebie przyjmowałam to wszystko co się dzieje, jednocześnie czując ogromny ból i lęk, ale na zewnątrz nigdy tego nie pokazywałam. Zachowywałam pozory, że jest wszystko dobrze, nawet w bardzo trudnych sytuacjach i nawet przed rodziną. Na pewno w dużej mierze było to powodowane okropnym wstydem. W rodzinach alkoholowych i czasem z innymi dysfunkcjami często działa też mechanizm: "nie mów, nie czuj, nie ufaj" i u mnie się to w stu procentach sprawdziło. Niestety może się on przełożyć na całe życie, jeśli jest nieuświadomiony i jeśli się nie zacznie tego mechanizmu zmieniać. To chyba by było na tyle z mojej strony jeśli chodzi o odpowiedź na Twoje pytanie Lola. Pozdrawiam:)

  • Lola Lola napisał(a):
    02.07.2009, 22:31 pomocny_post_1 (0)
    Bardzo ważna jest pomoc rodziny - zgadzam się z Tobą Paneaa, często jednak rodzina chroni alkoholika. Robi to z różnych przyczyn: ze wstydu, lub chęci zaprzeczenia temu, że w rodzinie jest problem, dla teoretycznej ochrony niewinności dzieci czy z innych powodów. Wszystkie są złe bo przeciągają chorobę i pozwalają jej nabierać rozpędu. Czyż zatem rodzina również musi osiągnąć swoje dno dotyczące alkoholizmu by nauczyć się innego reagowania?
    Co do naszego głównego bohatera, to może żona nie widzi problemu bo jest przyzwyczajona lub kryje męża gdyż jest współuzależniona?
    Paneaa, pisałaś że Twój ojciec jest alkoholikiem. Czy możesz napisać jak w Twojej rodzinie działał mechanizm współuzależnienia?

  • bihi bihi napisał(a):
    01.07.2009, 11:00 pomocny_post_1 (0)
    Moim zdaniem ten mężczyzna jest już uzależniony. Skoro zaczął pić już nawet w pracy nie patrząc zupełnie na skutki jakie mogą za tym pójść to znaczy, że już nie jest w stanie tego kontrolować, poza tym codzienne picie takiej ilości alkoholu jaką dan_mas wymienił podciągnęłabym już pod ciągi alkoholowe.

  • Kora Kora napisał(a):
    16.06.2009, 15:51 pomocny_post_1 (0)
    Całkowicie się z Tobą zgadzam Lola. "głaskanie" tu nie pomoże, a wręcz może zaszkodzić. Taki człowiek musi osiągnąć dno, albo przynajmniej zauważyć, że się stacza. Bez tego trudno cokolwiek osiągnąć, a mechanizm wypierania jest niesamowicie silny. Mam dość duże doświadczenie w temacie, bo mój ojciec jest alkoholikiem. Trzeba mieć wiele siły, by postępować konsekwentnie z taką osobą, a często naprawdę jest to bardzo trudne zarówno dla alkoholika, jak i osoby współuzależnionej. Może nawet dla tej drugiej bardziej. Rzczywiście wiele osób z zewnątrz patrzących uważa, że jest to brutalne, ale naprwdę najczęściej nie ma innego wyjścia. Alkoholik musi sam zauważyć, że rzeczywićie przez swoje picie i przede wszystkim związane z tym zachowania WSZYSTKO PO KOLEI TRACI, ale żeby to dostrzegł trzeba mu w tym pomóc, bo sam z siebie nigdy tego nie przyjmie, a potem uświadomić, że jest to choroba i że da się ją wyleczyć. Potrzebne sąjednak chęci. Ta pomoc jest niestety często bardzo bolesna.
    dan_mas, nie wiem na jakim dokładnie etapie jest Twój kolega. Może rzeczywiście nie jest to jeszcze alkoholizm i szczera rozmowa- otwarcie się z jego strony pomoże w odkryciu prawdziwego problemu, a wtedy trzba go rozwiązać i tu będzie Twojemu koledze potrzebne wsparcie. Jeśli jednak jest inaczej, to może być nieciekawie. Wtedy żadne rozmowy z nim nie pomogą, coć próbować możesz zawsze. Wtedy najważniejsza już będzie rola jego żony i rodziny. Tego, co oni tym zrobią, bo tak naprawdę to oni będą mu musieli pomóc dotrzć do jego własnego dna, a w odbiciu się będzie mógł pomóc tylko specjalista.

  • Lola Lola napisał(a):
    11.06.2009, 16:47 pomocny_post_1 (0)
    To prawda. Myślę, że najczęstszym przejawem wsparcia jakie ludzie oferują komuś w potrzebie, mam na myśli alkoholika, narkomana jest "głaskanie", pochylanie się, wysłuchiwanie płaczliwych opowieści, współczucie i nieustanne rozmowy. A co dostaje ta osoba naprawdę? Pełne zainteresowanie, obecność, poczucie że komuś na mnie zależy, słowa świadczące o zrozumieniu. Pomyślmy zatem, jak może mieć motywację do zerwania z nałogiem skoro ma tyle korzyści?
    Ja zatem proponuję nie głaskać ale i nie odrzucać, pozwolić się temu człowiekowi zmierzyć z tym upodleniem jakie sam sobie serwuje, z zagrożeniem utraty tego na czym mu zależy. Brutalne??? Tak, ale mechanizm wyparcia skutecznie broni alkoholika przed mądrymi kazaniami. I w żadnym razie nie wolno osoby uzależnionej kryć chowając "dowody" choroby. To tylko napędza spiralę kłamstwa i oddala alkoholika od zerwania z nałogiem.

  • piotrekk piotrekk napisał(a):
    10.06.2009, 17:14 pomocny_post_1 (0)
    stosować mozna, ale podobnie jak Lola miałem blizsze kontakty z alkoholikiem i narkomanem...uwierz mi nic nie działało...wtedy zaczałem mu "pomagać" ale inaczej. kiedy zauwazył, że już nie jest tak cudownie, że wszystko bierze szlag i w ogóle sobie nie radzi i wszystko sie wali to wziął się za leczenie, co tez nie bylo lekkie. niestety, czasami pomoc musi tak wyglądać....

  • Głagoł Głagoł napisał(a):
    10.06.2009, 00:40 pomocny_post_1 (0)
    Lola a czy przypadkiem nie każdy człowiek stoi w obliczu straty...i to nieustająco...? Zatem w każdym czasie chyba można stosować "sugestię"

Katharsis