Po co dzieciom wiara w Świętego Mikołaja?
autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl
Po co dzieciom wiara w Świętego Mikołaja?
Grudniowy wieczór, Twoje dziecko bez sprzeciwu biegnie umyć zęby i już po chwili kładzie się do łóżka, nawet nie chce słuchać bajki na dobranoc tłumacząc, że bardzo chce mu się spać. Mocno zaciska oczy, aby jak najszybciej zasnąć, bo dzisiaj w nocy przyjdzie do niego wyjątkowy gość.
Czy taki scenariusz rozgrywa się w Waszym domu, a może pamiętacie go jeszcze z okresu własnego dzieciństwa? Magia Świętego Mikołaja trwa nieprzerwanie, bierze w swoje władanie małych i dużych. Sprawia ogromną radość dziecku, które otrzymuje wymarzony prezent oraz rodzicom, którzy z radością patrzą w zachwycone oczy dziecka.
Czy wiara dzieci w dobrego staruszka, ubranego w czerwoną kapotę i przemieszczającego się w saniach zaprzęgniętych w renifery, ma sprawiać pociechom tylko radość? Czy może w postaci Mikołaja ukryty jest jakiś głębszy sens? O roli Świętego Mikołaja w życiu dzieci oraz ich rodziców rozmawiałam z Panią Olgą Haller psychologiem, specjalistką counsellingu Gestalt.
Aneta Barta: Jaką rolę pełni wiara w Świętego Mikołaja u dzieci?
Olga Haller: Święty Mikołaj wpisuje się w dziecięcy świat tak, jak wszystkie znane postacie z bajek czy dziecięcych fantazji. Ale w odróżnieniu od nich, jest to postać, na którą można czekać, z nadzieją na niespodziankę. Dla dziecka Święty Mikołaj jest czymś większym i wspanialszym, niż wszystko to, co jest mu znane z jego dziecięcego świata. Ważne jest też przeświadczenie, że Mikołaj istnieje dla wszystkich dzieci, że wszystkie dzieciaki na świecie mają swojego jednego Mikołaja. Taka ochrona jest dzieciom potrzebna, pozwala wierzyć, że świat jest dobry i można mu zaufać. To buduje podstawy poczucia bezpieczeństwa, co ułatwia dziecku rozwój, a później pozwoli przyjąć, że świat jest również niedoskonały, że Mikołaj niestety nie przychodzi do wszystkich dzieci.
AB: Jakie wartości wnosi w dziecięcy świat Święty Mikołaj?
OH: Głównie to przekonanie dziecka, że jest ktoś, kto o nim myśli i pamięta, ktoś, komu zależy, aby sprawić dziecku przyjemność. I rzeczywiście przecież tak jest, bo o prezenty troszczą się rodzice lub inni dorośli. Dzięki postaci Świętego Mikołaja dziecko może doświadczyć oczekiwania i radości spełnienia, może wierzyć, że jego życzenia mogą się spełnić.
AB: Czasami rodzice straszą swoje dzieci mówiąc: jak będziesz niegrzeczny/a, to Mikołaj do ciebie nie przyjdzie. Jak takie słowa mają się do idei, że Święty Mikołaj jest dobry i przychodzi do wszystkich dzieci.
OH: Nie można trzymać dziecka w szachu takimi warunkami - to podsyca jego lęk, że nie jest dość dobre, że nie zasługuje na dary. To mu się na nic nie przyda. Lepiej zachęcić dziecko do dobrych uczynków, jako odwzajemnienia dobroci św. Mikołaja. Pokazać mu, jak ważne jest to, że każdy może wnieść coś dobrego do świata, myśleć z troską o innych. Tak możemy pielęgnować ziarenka współczucia, zrozumienia, wrażliwości na innych, które są w sercu każdego dziecka. Może to być także świetna okazja do pokazania dziecku, że jest bardzo ważną rzeczą staranie się, aby być dobrym, ze zrozumieniem, że nie jest to wcale takie łatwe. Kiedy doznajemy dobroci, motywuje nas to do starań, do wysiłku i to jest nauka ważna dla dziecka, a nie handel wymienny „ty posprzątasz zabawki, to Mikołaj przyjdzie". Kiedy wykorzystujemy Mikołaja do naszych rodzicielskich, egoistycznych celów, np. jak nie będziesz miał piątek, to Mikołaj nie przyjdzie, to jest to wykorzystanie dziecięcej naiwności, uczuciowości, zależności, a tego robić nie wolno.
AB: Czy tworzenie iluzji Mikołaja, który mieszka na biegunie, wie wszystko i w tę jedyną noc w roku wciska się przez komin, aby zostawić prezent, jest dziecku potrzebne, skoro i tak kiedyś pryśnie jak mydlana bańka?
OH: Tak, myślę że jest potrzebne tak, jak wszystkie bajki. Dziecko potrzebuje świata fantazji, to sposób na oswajanie życia, bezpieczne wypróbowywanie swoich możliwości. Jednak dziecko potrzebuje do tego towarzystwa rodziców, którzy są gotowi podążać za nim - czytać bajki, opowiadać historie, a także słuchać fantazjowania dziecka. Święty Mikołaj to tajemnicza postać, dzięki której dziecko przymierza się do tego aspektu realnego świata, w którym mamy prawo mieć potrzeby, marzenia i nadzieje na to, że uda nam się je spełnić. Ufność w to, że od świata można spodziewać się czegoś dobrego. W późniejszym okresie wiara ta jest nam potrzebna, aby nas motywować do czynienia dobra. Mikołaj wnosi również w świat dziecka ideę dostrzegania czyichś potrzeb, które możemy zaspokoić. Jeżeli w dzieciństwie doświadczymy radości mikołajowych prezentów, później w dorosłym życiu sami często jesteśmy "Mikołajami". Możemy wpływać na to, żeby świat był lepszy.
AB: Jak rodzice powinni odpowiedzieć kilkulatkowi na pytanie: Czy Święty Mikołaj naprawdę istnieje?
OH: Zaufajmy, że dziecko będzie wiedziało jak długo ta wiara będzie mu potrzebna i kiedy zadaje takie pytanie, potraktujmy to jako okazję do rozmowy. Dowiedzmy się, czy ma wątpliwości skąd się wzięły, co ono myśli na ten temat. Nie podtrzymujmy na siłę wiary, nie przesadzajmy, ale też nie bądźmy zanadto dokładni, nie dajmy się tak łatwo zdemaskować. Dzieci posiadają cudowną umiejętność zabawy „tak, jakby to było naprawdę", więc bawmy się z nimi. Niech ta Mikołajowa tradycja służy całej rodzinie - jest przecież wspaniałą okazją do wyrażenia uczuć, troski, dbałości. Dlaczego więc mielibyśmy odzierać dzieci z wiary w Świętego Mikołaja? Dopóki więc dziecko chce wierzyć w Mikołaja, wierzmy razem z nim.
AB: Kiedy przychodzi odpowiedni moment, aby powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju? W jaki sposób to zrobić?
OH: Najlepiej wtedy, kiedy dziecko samo zaczyna mieć wątpliwości i na poważnie chce je wyjaśnić. Ważne, aby tak, jak w przypadku bajek, umożliwić dziecku przeżycie tych fantazji, ale z drugiej strony pamiętajmy, abyśmy nie poszli za daleko w takim tworzeniu i podtrzymywaniu iluzji. Kiedy dziecko znajduje dowody i docieka prawdy, a my bezwzględnie trzymamy się naszej bajki, to łatwo o sytuację, kiedy robimy z dziecka „głupka" - to przykre doświadczenie i może zranić uczucia dziecka. Zazwyczaj dziecko samo nam pokaże, kiedy będzie gotowe, aby przyjąć rzeczywistość bez Świętego Mikołaja. Dajmy mu prawo do tych wątpliwości i pomagajmy przez nie przejść, aby nie utraciło tych złudzeń zbyt boleśnie, tylko spokojnie dojrzało do rzeczywistości. Zdarza się tak, że dziecko przyjmuje fakt, że Mikołaj nie przynosi prezentów tylko robią to rodzice, a pomimo to, odkłada niejako tę wiedzę na bok i dalej cieszy się Mikołajem.
AB: Jak rodzice powinni się zachować kiedy dziecko zarzuca im „mikołajowe kłamstwo"? Co zrobić kiedy z ust dziecka padają słowa: okłamaliście mnie!
OH: No cóż, hm..., to rzeczywiście kłamstwo, którego się, ku powszechnej radości, dopuszczamy, więc w pewnych warunkach dziecko może zobaczyć i ten aspekt. Zarzut trzeba przyjąć i wyjaśnić okoliczności łagodzące, opowiedzieć o tradycji, o tym, jaką przyjemność sprawia rodzicom obdarowywanie dziecka, patrzenie na jego radość. Ważne jest również, aby rodzice dowiedzieli się co to przeżycie „że zostało okłamane" dla dziecka oznacza, jak na nie wpływa. Czy może straciło do rodziców zaufanie z innych powodów, a mikołajowe kłamstwo tylko się do tego dołożyło? Rozmowa pomoże się wszystkim w tym odnaleźć.
AB: A co rodzice powinni zrobić, jeżeli „mikołajowe kłamstwo" rzeczywiście zachwiało zaufanie dziecka?
OH: Przede wszystkim, jak już mówiłam, wyjaśnić motywy i dowiedzieć się co przeżywa dziecko. Kiedy w rozmowie wzajemnie się zrozumiemy, to będzie to okazja do odzyskania zaufania, umocnienia relacji. Utrata iluzji może wzbudzać silne uczucia. Jeśli dziecko jest rozczarowane, zezłoszczone, rozżalone, pomóżmy mu wyrazić te uczucia, dajmy mu wsparcie i zrozumienie. Uczucia wyrażone w bezpiecznych warunkach przeminą, a powstrzymane będą szkodzić. Na koniec można dziecko przytulić i zaproponować: już wiemy, że Mikołaj nie istnieje, ale jak myślisz, czy my możemy nadal robić sobie prezenty?
AB: Czy podtrzymywanie w rodzinie mikołajowych tradycji ma sens, nawet jeżeli dzieci wyrosły już z wiary w Świętego Mikołaja ?
OH: Myślę, że dopóki wszyscy mają na to ochotę, to czemu nie. W naszej rodzinie zrezygnowaliśmy z mikołaja, gdy dzieci skończyły 18 lat, podeszły do tego z niejakim żalem i przyjęły tę oznakę doroślenia. Istotne, aby nie podtrzymywać tradycji tylko dla niej samej - stanie się wówczas obciążeniem. Poza tym ważny jest kontekst rodzinny. Wiele dzieci boli sytuacja kiedy „forma przerasta treść", kiedy prezenty, często drogie, dostają zamiast czasu i uczuć rodziców. Musimy na to uważać. Także na to, żeby wraz z rosnącym dobrobytem w wielu domach i krzykliwej komercji, która zagarnęła również Mikołaja, nie uczynić z tej okazji czysto materialnej atrakcji. Miło, kiedy Mikołajowa tradycja zmienia się razem z całą rodziną. Może się okazać, że nastolatek nie chce być już traktowany jak dziecko, lub nastąpi odwrotna sytuacja, to dzieci zechcą się przyłączyć do mikołajowego obdarowywania. Tak było np. w naszej rodzinie, kiedy to my znaleźliśmy pewnego razu pod poduszkami prezenty. Jedno jest natomiast pewne - każda zabawa jest dobra, dopóki cieszy wszystkich jej uczestników.
AB: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Olga Haller - psycholożka, trenerka i terapeutka Gestalt, prowadzi, wraz z mężem Adamem, Centrum Counsellingu Gestalt. Prowadzi terapie indywidualne, warsztaty rozwojowe i szkoleniowe. Przez wiele lat pracowała z dziećmi i młodzieżą podczas wakacyjnych obozów z psychoedukacją. Prowadzi także warsztaty dla kobiet, a na łamach „Zwierciadła" wypowiada się w stałej rubryce „Porozmawiajmy o seksie". Ponadto jest mamą, „macoszką" i babcią.

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz