Dzieci i bociany, czyli o szczęściu w małżeństwie
autor: Paweł Wójcik , źródło: Plasterek.pl
Sprzeczne wyniki badań
Sprzeczne wyniki badań
Nie będę tu cytował konkretnych źródeł, bo nie jest to praca naukowa sensu stricte, ale podam przykłady sprzecznych konkluzji, do jakich dochodzili naukowcy badający relacje między pojawieniem się dziecka (a potem następnych) a szczęściem ich rodziców. Sami autorzy często zastrzegają się, że wyniki przez nich podawane nie obejmują wszystkich typów radości, albo nie uwzględniają niektórych uwarunkowań. Wygląda mi na to, że albo sami nie wierzą w to, co piszą, albo chcą się zdystansować od podawanych za fakty hipotez w obawie przed krytyką ze strony innych profesjonalistów z ich dziedziny.
A może po prostu sama dziedzina jest tak skomplikowana, że łatwo się o niej nie pisze? W tym ostatnim przypadku każda nowa opinia coś wnosi wartościowego, bo osobistego i niepowtarzalnego. Zobaczmy więc, co napisali przeróżni fachowcy od naszego tematu.
Aż dziewięćdziesiąt procent par z prawie 220 badanych doświadczało spadku satysfakcji z małżeńskiego pożycia wraz z upływem czasu. Ten niekorzystny trend miałby być szybszy w przypadku związków „obciążonych" obecnością dziecka lub dzieci. Wedle innego źródła, to właśnie dzieci - i to im więcej, tym lepiej - potęgowały rodzicielską satysfakcję, a zwłaszcza żyjących w regularnym małżeństwie matek. Te natomiast żyjące na kocią łapę lub samotnie, doświadczały pogorszenia samopoczucia wraz z pojawieniem się dziecka.
Wszystko jasne? Niezupełnie. Zeszłoroczny „New York Times" twierdzi na podstawie kompilacji wielu opracowań, że to właśnie kobiety są najbardziej narażone na doświadczaną przez obu partnerów redukcję zadowolenia z życia. Powód wydaje się przekonujący: kobiety zyskały bardzo wiele nowych możliwości samorealizacji w drugiej połowie zeszłego wieku, a wychowanie dziecka to ich tradycyjna i wciąż dominująca droga przez życie; frustracja wynikająca z trudności połączenia kariery i domu to najczęstszy, zatruty owoc tej sytuacji.
Ale przynajmniej bogaci mają się lepiej. Dla nich powiększenie rodziny podnosi poziom zadowolenia z życia, zwłaszcza gdy nowo upieczeni rodzice żyli ze sobą przez dłuższy czas, donoszą niektórzy badacze. „USA Today" kontruje, cytując innych speców z naszej działki: to właśnie bogaci najwięcej tracą, zwłaszcza na spontanicznych podróżach i innych formach relaksu, na które łatwo sobie mogli pozwolić przed narodzeniem potomstwa. Ograniczenia są bowiem te same, podczas gdy ich możliwości były dużo większe niż przeciętnego zjadacza chleba. Dla bogaczy, spadek satysfakcji z życia miałby osiągać 22%, podczas gdy rodzice należący do klasy średniej traciliby tylko 7%, czyli trzy razy mniej. Może nie wiedzą nasi zamożni rodzice, że im jest łatwiej zapłacić komuś innemu za wykonanie trzykrotnie zwiększonego wymiaru domowych zajęć, przypisywanego pojawieniu się pociesznego maleństwa?
Dużo mniej naukowo, a przy tym dość przygnębiająco wygląda rezultat przeprowadzonego przed laty w Stanach Zjednoczonych sondażu: aż 70% z dziesięciu tysięcy respondentów nie zdecydowałaby się na dziecko lub dzieci, gdyby jeszcze raz miała możliwość wyboru. Jaki wynik osiągnęliby polscy rodzice -trudno przewidzieć. By jednak zapobiec podobnym żalom na przyszłość, warto się zapoznać z trzema technikami poprawy jakości relacji w małżeńskim związku, tak w przypadku posiadania potomstwa, jak i w ich braku.
|
Spis treści, 1, 2, 3 |
|

SilverCube s.c.