Dary Losu

Tagi:

autor: Aneta Brata , źródło: Plasterek.pl

brak oceny

door2Dary Losu

 

Morfeusz : Wierzysz w przeznaczenie, Neo?
Neo: Nie.
Morfeusz: Dlaczego nie?
Neo:  Nie podoba mi się pomysł, że coś rządzi moim życiem.

[Matrix]

 

Czy bawiliście się kiedyś w szukanie synonimów jakiegoś słowa? Ja na kanwie zbliżającego się Nowego Roku  i pojawiających się z coraz większą częstotliwością różnego rodzaju przepowiedni, wróżb i horoskopów postanowiłam poszukać synonimów słowa przeznaczenie. A o to kilka określeń z utworzonej przeze mnie listy: Ananke, Determinizm, Dola, Fortuna, Fatum, Los, Karma, Konieczność, Mojry, Nieuchronność, Parki, Predestynacja, Zrządzenie... i wiele innych.

Sporządzając tę listę nie kierowałam się jedynie chęcią słownej zabawy, chciałam przede wszystkim zobaczyć, jak dalece przeznaczenie zagościło w naszym życiu. Określenie na to słowo istnieje w każdej kulturze oraz wszystkich językach, niezależnie od okresu i szerokości geograficznej. Przeznaczenie jest wpisane w nasze życie. Jedni bronią się przed nim z całych sił, inni zapraszają z otwartymi ramionami, dla niektórych to prawdziwa zmora, chociaż są i tacy, którzy podporządkowali swe życie temu, co zapisane w gwiazdach.

A co o przeznaczeniu mówi psychologia? Czy z punktu widzenia nauki zajmującej się ludzką psychiką przeznaczenie ma rację bytu?

Psychologia rzadko kiedy zadaje pytania: Czy istnieje? Czy tak jest naprawdę?  W zamian zapyta raczej: Czemu ma służyć? Jaką pełni funkcję? Dzieje się tak, ponieważ z psychologicznego punktu widzenia ważniejsze jest jak my coś odbieramy i czym to dla nas jest, niż to, czy naprawdę istnieje. Bo jeżeli okłamujemy ukochaną osobę, to czy nie jest istotniejsze dlaczego to robimy, a nie jakiego użyliśmy kłamstwa? A kiedy po raz kolejny rezygnujemy z możliwości podjęcia decyzji, to czyż nie ważniejszy jest motyw naszego ciągłego wycofywania się, a nie to, z czego rezygnujemy.  

Dla psychologii, ludzka wiara w przeznaczenie jest szukaniem wyjaśnienia jak działa świat. Większość ludzi potrzebuje wiary w przeznaczenie, gdyż tłumaczy ona to, co niezrozumiałe, pozwala zrzucić z siebie odpowiedzialność za nieudane decyzje oraz daje nadzieję w momentach, gdy wszystko inne zawodzi.

Kiedy człowiek ma do czynienia z rzeczami, których nie rozumie, lub nad którymi nie może zapanować, budzi się w nim dyskomfort. Zaczyna się gubić na życiowych zakrętach, popada w coraz większy niepokój, a to w prostej drodze prowadzi do utraty poczucia bezpieczeństwa. Wówczas przeznaczenie staje się kołem ratunkowym, którego czepiamy się ze wszystkich sił. Bo kiedy cały nasz świat wali się w gruzy, fraza: tak miało być przynosi ogromną ulgę. To nic, że słowa te są trochę magiczne, to nic, że nie poprawiają jakości naszego życia, to nic, że nie wyzwalają w nas działania, ale poprawiają nasz psychiczny komfort.

 

sky2Zdeterminowane życie

 

Kroczymy w ciemnościach pod tym,

co zapisano w górze

„Kubuś Fatalista i jego Pan" Denis Diderot

 

Czasami takie odwoływanie się do siły wyższej czy planu Wszechświata rzeczywiście może nam na początku pomóc. Pełni wówczas rolę buforu bezpieczeństwa, do którego uciekamy się, gdy nasz poziom tolerancji na stres osiąga punkt krytyczny. Wtedy w przeznaczeniu szukamy odpowiedzi, przenosimy własną odpowiedzialność na zewnątrz, aby móc złapać oddech. Jednak nie powinniśmy się na tym poziomie zatrzymać. Bo wiara w przeznaczenie, oprócz tego, że tłumaczy to, co niewyjaśnione, przede wszystkim zwalnia z odpowiedzialności, a to z kolei pozbawia nas motywacji i chęci działania. Co nie powinno specjalnie nikogo dziwić, no bo jak się przeciwstawić temu, co na naszej linii  życia zapisały Mojry?

Trudno podejmować wyzwania i próbować zmienić swoją rzeczywistość, kiedy żyjemy w przekonaniu, że nic od nas nie zależy. Kiedy całe nasze życie zdeterminowane jest przez Los, a nasze działania z góry przesądzone.

Ucieczki w przeznaczenie szukają przeważnie ludzie o niskiej samoocenie, którzy nie wierzą we własne możliwości. Staje się ono dla nich sposobem na znalezienie winnego kolejnej porażki, czy nie podjętej decyzji. A przecież nie chodzi o to, aby się oskarżać, czy za wszelką cenę szukać winnego, ale o wzięcie odpowiedzialności za konsekwencje własnych decyzji, czy zaniechań. Bo na wiosenną powódź czy smoleńską katastrofę na pewno nie mieliśmy wpływu, ale na własne życie i owszem. Dobrze kiedy nie tylko prawidłowość tę rozumiemy, ale również według niej żyjemy. Możemy wtedy sami kształtować nasze życie, a nie oddawać je we władanie przeznaczenia.  

Do siły fatum odwołujemy się również w pewnych życiowych sytuacjach. Do tych najczęstszych należą miłość i śmierć. Pierwszą z  przeznaczeniem połączył romantyzm. Romantyczna miłość oprócz gorącego uczucia i tajemniczości musi zawierać w sobie element przeznaczenia, gdyż tylko ono może połączyć na wieki. Drugą z przeznaczeniem połączył strach. Nie znasz dnia, ani godziny, kiedy przyjdzie po ciebie kostucha z kosą  - czy na taką wizję może odpowiedzieć racjonalizm? Raczej nie, ale fortuna jak najbardziej.


twins1Przeznaczenie zapisane w genach


Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza.

 Jednym jesteś ty.

 „Miecz Przeznaczenia" Andrzej Sapkowski


Przeznaczenie to narzucone nam ograniczenie naszej wolnej woli, czyli założenie, że na pewne decyzje nie mamy wpływu, a w związku z tym, nasza przyszłość jest zdeterminowana. Czy takiego zapisu mamy szukać w gwiazdach, czy może w prastarych księgach i przepowiedniach? Nie. Ale możemy je znaleźć zupełnie blisko i na dodatek każdy z nas ma swoją własną księgę przepowiedni, a powinniśmy jej szukać we własnych genach.  

Geny determinują właściwie całą nasza osobę: naszą płeć, wygląd (kolor oczu, włosów, budowę kośćca...) temperament, zdolności, skłonność do dziedziczenia określonych chorób czy popadania w uzależnienia, stopień agresji, orientację seksualną, preferencje smakowe, a nawet, o czym mogliście przeczytać we Wieściach, wyznawane wartości i poglądy polityczne.

W historii wiele było przypadków rozdzielenia jednojajowych bliźniąt, których losy poddano analizie. Zawsze w takich przypadkach okazywało się, że choć wychowywani oddzielnie wybory życiowe dokonywali takie same. Takie samo wykształcenie, praca, ten sam wiek założenia rodziny, podobni pod względem fizycznym partnerzy, tyle samo dzieci, te same przebyte choroby, takie same gusta smakowe i dziwaczne nawyki.

Nie rodzimy się jako „tabula rasa", już na samym starcie otrzymujemy cały pakiet  predyspozycji, nasze życie zostaje zaprogramowane, w nasze geny niejako zostaje wpisane nasze przeznaczenie.  

Czy w takim razie mamy na coś wpływ? Czy zaprogramowani jak najwyższej klasy roboty realizujemy tylko swój program?

Na szczęście natura oprócz genomu obdarzyła nas rozumem. To, że nasz ojciec jest alkoholikiem czyni z nas osobę z grupy ryzyka, ale nie wciska nam do ręki butelki alkoholu; to że nasza mama zmaga się z rakiem piersi podnosi ryzyko, że nas również dotknie ta choroba, ale nie zwalnia z obowiązku robienia corocznych badań. Nasze geny na pewno w jakiś sposób wyznaczają drogę naszego życia, ale to my decydujemy czy będziemy się przedzierać przez chaszcze, czy pójdziemy prostą, jasną ścieżką.

 

tunnelŚwiatełko w tunelu

 

Przeznaczenie to nie wyroki opatrzności,

 to nie zwoje zapisane ręką demiurga,

to nie fatalizm.

Przeznaczenie to nadzieja.

„Pani Jeziora" Andrzej Sapkowski


Według Immanuela Kanta ludzkość otrzymała trzy dary, dzięki którym życie jest znośniejsze, są to: sen, humor i nadzieja. O nadziei rzadko kiedy myślimy czy mówimy, a jak już, to ubieramy ją w ironiczne słowa, iż jest matką głupich.  Doceniamy ją dopiero wtedy, kiedy jej zabraknie. Nadzieja to nie emocje, które łatwo opisać i zakwalifikować do jakiejś grupy uczuć, rzadko kiedy występuje jako samodzielne uczucie. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, gdy wszystko idzie po naszej myśli, nadzieja rozkwita, a kiedy dzieje się źle, gdy nadzieja przydałaby się, aby podtrzymać na duchu, nierzadko przygasa.

Jeżeli znajdziemy się w sytuacji, która nas przerośnie, jeżeli stracimy kontrolę nad biegiem zdarzeń, wówczas pozornie tracimy nadzieję. Pozornie, gdyż tak naprawdę ona nie znika, jedynie zmienia swój punkt odniesienia. Zaczynamy nadzieję lokować na zewnątrz. Dopatrujemy się jej w ślepym losie, czy przeznaczeniu. Wówczas to wypowiadamy słowa: pozostała mi już tylko nadzieja. Słowa te mogą mieć olbrzymią moc sprawczą, ale tylko wtedy, gdy nadziei będziemy szukać w sobie, a nie spadającej z nieba gwieździe. Nadzieja, którą wzbudzimy w sobie, może pomóc w remisji choroby, otwarciu się na miłość, pokonaniu niszczącego nałogu. Jest tylko jeden warunek - o nadzieję trzeba dbać, pielęgnować ją w sobie i patrzeć jak zakwita. Szukajmy więc pozytywnych wzorców, odniesień i przykładów. Czytajmy o ludziach, którzy dzięki nadziei pokonali niejedną przeszkodę, oglądajmy filmy z jej przesłaniem, słuchajmy historii z nadzieją w roli głównej.

A co kiedy jest tak źle, że wskrzeszenie w sobie nadziei wydaje się niemożliwe?

Zastosujmy wówczas metodę tunelu, o której przeczytałam w artykule Pani Tatiany Ostaszewskiej-Mosak, zamieszczonym w Sensie. Według niej nadzieja to światełko na końcu tunelu, czasami tak długim, że z trudnością można ją dojrzeć. Ale kiedy już nam się to uda, ona rozbłyska z ogromną mocą, oświetlając wszystko dookoła. Kiedy więc w bardzo długim tunelu tracimy z oczu nadzieję, podzielmy go wówczas na mniejsze odcinki, mogą być zupełnie malutkie. Obdarzmy nadzieją jeden tydzień, dzień czy chociażby godzinę. Uwierzmy, że w tym czasie może być lepiej. W ten sposób możesz swój ciemny tunel pociąć na małe segmenty i dotrzeć do światełka na samym jego końcu.

 

Bo nadzieja to cud - karmi się sama sobą. Masz ją - czujesz się lepiej. Lepiej się czujesz - tym więcej masz nadziei. Więc czujesz się jeszcze lepiej!

[Sens grudzień 2009/styczeń 2010 s. 16]


Życzę Wam by 2011 rok był przepełniony darami losu: sprawczą mocą Waszego działania, jasną ścieżką Waszego życia i ogromem nadziei rozświetlającej każdy, choćby najdłuższy tunel.

 

AnetaAneta Barta

Z zamiłowania: byłam nianią (jestem nią nadal z doskoku),

 z  przypadku: jestem pracownikiem socjalnym,

z zacięcia: socjologiem,

z chęci zdobywania coraz to nowej wiedzy: specjalistą HR,

z ogromnej radości pisania dla Was: publicystką  na portalu Plasterek.p

 

 

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy

Wyślij artykuł znajomemu

E-mail odbiorcy:

Twoje Imię i Nazwisko (nick)

Twój e-mail