jeszcze niegdy... jeszcze niegdy...

Jestem mężatką od trzech lat. Nigdy jeszcze nie współżyłam ze swoim mężem.

12 członków | 28 postów

Utworzona: 27.05.2009, 23:12 przez Viola

Dyskusja

  • kokaina kokaina napisał(a):
    02.03.2010, 21:30
    Jesteście bardzo dzielni obydwoje, wiesz, Violu?
    Z ukochanym mamy podobny problem, chociaż przecież lata świetlne mniejszy, niż wasz - on w ogóle nie inicjuje ani nawet nie reaguje na moje sugestie w tę stronę. Dopiero wyraźne powiedzienie uprzytamnia mu, o co mi chodzi. Za pierwszym, drugim, trzecim razem - bawi. Za kolejnym - boli i frustruje, obydwoje z nas. Wiem jedno na pewno - nie można rozpatrywać takich spraw w kategoriach winy. Bo tu nie ma winy, tu jest para głęboko zranionych ludzi. Ale na rany potrzebny jest lekarz, same dobrze się nie zagoją.

  • evesz evesz napisał(a):
    05.10.2009, 10:13
    W takiej sprawie ja zwróciłam się do seksuologa. Ten z kolei skierował na indywidualną terapię do psychoterapeuty. Długą terapię...

  • Lola Lola napisał(a):
    02.07.2009, 21:58
    A nie uważacie, że w takich sprawach lepiej się zwrócić do jakiejś poradni, czy seksuologa, psychologa czy nie wiem już kogo?

  • eleazar eleazar napisał(a):
    24.06.2009, 09:40
    Rozmowy to jedno, jednak trzeba przejść do tego, by ta miłość objawiła się w intymności.
    Tutaj też trzeba ostrożności i delikatności.
    Na początek oswojenie z dotykiem, trzymanie się za rękę, dotyk stóp, później przytulenie podczas snu,aby poczuć się ze sobą bezpiecznie. Następny krok to oswojenie się z nagością, później pieszczoty itd. Wszystko powoli, jak widzisz, że mąż nie godzi się na dalszy etap to warto poczekać i oswajać z tym, co do tej pory pozwolił. Krok po kroku... I życzę powodzenia. Można rozmawiać o swoich reakcjach później, przy okazji podejmowanych intymnych tematów.

  • aliaa aliaa napisał(a):
    05.06.2009, 20:48
    Viola gratulacje! Teraz to już tylko z góry, pierwszy i najważniejszy krok został wykonany... Powodzenia, ja tam wierzę, że Wam się zacznie w końcu układać wszystko po Waszej myśli :-)

  • Tobiasz Tobiasz napisał(a):
    05.06.2009, 00:01
    Pięknie ! teraz to tylko do przodu. Gratuluje !!! Jeszcze wiele przed Wami zapewne ale pierwszy krok uczyniony :)

  • [konto-usunięte] napisał(a):
    04.06.2009, 21:12
    fajnie, ze postanowiliscie to razem, z mojej strony moge Wam zyczyc tylko i wylacznie powodzenia :) glowa do gory, sumiech na buźce i gnać do przodu :)

  • Viola Viola napisał(a):
    04.06.2009, 21:08
    Od pewnego czasu próbowałam zacząć z mężem rozmowę dotyczącą naszej sfery seksualnej. Nic z tego, moje wysiłki rozbijały się o milczenie, zmianę tematu lub obracane były w żart. Nasze rozmowy na Plasterku zaległy mi w głowie pchając mnie do kolejnych prób. Tak jak Wam pisałam, paraliżował mnie strach przed odrzuceniem i zrobieniem z siebie idiotki. A jednak wciąż kłębiły mi się w głowie Wasze słowa : "rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać..." Zastanawiałam się również nad sobą, co we mnie jest nie tak? Przypomniałam sobie... coś, co musiałam wypchnąć ze swych wspomnień gdyż przez długi czas nie wracałam myślą do tej kwestii. Kilkanaście lat temu ktoś usiłował mnie zgwałcić. Myślałam, że mam to już za sobą ale teraz sądzę, że może podświadomie bałam się zbliżenia mimo że wydawało mi się, że niczego bardziej nie pragnę.
    Dzisiaj wszystko we mnie pękło.
    Rozgrzebałam psychicznie siebie ale dzięki temu nawiązaliśmy z mężem pierwszą od dawna kilkugodzinną rozmowę. Nie zdarzyło nam się dotąd rozmawiać tak szczerze i otwarcie. Były momenty gdy na długą chwilę zapadała cisza zanim udawało nam się wykrztusić z siebie to, co tak długo kisiło się w nas. Jaka ja byłam ślepa i egoistyczna! Mój mąż również przeżył coś strasznego, w dzieciństwie - ale to już jego opowieść. Skupiona na swoich potrzebach nie zadałam sobie trudu zrozumienia tego, o czym milczał przez lata. To co najważniejsze - zdecydowaliśmy się na terapię rodzinną! A właściwie jest coś o niebo ważniejsze - czuję się szczęśliwa, lekka i szalenie kochana!!!! ... i jeszcze nieprawdopodobnie zmęczona:) Jestem wdzięczna Wam i temu, kto wpadł na pomysł miejsca, gdzie można dawać i otrzymywać pomocną dłoń:)

  • Tobiasz Tobiasz napisał(a):
    04.06.2009, 00:04
    Ale z mnie błyskotliwy facet :) przepraszam już rozumiem :)Violu rzeczywiście, nienormalną sytuacją jest, że facet niema ochoty, lub zupełnie nie chce. zazwyczaj to od kobiety słyszy się, że ją głowa boli. nie jest to normalne a przyczyn może być tak wiele, łącznie z takimi obawami jak Twoje, że jest za mało atrakcyjny, że się nie sprawdzi, że zawiedzie.

  • Tobiasz Tobiasz napisał(a):
    03.06.2009, 23:57
    Chyba źle zrozumiałem :/ :) jeśli to Ty chceż a Twój mąż nie tzn, że On potrzebuje pomocy.