Brzuch w Leasingu
autor: Aneta Barta , źródło: Plasterek.pl, foto:flickr.com, autor:davhor
Brzuch w Leasingu
„Jestem młodą, zdrową kobietą, pomogę parze niemogącej mieć własnych dzieci w zostaniu rodzicami (legalna adopcja i umowa cywilno - prawna). Samotnie wychowuję dwójkę zdrowych dzieci, nasza sytuacja materialna jest bardzo trudna. Czekam na kontakt"
„Jesteśmy dobrze sytuowanym małżeństwem, naszym największym pragnieniem, jest wzięcie na ręce własnego maleństwa, jednak z przyczyn medycznych jest to dla nas niemożliwe. Nawiążemy kontakt z kobietą w wieku do 34 lat, zdrową, prowadzącą higieniczny tryb życia, oraz posiadającą co najmniej jedno zdrowe dziecko. Czekamy tylko na poważne propozycje"
Wpisując w internetową przeglądarkę odpowiednią frazę, tego typu ogłoszeń znajdziemy mnóstwo. W ofertach możemy wybierać, jak w biurze handlu nieruchomościami w okresie największego mieszkaniowego boomu.
Wynajmę lub pragniemy wynająć, to dość pospolite słowa, wskazujące na chęć zawarcia obustronnej transakcji na usługę wynajmu, za odpowiednie wynagrodzenie i przy spełnieniu z góry założonych ustaleń. Przy takiej transakcji dobrze jest podpisać umowę, najlepiej prawną w obecności notariusza, aby żadna ze stron nie mogła się wycofać zostawiając tę drugą na lodzie. W takich transakcjach nie ma nic dziwnego, zawierane są bardzo często, no i cóż z tego, że przedmiotem wynajmu jest macica.
Surogatki - czy wynajęcie brzucha to łatwa sprawa?
Słowo surogatka pochodzi ze spolszczenia angielskiego określenia „surogat mother", a oznacza kobietę, która w zamian za określone korzyści finansowe, zgadza się na umieszczenia w swojej macicy zapłodnionej drogą In vitro komórki jajowej innej kobiety, która sama nie może donosić ciąży. Po porodzie surogatka zobowiązana jest do zrzeknięcia się praw do dziecka na rzecz ludzi, którzy ją wynajęli i często są (przynajmniej ojciec) biologicznymi rodzicami dziecka. Po pomyślnym zakończeniu transakcji surogatka otrzymuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych plus zwrot kosztów za wydatki na witaminy, lekarza czy badania.
Proste założenia prostej transakcji. Dlaczego więc co jakiś czas docierają do nas informacje, że przed sądem o prawo do dziecka walczy kobieta, która nie chce się zrzec praw rodzicielskich do nowonarodzonego malucha na rzecz jego biologicznych rodziców?
Czy wynajęcie brzucha to łatwa sprawa? Czy kobieta, która się na to decyduje może przewidzieć co będzie czuła po dziewięciu miesiącach noszenia w swoim łonie dziecka, nawet jeżeli nie jest ono spokrewnione z nią genetycznie?
Wynajmujący - czy naprawdę można kupić wszystko
Dla par, u których wszystkie metody leczenia zawiodły, a chęć posiadania własnego dziecka jest ogromna i determinuje ich życie, wynajęcie brzucha innej kobiety stanowi ostatnią deskę ratunku. Chociaż podpisują umowę i sporo płacą za usługę, to dla nich nie jest to tylko transakcja, ale jedyna szansa na cieszenie się własnym maleństwem. Drogę ludzi do miejsca, w którym decydują się na wynajęcie surogatki, wypełnia nadzieja, ból, gniew, rezygnacja i ponowna nadzieja. Kiedy zatoczą koło i surogatka zacznie się im jawić jako ostatni promyk nadziei, chwytają się jej bez względu na koszty, jak tonący brzytwy.
Dziecko - czy przychodząc na świat uszczęśliwi rodziców?
Dziecko, które swoje życie płodowe spędza u surogatki, teoretycznie może mieć nawet trzy mamy. Pierwsza to ta biologiczna, od której pobrano komórkę jajową, druga ta, która przez dziewięć miesięcy będzie je nosić w swojej macicy i trzecia to ta, która pragnie je wychowywać. Jeżeli wszystko przebiega zgodnie z planem, nie ma żadnych komplikacji, na świat przychodzi zdrowy bobas, a surogatka zrzeka się do niego praw, to dziecko trafia do rodziców, którzy otoczą go ogromną miłością i troską. Ale co się stanie jeżeli upragnione dziecko urodzi się niepełnosprawne lub chore? Co jeżeli pokochanie go wcale nie jest łatwe? Surogatka nie ma obowiązku wychowywać tego dziecka. Rodziców, którzy „zamówili" maleństwo również nie można zmusić do zajęcia się maluchem. Kto więc zaopiekuje się dzieckiem, które chociaż ma trzy mamy, to żadna nie chce go pokochać?
Prawo - to co nie jest zakazane, nie jest zabronione
Polskie prawo nie przewidziało istnienia surogatek. Nie ma przepisów, które w jakikolwiek sposób regulowały by tę kwestię, czy to zabraniając, czy zezwalając. Umowy pomiędzy bezpłodnymi rodzicami, a matkami zastępczymi zawierane są w ramach umów cywilnych. Ale te nie mają oparcia w prawie rodzinnym i tak naprawdę, choć strony rzadko z tego zdają sobie sprawę, nie mają żadnej mocy prawnej. Ustawowa definicja matki według kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi, iż: matką jest wyłącznie kobieta, która urodziła dziecko (art. 619). Do aktu urodzenia dziecka wpisuje się więc matkę zastępczą i nie ma znaczenia, że genetycznie w ogóle nie jest z dzieckiem spokrewniona. Mało tego fakt, że pokrewieństwo to nie występuje z punktu widzenia prawa nie ma żadnego znaczenia i na tej podstawie nie można zaprzeczyć jej macierzyństwu. Przekazanie więc praw rodzicielskich biologicznym rodzicom może się odbyć jedynie na zasadzie przysposobienia, a zdecydować może o nim wyłącznie sąd opiekuńczy. Tak więc zawarcie umowy pomiędzy parą pragnącą dziecko, a surogatką w świetle prawa nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli surogatka po porodzie nie zechce oddać dziecka, dla sądu zupełnie obojętny będzie fakt zawarcia wcześniejszej umowy.
Jak świat traktuje surogatki?
Na pewno wielu z Was słyszało bądź czytało o Eltonie Johnie i jego mężu, którzy w wigilię zostali szczęśliwymi rodzicami. Syna urodziła im mieszkanka Kalifornii. Jakiś czas temu głośno było również o Sarah Jessice Parker, bohaterce serialu „Seks w wielkim mieście", która publicznie przyznała, że wynajęta kobieta urodziła dla niej bliźniaki.
W wielu krajach istnieją przepisy prawne regulujące zasady zastępczego macierzyństwa. Tak jest w USA, Grecji, Wielkiej Brytanii, Rosji, Indiach czy na Ukrainie, gdzie wynajęcie surogatki jest nadzorowane przez państwo. W Austrii, Niemczech, Norwegii, Szwecji czy Francji zastępcze macierzyństwo uznane jest za proceder zabroniony i w razie udowodnienia, że miał on miejsce, stosowane są dotkliwe kary.
W Polsce, jak już pisałam żadnych uregulowań prawnych nie ma. Prowadzi to do rozkwitu surogatkowego biznesu. Powstają agencje pośredniczące w kojarzeniu niepłodnych par z surogatkami. Biznes kręci się bardzo dobrze, bo pragnienie posiadania własnego dziecka, a z drugiej strony chęć podreperowania własnego budżetu, to bardzo dochodowy interes.
Dwie strony medalu
Noszenie cudzego zarodka we własnym łonie, dla wielu kobiet wydaje się proste. Wystarczy przez dziewięć miesięcy jako tako o siebie dbać, chodzić na wizyty kontrolne i po fakcie zrzec się praw do dziecka. Ale w ciągu tych dziewięciu miesięcy, chociaż z definicji są tylko umową, na kobietę i płód działają hormony i cała moc natury. Chcąc nie chcąc między surogatką, a dzieckiem nawiązuje się więź. Wprawdzie kobiety, które zostały surogatkami przekazują sobie porady typu: nigdy nie głaskaj brzucha, odwracaj głowę gdy robią ci USG, nie przytulaj dziecka po porodzie. Ale czy naprawdę jest to w stanie pomóc? Z drugiej strony wiele kobiet przyznaje, że bez najmniejszego oporu oddały dziecko, przecież nie było ich, mają dwójkę swoich, no i zrobiły przecież coś cudownego, ofiarując niepłodnej parze mały cud.
Po drugiej stronie znajduje się niepłodna para. Doskonale zdają sobie sprawę, że handel ludzkim życiem nie jest moralnie czy etycznie dozwolony. Jednak chęć posiadania dziecka jest w nich tak ogromna, że zrobią wszystko, aby ją osiągnąć.
Czy mamy prawo oceniać, którąkolwiek ze stron?
Według mnie, w przypadku surogatek cierpią tak naprawdę obie strony. Zarówno kobieta, która decyduje się za pieniądze wynająć swój brzuch, jak i rodzice, którzy za wszelką cenę pragną mieć dziecko.
A jak Ty uważasz?
Aneta Barta
Z zamiłowania: byłam nianią (jestem nią nadal z doskoku), z przypadku: jestem pracownikiem socjalnym, z zacięcia: socjologiem, z chęci zdobywania coraz to nowej wiedzy: specjalistą HR, z ogromnej radości pisania dla Was: publicystką na portalu Plasterek.p

SilverCube s.c.
Komentarze (0)
Zaloguj się, aby dodać komentarz