Rodzic czy przyjaciel?
Kiedy byłam opiekunką Emilki, czasami zastanawiałam się, czy jej mama nie przesadza z wymaganiem szacunku wobec siebie od swojej córeczki. Była na to bardzo wyczulona. Pewnego razu kiedy rozmawiałyśmy o dziewczynce, zapytałam ją o to. Powiedziała, że jest to efekt jej długich przemyśleń i rozmów z mężem na ten temat. Kiedy Emilka się urodziła powtarzała sobie, że będzie dla swojej córeczki przyjaciółką, najlepszą kumpelą. Zmieniła zdanie, gdy Emilka po raz pierwszy powiedziała do niej - jesteś głupia. Słowa córki bardzo ją zasmuciły, ale zmusiły też do refleksji. Jej rezultatem było postanowienie, że zrobi wszystko, aby być dla Emilki mamą, a nie przyjaciółką. Mamą najlepszą jaką tylko będzie umiała, a przyjaciółki Emilka znajdzie sobie sama w szkole. Dodała jeszcze, że wbrew pozorom łatwiej jest być dla dziecka przyjacielem, niż dobrym rodzicem.
Wszyscy rodzice z jakimi się zetknęłam (oprócz mamy Emilki) mówili, że chcieliby być przyjaciółmi dla swoich dzieci. Jestem przekonana, że dla nich jest to ogromna wartość. I wcale mnie to nie dziwi. Kiedy zastanowimy się czym jest przyjaźń, to dostrzeżemy mnóstwo wspaniałych, pozytywnych elementów. Przyjaciel to osoba, na której można polegać, można się jej zwierzyć, miło spędzić z nim czas, dobrze się bawić i przeżyć niezapomniane przygody. Często zapominamy jednak o drugiej stronie przyjaźni. Przyjaciel może się na nas obrazić, nie we wszystkim jest dla nas autorytetem, o jego przyjaźń i sympatię należy zabiegać, bo tylko dając coś od siebie, otrzymamy coś w zamian.
Czy na pewno o takie relacje powinni zabiegać rodzice u swoich dzieci? I czy dzieci takich relacji oczekują i potrzebują?
Będąc dla swojego dziecka przyjacielem, a nie rodzicem, pozbawiamy go wiary w naszą bezinteresowną miłość. Przesyłamy mu komunikat, że musi się starać, bo jak nas zawiedzie, to straci naszą przyjaźń, sympatię, miłość. Oczywiście pewne elementy partnerstwa w relacjach rodzic - dziecko są jak najbardziej wskazane. Na pewno warto wystrzegać się patriarchalnych rządów rozumianych jako posiadanie bezwzględnego monopolu na prawdę i rację. W kontaktach z dzieckiem zawsze powinno być miejsce na słowa „przepraszam" czy „pomyliłem się". Powinniśmy jednak pamiętać, że przede wszystkim jesteśmy rodzicami i tego dziecko najbardziej od nas potrzebuje, rodzicami, których może szanować i którzy będą szanować jego. Wymagajmy szacunku od własnych dzieci nie dlatego, że tak powinno być, nie dlatego, że takie są społeczne normy, oczekujmy szacunku bo dzięki niemu nasze dzieci będą miały rodziców najlepszych, jakimi tylko mogą być.
Komentarze (3)
Zaloguj się, aby dodać komentarz