Nie umiem dokładnie sprecyzować sytuacji, w której się znajduję, boję się uzyć określenia mobbing, nie mam z kim o tym porozmawiać. Moja przełożona zarzuca mi niewykonywanie poleceń, są to "polecenia", których wcześniej mi nie zleciła, to co należy do moich obowiązków(jestem pracownikiem obsługi)wykonuję systematycznie, więc nie wiem o jakiego typu sprawy może chodzić. Nie mogę się jej o to zapytać, bo ta pani jest osobą, w której obecności mozna się odezwać, tylko jeśli sama na to pozwoli. Przełożona stawia mi zarzuty podniesionym głosem, rozmawia ze mną tak, aby wyglądało, że to ja jestem osobą, która działa na niekorzyśc firmy, burzy wizerunek itp. Sytuacja trwa od kilku miesięcy, muszę pisać raporty z tego co robię, choćby to było przyklejenie nalepki z logo na teczkę, jestem ciągle sprawdzana, oprócz obowiązków, które mam w umowie, muszę brać zastępstwa za kierownika, jesli się sprzeciwię, usłyszę zarzut o niewykonywaniu poleceń itp. Jestem oskarżana o rzeczy, na które nie mam wpływu: stan techniczny komputerów - powinnam to zgłaszać(zgłaszałam kikadziesiąt razy bez efektu), nie mogę się bronić w żaden sposób, każde moje zachowanie jest interpretowane na moją niekorzyść, inni pracownicy martwią się o własne tyłki, zresztą sądzą, że z racji zajmowanego stanowiska i tak mam najlepiej, bo przełożną widuję tylko, gdy wezwie mnie do swojego gabinetu albo gdy zdaję klucze, i wtedy mogę od niej oberwać na oczach innych pracowników. Nabawiłam się nerwicy żołądka, wszystko wypada mi z rąk. W miejscu pracy nie mam sojusznika, inni tez obrywają, ale kazdy milczy, bo nie chce miec kłopotów, moja przełożona ma dobrą pozycję i zawsze znajdzie świadków na to, że winny jest podwałdny. To wszystko dzieje się w małym miasteczku, boję się, że jak mi nie odpuści i nabrudzi w papierach, to nigdzie nie dostanę normalnej pracy. Jesli będe próbowała odejść sama, moge dostać polecenie znalezienia kogoś na swoje miejsce itp. itp. Przełożona niedługo skończy psychologię, ma o sobie dobre mniemanie, a ja czuję się czasem jak śmieć i nie moge się zdystansować do całej sytuacji.
Schnee_witchen, witam Cię serdecznie!
Znajomy temat, bo myślę, że wiele z osób, które mają codzienny kontakt z ludźmi – jest narażonych na sytuacje podobne do tej, którą Ty doświadczasz.
Chyba najtrudniej odnaleźć się asertywnie w sytuacji, kiedy dopuszczamy ludzi w naszą sferę prywatności a oni czynią zabiegi aby wykorzystać to do własnych celów nie licząc się z nami. Są tacy ludzie i takie sytuacje, że robią to z wyrachowaniem a i my w takiej „sferze zażyłości” jesteśmy bardziej podatni na manipulację z ich strony.
Super jest jak ludzie; w tym klienci, współpracownicy odbierają nas jako pozytywne, fajne osoby ale ważne by jednocześnie „od dzień dobry” znali jasno zasady relacji z nami i ewentualnych różnic na płaszczyźnie koleżeńskiej a zawodowej (jak w Twoim przypadku, gdzie znałaś wcześniej faceta zanim zaczął się ubiegać o pracę). Ja sama w ty temacie popełniam wiele błędów;) Czasem bywa, że naszą naturalną życzliwość i sympatię takie typy mogą odbierać jako zaproszenie do „proszę, wykorzystaj mnie…” Cosik widocznie w jego głowie podsunęło mu pomysł, że jesteś właściwą osobą aby „załatwić mu” tę pracę, miał plan wykorzystać tę myśl i po nieudanych próbach - manipulację zamienił w agresję.
I prawdopodobnie, z takimi typkami najlepszy specjalista z Centrum Porad nic nie wskóra – bo po pierwsze oni sami fizycznie nie zgłoszą się po poradę, a po drugie sami nie widzą problemu w swoim zachowaniu a obarczają winą innych (to chyba się nazywa beznadziejny przypadek braku inteligencji emocjonalnej;)
Ale za to my mamy możliwość wypracowania – i zapobiegania takim sytuacjom i naszej strategii wyjścia bez szwanku z podobnych sytuacji. Jakby była możliwość zmienić ten scenariusz (od poznania go na imprezie po pretensje o braku wystarczającego zaangażowania by załatwić mu pracę) - co można by zmienić, zadziałać inaczej, lepiej? .....
Kurcze, wiesz ja bym na Twoim miejscu pogadała z kimś, kto zna się na rzeczy – może właśnie z Centrum Porad? - Jak zachowywać się kiedy facet ewidentnie szantażuje Cię i perfidnie zastrasza... Myślę sobie też, że może dobrym pomysłem jest aby Twój przełożony wysłał do niego informację o planowanym zgłoszeniu sprawy do prokuratury w sytuacji braku zaniechania jego poczynań?
Pozdrowienia ciepłe dla Ciebie:)
Witam serdecznie,
stworzyłam tę grupę, żeby podzielić się własnymi doświadczeniami z pracy i jednocześnie podyskutować, czy można uniknąć trudnych kontaktów w pracy.
Od kilku lat pracuję jako specjalista ds. rekrutacji, czyli jednym słowem kontakt z różnymi osobami mam wpisany w codzienną pracę. Ostatnio zdarzył mi się przykry przypadek znajomego, który chciał się dostać do naszej firmy, ale po kolei: poznaliśmy się na jednej z imprez, gdzie rzekomy jegomość wypłakiwał mi się w ramię, że wrócił z Anglii i od pół roku nie może znaleźć pracy. Dowiedziawszy się czym się zajmuje zapytał, czy mógłby wziąć udział w rekrutacji do naszej firmy. Nie widziałam żadnych przeciwwskazań, przy czy zaznaczyłam, że nie będę dla niego osobą kontaktową i rekrutującą, bo znamy się prywatnie. Dobrze, że w dziale mam też inne osoby tym się zajmujące, stąd też jedna koleżanka z działu została jego osobą kontaktową i prowadzącą jego kandydaturę. On poprosił mnie o kilka wskazówek, jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej i jak napisać CV. Kontakt z jego strony był jednak coraz bardziej natarczywy, wręcz zarzucił mi, że oczekiwał ode mnie większego wsparcia - czytaj, że "załatwię" mu pracę w naszej firmie. Nie zgodziłam się na to, a on nieszczęśliwym trafem niestety nie dostała pracy w naszej firmie. Od tego momentu zaczął coraz bardziej natarczywie się ze mną kontaktować, nawet potrafił zadzwonić do mnie do pracy i wymusić informację na temat jego kandydatury. Jego zachowanie zrobiło się wręcz obsesyjne, gdyż potrafił wydzwaniać do mnie i wysyłać smsy kilka razy dziennie. Kiedy powiedziałam mu, że jest za bardzo natarczywy i że nie życzę sobie kontaktu z jego strony, zamilkł na kilka tygodni. Niestety to nie był koniec - kilka dni temu stworzył fikcyjne konto mailowe i napisał szykanujący moją osobę mail, w którym to obraża mnie i firmę oraz grozi, że pójdzie z tą historią do gazet. Wystraszyłam się poważnie i poinformowałam o tym zarząd firmy, który obiecał wsparcie w tej sprawie. Nie wiem szczerze mówiąc, czego mogę się jeszcze spodziewać po tym człowieku i jak zareagować na kolejne zaczepki. Prywatnego maila zmieniłam, służbowego nie mogę, nie chce się też dać zwariować przez człowieka, który nie potrafi poradzić sobie z porażką.
Jestem ciekawa waszych opinii na temat osób, z którymi pracujecie lub współpracujecie i czy zdarzają się podobne przypadki oraz przede wszystkim jak się ustrzec przed podobnymi sytuacjami.