jeszcze niegdy...
Dyskusja
-
Tobiasz napisał(a):
Chyba źle zrozumiałem
jeśli to Ty chceż a Twój mąż nie tzn, że On potrzebuje pomocy.
-
Viola
napisał(a):
Dlaczego to dla mnie problem? Jestem kobietą, która chce czuć się kochana i atrakcyjna. Chcę przeżywać w pełni mój związek. Nienawidzę też docinków "może czas byłby już na rozszerzenie rodziny". Czuję się niepełna. I źle się czuję z tym, że mam z czymś duży problem.
A mój mąż? Nie wiem. -
Tobiasz napisał(a):
Nie poddam się, przynajmniej na razie. Kocham Ją i zamierzam walczyć mimo kolejnych trudnych i bolesnych porażek. Myślę, że dobrą metodą jest prowokowanie, przynajmniej dzięki niej ruszyliśmy troszkę do przodu. A jest to często bardzo zabawne w wykonaniu takiego mało zgrabnego kwadrata jak ja
Pozdrawiam
-
Tobiasz napisał(a):
Szukam cały czas pomocy. Jednak najważniejszą sprawą to nie obwiniać siebie czy partnera. A czy mam dość bardzo często jednak czasami, jak ostatnio wydaje mi się, że każda porażka dodaje sił. Myślę, że istotne jest to dlaczego tak masz z tym aż taki problem i co jest istotą zwlekania Twojego męża.
-
Viola
napisał(a):
Tobiaszu, ale czy Ty nie masz czasem dość? Mnie znów nie udało się porozmawiać. Rozmowa obróciła się w żart.I znów oddaliłam się psychicznie od tego tematu. W takiej sytuacji długo muszę się zbierać by dojrzeć do kolejnego zrywu, szukam w sobie winy - co jest we mnie nie tak? Jak Ty to przeżywasz? Czy szukałeś gdzieś pomocy?
-
Tobiasz napisał(a):
Droga Pani Violo
dostałem ten link od mojego serdecznego przyjaciela, który zna moje problemy. Jestem od czterech lat żonaty, wydaje mi się, że jestem normalnym zdrowym facetem
czwarty rok zmagam się z moją kochaną żoną abyśmy w ten szczególny sposób zbliżyli się do siebie. Przede wszystkim rozmowa, rozmowa, rozmowa ! Musicie oboje stanąć w prawdzie, że coś naprawdę jest nie tak ! To jest OGROMNY problem bo o to rozbijają się wasze relacje w całym wspólnym życiu. Miłość moim skromnym zdaniem jest akceptacją samego siebie względem tej drugiej osoby a także i przede wszystkim akceptacją tej drugiej osoby. Moja kochana małżonka jest dla mnie najbardziej atrakcyjną kobietą na ziemi i kiedy się budzi i kiedy zmęczona kładzie spać. Wydaje mi się, że podobnie jak w moich relacjach sprawa rozbija się o zaufanie, choć sobie ufamy a jednak to wciąż jest dla nas tajemnicą. Odwagi i nie poddawaj się małżeństwo to ciągła walka o siebie na wzajem. Pozdrawiam Tobiasz
-
Viola
napisał(a):
Bardzo boję się tego kroku ale wiem już, że dłużej odkładać tego nie wolno. Podejmę ten temat.
-
[konto-usunięte]
napisał(a):
"Już nie wiem po czyjej stronie leży wina. I chyba zaczynam myśleć, że dzieli się równo na obie strony."
Skoro Ty tego chcesz, a mąż wyraźnie gdzieś odsuwa to na bok, więc wina jest raczej po jego stronie, ale szczera rozmowa przede wszystkim, może jest cos, co mu przEszkadza a Ty o tym nie wiesz (?). -
shania
napisał(a):
Znajac zycie, Twoj maz rowniez ma takie rozterki. Ja mysle tak jak wszystkie zgromadzone tu osoby. Rozmowa, rozmowa, rozmowa... Wiem, ze w niektorych przypadkach ciezko ja zaczac, ale pozniej jest o wiele latwiej, jak juz wszystko sie z siebie wyrzuci. W koncu druga osoba jest Twoj maz, czlowiek, ktorego wybralas sobie na cale zycie, aby dzielic z nim wszystkie sprawy. Zycze wytrwalosci i wielu wspanialych chwil w malzenstwie
-
Viola
napisał(a):
Czy się boję? Tak i nie. Nadal jestem dziewicą więc boję się jak to będzie, boję się bólu i tego, że nie zapanuję nad podnieceniem. A z drugiej strony, trudno mi już wytrzymać z tym ciężarem jakim jest brak współżycia. Ta nasza rozmowa wciągnęła mnie w wir myślenia o sobie. Już nie wiem po czyjej stronie leży wina. I chyba zaczynam myśleć, że dzieli się równo na obie strony.

SilverCube s.c.